Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2067

NHL: Rodzinne koligacje i statystyki tegorocznego draftu

2019-06-23 21:34:02

W ciągu dwóch dni draftu NHL, który odbył się w Vancouver kluby wybrały 217 zawodników z 15 krajów i 33 lig. Niektórzy z nich będą kontynuatorami rodzinnych tradycji w najlepszej lidze świata, tak jak chociażby jedynka – Jack Hughes, czy też Alex Turcotte wybrany z numerem pięć.

Trochę statystyki

Najliczniej reprezentowaną grupą byli tradycyjnie Kanadyjczycy. 63 hokeistów „Klonowych Liści” usłyszało swoje nazwiska w czasie naboru. Zaledwie o czterech mniej nastolatków dostarczyli Amerykanie. Reszta młodych hokeistów to zawodnicy z Europy, a wśród tej grupy po 26 zawodników dostarczyły Rosja i Szwecja. W czubie Starego Kontynentu jest także Finlandia z 22 graczami.

Resztę państw należy traktować już epizodycznie, Tylko ośmiu Czechów znalazło uznanie w oczach włodarzy klubów NHL. Co ciekawe zaledwie jeden Słowak został wybrany w drafcie, podobnie jak Łotysz, Szwajcar, Brytyjczyk oraz przedstawiciele tak egzotycznych krajów jak Australia i Uzbekistan. Ponadto swoje ekipy znalazło trzech Białorusinów oraz po dwóch Niemców oraz Duńczyków.


Największym wzięciem cieszyli się obrońcy. Aż 66 defensorów wybrały zespoły najlepszej ligi świata. Wśród napastników przodowali środkowi, których było 54. Prawoskrzydłowi to liczba 41 graczy, a ich koledzy z przeciwnej flanki byli wybierani 34 razy. Listę uzupełniają 22 nazwiska bramkarzy.

Jeżeli spojrzeć na to, która z lig dostarcza najwięcej narybku, to na czele jest kanadyjska WHL, z której przyszło 28 hokeistów, ale tylko o trzech mniej dostarczyła konkurencyjna OHL oraz amerykańska USHL. Najgorzej spośród czołowych juniorskich rozgrywek kanadyjskich wypadła QMJHL z 18 zawodnikami.

Dobry wynik zanotował Amerykański Narodowy Program Szkolenia, z którego pochodzi 17 graczy wybranych w tegorocznym drafcie, na czele z jedynką, czyli Hughesem. Tyle samo hokeistów pojawiło się ze szwedzkiej juniorskiej SuperElit, czyli zwyciężczyni pośród rozgrywek europejskich.

Trzech hokeistów mniej dostarczyła juniorska ekstraklasa Finlandii, a z jej seniorskiego odpowiednika pochodzi sześciu graczy, natomiast z klubów SHL przybyło pięciu zawodników. Tylko dwóch występowało w ostatnim sezonie w rosyjskiej KHL.

Kolejni z rodu trafiają na tafle

Zwycięzca draftowej ceremonii, Jack Hughes wybrany przez New Jersey Devils dołączył do swojego dwa lata starszego brata - Quinna, który został wzięty w ubiegłym roku z numerem siódmym przez Vancouver Canucks. Ich ojciec co prawda w najlepszej lidze świata nie zagrał, ale przez kilka lat pracował w Toronto Maple Leafs jako szef wyszkolenia. Pracował także jako trener. Wystarczy wspomnieć, że był asystentem w Boston Bruins i głównym szkoleniowcem w Dynamie Mińsk w KHL. W swojej karierze jako zawodnik największy sukces osiągnął triumfując z reprezentacją USA w Pucharze Speglera w 1988 roku. Na tej niwie przebiła go jego żona – Ellen Weinberg-Hughes, która w czasach studenckich grała w piłkę nożną, lacrosse i hokeja, zdobywając w 1992 roku srebrny medal mistrzostw świata kobiet. Tamten turniej zakończyła w Drużynie Gwiazd.

Oprócz Hughesa najgłośniejszym nazwiskiem grającym obecnie w NHL, którego członek rodziny został wybrany w tegorocznym drafcie jest obrońca San Jose Sharks Marc- Édouard Vlasic. Z numerem 43 do Chicago Blackhawks dołączył jego kuzyn Alex Vlasic, który trenował wraz z Hughesem w ramach Amerykańskiego Narodowego Programu Szkolenia w reprezentacji USA U18.

Ryan Donato, który w ostatnim sezonie zmienił barwy, przechodząc z Boston Bruins do Minnesota Wild być może już na jesień spotka się ze swoim kuzynem Johnem Farinaccim wybranym z numerem 76 przez Arizona Coyotes. Jego wujek Ted Donato ma na koncie blisko 800 meczów w NHL.

W ślady brata poszedł Anttoni Honka. Numer 83 tegorocznego draftu, na którego przychylnym okiem spojrzeli działacze Carolina Hurricanes, będzie starał się przebić osiągnięcia Juliusa. Fiński defensor występuje w NHL od sezonu 2016/17 i zaliczył 87 występów, wszystkie w barwach Dallas Stars.

Jego kolegą z drużyny jest Tyler Pitlick, którego kuzyn Rhett został wybrany wczoraj z numerem 131 przez Montreal Canadiens. Młody Pitlick musi się mocno przyłożyć, żeby prześcignąć swojego ojca Lance’a. W jego cv widnieje blisko 400 gier dla Ottawa Senators i Florida Panthers.

Ostatnim przypadkiem zawodnika aktualnie grającego w NHL, którego członek rodziny został wybrany w tegorocznym drafcie jest napastnik Buffalo Sabres – Tage Thompson. Jego brat Tyce trafił wraz Hughesem do „Diabłów”, a dzieliło ich 95 pozycji. 19-latek występujący ostatnio w akademickiej NCAA będzie starał się kontynuować tradycje rodzinne, sięgające poprzedniego pokolenia, bowiem ojciec braci Thompsonów – Brent zdołał wystąpić 121 razy na taflach najlepszej ligi świata.

Jest również grupa zawodników, których bracia grają obecnie w hokeja, ale nie na poziomie NHL. Ryan Suzuki (numer 28, Carolina Hurricanes) nie przebił wyczynu Nicka, który w 2017 wybrany został z trzynastką przez Vegas Golden Knights, ale dziś występuje w mistrzowskiej ekipie OHL – Guelph Storm i to z sukcesami indywidualnymi. Jest triumfatorem Nagrody „99” Wayne’a Gretzky’ego przyznawanej najbardziej wartościowemu zawodnikowi fazy play-off. Nick był najskuteczniejszym hokeistą tej części rozgrywek. Uzbierał 42 „oczka” w 24 meczach.

Brat Nicholasa Robertsona (numer 53, Toronto Maple Leafs) – Jason również występuje w OHL, będąc czołową postacią tej ligi. Wygrał klasyfikację punktową sezonu zasadniczego. Na jego koncie znalazło się 117 „oczek”. 
W konkurencyjnej WHL w zespole Tri-City Americans występuje Kyle Olson, którego brat Quinn dostał się do finalistów Pucharu Stanleya. „Niedźwiadki” z Bostonu wzięły go z numerem 92.

Dwóch braciszków tegorocznych uczestników draftu czeka na swoją szansę terminując w klubach AHL. Szczególnie udanie wygląda ten rozdział kariery w wykonaniu Aleksiego Saareli, który niedawno zdobył z Charlotte Checkers Puchar Caldera. Jego brat Antti znalazł uznanie w oczach włodarzy Chicago Blackhawks. Wzięli go z numerem 123.

Michael Brodzinski jest zawodnikiem farmerskiej drużyny San Jose Sharks. Philadelphia Flyers zdecydowali się wybrać Bryce’a z numerem 196. Największą karierę z tercetu braterskiego o polskobrzmiącym nazwisku zrobił jednak Johnny. W 2013 roku na jego usługi przystali Los Angeles Kings. Udało mu się wystąpić w 54 meczach w NHL.

A mój tata też grał w NHL

Jest grupa zawodników z tegorocznego draftu, których ojcowie znają smak gry w najlepszej lidze świata. Żaden z nich nie osiągnął jednak takiego sukcesu jak Adam Foote, dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya z Colorado Avalanche. W jego dorobku są 1154 mecze w NHL. Pan Foote dostarczył już najlepszej lidze świata jednego gracza. Jest nim jego starszy syn – Callan, czyli draftowa czternastka sprzed dwóch lat. Teraz w ślady brata poszedł Nolan, tegoroczny numer 27. Obaj bracia trafili do Tampa Bay Lightning. To dopiero czwarty duet braterski w historii naboru NHL, który z pierwszej rundy dostał się do tego samego zespołu.

Znalezione obrazy dla zapytania nolan foote

Jest jeszcze jeden człowiek mający ponad tysiąc gier w najlepszej lidze świata, którego członek rodziny został obecnie wybrany do gry w NHL. Co prawda Dave Ellett nie jest ojcem żadnego z młodych talentów, ale wujkiem Coopera Moore’a (numer 128, Detroit Red Wings). Ellett występował jako obrońca i zdołał zaprezentować się w 1129 meczach.

Nie aż tak pokaźnie wygląda dorobek Wayne’a Primeau, choć jego 774 gry muszą robić wrażenie. Na pewno jest to dobry wzór dla swojego syna – Masona, czyli numeru 141, który trafił do Vegas Golden Knights. Gdyby nastolatkowi nie wystarczył przykład ojca, to zawsze może jeszcze wesprzeć się autorytetem swoich stryjów: Keith Primeau (909 gier) oraz Derrick Smith (537 spotkań).

Wybór w pierwszej rundzie draftu nie jest niczym nowym w rodzinie Poulinów. Oczywiście przedwczorajszy sukces Samuela, czyli dostanie się do Pittsburgh Penguins z numerem 21 robi wrażenie, ale jego tata – Patrick zrobił to jeszcze lepiej. Był dziewiątką w 1991, a w najlepszej lidze świata rozegrał aż 634 spotkania. Występował w niej przez 11 lat.

Plejadę ojców z dorobkiem ponad pół tysiąca gier w NHL zamyka Craig Johnson. W jego przypadku było to 557 pojedynków w pięciu różnych klubach. Craig to numer 33 z 1990. Jego syn prześcignął go o dwie pozycje, zamykając plejadę pierwszej rundy bieżącego roku. Trafił do Buffalo Sabres.

Mark Kastelic (numer 125, Ottawa Senators) jest przedstawicielem trzeciego pokolenia swojej rodziny w NHL. Wszystko rozpoczęło się za sprawą dziadka – Pata Stapletona, który rozegrał 635 gier w tej lidze. Występował w niej przez 12 sezonów. W jego ślady poszedł również ojciec Marka – Ed, który w latach 1985-1992 reprezentował Washington Capitals i Hartford Whalers. Udało mu się wystąpić w 220 spotkaniach. To nie jedyny członek tej rodziny, który grał w NHL. Zrobił to również wujek Marka – Mike Stapleton. Jego wynik jest całkiem interesujący. Ma w swoim cv wpisane blisko 700 gier dla ośmiu ekip.

Czymże przy jego dorobku jest 112 spotkań Alfiego Turcotte’a? Faktycznie może to nie jest powalająca liczba, ale trzeba docenić, że zarówno on, jak i jego syn Alex wybrani zostali w pierwszej rundzie draftu. Alfie trafił do Montreal Canadiens, natomiast Alex, to jedna z gwiazd tegorocznego naboru. Kolega reprezentacyjny Hughesa został przechwycony przez Los Angeles Kings z numerem pięć.




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V