Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1862

Play-offy NHL: Predators wykonali zadanie (WIDEO)

2018-04-15 07:00:03

Nashville Predators w tych play-offach NHL są pewni przewagi własnej tafli przeciwko każdemu możliwemu rywalowi. W pierwszych dwóch meczach pierwszej rundy z Colorado Avalanche wykorzystali ją perfekcyjnie.


Predators - Avalanche to rywalizacja najlepszej drużyny sezonu zasadniczego z tą, która do play-offów zakwalifikowała się z najgorszym dorobkiem punktowym. Ale przynajmniej w pierwszych minutach drużyna Avalanche w obu pierwszych spotkaniach wydawała się nie bać wyżej notowanego rywala. Tak jak w pierwszym meczu, tak również wczoraj w spotkaniu numer 2 tej serii to właśnie gracze "Lawiny" wyszli na prowadzenie. Tym razem już w 3. minucie za sprawą Gabriela Bourque'a, który zemścił się na swoim byłym klubie, którego przez 5 lata był zawodnikiem, zanim w 2016 roku nie zaproponowano mu nowej umowy i trafił do Avalanche.

Goście wczoraj prowadzili 1:0 po pierwszej tercji, ale druga była znacznie bardziej udana dla gospodarzy. Zaczęło się w drugiej minucie tej odsłony, gdy Kevin Fiala wyrównał w przewadze tuż przed upływem czasu kary nałożonej jeszcze pod koniec pierwszej części meczu na Gabriela Landeskoga. W 33. minucie Viktor Arvidsson potężnym strzałem "z klepy" dał gospodarzom prowadzenie 2:1, a niespełna 4 minuty później Ryan Johansen podwyższył na 3:1 z kontry chwilę po tym, jak P.K. Subban ofiarnie pod swoją bramką zablokował strzał Tysona Barrie'ego.

To były kluczowe minuty meczu, bo po tych trzech golach "Drapieżnicy" już nie pozwolili się dogonić, choć rywale jeszcze trzykrotnie zmniejszali straty do jednego gola. Za pierwszym razem już po 36 sekundach za sprawą Nathana MacKinnona. Za każdym razem jednak miejscowi znów podwyższali prowadzenie. Austin Watson w trzeciej tercji dał im wynik 4:2 kończąc akcję rozpoczętą fatalnym nieporozumieniem gości we własnej tercji obronnej. Następnie Landeskog zmieniając tor lotu krążka po strzale MacKinnona w podwójnej przewadze pokonał Pekkę Rinne i trafił na 3:4, ale gdy w końcówce goście wycofali już Jonathana Berniera, to Ryan Hartman trafił do pustej bramki i znów podwyższył. Co prawda w ostatniej minucie Alexander Kerfoot jeszcze raz zmniejszył straty "Lawiny", ale na tym się skończyło i gospodarze wygrali 5:4.

Już po raz drugi w tej serii strzelili w jednym spotkaniu 5 goli, bo mecz numer 1 wygrali 5:2. Wczoraj obie drużyny dostały po 7 kar. Obie zdobyły po jednej bramce w przewadze, a do tego Predators strzelili dwa, a Avalanche jednego gola w grze 4 na 4 w polu. Trener gości Jared Bednar przyznał po meczu, że granie z większą przestrzenią na lodzie przeciwko silniejszemu ofensywnie rywalowi nie jest najlepszym pomysłem na sukces jego zespołu. - Tych kar było za dużo - ocenił. - Dzięki naszej karze oni wrócili do gry na początku drugiej tercji, a do tego nie graliśmy najlepiej w tych sytuacjach 4 na 4. W drugiej tercji trzy razy musieliśmy się bronić w osłabieniu. To za dużo, zwłaszcza że do tego momentu graliśmy całkiem dobrze.

Zespół Predators, który przed rokiem startując do play-offów z najgorszym dorobkiem w konferencji zachodniej doszedł aż do finału Pucharu Stanleya, tym razem ma pewną przewagę własnej tafli w każdej możliwej parze. Na razie wykorzystał swoją halę najlepiej jak mógł, bo po dwóch spotkaniach u siebie prowadzi 2-0. - Miło było zaczynać tę serię przed naszymi kibicami i wykonać swoją robotę - mówił wczoraj trener Peter Laviolette. - Zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić. Teraz jednak rywalizacja przenosi się do Denver, gdzie to Avalanche będą gospodarzami i spróbują odrobić straty. Trzeci mecz odbędzie się tam w poniedziałek.

Nashville Predators - Colorado Avalanche 5:4 (0:1, 3:1, 2:2)
0:1 Bourque - Compher - Wilson 02:34
1:1 Fiala - Sissons - Turris 21:01 (w przewadze)
2:1 Arvidsson 32:36
3:1 Johansen - Ekholm - Subban 36:32
3:2 MacKinnon - Zadorow 37:08
4:2 Watson - Fiala - Bonino 47:16
4:3 Landeskog - MacKinnon - Barrie 49:14 (w podwójnej przewadze)
5:3 Hartman - Subban - Ekholm 58:51 (pusta bramka)
5:4 Kerfoot - Landeskog - Barrie 59:24 (bez bramkarza)
Strzały: 33-30.
Minuty kar: 14-14.
Widzów: 17 369.
Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w poniedziałek w Denver (Colorado).




2-0 w swojej rywalizacji prowadzi także najlepszy w sezonie zasadniczym zespół konferencji wschodniej Tampa Bay Lightning, który po raz drugi przed własną publicznością pokonał New Jersey Devils. Tym razem 5:3. Alex Killorn strzelił dla zwycięzców dwa gole, Nikita Kuczerow zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty, gola i asystę uzyskał Brayden Point, a listę strzelców uzupełnił Tyler Johnson. Zwycięski gol Kuczerowa padł w kuriozalnych okolicznościach. Rosjanin wstrzelił krążek zza linii bramkowej, a obrońca rywali Sami Vatanen przyjął go na kij, ale rozpędzony w kierunku własnej bramki skierował go do niej sam. Stojący w bramce gospodarzy Andriej Wasilewski zatrzymał 41 strzałów. Po drugiej stronie tafli Keith Kinkaid został zmieniony po tym jak wpuścił 5 z 15 strzałów rywali. Zastępujący go Cory Schneider spisał się znacznie lepiej i nie tylko obronił wszystkie 10 uderzeń graczy "Błyskawicy", ale jeszcze zaliczył asystę przy golu Vatanena. Jeszcze nigdy w historii swoich występów w play-offach Tampa Bay Lightning nie przegrali serii, w której prowadzili 2-0.

Tampa Bay Lightning - News Jersey Devils 5:3 (1:1, 4:1, 0:1)
1:0 Point - Palát - McDonagh 12:15
1:1 Hischier 13:38
2:1 Killorn - Kuczerow - Stamkos 23:14 (w przewadze)
3:1 Johnson - McDonagh - Point 24:36
4:1 Kuczerow 26:01
5:1 Killorn - Kuczerow - Hedman 33:12 (w przewadze)
5:2 Vatanen - Greene - Schneider 39:34
5:3 Coleman - Zajac - Moore 51:57
Strzały: 25-44.
Minuty kar: 10-10.
Widzów: 19 092.
Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w poniedziałek w Newark (New Jersey).




Swoją halę w dwóch pierwszych meczach znakomicie wykorzystał także zespół Boston Bruins, który po raz drugi pokonał w niej Toronto Maple Leafs. "Niedźwiedzie" rozstrzygnęły mecz właściwie już w pierwszej tercji, którą wygrały 4:0, a ostatecznie było 7:3. Klasą dla siebie był czeski napastnik David Pastrňák, który popisał się hat trickiem i zaliczył 3 asysty. Z 4 golami i 5 asystami w 2 meczach jest na razie zdecydowanie najskuteczniejszym zawodnikiem play-offów. 21-latek został najmłodszym w historii play-offów zdobywcą 6 punktów w jednym meczu i wyrównał 49-letni rekord Phila Esposito zdobywając 9 "oczek" w dwóch pierwszych spotkaniach rywalizacji o Puchar Stanleya w danym sezonie. Po 4 asysty zaliczyli jego partnerzy z pierwszego ataku Patrice Bergeron i Brad Marchand. Do bramki Maple Leafs trafiali też: Jake DeBrusk, David Krejčí, Kevan Miller i Rick Nash. Już w 13. minucie z bramki gości zjechał Frederik Andersen, który wpuścił 3 gole na 5 strzałów. Zastępujący go Curtis McElhinney dał się pokonać 4 razy na 23 uderzenia. Gospodarzom do strzelenia 7 goli wystarczyło więc 28 strzałów, a Pastrňák skierował do siatki 3 ze swoich 4 uderzeń. Toronto Maple Leafs nie wygrali serii play-offów, w której przegrywali 0-2 od 1993 roku, gdy w półfinale konferencji Campbella zwyciężyli 4-3 z Detroit Red Wings. Trzeci mecz odbędzie się w Toronto w poniedziałek.

Boston Bruins - Toronto Maple Leafs 7:3 (4:0, 1:2, 2:1)
1:0 Pastrňák - Krug - Bergeron 05:26
2:0 DeBrusk - Krug - Bergeron 09:46 (w przewadze)
3:0 Miller - Pastrňák - Marchand 12:13
4:0 Nash - Pastrňák - Krug 15:00 (w przewadze)
4:1 Marner - Hyman 21:22
5:1 Krejčí - Pastrňák - Marchand 23:46
5:2 Bozak - Brown - Rielly 29:02
6:2 Pastrňák - Bergeron - Marchand 52:34
6:3 van Riemsdyk - Johnsson - Marner 54:53 (w przewadze)
7:3 Pastrňák - Marchand - Bergeron 58:24
Strzały: 28-33.
Minuty kar: 10-10.
Widzów: 17 565.
Stan rywalizacji: 2-0. Trzeci mecz w poniedziałek w Toronto.




Tymczasem 2-0 po dwóch pierwszych meczach na wyjeździe prowadzi zespół San Jose Sharks, który po raz kolejny pokonał w Anaheim swojego stanowego rywala z Kalifornii Ducks. Logan Couture strzelił dla gości gola i zaliczył asystę, trafiali także Marcus Sörensen oraz Tomáš Hertl, a ich zespół wygrał 3:2. Bramkarz gości Martin Jones obronił 28 z 30 strzałów. Nikt już dziś w Anaheim nie pamięta końcówki sezonu zasadniczego z serią 5 zwycięstw i 10 wygranymi na 12 ostatnich spotkań, co pozwoliło przystąpić do play-offów z przewagą własnej tafli. Do San Jose "Kaczory" lecą bowiem bronić się przed błyskawicznym odpadnięciem z rywalizacji o Puchar Stanleya. Historyczne statystyki dają jednak paradoksalnie drużynom przegrywającym po dwóch meczach u siebie większe szanse na odwrócenie losów rywalizacji niż tym, które pierwsze dwa spotkania przegrały na wyjeździe. Udało się to dotąd w play-offach NHL w 20,9 % przypadków.

Anaheim Ducks - San Jose Sharks 2:3 (1:2, 1:1, 0:0)
1:0 Silfverberg - Lindholm 00:40
1:1 Sörensen - Karlsson - Dillon 09:41
1:2 Couture - Labanc - Pavelski 14:41 (w przewadze)
1:3 Hertl - Bødker - Couture 21:11
2:3 Lindholm - Getzlaf - Kesler 27:51
Strzały: 30-35.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 17 430.
Stan rywalizacji: 0-2. Trzeci mecz w poniedziałek w San Jose.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V