Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1571

NHL: Latający kij dał gola (WIDEO)

2019-03-15 07:15:33

To była sytuacja, jakiej na lodowych taflach raczej się nie widuje. Podbity przez rywala kij poszybował kilkanaście metrów nad taflą. Chwilę później Mark Scheifele strzelił nim gola.


To kuriozalne zdarzenie miało miejsce w pierwszej tercji rozgrywanego tej nocy w Winnipeg meczu pomiędzy miejscowymi Jets a Boston Bruins. Gospodarze grali akurat w przewadze, gdy przed bramką obrońca gości Zdeno Chára wybił kij z rąk gracza rywali Marka Scheifele'ego. Kij zawodnika Jets jak pocisk poszybował w górę i zatrzymał się kilkanaście metrów nad taflą na siatce ochronnej. Sędziowie nie ukarali Słowaka za przeszkadzanie, ale chwilę później jego zespół ukarał Scheifele. Jeszcze w trakcie tej samej zmiany, po niespełna 40 sekundach, otrzymał podanie od Patrika Laine i strzałem z bliska pokonał stojącego w bramce Bruins Tuukkę Raska, podwyższając wynik na 2:0. Scheifele po całej akcji tłumaczył sędziom, co się stało, ale karę wymierzył rywalowi sam.

Latający kij i gol Marka Scheifele'ego



Tym golem ustanowił swój rekord kariery, bo po raz pierwszy w NHL zdobył 33 bramki w jednym sezonie. Po meczu został wybrany jego pierwszą gwiazdą, ponieważ poprowadził Jets do zwycięstwa 4:3. Zanim strzelił gola, miał już na koncie asystę przy otwierającym wynik trafieniu swojego kolegi z pierwszego ataku Blake'a Wheelera, który z powietrza dobił do bramki krążek odbity od poprzeczki po strzale Patrika Laine. A później jeszcze asystował w trzeciej tercji, gdy Jacob Trouba dał gospodarzom prowadzenie 3:2.

W międzyczasie bowiem Bruins odrobili dwubramkową stratę. Charlie McAvoy zdobył bramkę kontaktową w 18. minucie, a dokładnie w połowie meczu Joakim Nordström doprowadził do remisu swoim pierwszym golem od 26 meczów. Szwed poprzednio wpisał się na listę strzelców 17 grudnia ubiegłego roku. Gol Trouby nie wystarczył jednak miejscowym do odniesienia zwycięstwa. Trafienie na wagę wygranej w 54. minucie było dziełem Duńczyka Nikolaja Ehlersa. Straty Bruins zmniejszył jeszcze w końcówce Charlie Coyle, który zmienił tor lotu krążka po strzale z dystansu Zdeno Cháry. Gdyby była to bramka Słowaka, to miałby on na koncie 200 goli w NHL, ale musi na to jeszcze poczekać. Drużyna z Bostonu oddała 39 strzałów, z których 36 obronił bramkarz miejscowych Connor Hellebuyck. Gospodarze strzelali tylko 24 razy, ale wystarczyło im to do odniesienia zwycięstwa.

Pierwszy atak Jets zdobył łącznie 7 punktów. Scheifele miał bramkę i 2 asysty, Wheeler gola i asystę, a Laine podawał przy dwóch trafieniach. W tej formacji to Scheifele i zwłaszcza Laine uchodzą za strzelców, a Wheeler za rozgrywającego. Tymczasem wczoraj to Fin dwukrotnie asystował. Zaskoczył zwłaszcza przy bramce Scheifele'ego, gdy spokojnie mógł strzelać, ale obsłużył podaniem swojego kolegę. - Myślę, że tak naprawdę w tym naszym ataku najlepsze jest to, że do końca nie można stwierdzić, kto jest od strzelania, a kto od podawania - przekonywał Scheifele po meczu. - Każdy robi to, co akurat powinien. Kiedy musisz strzelać, to strzelasz, a kiedy masz podać to podajesz. "Odrzutowce" obroniły prowadzenie w dywizji centralnej. Mają teraz na koncie 86 punktów i o 1 wyprzedzają drugich w jej tabeli Nashville Predators, którzy jednak rozegrali o 2 spotkania więcej.

Tymczasem Bruins ciągle są z 93 punktami drudzy w dywizji atlantyckiej, ale przegrali już trzeci mecz z rzędu. Zdarzyło się im to po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy. Co więcej, w żadnym z tych spotkań nie zdobyli punktu, podczas gdy wcześniej punktowali w 19 kolejnych występach. Środkowy "Niedźwiedzi" Patrice Bergeron zwrócił uwagę na fatalne rozpoczynanie meczów przez jego zespół. Miało to miejsce już wcześniej, ale na początku tego miesiąca, gdy byli w dobrej formie, gracze Bruce'a Cassidy'ego potrafili odwracać losy meczów. Ostatnio im się to nie udaje. - Przede wszystkim mamy fatalne początki i od razu "strzelamy sobie w stopę" - powiedział wczoraj Bergeron. - Trudno jest wrócić do gry w tej lidze. Trudno to robić w każdym meczu.

Winnipeg Jets - Boston Bruins 4:3 (2:1, 0:1, 2:1)
1:0 Wheeler - Laine - Scheifele 01:08
2:0 Scheifele - Laine - Wheeler 11:24 (w przewadze)
2:1 McAvoy - Krejčí 17:23
2:2 Nordström - Acciari - Kuraly 30:00
3:2 Trouba - Scheifele 47:38
4:2 Ehlers 53:02
4:3 Coyle - Chára - Krejčí 57:04
Strzały: 24-39.
Minuty kar: 2-4.
Widzów: 15 321.





Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła drużyna Pittsburgh Penguins, która tym razem pewnie pokonała Buffalo Sabres 5:0. Zastępujący w bramce "Pingwinów" Matta Murraya Casey DeSmith obronił 26 strzałów i po raz czwarty w NHL, a trzeci w tym sezonie zachował "czyste konto". Po golu i asyście zaliczyli: Nick Bjugstad, Jake Guentzel i Phil Kessel, a bramki zdobywali także: Brian Dumoulin i Patric Hörnqvist. Drużyna z Pittsburgha ma już 87 punktów i ciągle jest trzecia w dywizji metropolitalnej. Być może w najbliższym czasie włączy się do walki o pierwsze miejsce w dywizji. W tej chwili traci 2 "oczka" do drugich New York Islanders, którzy jednak rozegrali o jeden mecz mniej i 4 do prowadzących Washington Capitals. Z kolei zespół z Buffalo w fatalnym momencie dopadł kryzys formy. Wczoraj przegrał już szósty mecz z rzędu, a w trzecim kolejnym nie strzelił gola. 69 punktów daje mu szóste miejsce w dywizji atlantyckiej. Już nawet najwięksi optymiści w Buffalo przy 12 punktach straty nie wierzą w możliwość wywalczenia "dzikiej karty" do play-offów w konferencji wschodniej.

A z miejsca dającego "dziką kartę" na Wschodzie spadł wczoraj zespół Montréal Canadiens, który uległ 1:2 New York Islanders. Zwycięstwo dał "Wyspiarzom" kapitan Anders Lee, który w 58. minucie wykończył kapitalną akcję Mathew Barzala. Ten ostatni odebrał rywalom krążek we własnej tercji obronnej, ruszył do przodu, poczekał na odpowiedni moment i świetnym podaniem obsłużył swojego kapitana. Wcześniej dla zwycięzców trafił także obrońca Adam Pelech, a bramkarz Thomas Greiss obronił 33 strzały. Stojący w bramce Canadiens Carey Price interweniował skutecznie nawet przy 36 uderzeniach, ale zjeżdżał z tafli jako pokonany. Ekipie Islanders w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodziło nawet to, że w 10. kolejnym meczu nie potrafiła wykorzystać gry w przewadze. Obie ekipy zmarnowały po dwie przewagi. Canadiens są w tym elemencie najgorsi w całej NHL (12,1 %). Pozostają z dorobkiem 81 punktów, który teraz oznacza trzecie miejsce w walce o dwie "dzikie karty" na Wschodzie i czwarte w dywizji atlantyckiej.

Washington Capitals wrócili do wygrywania po porażce z Pittsburgh Penguins, która przerwała ich serię 7 zwycięstw. W nocy polskiego czasu pokonali innego rywala ze stanu Pensylwania, Philadelphia Flyers, 5:2. Brett Connolly strzelił dla obrońców Pucharu Stanleya dwa gole i zaliczył asystę, Jewgienij Kuzniecow skończył mecz z bramką i asystą, a swoje gole zdobyli także: Lars Eller i Tom Wilson. Ten ostatni, znany głównie jako specjalista od "brudnej gry", pierwszy raz w swojej karierze w NHL strzelił w jednym sezonie 20 goli. Flyers zmarnowali 4 przewagi i w piątym kolejnym meczu nie zdołali zdobyć bramki w liczebniejszym składzie. 76 punktów daje im szóste miejsce w dywizji metropolitalnej i czwarte w walce o dwie "dzikie karty" w konferencji wschodniej.

St. Louis Blues stracili dające awans do play-offów bez oglądania się na liczbę punktów trzecie miejsce w dywizji centralnej po porażce 0:2 z pozbawionymi już szans na awans Ottawa Senators. Żaden z 35 strzałów graczy Blues nie znalazł drogi do bramki Andersa Nilssona. Po raz pierwszy w historii nie udało im się zdobyć gola w meczu z drużyną ze stolicy Kanady. Podopieczni Craiga Berube'ego ponieśli już trzecią porażkę z rzędu i nadal mają 79 punktów, ale zrównali się z nimi pod tym względem Dallas Stars. To "Gwiazdy" zajmują jednak trzecie miejsce w dywizji, ponieważ przy równej liczbie rozegranych meczów i zdobytych punktów mają na koncie więcej zwycięstw w regulaminowym czasie i po dogrywkach. Zespół z St. Louis ciągle jednak jest na pozycji dającej awans do play-offów, bo teraz prowadzi w klasyfikacji "dzikiej karty" w konferencji zachodniej.

Prowadzący w tabeli całej ligi Tampa Bay Lightning przegrywali do 33. minuty z przedostatnim zespołem NHL, Detroit Red Wings, 0:3. Zdołali jednak odwrócić losy spotkania i wygrali 5:4. Po raz kolejny w tym sezonie do boju prowadził ich niesamowity Nikita Kuczerow, który sam strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty. Rosjanin przewodzi klasyfikacji punktowej NHL z dorobkiem 115 punktów. Nikt nie zdobył tylu punktów w jednych rozgrywkach od sezonu 2006-07, gdy Sidney Crosby miał na koncie 120. Tyle że Kuczerowowi do wyśrubowania swojego wyniku pozostało jeszcze 11 meczów. Gdyby utrzymał to tempo, to zakończyłby sezon z dorobkiem 133 "oczek", najlepszym w XXI wieku. Gola i dwie asysty zaliczył wczoraj najlepszy snajper Lightning Brayden Point, a Steven Stamkos miał bramkę i asystę. Kapitan "Błyskawicy" ma już 383 gole w NHL i wyrównał strzelecki rekord klubu, należący do Vincenta Lecavaliera. Listę strzelców w zwycięskim zespole uzupełnił Tyler Johnson. Lightning mają 112 punktów i już tylko 5 brakuje im do zapewnienia sobie Trofeum Prezydentów dla najlepszej drużyny sezonu zasadniczego NHL. Red Wings przegrali czwarty mecz z rzędu i ustanowili niechlubny klubowy rekord, ponosząc 15. z rzędu porażkę z tym samym rywalem. Mają 58 punktów i stracili już szanse na awans do play-offów. Zabraknie ich w nich po raz trzeci z rzędu. Wcześniej grali w 25 kolejnych edycjach.

Dallas Stars awansowali na trzecie miejsce w dywizji centralnej dzięki zwycięstwu 4:1 w bardzo ważnym meczu z Minnesota Wild. Fin Roope Hintz drugi raz z rzędu strzelił zwycięskiego gola, po raz pierwszy w NHL do siatki trafił Joel l'Esperance, a na liście strzelców pojawiły się też nazwiska: Radek Faksa i Aleksandr Radułow. Zwycięstwo kosztowało jednak drogo, bo w drugiej tercji "Gwiazdy" straciły kontuzjowanego Bena Bishopa. Bramkarz Stars zdążył obronić 7 strzałów i ustanowić klubowy rekord, wydłużając do 230 minut i 53 sekund swoją passę bez wpuszczenia gola, ale musiał udać się do szatni z urazem "dolnej części ciała". Amerykanin chciał być piątym w historii NHL bramkarzem, który nie wpuścił gola w czterech kolejnych spotkaniach. Jego skuteczność interwencji 93,3 % jest najlepszą w tym sezonie wśród wszystkich bramkarzy, którzy choć raz rozpoczynali mecz między słupkami. Zastępujący go wczoraj Anton Chudobin obronił 14 z 15 strzałów. Roope Hintz zdobył zwycięskiego gola także we wtorkowym meczu z Buffalo Sabres. Fin w każdym z trzech ostatnich meczów, w których wpisywał się na listę strzelców, trafiał na wagę zwycięstwa. Wild z 74 punktami pozostają na piątym miejscu w dywizji centralnej i dopiero trzecim w walce o dwie "dzikie karty" w konferencji zachodniej.

Drużynie z St. Paul w tym wyścigu uciekł zespół Arizona Coyotes, który wczoraj pokonał 6:1 Anaheim Ducks. "Kojoty" mają teraz 77 punktów i są w tabeli "dzikiej karty" na Zachodzie drugie. Do zwycięstwa z przodu poprowadził je Vinnie Hinostroza, który popisał się pierwszym w NHL hat trickiem. Obrońca Jason Demers strzelił drugiego gola w tym sezonie i drugiego zwycięskiego, a także zaliczył asystę, a trafiali także Szwedzi - Oliver Ekman-Larsson i Mario Kempe. Popularny "OEL" otworzył wynik strzałem w osłabieniu z wykorzystaniem błędu bramkarza rywali Ryana Millera, który nie potrafił złapać krążka. To 15. gol Coyotes w osłabieniu w tym sezonie, co oznacza najlepszy wynik od przeniesienia klubu z Winnipeg. W tych rozgrywkach więcej takich bramek mają tylko Calgary Flames. Później Miller popisał się za to fantastyczną interwencją kijem po strzale z bliska Claytona Kellera. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak bramkarza drużyny z Glendale Darcy'ego Kuempera, który zatrzymał 36 strzałów. Demers 2 ze swoich ostatnich 3 zwycięskich goli w NHL strzelił w meczach z "Kaczorami". Arizona Coyotes pod tą nazwą nigdy jeszcze nie grali w play-offach. W 2012 roku wystąpili w nich po raz ostatni, jeszcze jako Phoenix Coyotes. Anaheim Ducks mają 65 punktów i są przedostatni w konferencji zachodniej.

Piękna interwencja Ryana Millera po strzale Claytona Kellera


Nashville Predators ciągle walczą o zwycięstwo w dywizji centralnej. Wczoraj na wyjeździe pokonali najsłabszy zespół konferencji zachodniej, Los Angeles Kings, 3:1. Colton Sissons strzelił gola i zaliczył asystę, Craig Smith trafił na wagę zwycięstwa, a na listę strzelców wpisał się także Viktor Arvidsson. 25 strzałów obronił z kolei Pekka Rinne. Po drugiej stronie tafli 31 uderzeń zatrzymał Jonathan Quick. Los Angeles Kings mają na koncie 58 punktów i w najbliższym czasie stracą nawet matematyczne szanse na awans do play-offów.

Prowadzący w tabeli konferencji zachodniej San Jose Sharks niespodziewanie ulegli Florida Panthers 2:4, kończąc tym samym serię 6 zwycięstw. Mike Hoffman zaliczył dla "Panter" gola i asystę, Dryden Hunt, który w poprzednim meczu strzelił swojego pierwszego gola w NHL, od razu dorzucił drugie trafienie, Jamie McGinn trafił w meczu z zespołem, który 13 lat temu wybrał go w drafcie do NHL, a wynik ustalił po świetnej zespołowej akcji Frank Vatrano. Hoffman nie zagrał przeciwko swojemu byłemu klubowemu partnerowi z Ottawa Senators Erikowi Karlssonowi, który oskarżał partnerkę Hoffmana o prześladowanie jego i jego żony w internecie. Karlsson jest kontuzjowany. Hoffman po oddaniu go do Panthers rozgrywa pod względem indywidualnych zdobyczy punktowych najlepszy sezon w swojej karierze. Ma już 63 punkty. Jego drużyna zgromadziła 74 i jest piąta w klasyfikacji "dzikiej karty" w konferencji wschodniej z 7 punktami straty do miejsca dającego play-offy. Sharks zmarnowali wczoraj szansę, by awansować do rozgrywek o Puchar Stanleya jako drudzy w lidze. Nadal jednak mają 94 punkty i prowadzą na Zachodzie, mając jednocześnie drugi najlepszy dorobek w całej NHL.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V