Hokej.net Logo

Wyświetleń: 906

Hokejowa Liga Mistrzów: "Indianom" zabrakło sił

2018-12-04 21:53:37

Udany pościg w trzeciej tercji przedłużył szanse rywala GKS-u Tychy z fazy grupowej Hokejowej Ligi Mistrzów na awans do półfinału i zakończył rekordową zwycięską serię wyraźnie zmęczonych w końcówce "Indian" z Pilzna.


Drużyna HC Pilzno do dziś wygrała wszystkich 8 meczów w tej edycji Hokejowej Ligi Mistrzów. W pięcioletniej historii tych rozgrywek nikomu innemu nie udało się odnieść zwycięstw w 8 pierwszych meczach w danym sezonie. Dziś w pierwszym meczu ćwierćfinałowym długo zanosiło się na to, że podopieczni Ladislava Čiháka będą kontynuowali zwycięską serię, bo po dwóch tercjach prowadzili na wyjeździe ze zwycięzcą grupy GKS-u Tychy Skellefteå AIK już 3:0.

W 12. minucie piękną indywidualną akcją zakończoną strzałem z backhandu wynik meczu otworzył najlepszy snajper rozgrywek Milan Gulaš, który wpisał się w nich na listę strzelców już 8 razy. On akurat w Szwecji czuje się jak ryba w wodzie, bo był kiedyś największą gwiazdą drużyny Färjestad Karlstad, w barwach której dwa sezony temu w Hokejowej Lidze Mistrzów rywalizował z Cracovią. W 28. minucie na 2:0 podwyższył swoim pierwszym trafieniem w rozgrywkach 20-letni Matyáš Kantner. Młody gracz w tercji ataku wykorzystał fatalny błąd obrońcy drugiej formacji rywali Patrika Noréna i znalazł się w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem gospodarzy Mantasem Armalisem. Przy pierwszej próbie co prawda nie trafił w krążek, ale zdążył się zrehabilitować za drugim razem.

Nieco ponad 3 minuty później na 3:0 podwyższył filigranowy Petr Kodýtek. Wydawało się wówczas, że "Indianie" mogą sprawę awansu do półfinału rozstrzygnąć już w pierwszym meczu. W świetnej grze zupełnie nie przeszkadzał im fakt, że zadanie mocno utrudniły im władze własnej ligi i czeska telewizja, które zdecydowały, że w niedzielnej kolejce Tipsport extraligi ich mecz z Oceláři Trzyniec odbywał się jako ostatni wieczorem, podczas gdy zespół czekała podróż 2 300 kilometrów na północ. Odbył ją dopiero dziś bardzo wczesnym rankiem. To gospodarze wyglądali jednak w pierwszych dwóch tercjach na bardziej zmęczonych. Grali tak, jak w swojej lidze, w której zajmują 10. miejsce. Notowali mnóstwo strat i często stwarzali zagrożenie pod własną bramką. Do tego w pierwszej tercji stracili Robina Álvareza, który z kontuzją został odwieziony do szpitala.

Co prawda w 15. minucie ucieszyli się z gola, ale nie trwało to długo. Sędziowie na lodzie najpierw uznali, że "Bud" Holloway trafił do siatki, ale analiza wideo pokazała, że był to tylko strzał w poprzeczkę, a złudzenie optyczne wywołała siatka poruszona kijem próbującego interweniować bramkarza przyjezdnych Źmiciera Miłczakaua.

Ale w trzeciej tercji sytuacja się odwróciła. Zespół z Pilzna najwyraźniej wreszcie dopadło zmęczenie. Miejscowi bardzo szybko przechodzili z obrony do ataku i zaczęli swój pościg. W 48. minucie Juhamatti Aaltonen z prawego skrzydła oddał precyzyjny strzał w "długi róg" bramki i zdobył pierwszego gola. W 53. Fin przeprowadził podobną akcję z Linusem Lindströmem. Tym razem nie strzelał sam, ale obsłużył 20-latka podaniem, które ten zamienił na gola kontaktowego, mimo rozpaczliwej próby interwencji białoruskiego bramkarza. To był piewszy gol Lindströma w 14. występie w Hokejowej Lidze Mistrzów, a na drugiego nie musiał czekać długo. Już w 58. minucie po raz kolejny trafił do siatki i doprowadził do remisu.

Wynik 3:3 utrzymał się do końca spotkania. Dla Skellefteå AIK i tak nie jest on korzystny w perspektywie rewanżu, który odbędzie się w Pilznie za tydzień, ale daje znacznie większe nadzieje na drugi w historii awans do półfinału HLM niż rezultat 0:3. - Myślę, że pozbieraliśmy się w trakcie meczu. W pierwszych dwóch tercjach byliśmy słabi, a oni byli dobrzy zwłaszcza w pierwszej - powiedział po meczu Juhamatti Aaltonen. - Nie byliśmy gotowi na presję z ich strony i mieliśmy zdecydowanie za dużo złych podań.

Matyáš Kantner przyznał po meczu, że on i jego koledzy odczuli konsekwencje faktu, iż mecz ligowy skończyli tylko 45 godzin przed rozpoczęciem dzisiejszego spotkania, a do tego lecieli do Szwecji dopiero w dniu meczu. - Było ciężko, bo mieliśmy dziś naprawdę długi dzień. Graliśmy dobrze przez dwie tercje, ale w trzeciej rywal mocno nas nacisnął i zabrakło nam sił. Myślę, że zasłużyli na wyrównanie wyniku - skomentował młody zawodnik. - Ale na rewanż wracamy do domu i nadal chcemy awansować.

"Indianie" po raz pierwszy w tym sezonie nie wygrali meczu HLM, ale w ostatniej kolejce fazy grupowej też po 60 minutach remisowali z HC '05 Bańska Bystrzyca. Wtedy jednak rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść w dogrywce, a w pierwszych meczach fazy pucharowej dogrywek nie ma.

Skellefteå AIK - HC Pilzno 3:3 (0:1, 0:2, 3:0)
0:1 Gulaš - Kantner 11:20
0:2 Kantner 25:17
0:3 Kodýtek - Straka - Kvasnička 28:22
1:3 Aaltonen - Wingerli - Alm 47:25
2:3 L. Lindström - Aaltonen - Djuse 52:55
3:3 L. Lindström - Granberg - Alm 57:06
Strzały: 37-27.
Minuty kar: 8-10.
Widzów: 1 570.

W Salzburgu miejscowy Red Bull pokonał mistrza Finlandii Kärpät Oulu 3:2. Mistrzowie Austrii najpierw stracili dwubramkowe prowadzenie, ale na zaledwie 23 sekundy przed końcem meczu strzelili zwycięskiego gola, który może mieć wielkie znaczenie przed rewanżem na północy Finlandii. Do zwycięstwa poprowadzili "Czerwonego Byka" Kanadyjczycy. Brant Harris strzelił pierwsze dwa gole, w tym drugiego w osłabieniu, a wynik ustalił po pięknej akcji specjalista od ważnych goli John Hughes, który był najskuteczniejszym graczem ostatnich play-offów EBEL. Hughes dostał krążek w tercji neutralnej, wjechał do strefy ataku i wykonał obrót dookoła własnej osi z obrońcą rywali Teemu Kivihalme na plecach, nim oddał celny strzał do bramki gości.

Red Bull Salzburg - Kärpät Oulu 3:2 (0:0, 1:0, 2:2)
1:0 Harris - VandeVelde - Raymond 21:29
2:0 Harris - Trattnig - Pallestrang 41:53 (w osłabieniu)
2:1 Lasu 43:30
2:2 Junnila - Karvinen 49:33
3:2 Hughes - Raymond - Raffl 59:37
Strzały: 28-26.
Minuty kar: 6-4.
Widzów: 2 786.

Wygrał dziś także drugi zespół ze "stajni" Red Bulla - ten z Monachium. Mistrzowie Niemiec przed własną publicznością pokonali 2:1 Malmö Redhawks, z którymi mierzyli się także w fazie grupowej. O wygranej gospodarzy przesądził wykorzystując sytuację "sam na sam" z bramkarzem w 54. minucie Frank Mauer. Podawał mu Derek Joslin, który wcześniej doprowadził do remisu golem z 48. minuty. Przez dużą część meczu to bowiem szwedzka drużyna wydawała się być lepszą, a przede wszystkim goście mogą sobie wyrzucać dużą liczbę zmarnowanych dogodnych okazji do zdobycia goli. Obie drużyny po raz pierwszy w historii swoich występów w Hokejowej Lidze Mistrzów grają w ćwierćfinale. Gdyby oba Red Bulle wygrały swoje dwumecze ćwierćfinałowe, to zmierzą się w półfinale.

Red Bull Monachium - Malmö Redhawks 2:1 (0:0, 0:0, 2:1)
0:1 Storm 45:42
1:1 Joslin - Button 47:14
2:1 Mauer - Joslin 53:37
Strzały: 30-29.
Minuty kar: 8-8.
Widzów: 3 440.

W drugiej dzisiejszej czesko-szwedzkiej konfrontacji górą była drużyna ze Szwecji. Frölunda Göteborg zrobiła duży krok w kierunku półfinału Hokejowej Ligi Mistrzów pokonując na wyjeździe mistrza Czech Kometę Brno 4:1. To gospodarze pierwsi strzelili gola, ale później trafiali tylko "Indianie". Dwa gole, w tym zwycięskiego i asystę zaliczył Patrik Carlsson, najskuteczniejszy obrońca rozgrywek "Chay" Genoway zdobył bramkę i asystował, na listę strzelców wpisał się też Norweg Mats Rosseli Olsen, a kolejny znakomity mecz rozegrał asystujący trzykrotnie Ryan Lasch. Amerykanin w 9 meczach HLM w tym sezonie zdobył już 15 punktów za 2 gole i 13 asyst i prowadzi w klasyfikacji punktowej. To także najskuteczniejszy gracz w historii tych rozgrywek. Zdobył w nich już 62 punkty. Dzisiejszego meczu jednak nie dokończył. W drugiej tercji został ostro zaatakowany przez rywala i choć grał jeszcze w przewadze po tym faulu, to później udał się do szatni i już nie wrócił. Frölunda 3 ze swoich 4 goli strzeliła w przewagach, w tym jednego w podwójnej. Trener i jednocześnie właściciel Komety Libor Zábranský dość lekceważąco potraktował ćwierćfinał Hokejowej Ligi Mistrzów. Dał wolne połowie podstawowych zawodników, a sam oglądał mecz z trybun. Drużynę w boksie prowadził jego asystent.

Kometa Brno - Frölunda Göteborg 1:4 (1:1, 0:3, 0:0)
1:0 Köhler - Zohorna - Mikyska 09:57
1:1 Carlsson - Lundqvist - Rakhshani 19:33 (w przewadze)
1:2 Carlsson - Lasch - Genoway 20:17 (w przewadze)
1:3 Rosseli Olsen - Friberg - Mustonen 27:21
1:4 Genoway - Lasch - Carlsson 30:54 (w podwójnej przewadze)
Strzały: 17-31.
Minuty kar: 16-10.
Widzów: 3 290.

Mecze rewanżowe odbędą się 11 grudnia.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V