Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 2039

Play-offy NHL: Zwycięstwo Golden Knights po czterech godzinach (WIDEO)

2018-04-14 07:00:45

Wszystko w tym sezonie jest dla Vegas Golden Knights pierwsze. Nad ranem polskiego czasu była pierwsza dogrywka w play-offach NHL. Od razu po niej nastąpiła druga, a "Rycerze" wygrali z Los Angeles Kings mecz trwający ponad 4 godziny.


Golden Knights podejmowali Kings w drugim spotkaniu pierwszej rundy play-offów o Puchar Stanleya. Po zwycięstwie 1:0 w pierwszym meczu, tym razem także ich kibice nie obejrzeli wielu goli, ale nie powinni narzekać, bo zapłacili za jeden mecz, a dostali ponad półtora. Dwie dogrywki były potrzebne do wyłonienia zwycięzcy. Ostatecznie gospodarze wygrali 2:1 po golu strzelonym przez Erika Haulę w 96. minucie spotkania. Dokładnie 4 godziny i 12 minut po tym, jak po raz pierwszy spadł na taflę.

Fiński napastnik w decydującej akcji po podaniu Jamesa Neala zjeżdżając z prawej strony miał dużo miejsca i strzałem między parkanami kładącego się rozpaczliwie Jonathana Quicka przesądził o wygranej. Bramkarz gości obronił 54 strzały, ale nie uratował swojej drużyny przed porażką. Wcześniej "Rycerze" prowadzili 1:0 po golu Alexa Tucha, który w 15. minucie podczas gry w przewadze dobił niecelny strzał Jonathana Marchessaulta. W 36. minucie jednak, także w przewadze, wyrównał Paul LaDue. Po jego strzale z dystansu odbił się jeszcze po drodze od gracza gospodarzy Deryka Engellanda i zmylił stojącego w ich bramce Marc-André Fleury'ego, wpadając do bramki. To pierwszy gol LaDue w play-offach NHL.

Erik Haula nigdy wcześniej w swojej 367 meczowej karierze w NHL nie strzelił gola w dogrywce. Ani w sezonie zasadniczym, ani w play-offach. Ten zwycięski gol oznacza, że Golden Knights zostali piątym zespołem w historii, który wygrał swoje dwa pierwsze mecze w play-offach NHL. Pierwszym byli 50 lat temu... Los Angeles Kings, ale to także jedyny z dotychczasowej czwórki (także Mighty Ducks of Anaheim, Florida Panthers i Pittsburgh Penguins) zespół, który pierwszą serię rozpoczętą wynikiem 2-0 przegrał. "Królowie" ulegli wówczas Minnesota North Stars 3-4.

Drużyna z Los Angeles musiała sobie w Las Vegas radzić bez zawieszonego na jeden mecz za atak na Williama Carriera w pierwszym spotkaniu Drew Doughty'ego. To ogromna strata dla zespołu, choćby ze względu na fakt, że obrońca "Królów" w sezonie zasadniczym spędzał na lodzie najwięcej czasu ze wszystkich zawodników całej ligi. Tym razem inni defensorzy musieli wziąć na siebie więcej odpowiedzialności. Np. Alec Martinez był na tafli przez 44 minuty i 51 sekund. Goście walcząc o wyrównanie stanu rywalizacji przed przeniesieniem jej do Los Angeles próbowali zdominować przeciwnika fizycznie i wykonali w całym spotkaniu aż 80 ataków ciałem. Ze wszystkich drużyn uczestniczących w play-offach to właśnie podopieczni Johna Stevensa w rozgrywkach zasadniczych najczęściej atakowali rywali w ten sposób. Wczoraj jednak nie przestraszyli tym "Rycerzy".

Spotkanie było oczywiście najdłuższym w historii Vegas Golden Knights, ale także w historii Kings, którzy mają znacznie bogatsze play-offowe doświadczenia.

Historyczne statystyki przy wyniku 0-2 dają Los Angeles Kings zaledwie 11,2 % szans na awans do kolejnej rundy. Drużyna z "Miasta Aniołów" po raz pierwszy od czterech lat przegrała dwa mecze play-offów z rzędu, ale wielu jej zawodników zapewne dobrze pamięta, co stało się w poprzednim takim przypadku. W pierwszej rundzie play-offów 2014 "Królowie" przegrali z San Jose Sharks nawet 3 pierwsze mecze, a później odwrócili losy rywalizacji i wygrali 4 kolejne spotkania. W ten sposób zaczęli marsz, który skończyli zdobywając Puchar Stanleya.

Vegas Golden Knights - Los Angeles Kings 2:1 (1:0, 0:1, 0:0, 0:0, 1:0)
1:0 Tuch - Marchessault - Smith 14:47 (w przewadze)
1:1 LaDue - Phaneuf - Amadio 35:55 (w przewadze)
2:1 Haula - Neal - Theodore 95:23
Strzały: 56-30.
Minuty kar: 6-8.
Widzów: 18 588.
Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w niedzielę w Los Angeles.




Stan rywalizacji w derbach Pensylwanii na 1-1 wyrównał zespół Philadelphia Flyers, który na wyjeździe pokonał broniących Pucharu Stanleya Pittsburgh Penguins 5:1. "Lotnicy" błyskawicznie podnieśli się po dotkliwej porażce 0:7 w meczu numer 1. Brian Elliott, który w tamtym spotkaniu został zmieniony po wpuszczeniu 5 goli, tym razem znów dostał szansę od Dave'a Hakstola i spisał się znakomicie, broniąc 34 z 35 strzałów. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak Seana Couturiera, który strzelił dość przypadkowego gola i zaliczył dwie asysty. Na początku drugiej tercji Couturier z bliska oddał strzał na bramkę Matta Murraya, bramkarz gospodarzy go odbił, ale trafił w przejeżdżającego obrońcę Penguins Krisa Letanga i wpadł do siatki. Bramki dla zwycięzców zdobywali także: Shayne Gostisbehere, Travis Konecny, Nolan Patrick i Andrew MacDonald. Dla Murraya zakończyła się seria 225 minut i 49 sekund bez wpuszczenia gola w play-offach. Bramkarz Penguins nie dał się pokonać w trzech spotkaniach z rzędu, a poprzednio wpuścił bramkę w meczu numer 4 ubiegłorocznego finału Pucharu Stanleya z Nashville Predators. Rywalizacja Penguins z Flyers przenosi się teraz do Filadelfii, gdzie jutro odbędzie się mecz numer 3.

Pittsburgh Penguins - Philadelphia Flyers 1:5 (0:1, 0:1, 1:3)
0:1 Gostisbehere - Giroux - Couturier 19:23 (w przewadze)
0:2 Couturier - Proworow - Raffl 20:47
0:3 Konecny - Simmonds - Proworow 41:29
0:4 Patrick - Couturier - Voráček 45:10 (w przewadze)
1:4 Hörnqvist - Schultz - Dumoulin 45:27
1:5 MacDonald - Lehterä 59:44 (pusta bramka)
Strzały: 35-20.
Minuty kar: 20-22.
Widzów: 18 648.
Stan rywalizacji: 1-1. Trzeci mecz w niedzielę w Filadelfii.




Winnipeg Jets już po raz drugi pokonali przed własną publicznością Minnesota Wild. Tym razem było 4:1 i zespół Paula Maurice'a w serii prowadzi 2-0. Wczoraj Patrik Laine, podobnie jak w pierwszym meczu, strzelił gola i zaliczył asystę, taki sam dorobek miał Tyler Myers, a trafiali także Paul Stastny i Andrew Copp. Dwie asysty uzyskał debiutujący w play-offach Jack Roslovic, a bramkarz Connor Hellebuyck musiał bronić tylko 17 strzałów gości. W końcówce spotkania zrobiło się na tafli bardzo gorąco. Na 10 sekund przed końcem doszło do zespołowej awantury, w której najaktywniejsi byli Brandon Tanev (Jets) i Daniel Winnik (Wild), na których sędziowie nałożyli kary za bójki, ale na ławkę kar w tej sytuacji odesłani zostali także czterej inni gracze. Chwilę po wznowieniu gry, z kolei, pobili się Ben Chiarot z drużyny gospodarzy i Nick Seeler. Trzeci mecz odbędzie się jutro, a jego gospodarzami będą Wild. Jets prowadząc 2-0 są przed nim w bardzo dobrej sytuacji. Historyczne statystyki NHL pokazują, że zespół przenoszący się przy takim wyniku na trzecie spotkanie do hali rywala wygrywa serię aż w 88,8 % przypadków. W pierwszej rundzie play-offów ten odsetek jest nieco niższy, ale i tak wynosi 86,7 %.

Winnipeg Jets - Minnesota Wild 4:1 (0:0, 1:0, 3:1)
1:0 Myers - Roslovic - Chiarot 28:41
2:0 Stastny - Byfuglien - Laine 47:42
3:0 Copp - Little - Roslovic 49:24
4:0 Laine - Ehlers - Myers 57:58
4:1 Parise - Koivu - Brodin 59:15 (w przewadze)
Strzały: 44-17.
Minuty kar: 42-40.
Widzów: 15 321.
Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w niedzielę w St. Paul.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V