Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1873

NHL: "Bardzo przeciętny" lider zatrzymany w Nashville (WIDEO)

2017-02-26 07:03:53

Prowadzący w tabeli całej NHL Washington Capitals przegrali tej nocy w "Mieście Muzyki". Po meczu trener "Stołecznych" ne szczędził swoim podopiecznym słów krytyki.


Dla prowadzącego Capitals Barry'ego Trotza powroty do Nashville zawsze są szczególne, bo w tym mieście spędził aż 15 lat w roli trenera drużyny Predators. Tym razem wracał jako szkoleniowiec lidera NHL, ale w "Mieście Muzyki" jego podopieczni musieli uznać wyższość rywali. "Stołeczni" zaczęli zgodnie ze swoim planem, bo już w 2. minucie Tom Wilson dał im prowadzenie, ale kluczowa była druga tercja, w której stracili 3 gole i nie potrafili odpowiedzieć żadnym. Co prawda w trzeciej rozgrywający swój 900. mecz w NHL Aleksandr Owieczkin trafił do siatki gospodarzy, ale ich trener Peter Laviolette skorzystał z "challenge'u", a że powtórki pokazały spalonego, to bramka nie mogła być uznana. Ostatecznie Predators wygrali 5:2.

Przed meczem wszyscy czekali na to, czy Filip Forsberg po hat trickach w dwóch poprzednich spotkaniach dorzuci trzeciego, co nie udało się jeszcze nikomu w historii NHL. Szwed także tego nie zrobił, ale jego pierwszy atak prowadził "Drapieżników" do zwycięstwa. Sam Forsberg strzelił jednego gola i zaliczył dwie asysty, Viktor Arvidsson uzyskał bramkę i asystę, a Ryan Johansen asystował trzykrotnie. Dwa gole strzelił obrońca pierwszej formacji Roman Josi, a listę strzelców w zwycięskim zespole uzupełnił Mike Fisher, który także stoczył bójkę z Wilsonem. Dla Capitals, obok tego ostatniego, do siatki trafił Jewgienij Kuzniecow. Filip Forsberg, którego Capitals wybrali 5 lat temu w drafcie NHL, ale nie dali mu szansy zadebiutowania w tej lidze, strzelił w ostatnich 3 spotkaniach 7 goli. Ostatnim graczem, który tego dokonał był 6 lat temu Michael Grabner.

Szwed nie szukał jednak hat tricka na siłę i nie grał egoistycznie. Dobrze pokazała to sytuacja przy pierwszym golu. Gdy wszyscy oczekiwali, że odda strzał, on zagrał świetne podanie wszerz tafli do Josiego, który miał odsłoniętą niemal całą bramkę i zdobył gola. - Wszyscy w hali czekali aż odda strzał, a on wykonał to niewiarygodne podanie. Myślę, że dlatego, że to był Filip i dużo się ostatnio mówiło o jego golach, to bramkarz też trochę stanął i czekał na strzał - powiedział trener Laviolette. Nashville Predators z 69 punktami zajmują trzecie miejsce w dywizji centralnej NHL. Capitals, mimo porażki, z 89 "oczkami" nadal są liderem całej ligi. Trener Trotz był dość krytyczny wobec występu swoich podopiecznych i nie starał się tłumaczyć go problemami zdrowotnymi kilku podstawowych graczy. - To nie może być wymówka. Mieliśmy w tym meczu może z 5 napastników i 3 obrońców, którym coś wychodziło. Reszta była bardzo przeciętna - skomentował.

Nashville Predators - Washington Capitals 5:2 (0:1, 3:0, 2:1)
0:1 Wilson - Beagle - Winnik 01:12
1:1 Josi - Forsberg - Johansen 21:56
2:1 Forsberg - Arvidsson - Ellis 28:54
3:1 Fisher - Ellis - Subban 31:57 (w przewadze)
4:1 Josi - Johansen 52:07 (w przewadze)
4:2 Kuzniecow - Carlson - Williams 57:03
5:2 Arvidsson - Forsberg - Johansen 59:08 (pusta bramka)
Strzały: 26-26.
Minuty kar: 11-17.
Widzów: 17 150.





Los Angeles Kings pokonali Anaheim Ducks 4:1 w derbach Kalifornii. Kluczowa była trzecia tercja wygrana przez "Królów" 4:0. Tyler Toffoli strzelił dla zwycięzców dwa gole, Jeff Carter zaliczył hat trick Gordie'ego Howe'a za bramkę, asystę i bójkę z Ryanem Keslerem, w której rywal rzucił go na kolana, trafił także Dustin Brown, a Tanner Pearson zaliczył 3 asysty. Ale bohaterem wieczoru był wracający do bramki Kings po ponad 4 miesiącach przerwy Jonathan Quick. Amerykanin zagrał wcześniej tylko w pierwszym meczu sezonu i doznał kontuzji pachwiny. Ostatniej nocy obronił 32 strzały i został wybrany pierwszą gwiazdą spotkania. Jego drużyna przerwała serię 3 porażek u siebie. W dywizji Pacyfiku z 64 punktami nadal jest piąta, a do miejsca dającego awans do play-offów traci 3 punkty. Ducks spadli na trzecie miejsce w dywizji Pacyfiku.

Błyskawiczna bójka Jeffa Cartera z Ryanem Keslerem



Columbus Blue Jackets rozbili New York Islanders 7:0. Josh Anderson i Nick Foligno strzelili po dwa gole, David Savard zaliczył bramkę i dwie asysty, Boone Jenner o jedną asystę mniej, a trafił także Jack Johnson. Swój wielki wieczór przeżył fiński bramkarz ekipy ze stanu Ohio Joonas Korpisalo, który zatrzymał wszystkie 24 strzały rywali i zachował pierwsze "czyste konto" w NHL. Blue Jackets w całym meczu nie dostali ani jednej kary. Z bramki Islanders Thomas Greiss zjechał po pierwszej tercji, w której wpuścił 3 gole na 17 strzałów. Jego zespół na 3 zakończył serię zwycięstw i z 68 punktami zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji drużyn walczących o dwie "dzikie karty" do play-offów w konferencji wschodniej. Z drugimi Boston Bruins przegrywa z powodu mniejszej liczby zwycięstw w regulaminowym czasie i po dogrywkach. Blue Jackets z dorobkiem 81 punktów przewodzą temu rankingowi.

"Bitwa nad rzeką Hudson" padła łupem New York Rangers, którzy po dogrywce pokonali New Jersey Devils 4:3. Zwycięstwo dał ekipie z Nowego Jorku swoim pierwszym golem od ponad miesiąca Mika Zibanejad, który wcześniej asystował przy dającym dogrywkę golu Adama Clendeninga. Chris Kreider zaliczył dla gości z Nowego Jorku bramkę i asystę, a trafił również Oscar Lindberg. Rangers odnieśli już 21. wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie, co jest najlepszym wynikiem w całej NHL. 82 punkty dają drużynie z Nowego Jorku trzecie miejsce w dywizji metropolitalnej. Devils mają 61 "oczek" i zajmują w niej przedostatnie, siódme miejsce.

Także dogrywka była potrzebna do rozstrzygnięcia meczu dwóch najbardziej utytułowanych klubów w historii NHL. Andrew Shaw w dodatkowej części gry uprzedził niepotrzebnie wychodzącego z bramki Frederika Andersena i doszedł do podania Tomáša Plekanca, co pozwoliło mu skierować krążek do pustej bramki Maple Leafs i dać ekipie z Montrealu zwycięstwo 3:2. Shaw wcześniej zaliczył także asystę, z identycznym dorobkiem skończył mecz Alex Galchenyuk, a na listę strzelców w zwycięskim zespole wpisał się również Max Pacioretty. Canadiens, którzy wygrali tylko 2 z ostatnich 4 meczów, mają 74 punkty i prowadzą w dywizji atlantyckiej. Maple Leafs zdobyli dotąd 69 "oczek" i zajmują także dające awans do play-offów trzecie miejsce w tej samej dywizji.

Zwycięski gol Andrew Shawa po błędzie Frederika Andersena



Pittsburgh Penguins pokonali Philadelphia Flyers 4:2 w derbach stanu Pensylwania rozegranych w obecności 67 318 widzów na futbolowym Heinz Field Stadium. Najlepszy strzelec NHL Sidney Crosby zdobył swoją 34. bramkę w sezonie, Matt Cullen trafił na wagę zwycięstwa, a gole dla gospodarzy strzelali także: Nick Bonino i Chad Ruhwedel. To już drugi mecz rozegrany przez "Pingwiny" na tym stadionie. 1 stycznia 2011 roku w "Zimowym Klasyku" drużyna z Pittsburgha uległa tam Washington Capitals. Penguins mają 84 punkty i zajmują drugie miejsce w dywizji metropolitalnej. Flyers przegrali 4 z ostatnich 5 spotkań i z 63 punktami są w niej na piątej pozycji. Do miejsca premiowanego grą w play-offach tracą 5 "oczek". W drugiej tercji gracz "Lotników" Brandon Manning bardzo ostro zaatakował Jake'a Guentzela trafiając go barkiem w głowę, ale nie otrzymał kary.

Atak Brandona Manninga na Jake'a Guentzela



Powrót do gry po pięciodniowej przerwie nie był problemem dla San Jose Sharks. "Rekiny" pokonały Vancouver Canucks 4:1. Na listę strzelców w zwycięskim zespole wpisywali się kolejno: Tomáš Hertl, Patrick Marleau, Mikkel Bødker i Logan Couture. Najlepszym graczem na tafli był jednak bramkarz Sharks Martin Jones, który obronił 35 strzałów. Drużyna z San Jose wygrała 10 ostatnich meczów w Vancouver. 79 punktów daje jej prowadzenie w dywizji Pacyfiku. Canucks z dorobkiem 58 są w niej przedostatni, a ich szanse na grę w play-offach wydają się być coraz mniejsze. Obecnie do miejsca dającego awans tracą już 9 punktów.

Rzadką w tym sezonie okazję do świętowania zwycięstwa swojej drużyny mieli kibice Colorado Avalanche. Podopieczni Jareda Bednara pokonali Buffalo Sabres 5:3. Gabriel Landeskog strzelił dwa gole i zaliczył asystę, Blake Comeau uzyskał bramkę i asystę, a trafiali także: Michaił Grigorienko i Tyson Barrie. Po meczu najwięcej mówiło się jednak o zastępującym w bramce "Lawiny" Calvina Pickarda Jeremym Smithie, który obronił 34 strzały i odniósł pierwsze zwycięstwo w NHL. 27-letni Amerykanin jest dowodem na to, że warto być cierpliwym. Nashville Predators wybrali go w drafcie NHL w 2007 roku, ale nie dali mu szansy debiutu w NHL. Później bez powodzenia próbował swojego szczęścia w Columbus i Bostonie, aż wreszcie trafił do Denver, gdzie po prawie 10 latach od draftu wreszcie zadebiutował, a teraz także wygrał pierwszy mecz. Avalanche z 37 punktami nadal są ostatni w ligowej tabeli.

WYNIKI WSZYSTKICH WCZORAJSZYCH SPOTKAŃ

TABELE



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V