Hokej.net Logo

Wyświetleń: 2957

Kazimierz Szynal: "Nic o nas bez nas"

2019-02-13 17:07:19

W najbliższy piątek ruszają ćwierćfinały fazy play-off Polskiej Hokej Ligi. Najciekawszą z par tej rundy tworzą JKH GKS Jastrzębie i Cracovia Kraków. Oba kluby różni bardzo wiele - od filozofii budowania drużyny przez potencjał finansowy aż po rolę inwestycji w rozwój grup młodzieżowych. To najlepszy moment na tradycyjny "przed-play-offowy" wywiad redakcji sportowej JasNetu z prezesem JKH GKS Jastrzębie Kazimierzem Szynalem.


Na początek kilka słów wyjaśnienia dla mniej zorientowanych kibiców. Szanse awansu do strefy medalowej JKH GKS i Cracovii należy ocenić jako 50/50, jednakże w obliczu ostatnich zbrojeń "Pasów" (aż ośmiu nowych zawodników, w tym hokeiści z doświadczeniem w rosyjskiej KHL i po drafcie w słynnej NHL!) część znawców zaczyna stawiać na rywali. Emocji bez wątpienia nie zabraknie tym bardziej, że pierwszy strzał w tej wojnie już padł - trener Cracovii Rudolf Rohaczek stwierdził, że "objawił Jastrzębiu" dwóch młodych wychowanków JKH GKS, co spotkało się ze zdumieniem przy Leśnej i natychmiastową ostrą odpowiedzią nowego dyrektora sportowego naszego klubu Leszka Laszkiewicza. Walka o półfinał rozpocznie się 15 lutego o godz. 18:45 na Jastorze i potrwa do momentu, w którym jedna z drużyn osiągnie czwarte zwycięstwo. Co tu owijać w bawełnę - w tej wojnie po prostu nie będzie jeńców.
 
- Czy w gabinecie prezesa JKH GKS da się już odczuć przed-ćwierćfinałowe emocje?
Kazimierz Szynal - W naszym klubie podchodzimy spokojnie do rozgrywek i staramy się ten spokój utrzymywać także przed play-offami.
 
- Jak zwykle dyplomatyczna odpowiedź. Podejrzewam jednak, że również u prezesa Kazimierza Szynala natura prawnika czasem przegrywa z kibicowską.
- Oczywiście, ponieważ emocji nie da się oszukać. Jednakże najważniejszą sprawą jest zachowanie dystansu wobec bieżącej rzeczywistości. Po zakończonym spotkaniu należy na chłodno przeanalizować przebieg wydarzeń i nie nosić w sobie emocji w nieskończoność.
 
- Kto pana zdaniem jest faworytem rywalizacji JKH GKS z Cracovią?
- Uważam, że obie drużyny mają równe szanse na awans do półfinału.
 
- Mimo tego wszystkiego, co w styczniu działo się pod Wawelem?
- To znaczy?
 
- Mówiąc wprost - JKH GKS nie wziął udziału w "wyścigu zbrojeń", który narzuciła Cracovia sprowadzając ośmiu doświadczonych zawodników.
- Wyznajemy całkowicie odmienną filozofię budowania drużyny. Staramy się tworzyć zespół już na początku sezonu w oparciu o wychowanków, których w miarę naszych możliwości mają wspomagać obcokrajowcy. Nie mieliśmy zamiaru kupować ośmiu nowych zawodników. Nie uczyniliśmy tego, ponieważ przy sprowadzeniu takiej grupy hokeistów na trybunach musiałaby usiąść zapewne analogiczna liczba naszych wychowanków, którzy walczyli w fazie zasadniczej i zdobyli w grudniu Puchar Polski. Być może znalazłyby się pieniądze na taką inwestycję, ale byłoby to niezgodne z naszą filozofią. Mamy zupełnie odmienne podejście i będziemy się tego trzymać nawet za cenę ewentualnego niepowodzenia w fazie play-off.
 
- Czy jest pan zadowolony z czwartego miejsca po rundzie zasadniczej? Gdyby udało się wywalczyć podium, wówczas w ćwierćfinale na JKH GKS czekałaby Energa Toruń. To jednak inna "kategoria wagowa" aniżeli napompowana transferami Cracovia.
- Czy jestem zadowolony z czwartej lokaty? W zasadzie tak. Widocznie na tym etapie nie byliśmy w stanie dogonić Podhala Nowy Targ. Prawdą jest jednak, że nie dało się nie zauważyć rozprężenia w naszym zespole po zdobyciu Pucharu Polski. Rolą sztabu szkoleniowego było przywrócenie drużyny na właściwe tory. Na pewno nie byliśmy szczęśliwi ze styczniowej końcówki, a już w szczególności z fatalnej porażki z Automatyką Gdańsk przy okazji pożegnania Leszka Laszkiewicza.
 
- Może stanę w obronie naszych zawodników - drużyna osiągnęła wynik mocno ponad stan, bo takowym jest Puchar Polski. Nie można dziwić się, że po sukcesie nastąpiło to wspomniane "rozprężenie".
- Oczywiście, ciężko byłoby przez cały sezon grać równo i wygrywać mecz za meczem. Uważam, że zdobyty w tym sezonie Puchar Polski jest największym, albo jednym z dwóch największych sukcesów w historii jastrzębskiego hokeja. Po raz drugi w dziejach wywalczyliśmy to trofeum. Dwukrotnie zdobywaliśmy także wicemistrzostwo Polski, ale trzeba mieć na uwadze, że srebro w ekstralidze to mimo wszystko efekt porażki w finale. Natomiast triumf w Pucharze Polski jest ukoronowaniem całej zwycięskiej drogi.
 
- Presja będzie po stronie Cracovii. To "Pasy" muszą ratować sezon. My już mamy swój sukces.
- Istotnie. To powinno nam pomóc, ponieważ zagramy bez morderczej presji na wynik. Jestem przekonany, że po wspomnianym wyżej rozprężeniu zespół wróci na właściwe tory i będzie w stanie powalczyć o strefę medalową. Nie można ukrywać, że JKH GKS Jastrzębie zdążył już udowodnić, że jest wielką wartością dla polskiego hokeja. Nie musimy nikomu niczego udowadniać. Wszystko jest w naszych rękach i głowach. Jestem przekonany, że możemy pokonać Cracovię i awansować do półfinału. Krótko mówiąc - inni muszą, my możemy. To wielki atut.
 
- Zahaczyliśmy o podsumowanie fazy zasadniczej, ale w związku z systemem rozgrywek kibice zadają sobie pytanie o sens męczarni od września do stycznia. Przecież mistrzem Polski mógł zostać jeszcze nawet rozsypany Orlik Opole. Wystarczyłby inwestor z Kataru i liga zostaje pozamiatana przez dziesiąty zespół. Czy regulamin na ten sezon nie jest błędem systemowym?
- Zapewne jest, choć należy pamiętać, że zamknięcie okna transferowego to przepis europejski. Natomiast do naszej wewnętrznej polskiej dyskusji należą kwestie limitu obcokrajowców, ułożenia terminarza oraz aplikowania kilku dwutygodniowych przerw w sezonie. Proszę mi wierzyć, że rozmawialiśmy już na ten temat z szefostwem Polskiej Hokej Ligi oraz Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. Zobaczymy, jak ta sytuacja będzie wyglądać w kolejnym sezonie.
 
- Czy JKH GKS ma swoje propozycje w tej kwestii?
- Oczywiście. Wielokrotnie zgłaszaliśmy nasze pomysły, ale nie chciałbym zanudzać kibiców szczegółami. Niestety, nie wszystkie nasze propozycje spotkały się z pozytywnym odzewem.
 
- Jeszcze słowo o systemie gier w fazie play-off, który uległ zmianie w porównaniu z poprzednim sezonem. Teraz będziemy grali naprzemiennie na obiektach obu drużyn. Który system jest lepszy?
- Trudno wykazać wyższość jednego systemu nad drugim. Sądzę, że kibice zdążyli już przyzwyczaić się do poprzedniego systemu, w którym najpierw dwa mecz odbywały się dzień po dniu na jednym obiekcie, a następnie przenosiły na drugie lodowisko. Problem tkwi gdzie indziej - w ciągłych zmianach przepisów. Trzeba dążyć do tego, aby system rozgrywkowy w Polsce był coraz lepszy i stabilniejszy.
 
- Część kibiców negatywnie oceniła politykę transferową Cracovii. Oczywiście można uważać takie działanie za kpinę z sezonu zasadniczego, ale z drugiej strony trudno mieć pretensje do władz "Pasów". Wszak działają zgodnie z prawem. Paradoksalnie obnaża to kolejne braki regulaminowe.
- Na ten temat można wypowiadać się bardzo różnie. Jeśli dane działanie jest przewidziane przepisami i ktoś korzysta z obowiązującego prawa, to nie oskarżałbym go o niecne zamiary. Mogę jedynie powtórzyć, że my hołdujemy innej filozofii budowania drużyny. Stawiamy na swoją młodzież i nie będziemy odsyłać na trybuny zdobywców Pucharu Polski.
 
- Cracovia na swoją młodzież raczej nie może postawić.
- Nie chciałbym tego komentować. Mogę jedynie powiedzieć, że w JKH GKS wyznawaliśmy, wyznajemy i będziemy wyznawać zasadę, że "nic o nas bez nas". Uważamy, że jeśli podpisana została umowa, która jeszcze przez rok wiąże hokeistę, klub oraz PZHL, to nieetycznym jest czynienie podchodów pod takiego zawodnika i kaperowanie go do innej drużyny. Powtórzę - "nic o nas bez nas". Nie pozwolimy na "kradzież" swoich zawodników.
 
- I tym samym wracamy do naszej "wojny z Cracovią", w której pierwszym strzałem było stwierdzenie Rudolfa Rohaczka o "objawienie" Jastrzębiu Kamila Wałęgi i Jana Sołtysa. Co pan pomyślał, kiedy usłyszał relację z konferencji prasowej trenera Cracovii? Leszek Laszkiewicz nie ukrywał emocji.
- Posłużę się porównaniem - jak można nazwać osoby, które przychodzą nieproszone do naszego domu i za plecami gospodarza usiłują coś załatwić? Zasada "nic o nas bez nas" jest w tym kontekście dedykowana głównie dwóm cwaniaczkom z Krakowa oraz jednemu cwaniaczkowi z Jastrzębia.
 
- Cwaniaczkom?!
- Dokładnie tak.
 
- O kogo chodzi?
- Zainteresowani na pewno doskonale wiedzą, kogo mam na myśli.
 
- Czy wśród tych osób jest prezes Cracovii prof. Janusz Filipiak?
- Na pewno nie. Prof. Filipiak jest bardzo szanowanym i honorowym człowiekiem. Warto pamiętać, że to jeden z bardzo niewielu prywatnych sponsorów, który wydaje swoje własne pieniądze na sport, w tym m.in. hokej.
 
- To jak to w końcu było z Wałęgą i Sołtysem? W naszej ostatniej rozmowie przed sezonem stanęło na stwierdzeniu, że "Cracovia miesza im w głowach". Po konferencji Rohaczka w Polskę poszedł przekaz, że JKH GKS zmobilizował się w kwestii tych dwóch zawodników dopiero po tym, jak zainteresowała się nimi Cracovia.
- Prawdziwy i jedyny przekaz jest następujący - jeśli istnieje umowa obowiązująca dwie strony, to oczywiście można ją rozwiązać, ale nie jednostronnie. Koniec i kropka. Jako JKH GKS współpracujemy z wieloma klubami w takich dziedzinach, jak wymiana i wypożyczanie zawodników, a także transfery definitywne. Wspomnę tu chociażby o GKS Tychy, Orliku Opole, UKH Dębica czy PTH Poznań. Jednak ta współpraca opiera się na cywilizowanych zasadach. Podkreślam - nie można rozwiązać trwającego kontraktu bez zgody drugiej strony.
 
- Na zasadzie wypożyczenia do Orlika trafili m.in. Patryk Pelaczyk czy Kamil Świerski?
- Tak. Podobnie było zresztą w poprzednim sezonie, gdy niektórzy nasi wychowankowie występowali w barwach klubów z Dębicy czy Poznania. Lepiej grać niż siedzieć na trybunach, a niektórzy z naszych zawodników po prostu nie mieścili się w składzie. Ci, którzy mieli najmniejsze szanse na regularną grę, otrzymali możliwość wykazania się w innych klubach. Wspomniani Pelaczyk i Świerski wciąż są przecież naszymi zawodnikami.
 
- Jesteśmy na finiszu przygotowań do ćwierćfinałów. Tymczasem w ich trakcie trener Robert Kalaber nie mógł liczyć na zawodników powołanych na towarzyskie mecze reprezentacji pod Kijowem. Duma z gry w kadrze to jedno, ale...
- Uważam, że to zgrupowanie było dla nas dużym utrudnieniem. Rozmawialiśmy na ten temat zarówno z selekcjonerem Tomkiem Valtonenem, jak i szefostwem Polskiej Hokej Ligi. Cóż, inne drużyny miały podobny kłopot. Gramy jednak w określonej rzeczywistości i musimy się do tego dostosować.
 
- Z naszego zespołu powołano siedmiu zawodników, a z Cracovii tylko trzech. "Dolegliwość" tego zgrupowania była zatem różna.
- Nie jestem selekcjonerem reprezentacji Polski i nie mnie to oceniać.
 
- Idźmy dalej. Jeśli ćwierćfinały z Cracovią nie ułożą się po naszej myśli, to trzeci sezon z rzędu zakończymy na przełomie lutego i marca...
- Już wcześniej wspominałem, że system ligowy i terminarz rozgrywek ma swoje wady. Nie powinno tak być, że najpierw gramy w systemie niedziela - wtorek - piątek - niedziela, a następnie jako liga mamy dwa tygodnie przerwy w grudniu, na święta i po fazie zasadniczej, po czym w przypadku porażki w fazie play-off kończymy sezon w lutym. Powinniśmy brać przykład z krajów stojących na wyższym poziomie hokejowym. Gdy w Polsce połowa ekstraligi kończy sezon, tam dopiero zaczynają się play-offy.
 
- Pójdźmy w naszych rozważaniach w "drugą stronę" - jeśli JKH GKS pokona Cracovię, to większość hokejowej Polski zapewne się ucieszy. Podobnie było po finale Pucharu Polski, gdy kibice różnych klubów nie ukrywali radości, że "Jastrzębie pogodziło bogaczy". To chyba sympatyczne być prezesem klubu, który wszyscy lubią?
- Oj, nie wszyscy (śmiech). Być może tak to wygląda z perspektywy kibiców, ale w polskim hokeju niestety działają różne siły. Nie zawsze interes niektórych polskich klubów hokejowych jest równoznaczny z interesem polskiego hokeja.
 
- Mocne słowa.
- Być może. Jednak moja opinia na ten temat jest powszechnie znana. Wyraziłem ją podczas konferencji prezesów i trenerów polskich klubów w Ustroniu.
 
- Skoro już poruszamy tę tematykę, to ciekawi mnie, czy po sędziowskich pomyłkach na Jastorze z balkonu dla VIP-ów również lecą epitety...
- Osoby, które oglądają mecze z balkonu także są kibicami, dlatego epitety się zdarzają (śmiech). Natomiast jeśli chodzi o sędziów, to jestem przekonany, że tym razem staną oni na wysokości zadania i zdołają odciąć się od błędów, jakie zdarzało im się popełniać w przeszłości. Jestem optymistą.
 
- Jeśli rozmawiamy o rywalizacji z Cracovią, to nie możemy nie wspomnieć o pamiętnym finale z 2013 roku. Nie jest wielką tajemnicą, że Rudolf Rohaczek i Leszek Laszkiewicz nie darzą się sympatią. Według słów naszej legendy, szkoleniowiec miał przecież oskarżać go wtedy o sprzedanie meczu. Szczerze - docierały wówczas do pana informacje o tych "kwasach" w szatni Cracovii?
- Odpowiem krótko - nie mieliśmy takich informacji.
 
- Wobec tego na sam koniec poproszę o tradycyjne zaproszenie dla kibiców ze strony prezesa Kazimierza Szynala.
- Oczywiście zachęcam wszystkich jastrzębian do kibicowania naszej drużynie. Liczę, że fani JKH GKS będą z nami na dobre i na złe, podobnie jak to miało miejsce w dniu zdobycia Pucharu Polski. Liczę na podobne wsparcie przy okazji walki w play-offach.
 
- Ostatnie pytanie już nie do prezesa, ale do kibica Kazimierza Szynala. Jak będzie w play-offach?
- Dobrze. Będziemy w finale!
 

rozm. mg



Powrót

Komentarze:

Szach mat Rudi, wiecej takich klubow jak jastrzebie w polskim hokeju
Powodzenia i przejścia Cracovii życzę.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V