Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3538

Skellefteå kontra reszta - liga mistrzów świata gra o złoto (WIDEO)

2014-03-14 22:47:11

W trakcie sezonu zasadniczego SHL w szwedzkich mediach pojawiały się opinie, że jedynym pytaniem na które odpowiedź mamy poznać w play-offach nie będzie to, czy Skellefteå AIK obroni mistrzowski tytuł, ale kogo ogra w finale. Czy rzeczywiście rywalizacja o złoto jest w lidze mistrzów świata rozstrzygnięta jeszcze przed startem?


Liga po nowemu

Play-offy SHL startują już w sobotę. Zanim jednak ruszą, kibice mieli ich przedsmak i pierwszą okazję do sprawdzenia, jak działa nowy system ligowy. W poprzednich latach do rozgrywek postsezonowych kwalifikowało się 8 najlepszych drużyn z 12-zespołowej ligi, 2 najsłabsze grały w barażach o utrzymanie, a dla ekip z miejsc 9-10 sezon się kończył. Przed tym sezonem Szwedzi postanowili jednak zlikwidować tę strefę, którą nazywali "ziemią niczyją" i zmienili system. Bezpośrednio do play-offów awansowało w tym sezonie tylko 6 najlepszych ekip, a drużyny z miejsc 7-10 zagrały do dwóch zwycięstw o dwa pozostałe miejsca. Ponadto, zniknęło tradycyjne wybieranie rywali w pierwszej rundzie przez najwyżej notowane ekipy.

Ten nowy pomysł, który był w tym sezonie jedynie testowany spotkał się ze sporą krytyką, ale akurat mecze w fazie nazwanej "play in" okazały się dość emocjonujące. HV 71 Jönköping wyeliminował beniaminka Leksands IF w trzech meczach toczonych w znakomitej atmosferze na trybunach, a Linköpings HC na pokonanie MODO Örnsköldsvik potrzebował dwóch meczów, ale ten drugi fani obu zespołów długo będą pamiętać.

Ekipa z Örnsköldsvik po przegraniu na wyjeździe meczu numer 1, w drugim spotkaniu do 34. minuty prowadziła u siebie 4:0 i była niemal pewna, że wymusi rozegranie trzeciego spotkania znów przed własną publicznością. Tymczasem rywale doprowadzili do dogrywki, w której Chad Kolarik dał im zwycięstwo 5:4 i awans. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że faza "play in" na stałe zagości w kalendarzu SHL. - Będziemy oceniać po sezonie, ale wrażenie po tych meczach jest pozytywne - mówi prezes SHL, Jörgen Lindgren.

Czas na decydującą rozgrywkę

Teraz jednak nadszedł czas na decydującą część sezonu. Play-offy startują z jednym wyraźnym faworytem do złota. Od 13 lat nikomu nie udało się w Szwecji obronić mistrzowskiego tytułu, ale większość ekspertów jest zdania, że tym razem nikt nie zatrzyma Skellefteå AIK. Już na początku sezonu pisaliśmy, że to zdanie jest w Szwecji powszechne, a wyniki rozgrywek zasadniczych mogły tylko utwierdzić wszystkich w tym przekonaniu. Drużyna Hansa Wallssona prowadziła w tabeli właściwie od startu do mety i zakończyła sezon regularny mając 111 punktów - o 9 więcej niż Frölunda Göteborg.

W trakcie sezonu media ekipy SAIK nie oszczędzały, ponieważ wzrosły wobec niej oczekiwania. Doszło nawet do sytuacji, w której asystent trenera, Bert Robertsson z trudem powstrzymywał na konferencji prasowej łzy protestując przeciwko niesprawiedliwej jego zdaniem krytyce dziennikarzy. Mistrzowie kraju na każdy mecz wychodzą jednak przy dźwiękach utworu z tekstem "oto my, najlepsza drużyna Szwecji" i mało który ekspert ma wątpliwości co do tego, że te słowa są prawdziwe. Żadnych wątpliwości nie mają najzagorzalsi kibice z trybuny zachodniej hali Kraft Arena, którzy rok temu fantastycznym dopingiem nieśli zespół po złoto wywalczone w play-offach, w których drużyna Walssona miała bilans 12-1, a w finale rozbiła Luleå HF 4-0.

Atmosfera przed meczem nr 3 finału Elitserien 2013 Skellefteå AIK - Luleå HF



A jednak w ostatnich tygodniach pojawiły się pewne rysy na wizerunku ligowego prymusa. Obrońcy tytułu zakończyli sezon zasadniczy trzema porażkami i nawet w lokalnych mediach w Skellefteå pojawiły się głosy, że wygranie ligi po raz drugi z rzędu może być trudniejsze niż się komukolwiek wydaje. - Drużyna jest wciąż niewiarygodnie silna, ale niestety dla AIK to nie jest już ten sam kosmiczny poziom, co 12 miesięcy temu. Sporo klasowych zawodników odeszło po zdobyciu złota, a ci, którzy przyszli to już nie ta sama klasa - napisał na swoim blogu redaktor lokalnego dziennika "Norran", Arvid Marklund.

W ćwierćfinale drużyna z Skellefteå zmierzy się z HV 71 - zespołem, który w mediach był w trakcie sezonu zasadniczego niemiłosiernie krytykowany i długo wydawało się, że będzie musiał walczyć w barażach o utrzymanie, ale ostatecznie zajął 10. miejsce i awansował do ćwierćfinału, wygrywając w play in z Leksands IF.

Młoda gwardia Rönnberga też chce złota

Kto jeszcze podejmie walkę o Puchar Raoula Le Mata? Drugie miejsce w sezonie zasadniczym zajęła Frölunda Göteborg prowadzona przez Rogera Rönnberga, który w 2012 roku poprowadził Szwecję do złotego medalu Mistrzostw Świata juniorów. Rönnberg po 4 latach wrócił do klubowego hokeja i jak na razie wykonał w Göteborg dużo dobrej pracy. Zespół, który rok temu był po sezonie zasadniczym szósty i pożegnał się z play-offami na pierwszej przeszkodzie, nowy trener odmłodził i wyciągnął na drugą pozycję.

Rönnberg wie, jak postępować z młodymi hokeistami i również w klubie im zaufał. Juniorzy strzelili w tym sezonie dla "Indian" 40 goli. Nie wszyscy jednak wierzą, że nastoletni gracze, choć już doświadczeni na poziomie ekstraklasy i w Mistrzostwach Świata juniorów, uniosą presję związaną z play-offami. Ekspert gazety "Expressen", Mattias Ek typuje, że Frölunda już w ćwierćfinale potknie się na doświadczonej ekipie Linköpings HC, która dysponuje niezwykle silnym atakiem z Pärem Arlbrandtem i Chadem Kolarikiem na czele. - Stawiam na rutynę i wierzę, że ofensywa LHC okaże się decydująca. 4-3 dla Linköping - przewiduje wynik ćwierćfinału Ek.

Z szóstej ligi do pierwszej trójki

Swoje ambicje ma także ubiegłoroczny finałowy rywal Skellefteå AIK, Luleå HF. Podopieczni Jonasa Rönnqvista pałają żądzą rewanżu za tamten finał, przegrany 0-4. Kibice nie mogą im tej klęski łatwo wybaczyć, zwłaszcza że została poniesiona w rywalizacji z derbowym rywalem. Dość silny kadrowo zespół z Norrbotten w lutym wzmocnił jeszcze czarodziej krążka Linus Omark, któremu nie powiodło się za Oceanem, ale w Szwecji zawsze błyszczał fenomenalną techniką i wieloma punktami. Tyle tylko, że od powrotu Omarka ekipa LHF rozegrała 5 meczów i wszystkie przegrała. Kosztowało ją to spadek na szóste miejsce po sezonie zasadniczym, co oznacza, że w ćwierćfinale z Växjö Lakers nie będzie miała przewagi własnej tafli.

Ekipa Lakers to z kolei rewelacja sezonu. Klub, który powstał 17 lat temu i przebił się w tym czasie z szóstej (!) ligi do ekstraklasy debiutuje w play-offach i to od razu z trzeciego miejsca. Dla "Jeziorowców" to trzeci sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej i mało kto wierzy, że są w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele. Mimo że sezon zasadniczy zakończyli z przewagą 10 punktów nad Luleå HF, to i tak więcej szans na wygranie ćwierćfinału daje się temu ostatniemu zespołowi. Być może jednak, podobnie jak w sezonie zasadniczym, zespół ze Smalandii wystąpi w roli "czarnego konia". W czwartej parze ćwierćfinałowej zmierzą się zespoły, które w rozgrywkach regularnych zajęły miejsca 4. i 5. - odpowiednio - Brynäs Gävle i Färjestads Karlstad.



Derby stolicy w barażach

Rywalizację w play-offach SHL może jednak w tym sezonie przynajmniej częściowo i na początku przyćmić walka w barażach o miejsce w ekstraklasie. I to nie tylko dlatego, że w tej formie odbędzie się po raz ostatni. Dzięki protestom kibiców nie udało się władzom SHL ligi zamknąć na awanse, ale od przyszłego sezonu znika rywalizacja barażowa w obecnym kształcie. Po raz ostatni o dwa miejsca w SHL systemem "każdy z każdym" będą rywalizować dwie najsłabsze drużyny rozgrywek zasadniczych SHL i cztery najlepsze z drugiej ligi. Za rok awansować będzie łatwiej, ponieważ liga zostanie powiększona do 14 ekip, a baraże będą się odbywać do 4 zwycięstw.

Ostatnie baraże grupowe wzbudzają jednak wielkie emocje głównie ze względu na fakt, że uczestniczyć w nich będą dwie ekipy ze Sztokholmu - AIK i Djurgårdens IF. Gdyby żadnej z nich nie udało się zająć miejsca w najlepszej dwójce serii kwalifikacyjnej, to Sztokholm stanie się jedyną stolicą silnego hokejowo kraju europejskiego bez drużyny w ekstraklasie. Na razie jednak najwięcej mówi się o kwestiach bezpieczeństwa związanych z derbami. Mecze AIK z Djurgårdens IF nie mogą odbyć się w największej sztokholmskiej hali "Globen" i rozegrane zostaną tuż obok w mniejszej i gorzej spełniającej wymogi bezpieczeństwa arenie Hovet.

Nienawiść, jaka dzieli fanów obu klubów i fakt, że w przeszłości na meczach derbowych dochodziło do zadym sprawiły, że władze obu klubów w porozumieniu podjęły decyzję o zakazie wstępu na oba spotkania dla fanów gości, co w cywilizowanym hokejowym świecie jest rzadkością. Jeśli dodać do tego, że w barażach zagra także klub Malmö Redhawks, cieszący się drugą po Djurgårdens IF najwyższą średnią frekwencją wśród drugoligowców w Europie, to i w walce o miejsce w ekstraklasie można się spodziewać pełnych hal i bardzo gorącej atmosfery na trybunach. Pojawił się nawet pomysł, by derby Sztokholmu rozegrać na stadionie piłkarskim, ale czasu na zorganizowanie takiego wydarzenia było zbyt mało.

To jednak Puchar Le Mata i walka o tytuł mistrza Szwecji interesuje kibiców najbardziej. Jego nowego (?) właściciela poznamy najwcześniej 21, a najpóźniej 27 kwietnia. Kto najlepiej przygotował się do tej długiej drogi?




Ćwierćfinały SHL:

Skellefteå AIK - HV 71 Jönköping


Frölunda Göteborg - Linköpings HC

Växjö Lakers - Luleå HF

Brynäs Gävle - Färjestads Karlstad


Polub Hokej na lodzie na Facebooku





Powrót

Komentarze:

Dzięki za świetne opracownie tematu - od kilku lat śledzę ta ciekawą ligę i szkoda że w PL jest tak mało popularna.

SAIK to nowa siła tej ligi, od sezou 2010/11 walczy co roku o mistrzostwo, choć na poczatku roku zadażyło im się 5 porażek z rzedu, to mało kto może im przeszkodzić, choć w mojej opinii Frolunda i Vaxjo Lakers mają największe szanse - szczególnie Ci ostatni - udawało im się ogrywać SAIK 0-6 na ich włąsnej hali, a zaciąg "zaatlantycki" świetnie radzi sobie w Szwecji.

Lulea HF niestety w tym sezonie gra dość słabo, stracili polot bracia Abbot a po odejściu Johana Gustafssona do NHL (Minnesota Wild) nowi bramkarze zbyt często zawodzą. Linus Omark dołączył trochę za późno, choć "poczarował" trochę to raczej LHF nie będzie dane odegrać się na SAIK za finały z zeszłego roku - choć chciałbym się mylić...

Bardzo ciekawie zapowiada się natomiast start SAIK w hokejowej lidze mistrzów (CHL). Nawet jeśli aktualnie SAIK gra trochę słabiej niż rok temu (przygasł Bud Holloway), to przy braku drużyn KHL ma szansę na trofeum w pierwszym roku startów w europejskim pucharze (a wygrywając sezon zasadniczy mają już start zapewniony).

Pozdrawiam!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V