Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1810

NHL: "Gruby" występ Grubauera (WIDEO)

2018-10-21 07:03:30

Trener Colorado Avalanche pozwolił swojemu nominalnie drugiemu bramkarzowi zagrać w drugim meczu z rzędu, by ten lepiej zgrał się z drużyną. Występ Philippa Grubauera przeszedł jednak najśmielsze oczekiwania szkoleniowca.



Grubauer w czerwcu sięgnął z Washington Capitals po Puchar Stanleya jako zmiennik Bradena Holtby'ego, ale krótko potem został oddany w wymianie do Colorado Avalanche. W drużynie z Denver jest więc postacią nową i właśnie dlatego trener Jared Bednar chciał, by lepiej poznał na lodzie swoich kolegów. W związku z tym, co rzadko się zdarza w przypadku rezerwowych bramkarzy, dostał szansę rozegrania dwóch meczów z rzędu kosztem nominalnego numeru 1 Siemiona Warłamowa.

W czwartek Niemiec odniósł zwycięstwo nad New Jersey Devils, a tej nocy w Raleigh zaprezentował się jeszcze lepiej i walnie przyczynił się do wygranej swojej drużyny nad Carolina Hurricanes. Obronił aż 42 strzały rywali, którzy uderzali na bramkę znacznie częściej od jego zespołu. Mógł tylko żałować, że nie zdołał dotrwać do końca spotkania z "czystym kontem", bo w 58. minucie pokonał go Micheal Ferland. Wcześniej jednak dla gości dwa gole strzelił kapitan Gabriel Landeskog, któremu w obu przypadkach asystował Nathan MacKinnon. Ten ostatni później sam trafił do siatki, a "Lawina" wygrała 3:1.

Ale choć Landeskog wpisał się na listę strzelców dwa razy, to po spotkaniu w Raleigh mówił, że zwycięstwa by nie było, gdyby nie Grubauer. Także trener Bednar przyznał, że nawet on był zaskoczony znakomitą postawą swojego podopiecznego. - To jego najlepszy mecz, jaki widziałem - powiedział. - Na początku mieliśmy trochę problemów, a on w pierwszych 5-6 minutach wykonał kilka świetnych interwencji, które pozwoliły nam nie stracić gola i wejść wreszcie dobrze w ten mecz. Wczorajszy mecz oznacza rekord kariery reprezentanta Niemiec, który nigdy wcześniej w NHL nie obronił w jednym spotkaniu więcej niż 40 strzałów.

Warto jednak również pamiętać o wyczynach ofensywnych graczy z Denver. Landeskog trafił dwukrotnie zaraz po hat tricku przeciwko Devils, a w 3 ostatnich spotkaniach strzelił 6 goli, podczas gry we wcześniejszych 5 trafił do siatki tylko raz. A MacKinnon i asystujący mu przy golu Mikko Rantanten punktowali we wszystkich 8 występach w tym sezonie i już tylko jednego meczu z punktem brakuje im do wyrównania klubowego rekordu John-Michaela Lilesa sprzed 8 lat. Rantanenowi początkowo nie zaliczono asysty, ale po meczu protokół został skorygowany, a jego seria wydłużona. MacKinnon za to fatalnie wypadł we wznowieniach, przegrywając aż 13 z 15. Avalanche wygrali 2 z 3 meczów trwającej serii wyjazdowej. Z 12 punktami są na drugiej pozycji w dywizji centralnej.

Nieco gorsze nastroje panują ostatnio w ekipie Hurricanes, która zaczęła rozgrywki od 4 zwycięstw w 5 meczach, ale 3 ostatnie przegrała. Znów strzelając znacznie częściej od rywali. Drużyna Roda Brind'Amoura miała w strzałach przewagę 43-22, a jak na razie w tym sezonie strzela zdecydowanie najczęściej w NHL. Jej średnia na mecz to aż 42,1 uderzeń. Fatalnie gra jednak w przewagach. Wczoraj zmarnowała wszystkie 5, a od początku rozgrywek ma najgorszą w całej NHL skuteczność 6,7 % (2 na 30). Sam Brind'Amour stara się dostrzegać pozytywne aspekty gry i mówił wczoraj, by nie panikować, ale kapitan zespołu Justin Williams przestrzega: - Oczywiście sezon ma 82 mecze, ale musimy uniknąć efektu kuli śniegowej i wpadnięcia w serię porażek. Na początku wygraliśmy 4 mecze, teraz przegraliśmy 3. Naszym zadaniem jest nie dopuścić, by przegrać kolejne.

Na pocieszenie Hurricanes mają bardziej radosną serię Sebastiana Aho, który podobnie jak MacKinnon i Rantanen punktował we wszystkich 8 meczach tego sezonu i wyrównał najdłuższą taką passę od początku rozgrywek w historii klubu.

Carolina Hurricanes - Colorado Avalanche 1:3 (0:1, 0:1, 1:1)
0:1 Landeskog - MacKinnon 16:49
0:2 Landeskog - MacKinnon - Barrie 29:13 (w przewadze)
0:3 MacKinnon - Zadorow - Rantanen 56:51
1:3 Ferland - Aho - Teräväinen 57:27
Strzały: 43-22.
Minuty kar: 15-17.

Widzów: 11 753.





Drugi mecz z rzędu przegrali New Jersey Devils, którzy zaczęli sezon od 4 zwycięstw. "Diabły" uległy Philadelphia Flyers 2:5. Wynik jest trochę mylący, bo do 57. minuty było 2:2. Jakub Voráček strzelił jednak wówczas gola, który okazał się być zwycięskim, a później Wayne Simmonds i Scott Laughton podwyższyli rozmiary wygranej strzałami do pustej bramki rywali. Voráček, oprócz gola, zaliczył dwie asysty, a bramki dla zwycięzców zdobyli także: Travis Konecny i wracający do składu po kontuzji Nolan Patrick. "Lotnicy" wygrali aż 44 z 60 wznowień. Devils, dla których pierwszy raz w tym sezonie punktu nie zdobył Kyle Palmieri, zagrali bez kontuzjowanych Travisa Zajaca i Bena Lovejoya, a jakby tego było mało, w pierwszej tercji uderzony krążkiem w twarz obrońca Steven Santini doznał złamania szczęki i meczu nie dokończył.

Jeff Skinner poprowadził Buffalo Sabres do zwycięstwa nad Los Angeles Kings. Skrzydłowy Sabres oddał w meczu 3 strzały i wszystkie wpadły do siatki rywali, a jego zespół wygrał 5:1. To piąty hat trick Skinnera w NHL, a pierwszy w barwach "Szabel". Do Buffalo trafił w sierpniu, oddany w wymianie przez Carolina Hurricanes. Gola i dwie asysty zaliczył dla zwycięzców Jason Pominville, który tym samym osiągnął granicę 700 punktów w NHL. Do bramki trafił także Zach Bogosian, a Jack Eichel asystował trzykrotnie. Kings próbowali anulować gola Pominville'a poprzez użycie challenge'u, twierdząc, że doszło do przeszkadzania bramkarzowi, ale analiza wideo niczego takiego nie wykazała. Drużyna z Los Angeles poniosła już czwartą porażkę z rzędu i z 5 punktami jest przedostatnia w dywizji Pacyfiku. Po meczu drużyna miała w szatni prawie 20-minutowe spotkanie za zamkniętymi drzwiami.

Za "Królami" w dywizji Pacyfiku są tylko Arizona Coyotes, którzy wczoraj ulegli Winnipeg Jets 3:5. Z bardzo dobrej strony w ofensywie pokazali się w ekipie Jets trzej obrońcy. Josh Morrissey i Tyler Myers zaliczyli po golu i asyście, a Jacob Trouba asystował trzykrotnie, dodatkowo blokując jeszcze 4 strzały rywali. Na listę strzelców wpisali się też: Adam Lowry, Mathieu Perreault i Blake Wheeler. W bramce "Odrzutowców" kolejny udany mecz rozegrał Laurent Brossoit. Zastępujący Connora Hellebuycka nominalny numer 2 obronił aż 42 strzały. To był jego drugi występ w tych rozgrywkach, drugie zwycięstwo i drugie spotkanie właśnie z 42 obronami. W tym sezonie broni na razie ze skutecznością 95,5 %. Po drugiej stronie tafli Antti Raanta wpuścił więcej niż 3 gole w meczu po raz pierwszy od 24 lutego.

Drugi mecz z rzędu przegrali tak świetnie spisujący się na początku rozgrywek Toronto Maple Leafs. Tej nocy ulegli najsłabszym na razie w dywizji centralnej St. Louis Blues 1:4, którzy wcześniej przegrali 3 kolejne mecze. Kluczowa była wygrana przez Blues 3:0 druga tercja. Robert Bortuzzo, Zach Sanford i Ryan O'Reilly strzelili w niej swoje pierwsze gole w tym sezonie, a ten ostatni asystował również później przy bramce Iwana Barbaszewa ustalającej wynik w przedostatniej minucie, gdy w bramce "Klonowych Liści" nie było już Frederika Andersena. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak bramkarza ekipy z St. Louis Jake'a Allena, który obronił 22 strzały. Przewodzący wciąż klasyfikacji strzelców oraz punktowej NHL Auston Matthews w drugim kolejnym spotkaniu nie punktował. W każdym z wcześniejszych 7 zdobywał więcej niż 1 punkt. W składzie Blues nie zmieścił się obrońca Jay Bouwmeester. Po meczu powiedział, że nie zdarzyło mu się to gdy jest zdrowy nigdy w 16-letniej karierze w NHL. Bouwmeester rozegrał w tej lidze 1 112 meczów sezonów zasadniczych. Maple Leafs z 12 punktami wciąż się pierwsi w konferencji wschodniej.

Ottawa Senators odrobili dwa gole straty do Montréal Canadiens, by odnieść zwycięstwo po dogrywce. Drużyna ze stolicy Kanady przegrywała po pierwszej tercji 1:3, ale ostatecznie zwyciężyła 4:3. Jej bohaterem był Mark Stone, który strzelił dwa gole, w tym rozstrzygającego w dodatkowej części meczu, a także raz asystował. Bramkę i asystę zaliczył Matt Duchene, a dla "Senatorów" trafił też Mikkel Bødker. Asystujący przy pierwszym golu Stone'a Chris Tierney punktował w każdym z pierwszych 7 meczów drużyny w tym sezonie. Do klubowego rekordu jednak mu bardzo daleko. 13 lat temu Dany Heatley zaczął rozgrywki serią 22 kolejnych meczów z punktami. Po trzecim zwycięstwie z rzędu Senators są z 9 punktami wciąż na piątym miejscu w dywizji atlantyckiej. Canadiens, mimo porażki, pozostali na drugiej pozycji, ale na koncie mają tylko o jedno "oczko" więcej.

Wreszcie wygrali Detroit Red Wings. "Czerwone Skrzydła" stały się ostatnim zespołem, który odniósł w tym sezonie zwycięstwo, pokonując Florida Panthers, którzy dzień wcześniej byli przedostatnim. Gol Gustava Nyquista w dogrywce dał drużynie z Detroit zwycięstwo 4:3 w meczu dwóch najsłabszych na razie drużyn dywizji atlantyckiej. Szwed wcześniej asystował przy bramce Dylana Larkina, który zrewanżował mu się asystą, także gola i asystę uzyskał tegoroczny debiutant Dennis Cholowski, a listę strzelców uzupełnił były gracz "Panter" Thomas Vanek. Przed Cholowskim jedynym obrońcą Red Wings, który w pierwszych 6 meczach sezonu potrafił zdobyć przynajmniej 5 punktów był sam Nicklas Lidström. Seria 7 meczów bez zwycięstwa od początku rozgrywek była najdłuższą w historii klubu z Detroit. W jej przerwaniu nie przeszkodziło to, że Panthers prowadzili już 2:0. W 42. minucie, przy stanie 3:2 dla Red Wings szansy na wyrównanie nie wykorzystał Aleksander Barkov, który w fatalny sposób zgubił krążek przy rzucie karnym. Fin ma w NHL skuteczność w seriach karnych rozstrzygających o wyniku 55,3 % - najwyższą wśród obecnie występujących w lidze zawodników, którzy strzelali więcej niż 10 razy. Red Wings z 4 punktami są wciąż ostatni w tabeli całej ligi.

Fatalny rzut karny Aleksandra Barkova



10 miesięcy czekał na zwycięstwo w NHL Corey Crawford. Bramkarz Chicago Blackhawks rozgrywał tej nocy swój drugi mecz po długiej przerwie spowodowanej wstrząśnieniem mózgu i broniąc 37 strzałów pomógł swojej drużynie wygrać 4:1. Patrick Kane strzelił dwa gole i zaliczył asystę, trafił też Marcus Krüger, a Alex DeBrincat zdobywając bramkę wydłużył do 7 meczów serię z punktami na początku sezonu. 20-latek jest najmłodszym w historii klubu zawodnikiem, który w pierwszych 7 spotkaniach rozgrywek strzelił przynajmniej 7 goli. Nie udał się jubileusz bramkarzowi Blue Jackets Siergiejowi Bobrowskiemu, który rozgrywał wczoraj mecz nr 400 w NHL. Blackhawks z 10 punktami zajmują czwarte miejsce w dywizji centralnej. Ich wczorajsi rywale mają 8 "oczek" i też są na czwartej pozycji, ale w dywizji metropolitalnej.

Dogrywka dała Minnesota Wild zwycięstwo 5:4 nad Tampa Bay Lightning. Mikael Granlund rozstrzygnął ją w 4. minucie. Wcześniej jego zespół przegrywał 0:2 i 1:3, ale też prowadził 4:3. Charlie Coyle zaliczył w drużynie "Dzikich" gola i asystę, a swoje bramki zdobyli także: Marcus Foligno, Zach Parise i Jason Zucker. Minnesota Wild to prawdziwe przekleństwo dla Lightning. Obie ekipy ze względu na to, że są w różnych konferencjach, nie spotykają się często, ale jeśli już, to "Błyskawica" ostatnio zawsze przegrywa. Wczorajsza porażka była siódmą z rzędu z tym rywalem. Na zwycięstwo w tych konfrontacjach drużyna z Florydy czeka od 7,5 roku. Wild mają 10 punktów i zajmują piąte miejsce w dywizji centralnej. Lightning z 9 "oczkami" są na czwartym w dywizji atlantyckiej.

Źle ułożyła się seria meczów wyjazdowych na zachodzie Kanady dla Boston Bruins. Po porażkach z Calgary Flames i Edmonton Oilers tej nocy przyszła przegrana z Vancouver Canucks. Bo Horvat golem strzelonym w dogrywce dał Canucks zwycięstwo 2:1 nad drużyną z Bostonu, która wybierała się w podróż po serii 4 zwycięstw. Horvat stoczył wcześniej także bójkę z Noelem Acciarim, a gola dla gospodarzy strzelił również Brandon Sutter. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano jednak bramkarza Canucks Jacoba Markströma, który obronił 30 strzałów. Bruins z 10 punktami wciąż są na trzecim miejscu w dywizji atlantyckiej. Teraz pozostają w Kanadzie, ale przeniosą się na wschód, gdzie we wtorek zakończą swoją serię wyjazdową meczem z Ottawa Senators.

Trzeci mecz z rzędu, po 4 porażkach w pierwszych 5 spotkaniach, wygrał zespół Vegas Golden Knights, który pokonał 3:1 Anaheim Ducks. Jonathan Marchessault strzelił gola i zaliczył asystę, a do siatki trafiali także: William Karlsson i Ryan Reaves. Dla tego ostatniego, jednego z najlepszych specjalistów od bójek w NHL, był to pierwszy gol w sezonie zasadniczym po transferze do Las Vegas z Pittsburgha w lutym tego roku. Wiosną strzelił dla "Rycerzy" dwa gole w play-offach, w tym rozstrzygającego o awansie w finale konferencji zachodniej z Winnipeg Jets. Marc-André Fleury'emu wystarczyło wczoraj 17 obron, by odnieść 408. zwycięstwo w rozgrywkach zasadniczych NHL i samodzielnie znaleźć się pod tym względem na 10. miejscu w bramkarskiej klasyfikacji wszech czasów. Bramkarz Ducks John Gibson obronił aż 42 strzały, ale zjeżdżał z lodu jako pokonany. Gol Karlssona był dopiero drugim strzelonym w tym sezonie przez Vegas Golden Knights w przewadze. Ich skuteczność 8,3 % w tym elemencie jest drugą najgorszą w lidze. "Kaczory" pozostają z 11 punktami na pierwszym miejscu w dywizji Pacyfiku. Ich wczorajsi rywale zdobyli o 3 "oczka" mniej i są w tej samej dywizji dopiero na piątej pozycji.

Najlepsi w konferencji zachodniej i w całej lidze są za to wciąż Nashville Predators, którzy tej nocy na wyjeździe pokonali Edmonton Oilers 3:0. Było to już ich piąte zwycięstwo z rzędu. W jego odniesieniu nie przeszkodziła nieobecność podstawowego bramkarza Pekki Rinne, który dzień wcześniej doznał kontuzji w wygranym spotkaniu z Calgary Flames. Zastępujący go między słupkami inny Fin Juuse Saros obronił wszystkie 31 strzałów i zachował "czyste konto" po raz piąty w NHL. Co ciekawe, przeciwko Oilers rozpoczynał mecz po raz drugi w tej lidze i po raz drugi nie dał się pokonać. Zwycięskiego gola w nietypowy sposób, bo w osłabieniu strzelił P.K. Subban. To jego pierwsze trafienie w osłabieniu w 590. występie w najlepszej lidze świata. Dla Predators trafiali także: Viktor Arvidsson i Roman Josi. Zespół ze stanu Tennessee już po raz 13. z rzędu pokonał Oilers. Obecnie ma na koncie 14 punktów. Tymczasem "Nafciarze" zakończyli serię trzech zwycięstw i z 6 "oczkami" są na szóstym miejscu w dywizji Pacyfiku.

San Jose Sharks pokonali New York Islanders 4:1. Joonas Donskoi strzelił zwycięskiego gola i zaliczył asystę, także bramkę i asystę uzyskał Logan Couture, trafiali również w ekipie "Rekinów" Timo Meier i Brent Burns, a Tomáš Hertl asystował trzykrotnie. Szczególnie ładny był gol Burnsa, który przedarł się z prawego skrzydła i pokonał Robina Lehnera. Mecz był dość ostry i doszło w nim do dwóch bójek. W drugiej tercji Scott Mayfield (NYI) pobił się z Barclayem Goodrowem, a w trzeciej Anders Lee (NYI) z Evanderem Kane'em. W 53. minucie doszło zaś do awantury z udziałem m.in. Burnsa, a także znanych z ostrej gry zawodników "Wyspiarzy" Matta Martina i Cala Clutterbucka. "Rekiny" wygrały dwa mecze z rzędu po raz pierwszy w tym sezonie. 9 punktów daje im trzecie miejsce w dywizji Pacyfiku. Islanders z 6 punktami są przedostatni w metropolitalnej.

Piękny gol Brenta Burnsa




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V