Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 867

NHL: "Zły chłopak" dał zwycięstwo liderowi (WIDEO)

2019-11-08 07:12:27

Aleksandr Owieczkin strzelił 2 gole, ale ostatecznie to nie on był najważniejszą postacią meczu Washington Capitals z Florida Panthers. Lider NHL wydłużył swoją zwycięską serię dzięki "złemu chłopakowi" Tomowi Wilsonowi.


Wilson także tej nocy dwukrotnie trafił do siatki i w obu przypadkach zrobił to w 1. minucie - trzeciej tercji oraz dogrywki. Jego gol z trzeciej odsłony dał "Stołecznym" remis 4:4, a później to on sam rozstrzygnął spotkanie trafieniem na 5:4 w 17. sekundzie dodatkowej części spotkania. W swoim 7. sezonie w NHL po raz pierwszy zdobył gola w dogrywce. Ale w tych rozgrywkach ma na koncie już 3 zwycięskie trafienia w 17 meczach. W żadnym poprzednim sezonie tak często specjalista od ostrej, a czasem brutalnej gry, nie dawał drużynie wygranych. Capitals dwukrotnie musieli odrabiać wczoraj straty, bo było już 1:3, gdy dwukrotnie trafił Owieczkin, a następnie "Pantery" prowadziły 4:3. Rosyjski kapitan lidera NHL oprócz 2 goli zaliczył także asystę, a John Carlson uzyskał bramkę i 2 punktowe podania. W tym sezonie ma już na koncie 26 punktów. Od 29 lat żaden obrońca w NHL nie miał takiego dorobku po 17 meczach. Wilson zwycięskiego gola strzelił chwilę po tym, jak Aaron Ekblad w sytuacji "sam na sam" po drugiej stronie tafli został zatrzymany przez Bradena Holtby'ego. Capitals wygrali 5. mecz z rzędu, mają 27 punktów i prowadzą w tabeli całej NHL. Panthers z 19 punktami są 4. pozycji w dywizji atlantyckiej.

Także dogrywka była potrzebna do rozstrzygnięcia meczu Toronto Maple Leafs z Vegas Golden Knights. Rozgrywający drugi mecz po przerwie spowodowanej kontuzją John Tavares dał w niej wygraną 2:1 "Klonowym Liściom". Wcześniej Auston Matthews w przewadze doprowadził do remisu, bo to zespół z Las Vegas prowadził. 37 strzałów obronił bramkarz ekipy z Toronto Frederik Andersen. Zwycięstwo smakuje szczególnie trenerowi Maple Leafs Mike'owi Babcockowi, który tym samym osiągnął granicę 700 wygranych w roli pierwszego trenera w najlepszej lidze świata. Jego podopieczni po raz pierwszy w tym sezonie wygrali 3 mecze z rzędu, a 21 punktów dało im awans na 2. miejsce w dywizji atlantyckiej. Golden Knights punktowali w 5 ostatnich spotkaniach, ale tylko 2 z nich wygrali. Mają także 21 "oczek", ale w bardzo wyrównanej dywizji Pacyfiku wystarcza to tylko do 4. miejsca.

W dniu dogrywek w NHL Pittsburgh Penguins zatrzymali New York Islanders. Gol Bryana Rusta w dodatkowej części meczu dał "Pingwinom" zwycięstwo 4:3 i przerwał passę 10 wygranych "Wyspiarzy". Nie zanosiło się na to po dwóch tercjach, gdy Islanders prowadzili już 3:0. Goście odpowiedzieli jednak wielkim pościgiem w trzeciej tercji, który później zakończył Rust. Skrzydłowy z Pittsburgha dwukrotnie trafił do siatki, Jared McCann zdobył gola i zaliczył 2 asysty, a Jewgienij Małkin miał o jedną asystę mniej. Rust pierwszy raz w tym sezonie dał drużynie zwycięstwo, a swojego pierwszego gola strzelił zaledwie chwilę po tym, jak bramkarz Penguins Matt Murray fantastyczną paradą nogą na leżąco zatrzymał Anthony'ego Beauvilliera. Z kolei Islanders po raz pierwszy w tych rozgrywkach przegrali mecz strzelając przynajmniej 3 gole, a przerwana seria 10 zwycięstw jest ich drugą najdłuższą w historii. Z 23 punktami nadal jednak są drudzy w dywizji metropolitalnej. Ich wczorajsi rywale mają 19 "oczek" i zajmują w niej 3. pozycję. Islanders wiosną pokonali Penguins 4-0 w pierwszej rundzie play-offów NHL.

Gol Bryana Rusta w kontrze po fantastycznej paradzie Matta Murraya



Bez dogrywki nie obyło się także w Filadelfii. Miejscowi Flyers pokonali tam Montréal Canadiens, a bohaterem ostatniej akcji był Sean Couturier, który w 55. sekundzie dodatkowej części meczu dał gospodarzom zwycięstwo 3:2. Wcześniej on i jego koledzy stracili dwubramkowe prowadzenie, które mieli po golach Philippe'a Myersa i Jamesa van Riemsdyka. W trzeciej tercji, już przy remisie 2:2, rzutu karnego nie wykorzystał gracz "Lotników" Carsen Twarynski. 2 ostatnie zwycięskie gole Couturiera padły w dogrywkach. Wczoraj jednak to nie on, a bramkarz Canadiens został wybrany pierwszą gwiazdą spotkania. Carey Price obronił aż 40 strzałów, ale wystarczyło to drużynie tylko do zdobycia 1 punktu. Flyers w całym meczu nie dostali ani jednej kary. Sami zaś nie potrafili wykorzystać żadnej przewagi, choć w liczebniejszym składzie grali łącznie przez prawie 12 minut, a "Habs" przed meczem byli drugim najgorzej broniącym się w osłabieniu zespołem NHL. Obie drużyny zajmują w swoich dywizjach 5. miejsca. Canadiens są na tej pozycji z 19 punktami w atlantyckiej, a ich występujący w dywizji metropolitalnej rywale zdobyli o 1 punkt mniej.

W imponującym stylu Henrik Lundqvist wrócił do bramki New York Rangers po 3 meczach, w których grę kolegów oglądał z boksu. Szwed tej nocy obronił 45 strzałów i pomógł drużynie wygrać 4:2 z Carolina Hurricanes. Dzień wcześniej zatrzymał 35 z 36 uderzeń zawodników Detroit Red Wings. Pawieł Buczniewicz i Artiemij Panarin zaliczyli dla Rangers po golu i asyście, Brendan Lemieux trafił do siatki pierwszy raz w tym sezonie, a w końcówce Adam Fox ustalił wynik strzałem do pustej bramki. Rangers, którzy słabo zaczęli sezon, wygrali 4 z ostatnich 5 meczów. Z 15 punktami nadal są jednak dopiero na 6. miejscu w dywizji metropolitalnej. Z kolei Hurricanes, mimo oddania największej w tych rozgrywkach liczby strzałów (47), ponieśli trzecią kolejną porażkę. 19 "oczek" daje im w tej samej dywizji 4. pozycję.

Kolejną dogrywkę tej nocy obejrzeli kibice Ottawa Senators. Ich ulubieńcy pokonali Los Angeles Kings 3:2, a o wyniku przesądził znajdujący się ostatnio w bardzo dobrej formie Jean-Gabriel Pageau. Urodzony w Ottawie gracz trafił do siatki w trzecim kolejnym spotkaniu, ale pierwszy raz w tym sezonie w dogrywce. Na listę strzelców w zespole Senators wpisali się także: Anthony Duclair i Artiom Anisimow, a o tym, że była dogrywka przesądził wyrównujący gol Tylera Toffolego dla Kings zdobyty na zaledwie nieco ponad 7 sekund przed końcem trzeciej tercji. Zespół ze stolicy Kanady, mimo zwycięstwa, z 11 punktami pozostaje przedostatni w dywizji atlantyckiej. Kings mają tyle samo punktów, a po 6 porażkach w ostatnich 7 meczach zajmują ostatnie miejsce zarówno w dywizji Pacyfiku, jak i całej konferencji zachodniej.

Vancouver Canucks nie wykorzystali kolejnej okazji, by awansować na pierwsze miejsce w dywizji Pacyfiku. Podopieczni Travisa Greena przegrali w Chicago z tamtejszymi Blackhawks 2:5. Patrick Kane strzelił dla gospodarzy gola i zaliczył 2 asysty, ale prawdziwą ozdobą meczu było otwierające wynik trafienie Alexa DeBrincata, który mimo iż padał już na lód, zdołał oddać precyzyjny strzał pod poprzeczkę. Dla Blackhawks bramki zdobywali także: Andrew Shaw, David Kämpf i Brandon Saad, a Dylan Strome asystował 3 razy. Z kolei 36 strzałów rywali obronił Corey Crawford. Gospodarze 2 razy trafili do pustej bramki w końcówce. Do tego zaliczyli 2 gole w przewagach i 1 w osłabieniu. Canucks w swoich przewagach stracili już w tym sezonie 4 bramki - najwięcej w NHL. 21 punktów daje im teraz 3. miejsce w dywizji Pacyfiku. Blackhawks z 13 są przedostatni w dywizji centralnej.

Piękny gol Alexa DeBrincata



Prawdziwą "strzelanię" zobaczyli kibice w Denver, zwłaszcza w drugiej tercji. Colorado Avalanche w efektowny sposób przerwali serię 5 porażek i pokonali Nashville Predators 9:4. W drugiej odsłonie gospodarze zdobyli 6 bramek w ciągu dokładnie 8 minut. Co ciekawe, to ich rywale w tej części meczu zdobyli pierwsze 2 gole. Joonas Donskoi pierwszy raz w NHL popisał się hat trickiem, gola i 3 asysty zaliczył Nathan MacKinnon, po bramce i 2 asysty zapisali na swoje punktowe konta André Burakovsky oraz obrońcy Ryan Graves i Cale Makar, a Matt Calvert i Matt Nieto mieli o jedną asystę mniej. Makar z 13 asystami i 15 punktami jest liderem obu tych klasyfikacji wśród tegorocznych debiutantów. Wygraną gospodarze okupili kontuzjami Nikity Zadorowa i MacKinnona. W przypadku tego drugiego zejście z tafli w końcówce było jednak spowodowane "dmuchaniem na zimne", a nie poważnym urazem. "Avs" przerwali serię 8 porażek w Nashville i zrównali się z 20 punktami ze swoimi wczorajszymi rywalami. Są jednak w dywizji centralnej trzeci, a Predators drudzy, bo "Drapieżnicy" wygrali więcej meczów w regulaminowym czasie. Z ich bramki po wpuszczeniu 5 goli zjechał wczoraj Pekka Rinne, którego zastąpił Juuse Saros.

Calgary Flames awansowali na 2. miejsce w dywizji Pacyfiku dzięki zwycięstwu 5:2 nad New Jersey Devils. "Płomienie" w drugiej tercji przegrywały 1:2, ale później strzeliły 4 gole bez odpowiedzi rywali. Obrońca Noah Hanifin zdobył bramkę i zaliczył 2 asysty, po bramce i asyście uzyskali: Mikael Backlund, Johnny Gaudreau i Sean Monahan, a trafił też Derek Ryan. Hanifin poprzednio 3 punkty w jednym meczu zdobył w styczniu ubiegłego roku. Drużyna z Calgary wygrała 4 z ostatnich 5 meczów. Ma już 22 punkty, czyli tyle samo, ile prowadzący w jej dywizji lokalny rywal Edmonton Oilers, ale ciągle to "Nafciarze" są wyżej, bo rozegrali o 2 mecze mniej. Devils mają 12 "oczek" i są ostatni w dywizji metropolitalnej.

Zespół Columbus Blue Jackets przerwał serię 5 porażek wygrywając na wyjeździe 3:2 z Arizona Coyotes. To było bardzo "skandynawskie" zwycięstwo. Rozstrzygnął o nim w trzeciej tercji Duńczyk Oliver Bjorkstrand, Szwed Gustav Nyquist punktował przy wszystkich golach jednym trafieniem i dwiema asystami, a jego rodak Emil Bemström, najlepszy snajper ostatniego sezonu w NHL, zdobył pierwszego gola w NHL. Do tego w bramce 30 interwencji dorzucił inny pochodzący z północy Europy gracz - Joonas Korpisalo. Blue Jackets wygrali w tym sezonie 6 meczów - we wszystkich pierwsi strzelali gola. 15 punktów daje im 7. miejsce w dywizji metropolitalnej. Coyotes mają o 5 "oczek" więcej i zajmują 5. pozycję w dywizji Pacyfiku.

Drugie kolejne spotkanie wygrała ekipa San Jose Sharks, która po "wymianie ciosów" pokonała 6:5 Minnesota Wild. Po pierwszej tercji nic nie zapowiadało kłopotów "Rekinów", które prowadziły już 4:0. Po drugiej było 6:2, a w trzeciej rywale zdołali odrobić 3 gole, ale nie doprowadzili do wyrównania. Dla Sharks bramki zdobywało 6 różnych graczy. Logan Couture do swojej dołożył 3, Tomáš Hertl 2, a Evander Kane, Timo Meier i Marcus Sörensen po 1 asyście. Swojego gola strzelił także obrońca Radim Šimek. Couture przerwał serię 13 spotkań bez trafienia, która wyrównała jego najdłuższą bramkową posuchę w karierze. Po wpuszczeniu 4 goli na 12 strzałów w pierwszej tercji na drugą nie wyjechał bramkarz Wild Alex Stalock. Zastąpił go nominalny nr 1 Devan Dubnyk, który rozegrał mecz nr 500 w NHL i obronił 17 z 19 strzałów. Sharks mają 13 punktów i są przedostatni w dywizji Pacyfiku. Ich wczorajsi rywale przegrali 4 z ostatnich 5 gier i z 11 "oczkami" są na dnie dywizji centralnej.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V