Hokej.net Logo

Wyświetleń: 787

NHL: Pavelski rozstrzygnął 5 sekund przed końcem (WIDEO)

2019-03-13 07:01:53

"Łamaczem serc" nazwał kanadyjski dziennik "Winnipeg Sun" wczorajszy mecz dwóch liderów dywizji konferencji zachodniej NHL. Kapitalną wymianę ciosów rozstrzygnęła kontra skutecznie wykończona na 5 sekund przed końcem meczu.


Nic lepiej nie oddałoby tego, w jaki sposób toczył się wczorajszy mecz prowadzących w dywizji centralnej NHL Winnipeg Jets z liderami dywizji Pacyfiku i całej konferencji zachodniej San Jose Sharks niż fragment gry, który to spotkanie rozstrzygnął. W ostatnich sekundach przy stanie 4:4 zespół z Winnipeg chcą zdobyć zwycięskiego gola zapędził się do tercji obronnej rywali. Andrew Copp spróbował oddać strzał na bramkę gości, ale uderzenie zablokował Marc-Édouard Vlasic. Krążek odbił się tak, że Timo Meier wyprowadził kontrę 2 na 1 z Joe Pavelskim. Szwajcar podał do Amerykanina, a ten strzałem z bliska pokonał swojego rodaka Connora Hellebuycka i na 5 sekund przed końcem rozstrzygnął mecz na korzyść "Rekinów".

Taki był cały ten mecz. Prawdziwa wymiana ciosów. Nikt specjalnie nie przejmował się obroną, a akcja przenosiła się z jednej strony na drugą, choć to Hellebuyck miał więcej pracy niż stojący w bramce Sharks Aaron Dell. Żadna drużyna ani przez chwilę nie prowadziła wyżej niż jednym golem. Vlasic strzelił pierwszego gola i dał prowadzenie "Rekinom", ale już 65 sekund później jego zespół przegrywał, bo Jets odpowiedzieli trafieniami Coppa i Bryana Little'a. Ten drugi trafił spod bandy po rykoszecie od stojącego przed bramką obrońcy gości Justina Brauna. Jeszcze w pierwszej tercji po świetnym rajdzie Tomáša Hertla do remisu doprowadził Gustav Nyquist.

Szwed w drugiej tercji dorzucił kolejnego gola, tym razem na 3:3, bo w międzyczasie pięknym backhandem z bliska pod poprzeczkę prowadzenie 3:2 dał gospodarzom Kyle Connor. Drużyna z San Jose odzyskała prowadzenie w 2. minucie trzeciej tercji po strzale Marcusa Sörensena, ale Mathieu Perreault wyrównał na 4:4 w 57. minucie. Wtedy zanosiło się na dogrywkę, ale później nadeszła kontra Meiera z Pavelskim.

Ten ostatni, nazywany przez media w Kalifornii "Kapitan Ameryka", przesądził o zwycięstwie swojej drużyny już po raz szósty w tym sezonie. W całym poprzednim miał tylko jednego gola na wagę wygranej. W swojej karierze w NHL strzelił jednak już 60 takich goli. Zwycięską bramkę przeciwko Jets zdobył także w poprzednim meczu z tym rywalem 5 lutego. Wtedy trafił w dogrywce. Do swojej bramki Vlasic dołożył wczoraj dwie asysty, a także kluczowy blok kijem tuż przed zwycięskim golem. Sörensen oprócz bramki zaliczył także asystę, a Joe Thornton, asystując dwa razy, samodzielnie zajął 14. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących graczy w historii NHL. Teraz ma już na koncie 1 469 punktów i wyprzedził legendarnego Stana Mikitę.

Drużyna z San Jose jest w znakomitej formie i wygrała już szósty mecz z rzędu. Z 94 punktami prowadzi w konferencji zachodniej. Nie przeszkodziło jej nie tylko to, że dzień wcześniej grała w St. Paul z Minnesota Wild, a do Winnipeg przyleciała w środku nocy, ale również problemy kadrowe. Grała już bez Evandera Kane'a i Erika Karlssona, a dodatkowo przez większą część meczu musiała sobie radzić piątką obrońców, bo w 7. minucie taflę z fatalnie wyglądającym urazem opuścił Czech Radim Šimek. Po starciu z Coppem prawa noga upadającego na lód defensora wygięła się w nienaturalny sposób. Na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz. - Mamy bardzo szeroki skład - mówi Joe Thornton. - Mamy 8 dobrych obrońców i 14 dobrych napastników. Mamy bramkarzy, którzy wygrywają nam mecze. I mam nadzieję, że to da nam sukces.

Tymczasem Jets, mimo porażki, zachowali pierwsze miejsce w dywizji centralnej. Mają teraz 84 punkty, ale fakt, że przegrali drugie spotkanie z rzędu może dawać powody do niepokoju. Mathieu Perreault narzekał też po meczu na okoliczności wczorajszej porażki. - 5 sekund przed końcem... to jest straszne - mówił. - Oczywiście oni grali dobry mecz i są w tej chwili jedną z drużyn w najlepszej formie w całej lidze, ale powalczyliśmy z nimi i remisowaliśmy jeszcze chwilę przed końcem. Jeśli są jakieś pozytywy po takim meczu, to może właśnie to, że jesteśmy w stanie rywalizować z takimi zespołami.

Winnipeg Jets - San Jose Sharks 4:5 (2:2, 1:1, 1:2)
0:1 Vlasic - Thornton - Sörensen 08:05
1:1 Copp - Chiarot - Perreault 08:37
2:1 Little 09:10
2:2 Nyquist - Hertl - Donskoi16:04
3:2 Connor - Laine - Wheeler 20:45 (w przewadze)
3:3 Nyquist - Vlasic 30:33
3:4 Sörensen - Thornton - Labanc 42:00
4:4 Perreault - Myers - Tanev 56:22
4:5 Pavelski - Meier - Vlasic 59:55
Strzały: 25-36.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 15 321.





Znacznie mniej goli padło wczoraj w Buffalo. Miejscowi Sabres ulegli tam Dallas Stars 0:2. Obie bramki zdobył Fin Roope Hintz, a bramkarz "Gwiazd" Ben Bishop obronił 35 strzałów i już w trzecim kolejnym spotkaniu nie dał się pokonać. Hintz w dwóch ostatnich meczach, w których trafiał do siatki, zdobywał gole na wagę zwycięstwa. A Bishop jest pierwszym w XXI wieku bramkarzem Stars, który nie wpuścił bramki w trzech kolejnych spotkaniach. Jego passa "na czysto" trwa już od 204 minut i 20 sekund, a skuteczność interwencji 93,2 % jest najwyższą w NHL w tym sezonie wśród wszystkich bramkarzy, którzy choć raz zagrali w podstawowym składzie. Zespół z Dallas stracił w tym sezonie 172 gole, czyli najmniej w konferencji zachodniej NHL. W całej lidze mniejszą liczbę po stronie strat mają tylko New York Islanders. W drugiej tercji kapitan Stars Jamie Benn został trafiony w szyję fragmentem złamanego przy strzale kija Rasmusa Ristolainena. Incydent wyglądał na groźny, ale Bennowi nic się nie stało. Jego drużyna ma 77 punktów i zajmuje czwarte miejsce w dywizji centralnej, a także prowadzi w klasyfikacji "dzikiej karty" do play-offów w konferencji zachodniej. Sabres, po piątej z rzędu porażce, mogą raczej żegnać się z marzeniami o play-offach. W tej chwili mają na koncie 69 punktów, w tabeli "dzikiej karty" są na Wschodzie na szóstym miejscu ze stratą 12 punktów do pozycji dającej awans.

Jamie Benn uderzony w szyję kawałkiem złamanego kija


W Pittsburghu zatrzymana została zwycięska seria Washington Capitals. Obrońcy Pucharu Stanleya przegrali z miejscowymi Penguins 3:5, mimo że prowadzili już 2:0. Rywale wyprzedzili ich jednak, strzelając 3 gole w odstępie zaledwie 108 sekund. To był jubileuszowy wieczór dla dwóch rosyjskich gwiazd. Aleksandr Owieczkin zaliczył asystę i osiągnął 1 200 punktów w karierze, a Jewgienij Małkin asystując dwukrotnie zdobył tysięczny punkt w NHL. Sidney Crosby strzelił dla zwycięzców dwa gole, Phil Kessel i Jared McCann zaliczyli po bramce i asyście, a trafił także Jake Guentzel. Ozdobą meczu było jednak fantastyczne podanie Justina Schultza lobem, po którym Crosby strzelił swojego pierwszego gola. Drużyna z Pittsburgha ma 85 punktów i wróciła na trzecie miejsce w dywizji metropolitalnej, które daje awans do play-offów bez względu na liczbę punktów. Capitals, z kolei, mają o 4 "oczka" więcej i w tej dywizji są na pierwszym miejscu.

Fantastyczna asysta lobem Justina Schultza przy golu Sidneya Crosby'ego


Drugiej porażki w regulaminowym czasie po serii 19 meczów z punktem doznała ekipa Boston Bruins. Tym razem przegrała z Columbus Blue Jackets 4:7. Efektowny powrót do składu "Kurtek" po chorobie miał Boone Jenner, który popisał się pierwszym w swojej karierze w NHL hat trickiem i przekroczył granicę 100 goli w NHL. Jego koledzy Josh Anderson i Zach Werenski zaliczyli po bramce i po trzy asysty, co w obu przypadkach oznacza ich najlepsze pod względem zdobyczy ofensywnych występy w karierze. Gola i dwie asysty uzyskał Ryan Dzingel, a do siatki trafił także Matt Duchene. Obie drużyny strzeliły wczoraj po golu w osłabieniu. Bruins nie wykorzystali żadnej ze swoich trzech przewag, a grając w liczebniejszym składzie stracili już w tym sezonie 13 goli. Tylko Pittsburgh Penguins są pod tym względem gorsi w NHL. 93 punkty nadal dają drużynie Bruce'a Cassidy'ego drugie miejsce w dywizji atlantyckiej. Blue Jackets mają 81 "oczek" i zajmują drugą pozycję w walce o dwie "dzikie karty" do play-offów w konferencji wschodniej. Trzecich Montréal Canadiens przy remisie pod względem punktów i rozegranych meczów wyprzedzają dzięki większej liczbie zwycięstw w regulaminowym czasie i po dogrywkach.

Canadiens także wczoraj wygrali. Przed własną publicznością pokonali Detroit Red Wings 3:1. Max Domi strzelił dwa gole, w tym drugiego w ostatniej minucie strzałem do pustej bramki, a Brett Kulak był autorem trafienia zwycięskiego. Kulak w 45 występach w barwach Canadiens strzelił dwa zwycięskie gole. Wcześniej w 101 meczach w Calgary Flames nie miał ani jednego. Podwójnie cieszył się wczoraj Carey Price, który broniąc 20 strzałów odniósł 315. zwycięstwo w NHL i awansował samodzielnie na pierwsze miejsce w klubowej klasyfikacji wszech czasów, wyprzedzając legendarnego Jacquesa Plante'a. Warto jednak pamiętać, że Plante 107 swoich meczów zremisował, a w jego czasach nie rozgrywano dogrywek i rzutów karnych. Red Wings, którzy przegrali z "Habs" wszystkie 4 mecze w tym sezonie, mają 58 punktów i zajmują przedostatnie miejsce w konferencji wschodniej. Już jutro mogą zostać drugim zespołem oficjalnie wyeliminowanym z walki o play-offy.

Na miejsce premiowane "dziką kartą" w konferencji zachodniej wskoczył zespół Arizona Coyotes, który na wyjeździe pokonał St. Louis Blues 3:1. Gole dla "Kojotów" strzelali: Richard Pánik, Vinnie Hinostroza i Oliver Ekman-Larsson, ale bohaterem spotkania był bramkarz gości Darcy Kuemper, który obronił 39 strzałów, a swój znakomity występ przypieczętował asystą przy ustalającym wynik golu. Znacznie gorszy wieczór miał zbierający fantastyczne recenzje od kiedy trafił do NHL Jordan Binnington. Bramkarz, który do wczoraj miał najlepszą skuteczność obron wśród wszystkich, którzy rozpoczynali w tym sezonie choć jeden mecz między słupkami, sprezentował Pánikowi gola zagrywając wprost do niego zza swojej bramki. Coyotes wygrali 9 z ostatnich 11 meczów i mają teraz 75 punktów, co daje im drugą pozycję w wyścigu po "dzikie karty" na Zachodzie. Blues pozostają z 79 "oczkami" na trzecim miejscu w dywizji centralnej, ale przegrali 4 z ostatnich 6 spotkań.

Gol Richarda Pánika po fatalnym błędzie Jordana Binningtona


"Strzelaninę" obejrzeli kibice w Calgary. Ku ich radości, miejscowi Flames rozbili New Jersey Devils 9:4. Udało im się to jednak dopiero w niesamowitej trzeciej tercji. Goście po 40 minutach prowadzili bowiem 4:3, ale "Płomienie" w ostatnich 20 strzeliły 6 goli bez odpowiedzi "Diabłów". Bohaterem gospodarzy był Johnny Gaudreau, który ustanowił swój rekord kariery zdobywając 6 punktów za hat tricka i trzy asysty. Popularny "Johnny Hockey" jest pierwszym zawodnikiem, który zdobył w meczu NHL 6 punktów od listopada 2013 roku, gdy Jamie Benn zaliczył bramkę i 5 asysty w spotkaniu z... Flames. Wczoraj dwie bramki i asystę dla gospodarzy zaliczył Derek Ryan, po golu i 3 asysty mieli partnerzy Gaudreau z ataku: Elias Lindholm i Sean Monahan, Sam Bennett raz trafił i przy jednej bramce podawał, a listę strzelców uzupełnił Matthew Tkachuk. Gaudreau w efektowny sposób przerwał serię 9 meczów bez gola, a Flames strzelili 6 bramek w jednej tercji po raz pierwszy od marca 1995 roku. Drużyna Billa Petersa wygrała w tym sezonie 8 meczów, w których przegrywała po dwóch tercjach i jest to najlepszy wynik w lidze. Aktualnie ma 93 punkty i jest druga w dywizji Pacyfiku. Devils z 59 zajmują ostatnie miejsce w dywizji metropolitalnej.

Nashville Predators nie potrafili wykorzystać porażki Winnipeg Jets i awansować na pierwsze miejsce w dywizji centralnej. "Drapieżnicy" co prawda w trzeciej tercji gonili Anaheim Ducks i strzelili im dwa gole, ale ostatecznie przegrali 2:3. Dla "Kaczorów" bramki zdobyli: Ryan Getzlaf, Jakob Silfverberg i Daniel Sprong. Urodzony w Amsterdamie Sprong, który trafił do Anaheim w pierwszej części sezonu jako gracz niechciany przez Pittsburgh Penguins, strzelił w barwach obecnego zespołu już 12 goli w 37 meczach. Od sezonu 2015-16 dla Penguins miał 4 bramki w 42 występach. 32 strzały obronił wczoraj bramkarz ekipy z Kalifornii, John Gibson. W drugiej tercji Max Jones mógł podwyższyć prowadzenie Ducks, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Zespół Boba Murraya ma 65 punktów i jest przedostatni w konferencji zachodniej. Predators pozostają z 83 "oczkami" drudzy w swojej dywizji.




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V