Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3594

- Krew, pot i łzy! Rozmowa z Januszem Imiołczykiem

2010-02-25 01:00:08

Korzystając z kilkudniowej przerwy w rozgrywkach postanowiliśmy porozmawiać z “drugą połową” duetu trenerskiego Akuny Naprzodu Janów, Panem Januszem Imiołczykiem i zapytać o nastroje panujące w szatni przed ostatnimi meczami w sezonie 2009/10.



Andrzej Wróblewski: Od ponad miesiąca wraz z trenerem Krzysztofem Kulawikiem dzieli pan obowiązki szkoleniowca Naprzodu. Jak układa się współpraca między wami ?

Janusz Imiołczyk: Bardzo dobrze. Krzyśka znam od lat. Pracowaliśmy już razem w katowickim GKS-ie i zawsze dobrze się rozumieliśmy.

Wróćmy na moment do fazy play-off. Jak zawodnicy przyjęli porażkę w Sosnowcu, kiedy wiadomo było, że nie wystąpią już przed własną publicznością?

- Gorzej było chyba po pierwszym meczu, kiedy zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. W drugim zawodnicy co prawda “dociągnęli wynik” z 5-0 na 5-4, jednak w końcówce się trochę “zagotowali” i skończyło się tak, a nie inaczej. Nie przełknęliśmy tej żaby szybko, troszkę to bolało, tym bardziej, że momentami byliśmy blisko…

Co myśli Pan na temat rozgrywania spotkań 5-8 ?

- Zupełnie inna motywacja jest kiedy gra się o najwyższą stawkę. Wszyscy nasi potencjalni przeciwnicy walczą o lepsze miejsce w tabeli. My po zajęciu piątego musimy bronić tej pozycji – co z punktu widzenia psychologii sportu jest dla nas niekorzystne. Jeśli chodzi o stronę szkoleniową – mecze te mają jakiś sens, natomiast biorąc pod uwagę ekonomię i organizację – powiedzmy sobie szczerze – tłumów na tych meczach raczej się nie spodziewamy.

Po ostatnich spotkaniach zawodnicy niejednokrotnie przyznawali, że w ostatnich meczach dadzą z siebie wszystko – właśnie dla publiczności, która po sezonie zasadniczym nie miała okazji zobaczyć drużyny na własnym lodowisku…

- Jest to jak najbardziej aktualne. To jeden z elementów, którego z trenerem Kulawikiem używamy przy motywowaniu drużyny. Często może brakować umiejętności ale mamy wysoko uniesioną głowę… chęci… i serce do walki. To atuty, które chcemy “sprzedać”. Krew, pot i łzy… to słowa, które powtarzamy zawodnikom nieustannie. Każdy kibic – widzący zaangażowanie swojej drużyny – jest w stanie wybaczyć bardzo wiele.

A jak się przedstawia skład drużyny na najbliższe mecze ? Wiemy przecież, że oprócz kontuzji, na zawodników zostały nałożone kary po meczu w Sosnowcu…

- Kontuzjowani są Słodczyk (kolano), Kubenko, Działo ma od dłuższego czasu problemy z pachwiną, Kulik z plecami. Jeśli chodzi o kary Słodczyka i Zatko to nie skutkują one absencją w kolejnych meczach (nie było wcześniejszych przewinień zawodników z tego samego paragrafu – przyp.red.). Walczymy i robimy jednak wszystko, żeby chłopcy zagrali już w piątek.

Czy na ostatnie mecze wprowadzane są jakieś zmiany w treningach, czy wygląda to dokładanie tak jak w sezonie zasadniczym ?

- W tej chwili nic nowego nie wymyślimy i specjalnej taktyki na Stocznię nie ustalamy. Zagramy to co robimy najlepiej – atakujemy przeciwnika i “siadamy” na niego zanim zdoła opanować krążek (uśmiech). Ponieważ w ostatnich dniach mieliśmy trochę więcej czasu, zmieniliśmy nieco cykl treningowy. Nastawiony jest głównie na szybkość i wytrzymałość.

Jakie jest Pańskie nastawienie do systemu rozgrywek w bieżącym sezonie ?

- Do takiego systemu trzeba się odpowiednio przygotować. Tak poważne zmiany wprowadza się co najmniej z rocznym wyprzedzeniem. “Bonusy” – na przykład – mają rację bytu przy grze do większej ilości zwycięstw, wtedy nie ma możliwości nie zagrania u siebie. U nas “kłóci się” to z terminarzem – nie ma tyle wolnych terminów. Wiem, że podczas wprowadzania zmian trudno ustrzec się od błędów – uważam jednak, że było ich zbyt dużo.

Jakby Pan podsumował dobiegający końca sezon. Co się udało w klubie poprawić, a z czym były największe problemy?

- Nie będę oceniał pracy poprzedniego trenera. Uważam, że pod jego nieobecność byłoby to nie na miejscu. Z punktu widzenia szkoleniowego przejęliśmy drużynę w wyjątkowo niedobrym momencie, po jednym treningu mieliśmy mecz wyjazdowy. Próbowaliśmy zmienić coś w mentalności zawodników, zaszczepić w nich to co gdzieś się zatraciło, czyli świadomość walki do końca. Na pewno zawodnicy odczuli wzrost natężenia treningów, wzrosły również wymagania. Widać więcej zaangażowania, woli walki i gry zespołowej. Zawodnicy mają stanowić zgrany kolektyw, zarówno na lodzie, jak i poza nim.

Ostatnio często słyszy się głosy na temat zmiany obywatelstwa Mariana Kacira i Miroslava Zatko. Jak w chwili obecnej wygląda ta sytuacja ?

- Procedura jest bardzo skomplikowana i może trwać od kilku miesięcy nawet do kilku lat. Sprawa jest w trakcie załatwiania. Klub pomaga zawodnikom pośrednicząc w załatwianiu spraw urzędowych. W tej chwili pozostaje tylko czekać.

Kandydat do mistrzostwa PLH…

- Myślę, że Cracovia… stabilny skład, duży potencjał, największe możliwości… aczkolwiek kibicuję śląskim klubom.

A propos Cracovii. Dowiedzieliśmy się o możliwości występu Cracovii w austriackiej lidze hokejowej EBEL…

- Konfrontacja z lepszymi zawsze przynosi dobre skutki. Zauważmy jak mało polskich drużyn ma możliwość sprawdzenia się z wartościowymi zespołami z zagranicy. Wiem, że w znacznym stopniu odbiegamy poziomem od innych ale myślę, że im więcej kontaktów z drużynami z Europy – tym lepiej dla polskiego hokeja. Dopiero wtedy możemy zobaczyć w jakim miejscu jesteśmy.

Zostawmy może już rodzime podwórko. Wszyscy pasjonujemy się ostatnio występami światowej czołówki hokeja. Jakieś porównanie do PLH…? (uśmiech)

- Nie bądźmy masochistami… nie porównujmy tego. (śmiech)

W takim razie kto jest Pańskim faworytem na Igrzyskach ?

- Są trzy drużyny, które preferuję… Kanada, Szwecja i Rosja. Kanadzie kibicowałem od dziecka, w Szwecji zostawiłem sporo serca i zdrowia , tak więc coś mnie łączy z tym krajem, z kolei jak widziałem grę Rosji… dech zapiera, na prawdę przyjemnie ogląda się taki hokej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

- Również dziękuję.

 


Rozmawiał Andrzej Wróblewski.





Powrót

Komentarze:

Brawo Trenerze.Pan Imiołczyk to człowiek który ma bardzo dużą wiedze na temat nowoczesnego hokeja.Człowiek na poziomie.Takich ludzi powinno być więcej w polskim hokeju.Jego podejście uderza pasją i profesjonalizmem.Wiem to ze swojego doświadczenie gdyż miałem przyjemność uczestniczyć w zajęciach prowadaonych przez niego.Udzielił bardzo dużo cennych wskazówek.Niestety nie każdy ma predyspozycje aby zostać hokeistą i dlatego zamiast grać to oglądam mecze w telewizji.Myśle że za kadencji tego duetu trenerskiego Naprzód rozwinie skrzydła.Powodzenia
Mam nadzieje ze ten duet trenerski wprowadzi Janów na wyżyny ligowej tabeli w przyszłym sezonie!Konieczne są radykalne zmiany w drużynie ,więcej młodej krwi wymieszanej z doświadczeniem!Przecietniacy powinni odejść,a transfery typu-Wilczek,Gwiżdż nie powinny mieć miejsca!No i podstawa to 4 piątka zmontowana z WYCHOWANKÓW!Bo bez tego ani rusz!Powodzenia
Pamietaj że Gwiżdż jest nie przygotowany do sezonu począwszy od suchej zaprawy po przez okres sparingów i meczów ligowych więc nie można od niego za wiele w tym sezonie wymagać ,mam nadzieję że w przyszłym sezonie nam to wynagrodzi w postaci dobrej gry
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V