Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1621

Play-offy NHL: Obronił 98 strzałów z rzędu. Hellebuyck zatrzymał "Drapieżniki" (WIDEO)

2018-04-28 07:00:54

Connor Hellebuyck wyraźnie wygrał pierwszy pojedynek kandydatów do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu zasadniczego NHL w półfinale konferencji zachodniej. Amerykanin rozegrał fantastyczny mecz i pomógł drużynie Winnipeg Jets od razu przejąć przewagę własnej tafli.


Półfinał pomiędzy Nashville Predators, a Winnipeg Jets to także rywalizacja bramkarzy nominowanych do Trofeum im. Georgesa Véziny dla najlepszego na tej pozycji w sezonie zasadniczym. Wczoraj w pierwszym meczu w Nashville zdecydowanie lepszy był stojący w bramce Jets Hellebuyck, który obronił aż 47 strzałów najlepszego zespołu sezonu zasadniczego, podczas gdy jego vis-à-vis Pekka Rinne dotrwał tylko do końca drugiej tercji. W ciągu 40 minut Fin wpuścił 3 z 16 strzałów gości i od początku trzeciej odsłony ustąpił między słupkami miejsca Juuse Sarosowi. Ten ostatni musiał bronić tylko 2 strzały i zrobił to dobrze, ale i tak to goście z Winnipeg wygrali 4:1.

Mark Sheifele strzelił dla Jets dwa gole, Brandon Tanev i Paul Stastny po jednym, a w zespole gospodarzy odpowiedzieć potrafił na to jedynie Kevin Fiala, który jako jedyny znalazł sposób, by pokonać fenomenalnie dysponowanego Hellebuycka.

Przy każdym z trzech goli strzelonych przez Jets, gdy jeszcze Rinne stał w bramce, największą zasługę miał jednak nie strzelec, a któryś z jego kolegów przeprowadzających akcję wcześniej. Zaczęło się w 15. minucie, gdy Bryan Little atakowany przez rywali przedarł się między nimi z krążkiem, nim podał do Taneva, który otworzył wynik. Drugi gol to z kolei zasługa dynamicznie szarżującego prawą stroną Nikolaja Ehlersa. Duńczyk minął trzech rywali i w tercji ataku dograł do środka. Tam Patrik Laine nie zdołał oddać celnego strzału, ale udało się to Paulowi Stastny'emu i było 2:0. Wreszcie w 38. minucie Scheifele podwyższył na 3:0 dzięki świetnej akcji Blake'a Wheelera.

Mecz w Nashville był dość nietypowy, bo Jets wydawali się w nim być gorsi niemal w każdym elemencie, a mimo to wygrali. W strzałach celnych było 48-19 dla gospodarzy. Łącznie w oddanych strzałach, razem z niecelnymi i zablokowanymi, "Drapieżnicy" wygrali aż 87-39. We wznowieniach zanotowali przygniatającą przewagę 35-18, a w atakach ciałem 29-22. Goście jednak świetnie blokowali strzały, w czym przodował cichy bohater wieczoru Jacob Trouba. Obrońca pierwszej formacji "Odrzutowców" zablokował 5 uderzeń rywali, a cały jego zespół 26, podczas gdy Predators przyjęli na ciało lub kij tylko 7 strzałów. Jets mieli także 15 przechwytów. No i znakomitego Hellebuycka w bramce.

Gol Fiali i tak przerwał jego trwającą dokładnie 163 minuty serię bez wpuszczenia gola. Amerykanin zachował bowiem wcześniej "czyste konto" w meczach numer 4 i 5 pierwszej rundy z Minnesota Wild. Na jego passę złożyło się aż 98 udanych interwencji z rzędu. - Miał dziś sporo trudnych interwencji, bo często musiał sięgać po krążki w zamieszaniach podbramkowych, ale on jest do tego stworzony - powiedział po meczu o swoim bramkarzu trener Jets Paul Maurice. - To wysoki facet, który dobrze się porusza w bramce i potrafi śledzić krążek w takich sytuacjach. Jest więc w stanie grać tak dobrze w takich okolicznościach. Hellebuyck broni w tych play-offach ze skutecznością 94 % i średnio wpuszcza 1,77 gola na mecz.

Póki co, stuprocentową skuteczność obron ma za to Juuse Saros, który po raz drugi w tegorocznej rywalizacji o Puchar Stanleya wszedł z ławki i znów nie dał się pokonać. W jego zespole nie było jednak po wczorajszym meczu powodów do radości. I to mimo że gra Predators wyglądała dobrze aż do okolic bramki Hellebuycka. Trener Peter Laviolette przypomniał jednak po spotkaniu, co tak naprawdę liczy się w play-offach. - Jeśli dalibyście mi do wyboru naszą grę albo ich zwycięstwo, to wziąłbym ich zwycięstwo. Na tym etapie sezonu chodzi tylko o wygrywanie - skomentował. Jego zespół przegrał, mimo że w całym meczu nie dostał ani jednej kary.

Teraz najlepsza drużyna sezonu zasadniczego koniecznie musi wygrać mecz numer 2, który odbędzie się w Nashville jutro. Historyczne statystyki pokazują, że drużyna rozpoczynająca serię od zwycięstwa na wyjeździe wygrywa w 56,6 % przypadków, ale już w przypadku prowadzenia 2-0 dla ekipy niżej notowanej po dwóch pierwszych meczach wyjazdowych prawdopodobieństwo wygrania całej rywalizacji rośnie do 78,5 %.

Nashville Predators - Winnipeg Jets 1:4 (0:1, 0:2, 1:1)
0:1 Tanev - Little 14:51
0:2 Stastny - Laine - Ehlers 29:01
0:3 Scheifele - Wheeler - Connor 37:51
1:3 Fiala - Turris - Ellis 41:23
1:4 Scheifele - Wheeler 59:24 (pusta bramka)
Strzały: 48-19.
Minuty kar: 0-6.
Widzów: 17 307.





Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V