Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1266

NHL: "Mężczyźni" wygrali z "chłopcami" w Toronto (WIDEO)

2019-01-08 07:27:53

Meczem "mężczyzn i chłopców" nazwał trener Toronto Maple Leafs Mike Babcock wczorajsze starcie swoich podopiecznych z Nashville Predators. Jego podopieczni wystąpili w tej drugiej roli i nawet nie zdołali rywalom strzelić gola.


Po raz trzeci w tym sezonie, ale już drugi w ciągu 10 dni drużyna z Toronto nie potrafiła strzelić w meczu gola i przegrała z Nashville Predators 0:4. Goście z "Miasta Muzyki" w drugiej tercji zdobyli dwie niemal bliźniacze bramki i wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali. Najpierw w 25. minucie strzałem z dystansu w przewadze popisał się Mattias Ekholm, a 9 minut później podobnym uderzeniem na 2:0 podwyższył urodzony w Toronto P.K. Subban, którego z trybun oklaskiwali rodzice i wielu przyjaciół z dzieciństwa.

Dwa gole obrońców to w przypadku Predators nic zaskakującego, bo defensorzy tego zespołu w tym sezonie zdobyli już łącznie aż 115 punktów. Pod tym względem lepsi w całej NHL są tylko obrońcy San Jose Sharks, na których dorobek składają się głównie zawrotne liczby Brenta Burnsa i Erika Karlssona. Wczoraj w Toronto kolejne swoje punkty gracze formacji defensywnej "Drapieżników" dorzucili w końcówce, tym razem za asysty. W 58. minucie Ryan Ellis zaliczył asystę drugiego stopnia przy golu na 3:0 Coltona Sissonsa, a Ekholm podawał jeszcze 38 sekund przed końcem spotkania, gdy wynik na 4:0 ustalił strzałem obok bezradnego, leżącego na tafli bramkarza rywali Michaela Hutchinsona Kevin Fiala.

Gospodarze nie zdążyli nawet wycofać bramkarza przy dwubramkowej stracie, bo Sissons wbił gwóźdź do ich trumny w tym meczu. Stojący w bramce gości Pekka Rinne został wybrany pierwszą gwiazdą meczu i zachował 54. "czyste konto" w swojej karierze w NHL. Tym samym wrócił na trzecie miejsce w klasyfikacji meczów bez wpuszczenia gola wśród obecnie grających w tej lidze bramkarzy, którego wcześniej w trakcie sezonu pozbawił go Marc-André Fleury. Przed nimi oboma w tym rankingu są Roberto Luongo i Henrik Lundqvist.

Wczoraj jednak gracze "Klonowych Liści" nie sprawili Rinne wielkich kłopotów, bo oddali na jego bramkę tylko 18 strzałów. Ze swoich 54 "czystych kont" Fin zaledwie dwa zanotował broniąc mniej uderzeń. Co ciekawe, jednym z takich przypadków był mecz również przeciwko Maple Leafs niemal dokładnie 10 lat temu, gdy obronił 17 strzałów. Wczoraj ekipa z Toronto oddała najmniej uderzeń w światło bramki w tym sezonie. Przyczynił się do tego również fakt, że rywale aż 23 strzały zablokowali.

Predators wiedzą, jak powstrzymać ofensywę przeciwników, bo to zespół, który stracił najmniej goli od początku zeszłego sezonu. - Dostaliśmy dziś lekcję od doświadczonej drużyny - powiedział Babcock po meczu. - Po dwóch tercjach prowadzili 2:0 i mieli mnóstwo zablokowanych strzałów, choć nie graliśmy źle. Ale oni byli cierpliwi, utrzymywali się przy krążku, wykonywali dobrze wszystkie szczegółowe rzeczy. Trzeba grać w odpowiedni sposób i dostanie się nagrodę.

Maple Leafs zdołali wczoraj trafić do siatki gości i to zaledwie 43 sekundy po otwierającym wynik golu Ekholma, ale to trafienie Austona Matthewsa zostało anulowane po challenge'u sztabu szkoleniowego Predators. Powtórka pokazała, że William Nylander za wcześnie wjechał do tercji ataku i był spalony. W tym sezonie po challenge'ach ze względu na spalone anulowane są średnio 2 na 3 gole, ale drużynie z Toronto zdarzyło się to pierwszy raz. A w pierwszej tercji Matthews i Kasperi Kapanen trafili w słupki bramki Rinne.

Zespół z Toronto z 56 punktami pozostaje wiceliderem dywizji atlantyckiej. Tymczasem Predators mają 55 "oczek" i wrócili na prowadzenie w centralnej. Drużyna Petera Laviolette' miała jeszcze niedawno duże problemy kadrowe ze względu na kontuzje czołowych graczy, ale teraz poza Yannickiem Weberem już właściwie nikogo jej nie brakuje i znów gra tak, jak ją na to stać. Wczoraj w Toronto jako ostatni z gwiazd wrócił po urazie Filip Forsberg, który pauzował w 17 poprzednich spotkaniach. - Te ostatnie mecze to jest wreszcie hokej Predators - powiedział wczoraj Subban, który sam zmagał się z urazem. - Tak gramy, gdy jesteśmy w najlepszej formie. Sprawiamy, że przeciwnicy mają z nami bardzo trudno.

Toronto Maple Leafs - Nashville Predators 0:4 (0:0, 0:2, 0:2)
0:1 Ekholm - Smith - Fiala 24:08 (w przewadze)
0:2 Subban - Irwin - Bonino 33:11
0:3 Sissons - Järnkrok - Ellis 57:23
0:4 Fiala - Sissons - Ekholm 59:22
Strzały: 18-32.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 19 059.




Na swoje pierwsze 0 po stronie strat zagrał też wczoraj niespodziewanie Jordan Binnington. Wezwany zaledwie 3 dni temu z AHL bramkarz St. Louis rozpoczął mecz najlepszej ligi świata między słupkami po raz pierwszy w życiu i broniąc wszystkie 25 strzałów nie dał się pokonać. To był łącznie jego trzeci występ w NHL. A gole Braydena Schenna, Władimira Tarasienki i Davida Perrona przesądziły o zwycięstwie Blues 3:0 nad Philadelphia Flyers. "Lotnicy" ponieśli już ósmą porażkę z rzędu, po raz szósty w tym sezonie nie strzelili gola, co jest ex aequo najgorszym wynikiem w tym sezonie i z 36 punktami są ostatni w dywizji metropolitalnej. Dobrze zaprezentowali się tradycyjnie jedynie we wznowieniach, wygrywając 36 z 59. Drużyna z Filadelfii jest pod tym względem najlepsza w NHL. Na osłodę pozostała im też fantastyczna interwencja Cartera Harta, który w pierwszej tercji w niezwykle trudnej sytuacji zatrzymał Jadena Schwartza kijem. Blues mają 38 punktów i pozostają ostatni w dywizji centralnej.

Fantastyczna parada Cartera Harta


Trzecim bramkarzem, który tej nocy zachował "czyste konto" był Devan Dubnyk. Doświadczony gracz broniąc 31 strzałów po raz pierwszy w tym sezonie nie dał się pokonać i wygrał bramkarski pojedynek z Careyem Price'em, a Minnesota Wild pokonali Montréal Canadiens 1:0. Winę za porażkę mógł wziąć na siebie obrońca "Habs" Jeff Petry, który sprezentował rywalom jedynego gola. Petry we własnej tercji podał bez patrzenia za plecy, a krążek nie trafił do jego partnera Mike'a Reilly'ego, ale do Mikaela Granlunda, który nie zmarnował okazji. Już w 3. minucie po brutalnym rzuceniu na bandę przez Kenny'ego Agostino taflę opuścił napastnik Wild Eric Fehr. Agostino otrzymał karę meczu i musiał jeszcze stoczyć pojedynek na pięści z Nickiem Seelerem. Z kolei obrońca Canadiens Shea Weber został przewieziony do szpitala po przyjęciu na twarz krążka wystrzelonego przez Granlunda. Prześwietlenie wykazało, że nie doszło do żadnego pęknięcia kości. Weber poleciał z drużyną do Detroit, ale nie wiadomo czy zagra dziś przeciwko Red Wings. Obrońca Wild Ryan Suter spędził na lodzie 32 minuty i 36 sekund. W całym sezonie tylko Petry w meczu z Washington Capitals w listopadzie grał w jednym spotkaniu dłużej. Wild z 45 punktami zajmują piąte miejsce w dywizji centralnej. Canadiens zdobyli o 4 "oczka" więcej i też są na piątej pozycji, ale w dywizji atlantyckiej.

Fatalny błąd Jeffa Petry'ego na wagę zwycięstwa Wild


Johnny Gaudreau już niejako tradycyjnie poprowadził Calgary Flames do zwycięstwa. Amerykanin strzelił dwa gole, a jego drużyna pokonała Chicago Blackhawks 4:3. Bramkę i asystę zaliczył Sean Monahan, a do pustej bramki w ostatniej minucie trafił Garnet Hathaway. Temu ostatniemu dość nietypowo przydarzył się zwycięski gol do pustej bramki. Trafił on bowiem na 4:2, a później jeszcze Brandon Saad zmniejszył straty ekipy z Chicago. Hathaway nie strzela goli zbyt często, ale w tym sezonie aż 3 z 5, które zdobył, dawały zwycięstwo "Płomieniom". Dla Blackhawks pięknego gola z backhandu z niemal zerowego kąta strzelił wczoraj Patrick Kane. Gaudreau trafił do siatki w piątym meczu z rzędu, a 64 punkty dają mu trzecie miejsce w klasyfikacji punktowej NHL. Oprócz niego także Elias Lindholm, Monahan i Matthew Tkachuk osiągnęli już granicę 50 punktów. Flames są pierwszym zespołem z czterema graczami mającymi co najmniej 50 "oczek" po 44 meczach od sezonu 1995-96, gdy udało się to gwiazdom Pittsburgh Penguins - Ronowi Francisowi, Jaromírowi Jágrowi, Mario Lemieux i Tomasowi Sandströmowi. Zespół z Calgary z 58 punktami umocnił się na prowadzeniu nie tylko w dywizji Pacyfiku, ale także konferencji zachodniej. Blackhawks mają 39 punktów i są na szóstej pozycji w dywizji centralnej.

Piękny backhand Patricka Kane'a z niemal zerowego kąta


W derbach Kalifornii San Jose Sharks pokonali Los Angeles Kings 3:1. Przy wszystkich golach "Rekinów" asystował Erik Karlsson, a na listę strzelców wpisywali się kolejno: Joonas Donskoi, Tomáš Hertl i Joe Thornton. Karlsson punktował w swoich 13 kolejnych meczach, które zostały przedzielone dwumeczowym zawieszeniem. W tym czasie zdobył 22 punkty za jednego gola i 21 asyst. Bramkarz Sharks Martin Jones, który swoją karierę w NHL rozpoczął w barwach Kings, obronił 22 strzały i zaliczył pierwszą w tym sezonie asystę. Co ciekawe, to także jego pierwsze punktowe podanie w 222 meczach w barwach "Rekinów". Wcześniej dla Kings uzyskał 2 asysty w zaledwie 34 występach. Drużyna z San Jose ma 55 punktów i jest trzecia w dywizji Pacyfiku. Jej wczorajsi rywale mają na koncie 37 punktów i zajmują ostatnie miejsce nie tylko w tej dywizji, ale także w całej konferencji zachodniej.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V