Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 2657

Hat trick Kane'a, finał dla Chicago! (WIDEO)

2013-06-09 07:07:10

Długo kazał kibicom Chicago Blackhawks czekać na swój wielki mecz w tegorocznych play-offach NHL Patrick Kane. W spotkaniu numer 5 finału konferencji zachodniej Amerykanin popisał się hat trickiem i wstrzelił swoją drużynę do decydującej rozgrywki o Puchar Stanleya.

Kane do wczoraj miał w tych play-offach tylko 3 gole w 16 meczach i choć drużyna Chicago Blackhawks wygrywała kolejne spotkania, to nie on był jej liderem. W meczu numer 5 z Los Angeles Kings pokazał jednak najwyższą klasę. Strzelanie gospodarzy rozgrywanego w United Center w Chicago meczu rozpoczął w 4. minucie Duncan Keith, który skierował krążek do bramki między nogami słabiej niż w poprzednich rundach dysponowanego Jonathana Quicka. Bramkarz Kings popełnił błąd także wówczas, gdy po raz pierwszy pokonał go Kane. W 6. minucie po wystrzeleniu krążka przez graczy Blackhawks Quick oczekiwał odgwizdania uwolnienia, a tymczasem "guma" znalazła się przed jego bramką i trafiła do Kane'a, który podwyższył na 2:0.

Gospodarze potrzebowali jednak więcej goli swojego numeru 88, bo Kings się nie poddali i doprowadzili do remisu 2:2 po trafieniach Dwighta Kinga i Anže Kopitara. Kane trafił po raz drugi w 57. minucie i wydawało się, że w ten sposób zakończy rywalizację, ale obrońcy Pucharu Stanleya znów wyrównali, tym razem na niespełna 10 sekund przed końcem trzeciej tercji. Wracający do gry po kontuzji Mike Richards zmienił tor lotu krążka po zagraniu Kopitara i doprowadził do dogrywki. Jak się okazało, do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były nawet dwie części dodatkowego czasu gry. Dopiero w 92. minucie Jonathan Toews i Patrick Kane wyszli z kontrą 2 na 1 i gdy Amerykanin dostał podanie od swojego partnera, bez przyjęcia krążka wystrzelił w stronę Quicka, dając swojej drużynie zwycięstwo 4:3 w meczu, a w całej serii 4-1.

- Poczułem, że za chwilę to rozstrzygniemy, w momencie, gdy Jonathan przejął krążek - mówił Kane po spotkaniu. - Dostałem świetne podanie i starałem się oddać strzał najszybciej jak umiałem. Dla Kane'a był to drugi hat trick w fazie play-off NHL. Pierwszego zaliczył w 2009 roku w wygranym 7:5 meczu numer 6 półfinału konferencji zachodniej z Vancouver Canucks. Także wówczas był to spotkanie, które dało "Hawks" awans do kolejnej rundy. W meczu, który dał awans do finału NHL 3 goli nie zdobył od 20 lat nikt. Ostatnim, który tego dokonał był Wayne Gretzky, wówczas zawodnik Los Angeles Kings.

Patrick Kane, wspólnie z Jonathanem Toewsem był dotąd dość mocno krytykowany za postawę w tegorocznych play-offach. Obaj wczoraj spędzili na lodzie najwięcej czasu ze wszystkich napastników (Toews 29:03, Kane 28:40), Kane wreszcie dał strzelecki popis, a Toews co prawda pozostaje z jedną bramką w tych rozgrywkach posezonowych, ale dwukrotnie asystował.

W ekipie Kings z kolei w meczu numer 5 przebudził się Anže Kopitar, który strzelając gola i asystując zdobył dopiero swoje pierwsze punkty w serii, ale było już za późno na odwrócenie losów rywalizacji. Los Angeles Kings nie będą pierwszym od 15 lat zespołem, który obroni Puchar Stanleya. Ekipa z Kalifornii i tak osiągnęła dużo, biorąc pod uwagę, że przed rokiem swój marsz zaczęła od 8. miejsca w konferencji zachodniej, a skończyła zdobywając trofeum. W tym sezonie Kings zajęli na Zachodzie miejsce 5., a doszli do finału konferencji. Mimo to zawodnicy byli wczoraj w fatalnych nastrojach. - W czerwcu gra się w hokeja po to, żeby zdobyć puchar. Nie znoszę patrzeć, gdy ktoś inny go podnosi, a teraz będziemy musieli to robić - mówi rozczarowany napastnik Kings, Justin Williams.

O zwolniony przez "Królów" tron NHL zagrają Chicago Blackhawks i Boston Bruins. Pierwszy mecz finału w środę w Chicago. Co ciekawe, obie drużyny swoje pierwsze mecze w play-offach NHL rozegrały właśnie przeciwko sobie - w ćwierćfinale sezonu 1926-27 Blackhawks w dwumeczu pokonali ekipę z Bostonu 10-5. Z 6 dotychczasowych bezpośrednich serii Bruins wygrali 4, a ich finałowi rywale dwie. Co więcej, zespół z "Wietrznego Miasta" nigdy jeszcze nie wygrał z Bruins w rywalizacji rozgrywanej do 4 zwycięstw. Obie ekipy po raz ostatni zmierzyły się ze sobą w play-offach w 1978 roku. Rok później doszło do ostatniego na lata finału z udziałem drużyn z tzw. "Oryginalnej Szóstki" (Montréal Canadiens - New York Rangers). Tym razem znów o najcenniejsze hokejowe trofeum zagrają pionierzy NHL.

Chicago Blackhawks - Los Angeles Kings 4:3 (2:0, 0:1, 1:2, 0:0, 1:0)
1:0 Keith - Rozsíval 03:42
2:0 Kane - Toews - Bickell 05:59
2:1 King - Williams - Quick 29:28 4/5
2:2 Kopitar - Carter - Richards 43:34 5/4
3:2 Kane - Bickell 56:08
3:3 Richards - Kopitar - Wojnow 59:50
4:3 Kane - Toews 91:40
Strzały: 35-36.
Minuty kar: 4-4.
Widzów: 22 237.
Stan rywalizacji: 4-1. Awans Blackhawks.





Powrót

Komentarze:

Bravo Chicago
Co tymi kocimi ruchami Quicka?:)
No niestety w przypadku L A siła drużyny, w większym niż w innych zespołach, zależy od dyspozycji bramkarza...dla mnie nadal Quick jest numerem jeden ;) Faktycznie brakowało też wysokiej formy Kopitara z poprzedniego sezonu, no i kontuzja Richardsa zrobiła swoje. Brawo Blackhawks !
Odpadl moj Pittsburgh...w finale stawiam na Chicago,ale niedzwiadki tez zostawiaja serce na lodzie...4;3 Chicago.
Uff,co za mecz kto byl ten widzial :),Patryk Kane wreszcie odpalil,Toews rowniez,reszta niech utrzyma forme no moze wiecej jeszcze musi z siebie dac Stalberg ,Bolland i mlody Saad bo troszke zwolnil.Ale co sie przypieprzam jeszcze ostatnia prosta .Final dla ekip ktore tworza zespol a nie zlepek indywidualnosci .Od srody wojna,Blackhawsk go !!!!Dodam jeszcze ze na wschodzie zawsze trzymam kciuki za .... Boston :))) ale przez najblizsze dni nie mam tych palcow :)))
Mnie interesuje jeden zawodnik B. Bickell. Z nim Znojmo było w czołówce EBEL - jak odszedł to zespół spadł konkretnie w tabeli. B. Bickell nie był w EBEL wielką gwiazdą, ale swoje robił. Także przykład takiego, typowego zadaniowego gracza ( który m.in doskonale gra przed bramką rywali, a jak trzeba to strzeli gola) może być doskonałym wzorcem do nauki. Jeśli u nas powstanie liga ze sporym marginesem dla obcokrajowców to dobry trener powinien oprócz dobrych techników ściągnąć właśnie takich hokeistów, grających jak B. Bickell. Bo tacy zawodnicy są też niezbędni do osiągania zespołowych sukcesów.
Chicago to drużyna prowadzona od pewnego czasu z głową, jedynie klasowego bramkarza brak to jedyny minus. Od kilku sezonów im sympatyzuję i wierze że znów sięgną po tytuł. szkoda tylko że nie z Pingwinami ten finał, ale nie można mieć wszystkiego :)
Kane,Towes,Hossa robią różnicę, młody Shaw też wymiata a i Bickell się rozegrał
Crawford nie jest zły, Solary Cap ich nie puszcza, w innym wypadku w bramce stałby nadal Niemi. Ale za to od nowego sezonu o 1 z Corey'em będzie walczył Ranta!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V