Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 2529

Dwie różne decyzje w identycznych sytuacjach. A jednak sędzia miał rację (WIDEO)

2018-01-06 16:10:14

Czy jest możliwe, by sędziowie zgodnie z przepisami podjęli w jednym meczu dwie różne decyzje w dwóch identycznych sytuacjach przeciwko jednej drużynie? Okazuje się, że tak. Wydarzenia z wczorajszego meczu wzbudziły ogromne emocje i wiele dyskusji, ale arbitrzy nie mieli innego wyjścia.


Najbardziej dyskutowanym w niemieckim środowisku hokejowym meczem jest dziś wczorajsze spotkanie DEL pomiędzy Iserlohn Roosters a Straubing Tigers, wygrane przez tych pierwszych 2:1. Wszystko przez kluczowe dla wyniku dwie sytuacje z trzeciej tercji. Sytuacje właściwie identyczne, obie rozpatrzone przez sędziów na korzyść gospodarzy. I to, jak tłumaczy sędziowski ekspert, najzupełniej słusznie. Jak to się stało?

W 43. minucie meczu przy stanie 1:1 doszło do zamieszania pod bramką gości strzeżoną przez Sebastiana Vogla. Bramkarz "Tygrysów" w wyniku zderzenia z nadjeżdżającym graczem rywali Sašą Martinoviciem stracił maskę i nie bardzo wiedział, co się dzieje. Tymczasem krążek wciąż leżał obok niego w polu bramkowym. Sędziowie gry nie przerwali, a do "gumy" najszybciej dopadł napastnik gospodarzy Chad Costello i umieścił ją w bramce. Goście długo protestowali, że sędzia Stephan Bauer nie powinien uznawać gola, ale ten był pewien swojej decyzji i bramkę zaliczył. Jak się później okazało, był to zwycięski gol.


Również dlatego, że sędziowie chwilę później w bliźniaczo podobnej sytuacji nie uznali gola strzelonego przez przyjezdnych. Tym razem maskę zgubił bramkarz "Kogutów" Sebastian Dahm, a chwilę później obrońca gości Austin Madaisky trafił do siatki. Zrobił to jednak po gwizdku, bo sędzia chwilę wcześniej grę przerwał. Sebastian Vogl po meczu był wściekły na dwie różne decyzje sędziów w takich samych sytuacjach. - Kompletnie nie rozumiem tego, co się stało przy ich drugim golu. Dostałem w głowę, straciłem maskę, a sędzia pozwala grać dalej. Mieliśmy przed sezonem spotkania z sędziami, na których była mowa, że coś takiego jest niezgodne z przepisami, a teraz oni tego nie odgwizdują. Mam nadzieję, że Lars Brüggemann się tym zajmie - skomentował bramkarz drużyny ze Straubing.

Brüggemann to były niemiecki sędzia międzynarodowy, a obecnie szef komisji sędziowskiej DEL. Sprawą już się zajął i orzekł, że... sędziowie mieli racje podejmując dwie niekorzystne dla "Tygrysów" decyzje. Bo przedmiotowe sytuacje tylko pozornie były identyczne. Podejmując decyzję na lodzie arbitrzy musieli się kierować art. 200 przepisów gry w hokeja na lodzie. Jego podpunkt iii mówi, że "jeśli podczas toczącej się gry, bramkarzowi spada maska w momencie, gdy w posiadaniu krążka jest drużyna przeciwna, sędzia główny zatrzyma grę, jeśli drużyna przeciwna nie ma dogodnej sytuacji na strzelenie bramki". Ale jest i kolejny, podpunkt iv. A w nim czytamy, że "jeśli podczas toczącej się gry, bramkarzowi spada maska, w momencie, gdy krążek wpada do bramki przed gwizdkiem sędziego głównego zatrzymującym grę, bramka zostanie uznana".

I tu właśnie leży klucz do wyjaśnienia różnicy w obu sytuacjach. Brüggemann uważa, że sędzia Bauer w przypadku gola Costello powinien grę przerwać, ale nie zdążył tego zrobić, bo akcja toczyła się zbyt szybko. A skoro nie zagwizdał, to zgodnie z art. 200-iv miał obowiązek uznać gola. - W związku z tym, że drużyna atakująca miała dogodną sytuację do strzelenia gola, nie było obowiązku przerwania gry. Zawsze jednak, gdy bramkarzowi spada maska, każdemu sędziemu zapala się 'czerwona lampka'. Chcemy chronić bramkarzy, więc gra powinna zostać przerwana. Ale w tym przypadku akcja potoczyła się tak szybko, że sędzia nie zdążył tego zrobić - tłumaczy szef niemieckich sędziów.

Inaczej było w przypadku anulowanego gola dla gości. Arbiter przerwał wówczas grę, zanim krążek wpadł do siatki, więc nie mógł bramki uznać. Ta bardzo rzadko spotykana sytuacja, gdy dwie de facto takie same sytuacje z tafli mogą zostać rozpatrzone na dwa różne sposoby przy okazji stała się dla kibiców lekcją z przepisów.

Wracając jeszcze do zaliczonego gola dla Roosters, niektórzy kibice wskazywali, że nie powinien zostać uznany ze względu na zmieniony przed tym sezonem art. 95 przepisów, który mówi o przeszkadzaniu bramkarzowi. Nie ma żadnych wątpliwości, że Saša Martinović miał mocny kontakt z Voglem, ale sędzia swoimi gestami już na tafli wyraźnie wskazał, że atakujący gracz został na bramkarza wepchnięty przez broniącego skrzydłowego Tigers Michaela Heddena. Hedden zresztą protestował przeciwko uznaniu gola w na tyle ostrych słowach, że otrzymał karę meczu. - To jest ostatni punkt do dyskusji. Hedden wepchnął Martinovicia na Vogla, a sędzia na lodzie nie pozostawił wątpliwości, że to widział - komentuje Lars Brüggemann.

Okazuje się więc, że podjęcie dwóch różnych decyzji w takich samych sytuacjach może być zgodne z przepisami. Inną kwestią pozostaje to, czy w takim razie z tymi przepisami wszystko jest w porządku...



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V