Hokej.net Logo

Wyświetleń: 3071

Paweł Zygmunt: Ten kto stoi w miejscu, tak naprawdę zaczyna się cofać

2019-08-11 11:48:36

Po dwóch latach spędzonych w Comarch Cracovii i ponad 160 meczach w polskiej ekstraklasie dla Pawła Zygmunta nadszedł czas na nowe wyzwania. 19-letni kryniczanin skierował swoje kroki do VERVY Litvinov, która w ostatniej kampanii zajęła jedenaste miejsce w Tipsport EHL. Polak stara się wywalczyć miejsce w składzie czeskiego klubu.

HOKEJ.NET: Trenerem VERVY Litvinov jest 48-letni Jiří Šlégr, mający za sobą blisko 700 spotkań w NHL. Zdobył Puchar Stanleya, mistrzostwo świata, zwyciężył na igrzyskach olimpijskich. Jak pracuje ci się z kimś takim?

Paweł Zygmunt: Jestem bardzo zadowolony, że trafiłem pod jego skrzydła. Dużo uczę się od tego szkoleniowca. Po każdym meczu przeprowadzane są wideo analizy w czasie, których trener pokazuje jakie błędy popełniamy. Zwraca mi uwagę również w indywidualnych rozmowach, sugerując co powinienem zrobić następnym razem w danej sytuacji. Widać, że jego założeniem jest podnoszenie poziomu gry każdego z członków drużyny. Mówiąc krótko, to bardzo dobry trener.


W prasie i w środowisku pojawiło się kilka wersji informacji na temat twojego statusu w klubie z Litvinova. Większość z nich opiera się na wypowiedzi Šlégra z pierwszych dni twojego pobytu w Czechach, który wtedy zapowiadał, że najprawdopodobniej zostaniesz odesłany do Stadionu Litomierzyce występującego w Chance Lidze albo zasilisz zespół juniorów. Zapytam zatem u źródła. Jak ta sytuacja wygląda?

Mam podpisany kontrakt z VERVĄ Litvinov tak zwany jeden plus jeden. Oznacza to tyle, że albo występować będę w ekstraklasie w barwach tego zespołu, albo umieszczony zostanę w składzie drużyny „farmerskiej” grającej na zapleczu Tipsport EHL. Jest przede mną otwarta furtka, czy innymi słowy szansa, którą chcę wykorzystać. Mogę zapewnić, że zrobię wszystko, żeby dostać się do pierwszego zespołu. To zresztą jest mój cel na ten sezon. To znaczy chcę jak najwięcej zagrać i jak najwięcej doświadczenia zyskać. Jestem jeszcze młodym zawodnikiem i mam świadomość tego, że wiele nauki przede mną.

Pojawiasz się regularnie we wszystkich sparingach pierwszej drużyny, poza jednym tylko wyjątkiem. Czy ktoś z klubu rozmawiał z tobą odnośnie przyszłości? Może pojawiły się jakieś sygnały mówiące co dalej?

Nikt jeszcze nie rozmawiał ze mną odnośnie przyszłości. Skupiam się na każdym treningu. Wychodzę na lód po to, żeby zaprezentować się szkoleniowcom i pokazać, że warto na mnie stawiać. Robię wszystko co w mojej mocy, żeby się udało.


Co możesz powiedzieć o przyjęciu cię przez drużynę? Wszedłeś przecież do szatni, w której jest wielu doświadczonych zawodników, a do tego jakby nie patrzeć jesteś przybyszem zza granicy i młodym jeszcze zawodnikiem.

Zostałem świetnie przyjęty przez drużynę. Cieszę się z tego, bo myślałem, że będę trochę osamotniony tam, a tu taka miła niespodzianka. Praktycznie nie ma takich sytuacji, żebym mógł coś takiego odczuć. Zawsze ktoś zagada, są jakieś żarty, jest miło. Atmosfera jest naprawdę super. Moje wyobrażenie było zdecydowanie inne. Myślałem, że to będzie taka hermetyczna grupa, która przecież razem już dużo przeszła, z mistrzostwem kraju w 2015 roku włącznie i ciężko będzie się do niej przebić. Na szczęście mocno się pomyliłem.

Masz w drużynie naprawdę doświadczonych hokeistów: 40-letni Viktor Hübl, rok młodszy Michal Trávníček, 36-letni František Lukeš, czy też Jakub Petružálek z Pucharem Gagarina na koncie i debiutem w NHL. Starasz się wykorzystać ich obecność i nauczyć się czegoś?

Trudno wręcz nie skorzystać z doświadczenia takich hokeistów, skoro ma się ich na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko spojrzeć na Trávníčka, czyli naszego kapitana, który w ekstraklasie rozegrał już ponad tysiąc meczów. Mało jest w ogóle zawodników, mających taki dorobek. On charakteryzuje się niesamowitą ambicją. Nie ukrywam, że przyglądam mu się jak powinna wyglądać walka o każdy krążek. Sporo korzystam też z obecności Lukeša i Hübla. Mam do nich wielki szacunek, jednak kiedy znajdujemy się na tafli, to chcę z nimi rywalizować i wtedy staram się nie czynić w głowie żadnych różnic między nami.

Czy ci najbardziej doświadczeni zawodnicy VERVY instruują cię co masz robić, udzielają jakichś rad, wsparcia?

Oczywiście. Kiedy tylko zobaczą, że coś mógłbym zrobić lepiej, albo inaczej zagrać w danej sytuacji, to od razu przekazują mi swoje uwagi. Tak naprawdę widzę, że każdy chce pomóc, nie tylko sztab trenerski. Tutaj sprawdza się ta zasada w myśl, której drużynę można porównać do rodziny. Jeżeli jeden z jej członków coś zawali, to konsekwencje zbierają wszyscy. Dlatego też w Litvinovie każdy stara się jak najwięcej pomóc innym, bo to taki system naczyń powiązanych.

Czy mógłbyś się pokusić o pierwsze porównania pomiędzy hokejem w Polsce, a u naszych południowych sąsiadów?

Na pewno w kwestiach organizacyjnych Czesi nas przebijają, ale tak naprawdę ciężko jest porównywać, ponieważ wystarczy spojrzeć na popularność hokeja w tych dwóch krajach. Dla nich ten sport jest jak religia. W drugą stronę to jest jakby porównać szał jaki panuje w Polsce odnośnie piłki nożnej z Czechami, gdzie już tego tak nie da się odczuć. Grałem w Cracovii, która jest klubem wielosekcyjnym, stąd też widziałem na co dzień jak wyglądała organizacja pracy drużyny piłkarskiej występującej w ekstraklasie. Tutaj w Czechach jest właśnie wszystko na odwrót, to jaki poziom widziałem w Polsce odnośnie futbolistów, to w taki sposób traktuje się hokeistów u naszych południowych sąsiadów. Pierwszym przykładem z brzegu są na przykład wspólne posiłki, które mamy z drużyną i to zarówno śniadania, obiady, jak i kolacje. Mogę powiedzieć, że w Czechach jest lepiej niż u nas w kraju. To znaczy chodzi mi o to, że hokej jest tu ważniejszy dla wszystkich. Widać, że skupiają się na tej dyscyplinie.


Jakie wyzwania stawiasz przed sobą na ten nadchodzący już wielkimi krokami sezon?

Moim najważniejszym celem na chwilę obecną jest wywalczenie miejsca w składzie pierwszej drużyny i rozegranie jak największej ilości meczów w ekstraklasie. To jest absolutny priorytet. Będę robił wszystko, żeby podnieść swój poziom. W Cracovii bardzo dużo się nauczyłem za co chciałbym przy okazji podziękować wszystkim chłopakom, z którymi tam grałem, ale ja chcę iść cały czas do przodu i rozwijać się. Ten kto stoi w miejscu, tak naprawdę zaczyna się cofać. Dlatego trzeba cały czas próbować piąć się wyżej. Mam też swój drugi cel na zbliżający się sezon. Chcę znaleźć się w reprezentacji Polski seniorów. Wywalczyć miejsce w kadrze narodowej i zostać w niej na dłużej.

Jak wiesz mamy już w czeskiej ekstraklasie jednego Polaka. To oczywiście Aron Chmielewski. Czy w związku z tym zdarza się, że ktoś próbuje cię do niego porównać?

Szczerze mówiąc nie spotkałem się z takimi opniami. Za to w klubie porównują mnie czasami w żartach zupełnie z kimś innym. Mówią, że jestem jak Robert Lewandowski. Wiadomo, że to najbardziej rozpoznawalny obecnie Polak, więc nie ma się co dziwić, że takie hasła padają.

Jaka jest twoja opinia na temat kariery Chmielewskiego w Czechach?

Bardzo szanuję Arona oraz to co zrobił i do czego doszedł. Miał naprawdę ciężką drogę. Pamiętajmy, że Oceláři Trzyniec to jeden z najlepszych klubów w Czechach, zresztą aktualni mistrzowie kraju. Chwała mu za to, że się nie poddał, dążył do celu i nie zniechęciły go zesłania do drużyny „farmerskiej”. Był uparty do końca i wywalczył sobie miejsce. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję spotkać się na ekstraligowych lodowiskach.

Skoro wywołałeś temat spotkań na tafli, to chciałbym zapytać jak to jest stanąć oko w oko z Jaromirem Jágrem, na którego koncie jest siedem medali mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich, dwa Puchary Stanleya i dziesięć wyróżnień indywidualnych w najlepszej lidze świata? Miałeś okazję ostatnio rywalizować z nim podczas meczu z Rytíři Kladno. Opowiedz o swoich odczuciach.

Zawodnik, który rozegrał ponad tysiąc spotkań w NHL, wielokrotny medalista wszystkich najważniejszych światowych imprez. Ja wiem oczywiście, że to żywa legenda hokeja, ale kiedy wychodziliśmy razem na lód myślałem tylko o tym, żeby jak najlepiej się zaprezentować. Muszę przyznać, że w tamtej chwili nie miało dla mnie znaczenia, czy to Jágr, czy jakikolwiek inny hokeista. Ja wyjeżdżam  na lód, żeby walczyć o miejsce w składzie i praktycznie to mnie pochłania w całości. Głowa była zatem wypełniona dwiema sprawami: wygrać mecz i dobrze zaprezentować się indywidualnie. Później, już po meczu bardziej zaczynała docierać ta świadomość przeciwko komu grałem, ale pamiętajmy, że on też jest człowiekiem, tak jak każdy z nas. Przyznam, że w trakcie meczu nie miał z mojej strony jakiegoś lepszego traktowania, grałem przeciwko niemu, jak przeciwko każdemu innemu zawodnikowi.

Czyli co, sprzedałeś mu kilka „bodiczków”?

Może nie aż tak (śmiech). Trochę respektu jednak było, ale pod bandą kilka razy wybiłem mu krążek. Później była z tego fajna „radocha”, że się coś takiego zrobiło. Poza lodem oczywiście pełen szacunek dla niego. Pamiętam jak kiedyś mój wujek załatwił mi od Jágra autograf, co miało miejsce w czasach gdy grał w New York Rangers. Śmiałem się nawet z tego, że mam jeszcze w albumie jego zdjęcie z podpisem, a teraz dane mi jest rywalizować z nim na jednej tafli. To bardzo fajne przeżycie. Pamiętam uczucie kiedy przychodziłem do Cracovii ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego. To były dla mnie wtedy wielkie emocje, że trenuję z tak dobrymi hokeistami. Przeżywałem to mocno, ale po tych dwóch latach spędzonych w „Pasach” nauczyłem się, że tak naprawdę nieważne, kto jakie ma nazwisko i ile zrobił. Na lodzie wszyscy jesteśmy równi.

Rozmawiał: Dawid Antczak




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V