Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1580

Play-offy NHL: Trzeci atak dał zwycięstwo Stars (WIDEO)

2016-04-30 08:39:40

St. Louis Blues mieli być w półfinale konferencji zachodniej NHL z Dallas Stars zespołem, który gra bardziej fizycznie i strzela częściej od rywala. W pierwszym meczu było jednak dokładnie odwrotnie, a do tego bramki dla "Gwiazd" zdobywały nie największe gwiazdy, a zawodnicy z trzeciego ataku i to drużyna z Dallas jako pierwsza w serii wyszła na prowadzenie.


Drużyna z St. Louis miała w rywalizacji z ekipą z Dallas, która wyprzedziła ją w sezonie zasadniczym w tabeli dywizji centralnej, grać twardo ciałem i strzelać z każdej pozycji. To miał być klucz do sukcesu przeciwko rywalowi rzekomo mniej chętnemu do ostrej gry. Gracze Blues w pierwszej rundzie tegorocznych play-offów najczęściej atakowali rywali przy bandach. Tym razem jednak było odwrotnie. W rozegranym ostatniej nocy meczu numer 1 serii półfinału konferencji zachodniej podopieczni Kena Hitchcocka wykonali 26 wejść ciałem, ale rywale odpowiedzieli w tej statystyce wynikiem 32. Drużyna z St. Louis strzelała 32 razy, co nie jest złym wynikiem, ale gospodarzom pozwoliła na oddanie aż 42 uderzeń. Efekt był taki, że ekipa Stars wygrała pierwsze spotkanie 2:1 i wyszła na prowadzenie w serii.

Goście z St. Louis mieli się obawiać przede wszystkim dwóch pierwszych ataków "Gwiazd" - pierwszego z Jamie'em Bennem na lewym skrzydle oraz drugiego prowadzonego przez środkowego Jasona Spezzę. To dwaj najlepiej punktujący gracze Stars w pierwszej rundzie. Tym razem jednak to nie oni rządzili na lodzie. Odpowiedzialność za zdobywanie goli wzięła na siebie trzecia formacja ofensywna. W 30. minucie Francuz Antoine Roussel wykończył akcję swojej drużyny, którą wcześniej zaczął z prawej strony i dał prowadzenie 1:0 miejscowym. Goście jednak w 52. minucie odpowiedzieli bramką wyrównującą zdobytą przez Kevina Shattenkirka. Ale to do drużyny Lindy'ego Ruffa i jej trzeciego ataku należało ostatnie słowo. W 56. minucie Czech Radek Faksa dość szczęśliwie dobił strzał Aleša Hemskiego i zmienił wynik na 2:1, które jego drużyna utrzymała już do końca.

22-letni Faksa był prawdziwym bohaterem wieczoru, bo asystował także przy golu Roussela. Czeskiemu środkowemu nie wyszły tylko wznowienia. Wygrał zaledwie 5 z 16, do których stanął. Jego zwycięski gol to jednak dla niego nie pierwszyzna, bo dał swojej drużynie wygraną także w meczu otwierającym serię pierwszej rundy z Minnesota Wild. Stojący w bramce "Gwiazd" Kari Lehtonen obronił dziś 31 strzałów. Trener Lindy Ruff po meczu chwalił swój zespół przede wszystkim za grę w obronie. - Myślę, że przez długie okresy tego meczu graliśmy naprawdę świetnie bez krążka. Była dobra asekuracja, tworzyliśmy właściwe "warstwy" obronne - mówił. - Byliśmy cały czas świadomi, że trzeba pomagać, gdy gdzieś coś pójdzie źle. Nie doszlibyśmy tu, gdzie jesteśmy, gdybyśmy słabo grali w obronie.

Stars prowadzą na razie w całej rywalizacji tylko 1-0, więc droga do awansu jest jeszcze bardzo długa. Ale podopieczni Ruffa mają po swojej stronie statystyki, które pokazują, że zwycięstwo w meczu numer 1 całej rywalizacji znacząco przybliża ich do końcowego w niej triumfu. W historii NHL drużyna wygrywająca przed własną publicznością pierwsze spotkanie awansuje do kolejnej rundy aż w 75,6 % przypadków. W drugiej rundzie play-offów jest to 75,4 %. W pierwszej rundzie tegorocznej rywalizacji o Puchar Stanleya awans do kolejnej rundy wywalczył każdy z pięciu zespołów wygrywających we własnej hali mecz numer 1.

Tych statystyk raczej nie będzie przypominał swojej drużynie prowadzący St. Louis Blues Ken Hitchcock. Doświadczony szkoleniowiec po pierwszym spotkaniu mówił o innej statystyce, która bardzo go zaniepokoiła. - Nie pokonamy nikogo, jeśli pozwolimy rywalom na oddanie ponad 40 strzałów. Nie pokonamy nikogo, jeśli będziemy dopuszczać rywali do takich sytuacji strzeleckich, jak dziś - mówi Hitchcock. - Mamy kilka obszarów, w których trzeba trochę "posprzątać" i wiem, że potrafimy to zrobić. Musimy znaleźć energię, żeby grać swoją grę i musimy zrobić to szybko. Rzeczywiście czasu na poprawki nie ma dużo, bo drugie spotkanie odbędzie się w Dallas już jutro.

Dallas Stars - St. Louis Blues 2:1 (0:0, 1:0, 1:1)
1:0 Roussel - Faksa - Klingberg 29:36
1:1 Shattenkirk - Parayko - Berglund 51:32
2:1 Faksa - Hemský - Goligoski 55:16
Strzały: 42-32.
Minuty kar: 6-8.
Widzów: 18 532.



Fantastyczna trzecia tercja przesądziła o zwycięstwie San Jose Sharks nad Nashville Predators w pierwszym meczu drugiego półfinału konferencji zachodniej. "Rekiny" przez 40 minut nie potrafiły zdobyć gola, aż wreszcie w trzeciej tercji pięciokrotnie trafiły do bramki rywali i wygrały 5:2. Do wygranej poprowadził swój zespół Logan Couture, który strzelił dwa gole. Joel Ward zdobył pierwszą bramkę w tegorocznych play-offach i zaliczył asystę, a ponadto dla drużyny z San Jose trafiali: Tomáš Hertl oraz Tommy Wingels. Drugi gol Couture'a i bramka Wingelsa padły, gdy do boksu zjechał już w końcówce bramkarz gości Pekka Rinne.

Taka strzelanina ze strony jednej z drużyn w trzeciej tercji meczu play-offów nie zdarza się w NHL często. Dotąd tylko raz w historii zdarzyło się, by drużyna, która nie zdobyła gola w dwóch pierwszych tercjach, w trzeciej trafiła do siatki rywali dokładnie 5 razy. Miało to miejsce w 1982 roku w legendarnym meczu Los Angeles Kings z Edmonton Oilers, który przeszedł do historii jako "cud na Bulwarze Manchesterskim". "Królowie" przegrywali wówczas po 40 minutach 0:5, by w trzeciej odsłonie doprowadzić do remisu i wygrać po dogrywce. 6 goli w takiej sytuacji zdobyła w 1991 roku drużyna Boston Bruins w trzeciej tercji meczu z Hartford Whalers. San Jose Sharks podobnie jak Dallas Stars mają teraz według historycznych statystyk 75,6 % szans na awans do kolejnej rundy. Drugi mecz w niedzielę w San Jose.

San Jose Sharks - Nashville Predators 5:2 (0:0, 0:1, 5:1)
0:1 Fisher - Johansen - Ekholm 24:33 (w przewadze)
1:1 Hertl - Ward - Vlasic 42:37 (w przewadze)
2:1 Ward - Donskoi - Burns 51:49
3:1 Couture - Pavelski - Burns 55:40
3:2 Johansen - Josi - Wilson 58:11 (6 na 5 w polu)
4:2 Couture 58:31 (pusta bramka)
5:2 Wingels 59:10 (pusta bramka)
Strzały: 38-31.
Minuty kar: 8-24.
Widzów: 17 026.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V