Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 2952

Play-offy NHL: Penguins przetrwali pościg Capitals (WIDEO)

2016-05-03 08:53:15

Zbyt późno rozpoczął swój pościg za Pittsburgh Penguins zespół Washington Capitals w trzecim meczu półfinału play-offów konferencji wschodniej NHL. "Stołeczni" zdołali odrobić dwa gole, ale to "Pingwiny" wyszły na prowadzenie w serii.


Po raz pierwszy w tej rywalizacji obie ekipy spotkały się w Pittsburghu. Długo zanosiło się na pewne zwycięstwo drużyny Penguins, która po dwóch tercjach prowadziła już 3:0. "Pingwiny" w pierwszej tercji w odstępie zaledwie minuty zdobyły dwa gole, które dały im prowadzenie 2:0. Najpierw Patric Hörnqvist stojąc przed bramką Bradena Holtby'ego zmienił tor lotu krążka po strzale Trevora Daleya, a później bardzo szczęśliwie na 2:0 podwyższył Tom Kühnhackl. Niemiec strzelił gola... plecami, od których odbił się krążek podbity wcześniej do góry przez obrońcę rywali Matta Niskanena po zagraniu Matta Cullena. W 36. minucie na 3:0 z najbliższej odległości podwyższył Carl Hagelin.

Wydawało się więc, że już nic złego nie może się drużynie z Pittsburgha stać. Tymczasem najlepszy zespół sezonu zasadniczego w trzeciej tercji wrócił do gry i zarzucił bramkę Matta Murraya strzałami. Bramkarz Penguins musiał interweniować aż 21 razy, a dwukrotnie zrobił to nieskutecznie. W 49. minucie Aleksandr Owieczkin charakterystycznym dla siebie pięknym strzałem z nadgarstka trafił pod poprzeczkę i zrobiło się 1:3. Kolejne ataki długo nie dawały efektu, aż wreszcie w ostatniej minucie - już po wycofaniu bramkarza - Justin Williams dobił następny strzał Owieczkina, który tym razem zatrzymał się na słupku. Było 2:3 na 56 sekund przed końcem spotkania. Ale goście już nie zdążyli doprowadzić do remisu i po trzech meczach w serii to Penguins prowadzą 2-1.

Do składu "Pingwinów" wrócił po problemach zdrowotnych spowodowanych wstrząśnieniem mózgu Marc-André Fleury. Na razie usiadł na ławce, ale nie będzie potrzebny tak długo, jak Matt Murray będzie bronił tak, jak tej nocy. Bramkarz Penguins obronił łącznie najwięcej w karierze w NHL, bo aż 47 strzałów. Capitals zaliczyli bowiem w statystyce uderzeń na bramkę miażdżącą przewagę 49-23. Sam Owieczkin próbował strzelać aż 18 razy. Siedmiokrotnie trafił w światło bramki, 5 razy przestrzelił, a 6 jego prób zostało zablokowanych przez rywali. Murray dał się rywalom pokonać dopiero 36. strzałem oddanym w meczu.

Wszyscy gracze Penguins po meczu przyznawali, że gdyby nie ich bramkarz, to zwycięstwa by nie było. Murray i jego koledzy prowadzą teraz 2-1 przed czwartym meczem, który odbędzie się w Pittsburghu w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu. Historyczne statystyki dają drużynie znajdującej się w takiej sytuacji 61,5 % szans na awans do kolejnej rundy. Kapitan "Pingwinów" Sidney Crosby przyznaje jednak, że zespół musi grać lepiej, by wyeliminować Capitals. - Nie możemy oczekiwać, że będziemy grać tak samo i nadal wygrywać. Wiemy, że w meczu numer 4 musimy być znacznie lepsi - skomentował. Lepszy musi być też sam Crosby, który w całej serii jeszcze nie zdobył punktu. Ostatniej nocy oddał 2 strzały i nie był zbyt aktywny, choć przysłużył się zespołowi wygrywając 15 z 22 wznowień.

Tymczasem w kolejnych meczach trener gospodarzy Mike Sullivan może mieć poważne kłopoty kadrowe w obronie. W trzecim spotkaniu nie zagrał kontuzjowany Olli Määttä, a teraz zawieszenie grozi Krisowi Letangowi. W 16. minucie meczu ofensywny obrońca Penguins zaatakował Marcusa Johanssona w sposób podobny do ataku Brooksa Orpika na Määttä z meczu numer 2. Orpik za swoje wejście został zawieszony na 3 mecze. Gdyby Letang wypadł ze składu, to byłaby to luka trudna do zapełnienia, bo nikt w drużynie Penguins nie przebywa na lodzie dłużej od niego. Średnio defensor "Pingwinów" gra w play-offach 29 minut i 19 sekund w każdym meczu. Ostatniej nocy spędził na tafli 27:57.

Atak Krisa Letanga na Marcusa Johanssona



Niezależnie od tego czy Letang zagra w meczu numer 4 i następnych, hokeiści Washington Capitals są przekonani, że grając tak, jak tej nocy w Pittsburghu, będą potrafili odwrócić wynik całej rywalizacji. - W pewnym sensie graliśmy tak, jak chcieliśmy. Jeśli będziemy nadal grać w ten sposób, to damy sobie sporą szansę na odniesienie sukcesu - mówi prawoskrzydłowy "Stołecznych" Tom Wilson. - Jesteśmy przekonani, że jeśli nadal będziemy grać takie dobre 60 minut, jeśli nadal będziemy grać mądrze, zdyscyplinowanie, walczyć twardo i wrzucać krążki pod bramkę, to niech lepiej oni uważają, bo to jest naprawdę dobra drużyna "Caps".

Pittsburgh Penguins - Washington Capitals 3:2 (2:0, 1:0, 0:2)
1:0 Hörnqvist - Daley - Sheary 06:37
2:0 Kühnhackl - Cullen - Letang 07:37
3:0 Hagelin - Bonino - Kessel 35:03
3:1 Owieczkin - Niskanen - Bäckström 48:02
3:2 Williams - Owieczkin - Carlson 59:04 (6 na 5 w polu)
Strzały: 23-49.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 18 601.
Stan rywalizacji: 2-1. Czwarty mecz w środę w Pittsburghu.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V