Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2316

Play-offy NHL: Kassian znów bohaterem Oilers (WIDEO)

2017-04-17 07:08:07

Do piątku Zack Kassian nie miał na koncie ani jednego gola w play-offach NHL. W ciągu trzech dni zdobył dwa na wagę zwycięstw i wyrasta na bohatera Edmonton Oilers.


Kassian wcześniej w dwóch sezonach w barwach Vancouver Canucks grał w play-offach, ale nie zdobył ani jednego gola. W piątek w meczu numer 2 serii Edmonton Oilers z San Jose Sharks został bohaterem "Nafciarzy", prowadząc ich do zwycięstwa nie tylko dzięki zwycięskiej bramce zdobytej w osłabieniu, ale także dzięki bardzo twardej grze na bandach, którą dotkliwie poczuli zwłaszcza Logan Couture i Matt Dillon. Ostatniej nocy, tym razem w San Jose, nie grał już tak ostro (3 ataki ciałem), ale znów zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. W 51. minucie w tercji ataku przejął złe podanie Davida Schlemko i pokonał stojącego w bramce gospodarzy Martina Jonesa. Okazało się, że był to jedyny gol w meczu, więc Kassian znów przesądził o zwycięstwie, a Oilers wyszli w serii na prowadzenie 2-1.

Drugim bohaterem "Nafciarzy" był ponownie bramkarz Cam Talbot, który obronił wszystkie 23 strzały przeciwników. To podobny do Kassiana przypadek. Talbot zagrał 3 lata temu w dwóch meczach w play-offach w New York Rangers jako zmiennik Henrika Lundqvista, ale to było do tego sezonu całe jego doświadczenie w walce o Puchar Stanleya. Nie wygrał wtedy żadnego meczu. Teraz w ciągu trzech dni nie tylko odniósł dwa zwycięstwa, ale także dwukrotnie zachował "czyste konto". Wczoraj pomógł swojej drużynie odzyskać straconą w pierwszym meczu rywalizacji przewagę własnej tafli. Wyjście na prowadzenie 2-1 jest dla Oilers bardzo ważne, bo statystyki pokazują, że drużyna rozpoczynająca play-offy u siebie, mająca po trzech meczach właśnie taki wynik, awansuje do kolejnej rundy w 75,2 % przypadków, choć w pierwszej rundzie odsetek ten jest sporo niższy (69,7).

Goście postawili się więc w dobrej sytuacji przed wtorkowym meczem numer 4 w San Jose, w którym spróbują podwyższyć swoje prowadzenie. Oilers na tle zespołu, który rok temu grał w finale NHL nie wyglądają na przestraszonych, mimo że sami nie mają wielkiego doświadczenia w play-offach. Klub z Edmonton na powrót do nich czekał 11 lat. Jego zawodnicy też w większości nie grali na tym etapie zbyt często, a już w ogóle jako jedna grupa. Trener Todd McLellan przyznaje, że jego podopieczni z każdym meczem i każdą tercją dopiero zdobywają praktykę. - Z każdym rozegranym meczem trochę "rośniemy" i nabieramy więcej doświadczenia - mówi. - Rośniemy jako drużyna, rosną poszczególni zawodnicy. Poza tymi tercjami, które rozegraliśmy do tej pory, nie mam się do czego odwoływać. Analizujemy je i staramy się być lepsi w kolejnych.

Wczoraj jego zespół przetrwał w hali SAP Center, zwanej potocznie "basenem rekinów" ze względu na atmosferę, z jaką spotykają się tam - zwłaszcza w play-offach - zespoły przyjezdne. Gospodarze, do składu których po kontuzji kolana szybko wrócił Joe Thornton, starali się już od początku przestraszyć rywali. W pierwszej tercji wykonali niespotykaną liczbę 32 ataków ciałem, podczas gdy w piątkowym meczu numer 2 przez 60 minut zaliczyli ich tylko 21. Na niewiele się to jednak zdało, skoro w drugim kolejnym spotkaniu nie potrafili zdobyć gola. - Musimy znaleźć sposób, żeby coś strzelić - mówi napastnik "Rekinów" Joe Pavelski. - Mieliśmy swoje okazje. To był dobry mecz z obu stron, ale w takich spotkaniach, kiedy decyduje jeden gol, zawsze może to pójść w jedną albo drugą stronę.

San Jose Sharks - Edmonton Oilers 0:1 (0:0, 0:0, 0:1)
0:1 Kassian 50:45
Strzały: 23-22.
Minuty kar: 2-4.
Widzów: 17 562.
Stan rywalizacji: 1-2. Czwarty mecz we wtorek w San Jose.





Już tylko jednego zwycięstwa potrzebuje drużyna St. Louis Blues by awansować do półfinału konferencji zachodniej. Podopieczni Mike'a Yeo wczoraj późnym wieczorem polskiego czasu przed własną publicznością pokonali 3:1 Minnesota Wild i w całej serii prowadzą 3-0. Bohaterem meczu był bramkarz gospodarzy Jake Allen, który obronił 40 strzałów. Alexander Steen strzelił dla zwycięzców gola i zaliczył asystę, Jaden Schwartz zdobył bramkę zwycięską, a trafił również Colton Parayko. Minnesota Wild, którzy uchodzili za faworytów w tej parze, w każdym z trzech dotychczasowych spotkań zdobywali tylko po jednym golu. W historii NHL tylko 4 zespoły wyszły ze stanu 0-3, by awansować do kolejnej rundy. W pierwszej rundzie play-offów jako jedyni dokonali tego 3 lata temu Los Angeles Kings.

St. Louis Blues - Minnesota Wild 3:1 (1:0, 1:1, 1:0)
1:0 Parayko - Berglund - Perron 03:25
1:1 Coyle - Parise - Suter 32:59
2:1 Schwartz - Steen - Tarasienko 35:19 (w przewadze)
3:1 Steen - Berglund - Sobotka 58:49 (pusta bramka)
Strzały: 31-41.
Minuty kar: 10-8.
Widzów: 19 334.
Stan rywalizacji: 3-0. Czwarty mecz w środę w St. Louis.

Tylko jednego zwycięstwa brakuje do awansu także drużynie Pittsburgh Penguins, która na wyjeździe pokonała w meczu numer 3 Columbus Blue Jackets 5:4 po dogrywce. Bohaterem wieczoru okazał się Jake Guentzel, który popisał się hat trickiem, w tym trafił w dodatkowej części gry na wagę zwycięstwa. 22-latek został pierwszym w historii Penguins debiutantem z hat trickiem w play-offach i drugim w całej historii rywalizacji o Puchar Stanleya pierwszoroczniakiem, który strzelił w jednym meczu 3 gole, w tym zwycięskiego w dogrywce. Poprzednio taki przypadek miał miejsce w 1949 roku. Jewgienij Małkin zaliczył bramkę i dwie asysty, a dla zwycięzców trafił również Bryan Rust. "Pingwinom" w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził fakt, że po pierwszej tercji przegrywały 1:3. Aż 8 z 9 goli we wczorajszym spotkaniu strzelili Amerykanie. To rekord wszech czasów play-offów NHL. Penguins we wtorek w meczu numer 4 staną przed szansą zakończenia rywalizacji.

Columbus Blue Jackets - Pittsburgh Penguins 4:5 (3:1, 0:2, 1:1, 0:1)
1:0 Atkinson - Dubinsky - Foligno 00:11
1:1 Guentzel - Hainsey - Crosby 03:17
2:1 Atkinson 05:02
3:1 Werenski - Gagner - Foligno 06:10 (w przewadze)
3:2 Rust - Dumoulin - Małkin 25:21
3:3 Małkin 33:25
3:4 Guentzel - Małkin - Kessel 51:48 (w przewadze)
4:4 Dubinsky - Johnson - Bjorkstrand 55:11
4:5 Guentzel - Crosby 73:10
Strzały: 37-47.
Minuty kar: 6-4.
Widzów: 19 092.
Stan rywalizacji: 0-3. Czwarty mecz we wtorek w Columbus.

Montréal Canadiens wygrali w Madison Square Garden z New York Rangers 3:1 i odzyskali przewagę własnej tafli, wychodząc w tej parze na prowadzenie 2-1. Na bohatera serii zaczyna wyrastać Aleksandr Radułow. Rosjanin strzelił wczoraj pięknego gola trzymając kij jedną ręką i zaliczył asystę. Dwa dni wcześniej dał swojej drużynie zwycięstwo golem w dogrywce meczu numer 2, w którym także dwukrotnie asystował. Wczoraj oprócz niego bramki dla Canadiens zdobywali: Artturi Lehkonen i Shea Weber. Rangers nie wykorzystali żadnej z trzech okazji do gry w przewadze. W całej rywalizacji nie zdołali zamienić na gola żadnej z 10 takich sytuacji. Są jedynym zespołem konferencji wschodniej, który w tych play-offach jeszcze nie zdobył gola w przewadze. Czwarty mecz serii, także w Nowym Jorku, odbędzie się we wtorek.

New York Rangers - Montréal Canadiens 1:3 (0:0, 0:1, 1:2)
0:1 Lehkonen - Gallagher - Plekanec 37:37 (w przewadze)
0:2 Weber - Galchenyuk - Radułow 47:42 (w przewadze)
0:3 Radułow - Danault 55:35
1:3 Skjei - Klein - Zibanejad 57:04
Strzały: 21-29.
Minuty kar: 6-6.
Widzów: 18 006.
Stan rywalizacji: 1-2. Czwarty mecz we wtorek w Nowym Jorku.

Piękny gol Aleksandra Radułowa




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

Zobacz również:

Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka (ang. cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies, umieszcza je w pamięci Twojego urządzenia.
X