Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3282

Dziwne przypadki Marka Owuyi (WIDEO)

2014-07-12 14:13:21

Był już jednym z najzdolniejszych szwedzkich bramkarzy, raperem i uczestnikiem programu "Idol". Teraz Mark Owuya jest zawieszonym dopingowiczem, choć nikt stosowania dopingu mu nie udowodnił. Dlaczego więc komisja antydopingowa go zawiesiła? "Bo to pieprzone pajace" - bez ogródek odpowiada kontrowersyjny zawodnik.


Sprawa zawieszenia Owuyi wyszła na jaw nieco przypadkowo. Szwedzki królewski związek sportowy opublikował listę zawodników z różnych dyscyplin zawieszonych w ostatnim czasie za doping, na której wszyscy spodziewali się zobaczyć nazwisko jednego hokeisty - 19-latka Edwina Hedberga z MODO Örnsköldsvik, zawieszonego na pół roku za zażywanie niedozwolonych substancji. Sprawa Hedberga była jednak oczywista od jakiegoś czasu, natomiast na liście niespodziewanie pojawiło się także nazwisko Marka Owuyi.

24-letni bramkarz w trakcie ubiegłego sezonu wrócił do Szwecji po dwóch latach gry za Oceanem i podpisał kontrakt z Luleå HF, gdzie zastąpił zwolnionego bramkarza reprezentacji Włoch, Daniela Bellissimo. Początkowo Owuya był typowany tylko na zmiennika Davida Rautio, ale spisywał się na tyle dobrze, że coraz częściej wchodził do bramki. Rautio w obecnej letniej przerwie przeniósł się do Linköpings HC, ale Owuya nie wykorzysta tego faktu, by zostać pierwszym bramkarzem LHF. Jego zawieszenie skończy się bowiem dopiero 6 lipca 2015 roku.

Gdy Owuya dowiedział się o zawieszeniu, nie przebierał w słowach. - Chyba komuś odebrało rozum. Żartują sobie ze mnie? Co za pieprzone pajace - powiedział dziennikarzom. Hokeiście nikt nie udowodnił, że zażywał niedozwolone środki. Mało tego, w ogóle nie został w tej sprawie przebadany. I w tym właśnie leży problem. Przedstawiciele komisji antydopingowej mówią, że zawodnik uciekł przed badaniem, a odmowa udostępnienia próbki jest w myśl przepisów międzynarodowych równoznaczna z przyłapaniem na dopingu.

Zgodnie z przepisami kontrolerzy mają prawo testować sportowców w dowolnie wybranej chwili. Do sytuacji z Owuyą doszło niedługo po Igrzyskach Olimpijskich w Soczi, gdy przedstawiciele komisji antydopingowej pojawili się na treningu Luleå HF. Kontrolerzy po zakończeniu zajęć chcieli przebadać czterech hokeistów, w tym 24-letniego bramkarza. Ten jednak według relacji Mony Ringbjer, która przewodziła grupie kontrolerów odmówił, twierdząc, że musi się udać do toalety. Nie powstrzymała go ani Ringbjer ani jeden z kolegów, który przekonywał bramkarza, że nie może tego zrobić przed badaniem.

- Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby zażywać doping - mówi Mark Owuya. - Po prostu ktoś ze sztabu niepotrzebnie powiedział im, że już jestem po treningu, a ja jeszcze nie skończyłem, więc powiedziałem im, że nie mogę oddać próbki. To była cała historia. Owuya twierdzi, że udał się do toalety w przerwie między treningiem zespołu, a swoim dodatkowym treningiem bramkarskim. Mona Ringbjer przyznaje, że zawodnik ostatecznie poddał się kontroli, ale wówczas było już za późno. - Jeśli ktoś jest wezwany na kontrolę antydopingową, to musi być pod nadzorem. Nie można się najpierw zamknąć w toalecie, bo jeśli sportowiec chce manipulować wynikiem testu, to właśnie tak jest najłatwiej to zrobić - mówi.

Owuya nie daje za wygraną i zapowiada odwołanie, ale z pewnością nie pomógł sobie słowami, które dotąd wypowiedział i napisał. - Wysłałem im po tej sprawie maila i napisałem, że ci ich kontrolerzy to największe pajace, jakich w życiu spotkałem. Zachowywali się zupełnie nieprofesjonalnie - mówi. Przedstawiciele komisji dopingowej królewskiego związku sportowego na obelgi ze strony hokeisty reagują jednak ze spokojem. - Rozumiem, że on jest w dużym stresie. To dla niego poważny problem i na jego miejscu też byłabym bardzo zła, ale musi się zapoznać z przepisami i będzie wiedział, że nie ma racji - mówi Ringbjer.

Mark Owuya to jedna z najbardziej barwnych postaci szwedzkiego hokeja. Jego ojciec jest Ugandyjczykiem, a matka Rosjanką. Oboje poznali się w Związku Radzieckim, skąd uciekli do Sztokholmu, na którego przedmieściach w 1989 roku urodził się im syn, Mark. Owuya ma zarówno szwedzkie, jak i rosyjskie obywatelstwo. W wieku 18 lat zadebiutował w Elitserien, z reprezentacją Szwecji U18 i U20 zdobywał medale Mistrzostw Świata w tych kategoriach wiekowych. Ale choć był uważany za jednego z najbardziej utalentowanych bramkarzy w Szwecji, nigdy nie trafił do draftu NHL.

Być może dlatego, że pochłaniały go także inne zajęcia. W 2006 roku wystąpił w telewizyjnym programie "Idol" i zaczął wydawać własne produkcje muzyczne jako raper pod pseudonimem Mark In Da Park. Nie zrobił jednak wielkiej muzycznej kariery. W "Idolu" został odrzucony na pierwszym castingu, a od jednego z jurorów na odchodne usłyszał: "Człowiek powinien robić to, w czym jest dobry. Wiem, że jesteś niesamowicie zdolnym hokejowym bramkarzem, prawda? Stary, nie śpiewaj!".

Mark Owuya w szwedzkim programie "Idol" w 2006 roku



Mark Owuya jako Mark In Da Park



- Wiem, że jestem lepszym bramkarzem, niż raperem, ale człowiek musi mieć w życiu jakąś pasję poza hokejem, bo inaczej czuje się pusty - mówił w 2007 roku, gdy był niemal pewien, że zostanie wybrany w drafcie NHL. Był wtedy drugi wśród europejskich bramkarzy w rankingu centralnego biura skautingu NHL, ale w drafcie go pominięto. Gdy jednak porzucił marzenia o hip hopowej sławie, jego hokejowa kariera nabrała rozpędu. W sezonie 2010-11 w barwach Djurgårdens IF Sztokholm miał najlepszą skuteczność obron wśród wszystkich bramkarzy w Elitserien, choć wielu najlepiej zapamiętało mu z tamtych rozgrywek koszmarny błąd w derbowym meczu z AIK, gdy podarował ustalającego wynik meczu na 4:2 dla rywali gola Danielowi Bångowi.

Błąd Owuyi w derbach Sztokholmu z AIK w 2010 roku



Mimo tej wpadki, Owuya podpisał po sezonie wstępny kontrakt z Toronto Maple Leafs. Do NHL się jednak nie przebił, a czas gry dzielił między AHL i ECHL. W tej ostatniej lidze także miał najlepsze statystyki obron, a rok temu został jej mistrzem w barwach Reading Royals. Na ceremonii po zdobyciu Pucharu Kelly'ego raz jeszcze wrócił do swojej raperskiej przeszłości i wystąpił przed kibicami jako Mark In Da Park, ale to był jak na razie koniec jego przygody z hokejem za Oceanem.

Niezłe występy Owuyi w ostatnim sezonie SHL sprawiły, że wiosną pojawiły się plotki o zainteresowaniu jego usługami ze strony klubów KHL. Dyrektor sportowy klubu z Luleå, Lars Bergström twierdzi nawet, że transfer był blisko. - Wiedzieliśmy, że jego ambicją jest gra w KHL. Jego matka jest Rosjanką i nawet wysłał już wszystkie dokumenty, które pozwolą mu uzyskać rosyjski paszport. Wiemy, że już nie zagra w naszej drużynie, ale na razie ciągle jest z nami związany kontraktem i zobaczymy, co przyniesie przyszłość - mówi Bergström.


@gra8owski_j



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V