
Pierwsze starcie dla hokeistów Podhala
Pierwszy finałowy mecz po
raz pierwszy w tym sezonie zapełnił halę przy ul. Siedleckiego. Zanim
się rozpoczął, hymn Cracovii odśpiewał jego autor - Maciej Maleńczuk. A
na trybunach wielka feta, barwna oprawa i głośny doping. Miejscowym
fanom do szczęścia zabrakło tylko jednego - wygranej ulubieńców. Trzeba
jednak przyznać, że nowotarżanie - mimo wielu kłopotów - pokazali się z
dobrej strony i bezlitośnie wykorzystali potknięcia miejscowych. To
zapowiada jeszcze ciekawszą walkę o mistrzowski tytuł, bowiem w tej
chwili obie drużyny potrzebują do szczęścia po trzy zwycięstwa.
Pierwsza
tercja, zdecydowanie najsłabsza, nie mogła zachwycić. Cracovia
przeważała, częściej przebywała w tercji nowotarżan, ale niewiele z tego
wynikało. Czekające na kontry "Szarotki" już w 2 minucie stworzyły
golową sytuację; strzelał z dystansu Bakrlik, dobijał Baranyk, lecz
Radziszewski nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi sam przed Zborowskim
znalazł się Kłys i posłał krążek obok słupka. Po chwili Słaboń w
idealnej sytuacji trafił w bramkarza. Między 7. a 11. minutą na ławce
kar przebywali Landowski i Zapała, jednak wolno i schematycznie
rozgrywane "zamki" nie mogły wyrządzić krzywdy. W 14 minucie formę
"Zbory" sprawdził Łopuski. W końcówce znów obie drużyny grały w
przewagach (Ziętara, Drzewiecki) i ponownie niewiele z tego wynikało. No
może poza okazją Kolusza, który nie trafił w bramkę z... metra.
Druga
tercja rozpoczęła się od akcji Kolusza z Zapałą. Obaj za bardzo chcieli
dojść do krążka, wzajemnie sobie przeszkadzali i szansę diabli wzięli.
To był sygnał, że "Szarotki" nie mają zamiaru odpuszczać. Po chwili
Musial miał tylko dołożyć łopatkę kija i dołożył, ale "guma" poszybowała
obok bramki. W 27 minucie sędziowie sygnalizowali karę dla Kłysa i
wówczas - wykorzystując zawahanie rywala - Ivičič zagrał do Kmiecika, a
ten z bliska wpakował krążek do siatki! W odpowiedzi szybko wyrównała
Cracovia; Musial podał zza bramki do Łopuskiego, który przy biernej
postawie Sulki miał sporo czasu, aby na dwa razy dobijać krążek. Od tej
chwili "Szarotki" opanowały taflę i wykorzystały szkolne błędy
gospodarzy. W 33 minucie od linii niebieskiej pojechał Baranyk, obrońcy
mu się rozjechali i napastnik gości znalazł się w idealnej sytuacji. I
chyba się przestraszył, bo posłał "gumę" wysoko ponad bramką. W
następnej akcji sygnalizowana była kara dla Bieli i Voznik powinien
podwyższyć rezultat, lecz nie trafił do pustej siatki. W 36 minucie padł
kuriozalny gol. Ze środka tafli - spod bandy - Kapica oddał ni to
strzał, ni podanie. Krążek sunął po lodzie i z pewnością minąłby słupek,
ale na nieszczęście Cracovii próbował go zatrzymać Radziszewski i tak
niefortunnie dołożył kij, że trafił do własnej bramki. Samobójczych goli
w hokeju nie ma, więc zaliczono go Kapicy. Na tym kiksy gospodarzy się
nie skończyły. Po upływie zaledwie 39 sekund Dudaš przewrócił się we
swojej tercji i nawet w takiej pozycji mógł wybić krążek. Nie uczynił
tego, więc przejął go Bakrlik, podał do Baranyka, a ten nie miał
problemów z pokonaniem Radziszewskiego.
Początek ostatniej
odsłony to trzy kary dla Podhala (Zapała, Voznik, Bakrlik) i gra w
podwójnej przewadze Cracovii, co szybko wykorzystała. Po kontaktowej
bramce - uderzenie z linii niebieskiej Dudaša - odżyły nadzieje "Pasów"
na korzystny rezultat. Do wyrównania nie doszło i kiedy goście grali już
w komplecie zdobyli gola! Zza bramki podawał Baranyk i Koluszowi
pozostało tylko dołożyć kij. Na tym emocje się nie skończyły. W 46
minucie wyjeżdżającego na czystą pozycję Kolusza faulował Bondarevs i
sędziowie podyktowali rzut karny. Poszkodowany go nie wykorzystał
przegrywając pojedynek z Radziszewskim. Odpowiedziała za to Cracovia i
Musiał w sytuacji sam na sam technicznym uderzeniem zaskoczył "Zborę". W
54 minucie krakowianie grali w osłabieniu i Musial pojechał sam
trafiając w golkipera. W dramatycznej końcówce trener krakowian wziął
czas, później wycofał bramkarza, ale ten manewr taktyczny nie przyniósł
wymiernej korzyści. Co więcej, Baranyk powinien lepiej przymierzyć i
trafić do pustej bramki.
- Przy stanie 1-1 powinniśmy uzyskać
prowadzenie, a tymczasem sami strzeliliśmy sobie bramkę. Po chwili znów
sprezentowaliśmy gola i zrobiło się nerwowo. To dopiero początek
rywalizacji, więc nic strasznego się nie stało. Jutro musimy zagrać
znacznie lepiej - stwierdził szkoleniowiec Cracovii, Rudolf
Rohaček.
- Jestem niezmiernie zadowolony zarówno z wyniku jak i
postawy drużyny, a zwłaszcza Zborowskiego. Bronił z dużym wyczuciem i w
kilku sytuacjach zachował się znakomicie. Były momenty, które
zadecydowały o naszej wygranej. Pierwszy po strzeleniu dwóch szybkich
goli, które pozwoliły uspokoić grę. Drugi na początku drugiej tercji,
gdy zdobyliśmy bramkę na 4-2 i powinniśmy podwyższyć na 5-2 -
powiedział trener Podhala, Milan Jančuška.
W sobotę drugi mecz także w Krakowie. Początek o godz. 20.15.
0-1 Kmiecik - Ivičič - D. Kapica 26:11 sygnalizowana kara
1-1 Łopuski -
Musial 28:25
1-2 D. Kapica 36:10
1-3 Baranyk - Bakrlik 36:49
2-3
Dudaš - Dulęba - Łopuski 41:26 w podwójnej przewadze
2-4 Kolusz - Baranyk - Bakrlik
43:56
3-4 Musial - Łopuski - Radwański 45:33
Sędziowali: Grzegorz
Dzięciołowski (Bydgoszcz), Włodzimierz Marczuk - Wojciech Moszczyński,
Sławomir Szachniewicz (wszyscy Toruń). Kary: 16 - 12 min. Widzów: 2300.
Stan rywalizacji: 1-1 (z bonusem dla Cracovii).
CRACOVIA:
Radziszewski - Csorich, Bondarevs; L. Laszkiewicz (2), Słaboń, D.
Laszkiewicz (2) - Dudaš (2), Dulęba; Radwański, Musial, Łopuski - Kłys
(2), Wajda; Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki (2) - Landowski (2), Guzik;
Biela (2), Rutkowski, Witowski.
PODHALE: Zborowski -
Ivičič, Sulka; Malasiński, Zapała (4), Kolusz - Sroka (2), Dutka;
Baranyk, Voznik (2), Bakrlik (2) - Galant, Łabuz; Kapica, Dziubiński,
Kmiecik - Ziętara (2), Bryniczka, Gaj.
Andrzej Godny / sportowetempo.pl
SHOUTBOX
Tabela końcowa sezon 2009/2010
Statystyki Ekstraligi TOP 5
| Lp. | Imię i Nazwisko | PKT | B | A | PIM |
| 1 | Leszek Laszkiewicz | 75 | 36 | 39 | 14 |
| 2 | Vladimir Luka | 72 | 38 | 34 | 32 |
| 3 | Milan Baranyk | 69 | 35 | 34 | 69 |
| 4 | František Bakrlik | 68 | 30 | 38 | 121 |
| 5 | Pavel Zdráhal | 64 | 16 | 48 | 16 |
Kalendarium
Partnerzy