Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5963

Jan Daneček: Chciałbym, abyśmy awansowali do czołowej szóstki

2015-01-07 18:59:53

O grze w jednej z najlepszych juniorskich lig na świecie, o marzeniach, które przerwała kontuzja i o szansach biało-niebieskich na wejście do czołowej szóstki rozmawiamy z napastnikiem Unii Janem Danečkiem.




HOKEJ.NET: - Zaczniemy dość sztampowo, jak trafiłeś do Unii?

Jan Daneček, napastnik Unii Oświęcim: - Grałem w AZ Hawierzowie i mój kontrakt dobiegł końca. Dowiedziałem się od znajomych menedżerów, że czeski trener, pracujący w Polsce, szuka napastnika do swojego zespołu. Skontaktował się ze mną Jano Klich i doszliśmy do porozumienia z Unią. 

W tym sezonie w barwach AZ-etu rozegrałeś tylko 7 spotkań.

- Miałem słaby początek tego sezonu, grałem w drugiej piątce, ale działacze nie byli ze mnie zadowoleni. Zaproponowali mi pozostanie, ale na gorszych warunkach. Nie przystałem na to rozwiązanie i musiałem sobie poszukać nowego klubu.

Miałeś okazję zagrać z reprezentantem Polski Aronem Chmielewskim?

- Tak. Graliśmy razem w trzech, a może nawet czterech meczach. Jest to dobry napastnik, który ma spory potencjał i wciąż chce się rozwijać. W Trzyńcu konkurencja jest spora, dlatego Aron często występuje w zespole farmerskim, a takim właśnie jest AZ Hawierzów. Z dobrych źródeł, czyli od ojca, który jest trenerem AZ-etu i brata Lukáša, który jest tam pierwszym bramkarzem, wiem, że Chmielewski radzi sobie naprawdę dobrze.

Jeśli jesteśmy już przy Twoim bracie, to warto przypomnieć, że był on o krok od podpisania kontraktu z Unią w sezonie 2012/2013.

- Zgadza się. Wtedy działacze zdecydowali się zakontraktować bramkarza pochodzącego z Poruby Dalibora Sedlářa. Bratu się nie udało, mnie już tak (śmiech).

Wróćmy do Unii. Nie miałeś obaw związanych z tym transferem?

- Początkowo trochę obawiałem się przeprowadzki do nowego klubu. Wiadomo każdemu zawodnikowi zmieniającemu otoczenie towarzyszy taka niepewność. Każdy z nas zastanawia się, jak to się wszystko potoczy. 

I jak się potoczyło?

- Nie mogę na nic narzekać. Aklimatyzacja przebiegła bardzo szybko. Znałem się wcześniej z Lubomirem Vosatką, Michalem Fikrtem i wyglądało to lepiej niż mi się na początku wydawało. Wierzę, że uda nam się awansować do tej czołowej szóstki i spełnić ten cel, który został postawiony przed zespołem. Od samego początku staram się tutaj grać z sercem. 

Znałeś wcześniej Josefa Doboša?

- Nie. Trener Doboš na początku bardzo mi pomógł, zwłaszcza jeśli chodzi o sferę komunikacyjną. Choć z drugiej strony muszę przyznać, że język polski jest bardzo podobny do gwary morawskiej. Teraz nie mam już większych problemów z tym, żeby się porozumieć.

Póki co w barwach Unii rozegrałeś 18 spotkań, w których zdobyłeś 8 bramek i zaliczyłeś 16 asyst. Jak ocenisz ten dorobek?

- Większość punktów zdobyłem ze słabszymi drużynami i mam tego świadomość. Chcę grać z korzyścią dla zespołu i pomagać mu w starciach zarówno z mocniejszymi, jak i słabszymi rywalami. Przyznam, że nie analizuję swoich indywidualnych statystyk. Liczy się dla mnie dla mnie dobro zespołu.

Do zespołu wkupiłeś się dwiema bramkami w wyjazdowym meczu z Orlikiem Opole. 

- Pamiętam te mecz. Przegrywaliśmy 0:1, ale ostatecznie wygraliśmy 4:1. To było dobre spotkanie, choć mieliśmy spore problemy ze skutecznością. Dwa razy znalazłem sposób na ich amerykańskiego bramkarza Johna Murraya. Za pierwszym razem przepuściłem mu gumę między parkanami, a za drugim uderzyłem po długim rogu.

Teraz Orlik to Wasz główny rywal do tego szóstego miejsca...

- Patrząc na poprzednie mecze i okoliczności w jakich przegrywaliśmy, to tych punktów powinniśmy mieć znacznie więcej. Myślę tutaj choćby o ostatnim starciu z Cracovią, gdzie byliśmy lepsi, a przegraliśmy po rzutach karnych. Tak samo było przecież z Podhalem. Tylko na tych dwóch meczach straciliśmy cztery punkty.
Gdyby sportowe szczęście dopisało, to bylibyśmy spokojnie na piątym miejscu, a tak czujemy na swoich plecach oddech Opola. Ważne jest to, żebyśmy w kolejnych spotkaniach punktowali i skutecznie mu uciekali. Niezwykle ważny będzie niedzielny mecz właśnie z opolanami. 

W Unii byłeś ustawiony na skrzydle i na środku. Na której pozycji czujesz się lepiej?

- Jestem uniwersalnym zawodnikiem. W 1.lidze czeskiej grałem jako skrzydłowy, ale gdy z powodu kontuzji wypadł nam środkowy, nie miałem większych problemów z przystosowaniem się do nowej pozycji. 
W Polsce lepiej czuję się na środku. Wynika to z kilku faktów. Lubię być przy krążku, rozegrać go, a gdy nadarzy się okazja to także strzelić...

Ale przy wznowieniach można dostać też mocno po palcach...

- Prawda, przekonałem się o tym w spotkaniu z Podhalem Nowy Targ. Ale takie jest ryzyko gry na tej pozycji. 

Wróćmy do Twojej przeszłości. Występowałeś w jednej z najlepszych lig juniorskich Quebec Major Junior Hockey League, która rok rocznie dostarcza wielu zawodników do NHL. Ostatecznie nie byłeś draftowany.

- Grałem tam przez dwa sezony. Najpierw w Victoriaville Tigres (106 meczów, 39 bramek i 41 asyst), a potem w Shawinigan Cataractes (14 spotkań, 8 goli i 9 podań), jednak nie przystąpiłem do draftu ze względu na kontuzję i operację barku. W tej lidze miałem okazję zagrać naprzeciw hokejowych wirtuozów takich jak Sidney Crosby, Claude Giroux, czy David Krejčí. Każdy z nich jest obecnie liderem swojego zespołu.

Z perspektywy czasu możesz żałować, że ten uraz przytrafił Ci się właśnie wtedy.

- Przeszedłem przez wszystkie szczeble reprezentacji juniorskich w Czechach. Szkoda, że nie udało mi się wypłynąć na szersze wody, bo marzeniem każdego zawodnika jest gra w lidze NHL.
Po operacji i rehabilitacji podpisałem dwuletni kontrakt z Trzyńcem i znowu doznałem tej przeklętej kontuzji. Moja kariera wyhamowała. 

Czego można Ci teraz życzyć?

- Tego, żeby Unia weszła do tej szóstki i pokazała się z dobrej strony w fazie play-off. 

Rozmawiał Radosław Kozłowski



Powrót

Komentarze:

Jeden z lepszych transferów tego sezonu :) oby było tylko lepiej!
jedyny sensowny transfer w tym sezonie niestety,widac ze ma umiejetnosci, powodzenia Jan i obys jak najczesciej dawal nam powody do radosci.
Dobry grajek, udany transfer !
Przydałby się jeszcze chociaż jeden /wymiana za Zdenka/. Marzenia.
Janek wszystkiego najlepszego kibic z Sanoka Ci zyczy. Mam nadzieje, ze badziecie w 6.
Janek wszystkiego najlepszego kibic z Sanoka Ci zyczy. Mam nadzieje, ze badziecie w 6.
Janek jak najbardziej udany transfer ale transfer zukal-sindelar to pomyłka mała zukal był 100 razy lepszy od tego gościa. I dobry transfer to tez vosatko
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V