Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1842

NHL: Blackhawks uratowani w końcówce (WIDEO)

2017-03-04 07:01:05

Bardzo długo kazali swoim kibicom czekać na gola w meczu z New York Islanders zawodnicy Chicago Blackhawks. Ale gdy jednego zdobyli, to już do końca strzelali tylko oni.


Drużyna z Chicago tej nocy od 27. minuty przegrywała przed własną publicznością z "Wyspiarzami" 0:1 po golu Brocka Nelsona. Wyrównać udało się dopiero, gdy z bramki gospodarzy zjechał już Corey Crawford. W przedostatniej minucie trzeciej tercji wszystko zaczęło się od Jonathana Toewsa, który wygrał wznowienie w strefie ataku. Krążek trafił do Artiemija Panarina, który oddał strzał z dystansu i zaskoczył świetnie dysponowanego Thomasa Greissa, doprowadzając do remisu i dogrywki. A że ona także nie wyłoniła zwycięzcy, to o wyniku decydowały rzuty karne. W nich z kolei znów w głównych rolach wystąpili Toews i Panarin. Ten pierwszy trafił w pierwszej rundzie, a drugi zapewnił drużynie zwycięstwo 2:1 celnym strzałem w trzeciej, bo Crawford w międzyczasie zatrzymał oba strzały graczy Islanders.

Dla Toewsa był to już 42. rzut karny wykorzystany w NHL. Jest pod tym względem trzecim najskuteczniejszym graczem w historii ligi. Tylko Radim Vrbata i Frans Nielsen zamieniali karne na gole częściej. Panarin z kolei trafił dopiero po raz czwarty, ale wykonywał tylko sześć prób, co daje mu bardzo dobrą skuteczność 66,7 %. Wczorajsza wygrana była już szóstą z rzędu dla drużyny Blackhawks. I to, mimo że brakowało im w składzie czterech podstawowych zawodników. Z obrony wypadli: Niklas Hjalmarsson i Johnny Oduya, a z ataku: Artiem Anisimow i Nick Schmaltz. Być może dlatego gra gospodarzy długimi fragmentami nie wyglądała zbyt dobrze. Ale kapitan Toews nie chciał się w ten sposób tłumaczyć. - Wiemy, że nawet jeśli brakowało nam kilku chłopaków, to mogliśmy grać szybciej i z większą energią niż graliśmy - powiedział po spotkaniu. - Tak naprawdę to dobra gra w obronie i świetna postawa bramkarza utrzymały nas w kontakcie z nimi.

Dzięki swojej zwycięskiej serii Blackhawks mają już 87 punktów i tracą zaledwie jeden do prowadzących zarówno w dywizji centralnej, jak i całej konferencji zachodniej Minnesota Wild. Warto jednak pamiętać, że ekipa z St. Paul ma do rozegrania o dwa spotkania więcej. Islanders tymczasem są dopiero na piątej pozycji w najsilniejszej w całej NHL dywizji metropolitalnej, ale 71 punktów daje im także drugie miejsce w klasyfikacji drużyn walczących o awans do play-offów dzięki "dzikim kartom" w konferencji wschodniej. - To nie jest wynik, jakiego byśmy chcieli, ale cieszymy się z tego punktu. Być może zabrakło nam dania z siebie tego czegoś więcej, bo graliśmy dzień po dniu, a oni czekali na nas u siebie, ale myślę, że zagraliśmy całkiem dobry mecz wyjazdowy - skomentował kapitan gości John Tavares.

Chicago Blackhawks - New York Islanders 2:1 (0:0, 0:1, 1:0, 0:0, 1:0)
0:1 Nelson - Hamonic - Chimera 33:27
1:1 Panarin - Keith - Seabrook 58:46
2:1 Toews (decydujący rzut karny)
Strzały: 31-32.
Minuty kar: 6-4.
Widzów: 21 883.





Udany debiut w Pittsburgh Penguins zanotował Mark Streit. Szwajcarski obrońca w swoim pierwszym meczu w nowych barwach strzelił zwycięskiego gola Tampa Bay Lightning, czyli klubowi, który w środę oddał go "Pingwinom". Streit jednak zawodnikiem "Błyskawicy" był tylko przez kilka godzin po transferze z Philadelphia Flyers. Później został przekazany do Pittsburgha w zamian za wybór w czwartej rundzie przyszłorocznego draftu. Nowy obrońca Penguins zaliczył wczoraj także asystę, podobnie jak Justin Schultz, rozgrywający swój 700. mecz w NHL Jewgienij Małkin zdobył dwa gole i asystował, a listę strzelców w zwycięskim zespole uzupełnił Tom Kühnhackl i podopieczni Mike'a Sullivana wygrali 5:2. W bramce Lightning zadebiutował Peter Budaj, pozyskany z Los Angeles Kings. Jego nowy zespół z 66 punktami jest szósty w dywizji atlantyckiej. Penguins mają 86 "oczek" i zajmują trzecią pozycję w dywizji metropolitalnej.

Arizona Coyotes pokonali 4:2 Carolina Hurricanes. Kapitan Shane Doan najpierw asystował przy golach Christiana Dvoraka i Jordana Martinooka, a później sam ustalił wynik spotkania, trafiając w ostatniej minucie do pustej już bramki "Canes". Dla "Kojotów" trafił także Alex Goligoski. Jeszcze przy stanie 2:2 fantastyczną akrobatyczną paradą po strzale Radima Vrbaty popisał się stojący w bramce Hurricanes Cam Ward. W drużynie z Raleigh Jay McClement rozegrał mecz nr 900 w NHL. Zwycięstwo niewiele zmienia w sytuacji Coyotes w tabeli. 53 punkty nadal oznaczają ostatnie miejsce w dywizji Pacyfiku. Ich wczorajsi rywale mają 60 punktów i też są ostatni, tyle że w dywizji metropolitalnej.

Winnipeg Jets wygrali z St. Louis Blues 3:0, strzelając aż dwa gole już po zjechaniu z bramki rywali Cartera Huttona, który wcześniej zatrzymał 37 ich strzałów. Blake Wheeler miał udział przy wszystkich bramkach. Sam strzelił dwie, a przy jednej asystował. Z golem i asystą zakończył spotkanie Bryan Little. Stojący w bramce Jets Connor Hellebuyck obronił 29 uderzeń i po raz czwarty w tym sezonie zachował "czyste konto". Drużyna z prowincji Manitoba ma 64 punkty i zajmuje piąte miejsce w dywizji centralnej. Do miejsca dającego "dziką kartę" do play-offów w konferencji zachodniej traci obecnie 4 "oczka". Jeszcze niedawno pozycję premiowaną "dziką kartą" zajmowali Blues, ale przegrali 5 meczów z rzędu i obecnie są w tym wyścigu na trzecim miejscu ze stratą jednego punktu do drugich Los Angeles Kings.

Szóste z rzędu zwycięstwo odniosła drużyna Calgary Flames. Mikael Backlund potężnym strzałem w dogrywce dał jej wygraną 3:2 nad Detroit Red Wings. Wcześniej dla "Płomieni" trafiali: Kris Versteeg i Matthew Tkachuk, który wykorzystał fatalny błąd w obronie Niklasa Kronwalla. Tomáš Tatar doprowadził do dogrywki golem zdobytym na niespełna 2 sekundy przed końcem trzeciej tercji. W bramce Flames znakomicie spisał się Brian Elliott, który obronił 35 strzałów. Drużyna z Calgary ma już 74 punkty i prowadzi w wyścigu po "dzikie karty" do play-offów w konferencji zachodniej. Co więcej, podopieczni Glena Gulutzana tracą już tylko 2 "oczka" do miejsca dającego bezpośredni awans do play-offów z dywizji Pacyfiku.

Anaheim Ducks awansowali na drugie miejsce w dywizji Pacyfiku po zwycięstwie 5:2 nad Toronto Maple Leafs. "Kaczory" mają teraz 76 punktów, podobnie jak Edmonton Oilers, ale wygrały więcej meczów w regulaminowym czasie gry i po dogrywkach. Do zwycięstwa ekipę z Kalifornii poprowadził Rickard Rakell, który strzelił dwa gole. Sami Vatanen zdobył bramkę i zaliczył asystę, a trafiali także: Jakob Silfverberg i Patrick Eaves. Maple Leafs przegrali już piąty mecz z rzędu. To ich najdłuższa seria porażek w tym sezonie. Z 70 punktami zajmują dopiero trzecie miejsce w rywalizacji o "dzikie karty" do play-offów w konferencji wschodniej.

WYNIKI WSZYSTKICH WCZORAJSZYCH SPOTKAŃ

TABELE



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V