Hokej.net Logo

Wyświetleń: 4330

Wieloch: Potrzeba reform szkoleniowych, jak i organizacyjnych

2018-02-11 09:33:22

O występach Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Polskiej Hokej Lidze, o tym jaki wpływ mają na młodych zawodników seryjne porażki oraz o długowieczności Leszka Laszkiewicza rozmawiamy ze Sławomirem Wielochem, byłym napastnikiem reprezentacji Polski i olimpijczykiem z Albertville.


HOKEJ.NET: – W pewnym momencie tego sezonu na szczycie klasyfikacji kanadyjskiej znalazły się trzy nazwiska: blisko 39-letni Leszek Laszkiewicz, 36-letni Josef Vitek i rok młodszy Petr Polodna. O czym to świadczy?

Sławomir Wieloch, były napastnik reprezentacji Polski: – Po pierwsze o braku zdolnej młodzieży, a po drugie o tym, że Leszek Laszkiewicz swój ogromny talent wciąż podpiera tytaniczną pracą. Każdy chyba wie, że jest on profesjonalistą przez duże „P” i cały czas chce się doskonalić. Strzelone bramki, kompletowane asysty chyba najlepiej świadczą o tym, że wciąż trudno mu dorównać. Naprawdę nie jestem w stanie wyobrazić sobie JKH GKS-u Jastrzębie bez „Laszki”.

Ale przecież jeszcze niedawno na naszych taflach występował Richard Král, który również mimo czterdziestki na karku świetnie się prezentował. Miał ogromny wpływ na grę jastrzębian i był znakomitym przykładem dla młodszych graczy. Tacy zawodnicy też są na potrzebni.

Na szczęście w ostatnim czasie w klasyfikacji kanadyjskiej zaszły zmiany. Wysoko jest Michael Cichy, który z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Dobrze idzie także duetowi Tomasz Malasiński – Patryk Wronka. Ale to dobrze, bo to zapewne na nich spocznie ciężar zdobywania goli na najbliższych mistrzostwach świata zaplecza elity.

Skoro mówiliśmy o doświadczonych zawodnikach, to teraz wypada powiedzieć parę słów o młodzieży. Czy w obecnej formule gra Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Polskiej Hokej Lidze ma sens?

– W obecnej formule nie. Ten projekt miałby sens, gdyby w tym zespole przez cały czas występowali najlepsi zawodnicy z danego rocznika. Ale z tym bywa różnie, bo część z nich gra za granicą lub w innych klubach. Z tego, co wyczytałem tylko kilku graczy, którzy na stałe występowali w ekipie „szkółki”, pojechało na mistrzostwa świata do słoweńskiego Bledu.

Dokładnie sześciu. Oskar Prokop, Miłosz Noworyta, Olaf Bizacki, Jan Sołtys oraz bracia Michał i Maciej Rybakowie.

– Ale o sile naszego młodzieżowego zespołu stanowili Alan Łyszczarczyk, Bartłomiej Jeziorski i Dominik Paś. Alan występuje w Ontario Hockey League, a Bartek i Dominik z powodzeniem reprezentują barwy odpowiednio GKS-u Tychy i JKH GKS-u Jastrzębie.

Czy są jakieś pozytywy gry Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Polskiej Hokej Lidze?

– Nie da się ukryć, że część zawodników posmakowała ekstraligowego hokeja i zdobyła trochę doświadczenia. Chłopcy mogli zagrać przeciwko swoim idolom z dzieciństwa, których do tej pory znali z gazet, internetu czy telewizji. To na pewno było dla nich spore przeżycie.

Ale wyniki osiągane przez ten zespół – mówiąc bardzo delikatnie – były słabe. Zero zdobytych punktów i tylko 18 bramek strzelonych w 20 meczach. Na Słowacji reprezentacyjna ekipa do lat 20 zgromadziła w 20 meczach 14 "oczek", a na Białorusi aż 55. 

– Różnice są kolosalne i to widać na pierwszy rzut oka. Nie wiem, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby ci zawodnicy rywalizowali o miejsce w swoich macierzystych klubach lub – ewentualnie – byli wypożyczani do drużyn z pierwszej ligi. Tylko, że nasze zaplecze ekstraligi nie wygląda najlepiej. Zresztą ligi młodzieżowe również. 

Pewnie wielu trenerów zarzuci mi, że z punktu widzenia szkoleniowego gra w Szkole Mistrzostwa Sportowego jest dla młodego hokeisty idealna, bo chłopcy mają świetne warunki do rozwoju. Łączą naukę z treningami, ale trzeba popatrzeć na ten problem z kilku perspektyw.

Jarosław Byrski, z wykształcenia psycholog, który w Toronto pracuje z zawodnikami klubów NHL i prowadzi hokejową szkołę dla dzieci i młodzieży, stwierdził na naszych łamach, że ciągłe przegrywanie jest dla młodych zawodników jak przekleństwo. Niszczy w nich gen zwycięzców.

– Tego właśnie nie zdążyłem dopowiedzieć wcześniej. Jeśli któryś z zawodników lawinowo ponosi porażki, to ten fakt odkłada mu się w psychice. W jego głowie tworzy się przeświadczenie, że rywale mają mocniejszy skład, więc czeka go kolejna przegrana. Innymi słowy przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy, skreśla siebie na starcie, a później następuje efekt blokady. Młody zawodnik musi więc grać jak najwięcej, ale w każdym meczu musi walczyć o zwycięstwo. To jest najważniejsze.

Jednak młodzież teraz coraz mniej garnie się do sportu. Są konsole, tablety, komórki, spotkania z paczką znajomych i to jest teraz priorytetem dla młodych ludzi. A żeby zawodowo uprawiać sport, w młodzieńczych latach trzeba się mocno poświęcić. Codzienne treningi, odpowiednia dieta, dobre zaplanowanie całego dnia – bez tego nie osiągnie się sukcesu. Poza tym hokej jest sportem niszowym, a to nie wróży dobrze na przyszłość. Ta piękna dyscyplina potrzebuje szybkich i gruntownych reform zarówno szkoleniowych, jak i organizacyjnych.

Jest Pan byłym reprezentantem Polski, więc zapytam wprost: nie wkurza Pana, że obecnie o 25-letnim graczu wciąż mówi się, że jest młody i obiecujący?

– Jestem raczej spokojnym człowiekiem, ale rzeczywiście trochę mnie to irytuje. Przecież w tym wieku każdy z hokeistów mojego pokolenia był kluczowym zawodnikiem swojej drużyny, na którym opierała się gra i od którego wiele się wymagało. Sporo mówiliśmy o Leszku Laszkiewiczu, więc dodam, że w wieku 24-25 lat był czołowym graczem Dworów Unii Oświęcim, z którą wywalczył mistrzowski tytuł i szykował się do gry w czeskiej ekstralidze. 

Aż strach przywołać przykłady zza oceanu, bo tam 25 latek ma gwarantować jakość. W tym przypadku umiejętności idą w parze z ogromnymi zarobkami.

– No właśnie dochodzimy do sedna. Niespełna 20-letni Connor McDavid podpisał najwyższy kontrakt w historii National Hockey League i jest jednym z najmłodszych kapitanów w historii ligi. Dalej – 24-letni Nikita Kuczerow rozgrywa swój najlepszy sezon w Tampa Bay Lightning i w tej chwili jest najlepiej punktującym zawodnikiem całej kampanii.

Ale jeszcze młodsi gracze potrafią zawojować świat. Szwedzki defensor Rasmus Dahlin, który przez ekspertów jest typowany na jedynkę tegorocznego draftu, zachwyca na lodowiskach szwedzkiej ekstraligi. Chyba każdy kibic widział kilka filmików z jego udziałem. Bardzo się cieszę, że będziemy mogli obejrzeć go na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w koreańskim Pjongczangu. Przypomnę, że nie skończył on jeszcze 18 lat. A to wszystko czemuś dowodzi...

Niezwykle trudne dla młodych graczy jest przejście z juniorskiego do seniorskiego hokeja. Różnica poziomów jest kolosalna, a wielu z nich po prostu sobie z tym nie radzi.

– Prawda jest niestety brutalna. Jeśli w wieku 20-21 lat nie przebijasz się do pierwszego zespołu, to będziesz miał ogromny problem z profesjonalnym uprawianiem hokeja. Wtedy właśnie następuje etap weryfikacji potencjału i umiejętności każdego zawodnika. To szansa, którą po prostu trzeba wykorzystać.

Rozmawiał: Radosław Kozłowski



Powrót

Komentarze:

Dokładnie Panie Sławku. Tyle że o tym wiemy już wszyscy od wielu lat a Pzhl nadal nic w tym kierunku nie robi i już za parę lat aby oglądać hokej, trzeba będzie jeździć za naszą południową granicę. Niestety ale tak to wygląda.
Do rodziców. Jeżeli naprawdę wam zależy aby wasze dziecko związało swoją przyszłość z hokejem, to nie marnujcie swoich pieniedzy na szkolenie ich przez naszych trenejros którzy sami dobrze nie umieją jeździć na łyżwach, tylko wyślijcie je np do Czech czy Słowacji. Naprawdę szkoda waszych dzieci i pieniędzy : )
W Polsce potrzeba dobrej pierwszej ligi , czyli zaplecza exstraklasy gdzie Ci młodzi chłopcy będą się ogrywać jak np, robi to Podhale czy Gdańsk , jak 19 - latek usiądzie na ławie na dwa sezony to może zdać sprzęt albo jak psedo trener wpuszcza go zimnego na trzecią tercję na trzy ostatnie zmiany i wtedy po godzinie siedzenia na ławie ma pokazać grę . Szkoda że w większości klubów Prezesi nie mają żadnego pojęcia o hokeju i nie pomagają młodym zawodnikom . W Niemczech nie łapiesz się do DEL to idziesz do DEL 2 nie łapiesz się tam to idziesz do 3 ober tam gdzie poszedł Guzik tak samo działa to w Szwecji , Czechach czy Kanadzie , a u nas wielu fajnych chłopaków po kadrach U18 czy U20 zdają sprzęt bo trenerzy nie patrzą w przyszłość , boją się o posadę i idą na skróty , to się póżniej odbija na poziomie gry POLSKICH zawodników . a co zarazem idzie na grze Reprezentacji . Oliwa w Tychach też grzał ławe póżniej uciekł do Szwajcari a póżniej do USA , bo pewno też by rzucił sprzętem . Młodego zawodnika trzeba zestawić z doświadczonymi graczami i dać mu trochę czasu żeby nie bał się grać i popełniać błędów a u nas większość trenerów spina się na młodych , a staremu nic nie powie nawet jak daje patelnie za patelnią . Fajnie szkoli młodych i wprowadza Pan Kalaber z Jastrzębia i dla tego ma wyniki , rutyna z młodością ale musi być to wymieszane , a nie cały atak młodych , a co gorsza cała piątka najczęściej czwarta zdołowana i jeszcze ZIMNA !!!
Panie Sławku przecież tu nie ma żadnej WIELKIEJ FILOZOFII w szkoleniu , mecze , mecze i jeszcze raz mecze i jak najwięcej minut spędzać na lodzie , przewagi , osłabienia , dogrywki końcówki meczy na stresie to wszystko trzeba ukształtować w meczach na etapie juniora . MC DAVID ma SZCZĘŚCIE że urodził się w Kanadzie ile meczy rozegrał za juniora 85 może 90 a może 100 w jednym sezonie , tak samo Dahlin w Szwecji , a w POLSCE ile grają 35 - 40 , proszę to pomnożyć przez cały wiek żaka , młodzika , juniora młodszego i juniora , pewnie wyjdzie że zagrali 800 - 900 meczy , a w Polsce ledwo ze 300 więc dla mnie sprawa jest prosta , wiadomo Polska nie jest tak bogata jak Kanada czy Szwecja , a w Czechach to sport narodowy i biorą Takiego Młodego Martina Naczasa czy Jaromira Pytlika 17 - 18 latków i wstawiają do EXTRAligi do pierwszych piątek z zawodnikami z NHL , to wszystko dla Reprezentacji w przyszłości a u nas grają starzy obcokrajowcy którzy nigdzie się nie mogą załapać , a młodzi siedzą tak jak kiedyś powiedział to fajnie Radek Sawicki , że zmienia klub bo nie będzie grzał ławy dla starych obcokrajowców i to jest prawda !!
Jest mało meczów też z tego powodu, bo nie ma drużyn, a nie ma drużyn bo rodzice/dzieci mają na to dziadostwo wyrąbane.
Młodzik na Śląsku (!4 drużyny! - bo 2 z Bytomia):
http://www.polskahokejliga.pl/Home/League/10
Junior Młodszy na Śląsku (!3 drużyny! - bo Janów się wycofał i Poznań)
http://www.polskahokejliga.pl/Home/League/9
I jak ma być dobrze??????????
Już się nawet pisać nie chce... Młodzież hokejowa w Polsce: nie dość że bardzo słabo wyszkolona, to jeszcze nie ma gdzie grać... Do CLJ (notabene na nędznym poziomie) i potem finito, no może jakaś liga amatorska/3. liga. Wszyscy o tych problemach wiedzą, ale nikt nic nie robi. Mój drugi młodszy syn na pewno w hokeja w tym kraju grać nie będzie, bo to strata CZASU i PIENIĘDZY!
Trafił w sedno. Nawet najlepsi trenerzy, najlepsze programy szkoleniowe nic tutaj nie pomogą jak młodzi nie są w stanie poświęcić wyjścia ze znajomymi czy piątkowej imprezy. Liczy się lans i żeby dobrze wyglądać, a jak gram to już sprawa trzeciorzędna.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V