Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 4800

Play-Out: Torunianie przegrali pierwsze starcie

2017-02-24 23:26:12

Hokeiści Nesty Mires Toruń przegrali 2:3 pierwsze spotkanie o utrzymanie się w PHL z MH Automatyką Gdańsk. W piątkowy wieczór lepiej prezentowali się gdańszczanie.

Piątkowe spotkanie wyśmienicie rozpoczęli goście znad morza. Już w 48 sekundzie na tablicy wyników było 0:1. Hampus Falk powalczył o krążek przy bandzie, z niebieskiej uderzył Sebastian Wachowski, krążek wypuścił z łapaczki Mateusz Studziński, dopadł do niego Petr Polodna i strzałem z najbliższej odległości pod samą poprzeczkę zdobył pierwszą bramkę w fazie play-out. Gospodarze w 10 minucie stanęli przed kapitalną szansą na wyrównanie. Bartosz Fraszko wyszedł sam na sam z Tomaszem Witkowskim, wydawało się, że jest bramka, ale gdański golkiper jakiś cudem złapał „gumę”. „Stalowe Pierniki” zdecydowanie przespały pierwszą odsłonę. Goście mieli zbyt dużo miejsca w tercji ataku i robili co chcieli z toruńską obroną. Dogodne sytuacje mieli choćby Jan Steber i Szymon Marzec. Wynik mógłby być o wiele wyższy gdyby nie Mateusz Studziński i łut szczęścia. W ostatniej minucie najpierw doszło do małej walki na lodzie po faulu Szymona Marca na kapitanie gospodarzy – Jarosławie Dołędze. Najaktywniejsi w tym starciu byli Łukasz Podsiadło oraz Marzec, za co otrzymali dwie karne minuty za nadmierną ostrość w grze. Kiedy wydawało się, że goście zejdą do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, kontrę przeprowadził Zachary Josepher, a jego strzał dobił Adrian Kastel-Dahl i krążek przeleciał pomiędzy parkanami Studzińskiego.


Torunianie wyraźnie podrażnieni stratą dwóch bramek w drugiej tercji ruszyli do ataku. Już na początku tercji próbowali Żylinski i Michajłau, ale z ich strzałami poradził sobie Tomasz Witkowski. Druga tercja to dobra gra w destrukcji z obu stron, sytuacji na zmianę wyniku było jak na lekarstwo. Jednak obie drużyny w tej odsłonie otrzymały sporo minut kar. Torunianie mieli okazję kilka razy grać w przewadze, ale nie „kleił” im się ten element gry. Najlepszą okazję miał Siarhiej Kukuszkin, ale z bliska tylko „ostęplował” słupek bramki Witkowskiego. Gdy druga tercja się kończyła w lepszych nastrojach pozostawali kibice znad morza, którzy w liczbie około 100 przybyli na Tor-Tor.


Ostatnią odsłonę od mocnego natarcia rozpoczęli gospodarze. Już w 42 minucie kontaktową bramkę po indywidualnej akcji zdobył Michał Kalinowski, który wyjechał zza bramki i strzałem pomiędzy parkanami pokonał „Witka”. Nadzieje na Tor-Torze na korzystny wynik odżyły. Miejscowi kibice domagali się jeszcze jednego gola, a ich ulubieńcy próbowali pójść za ciosem, ale powstrzymywał ich fantastycznie dysponowany Tomasz Witkowski. Emocje rosły z każdą minutą, aż w 48 minucie kibice obejrzeli małą bójkę pomiędzy Jauhienem Żylinskim, a Dymitrem Szczerbakowem. Minutę później karę za zahaczenie otrzymał Uładzimir Michajłau, a jakby tego było mało, równo pięć sekund później na ławce kar dołączył do niego Michał Kalinowski, który powędrował tam za uderzanie kijem. Początkowo niemrawo rozgrywali podwójną przewagę, ale w 50 minucie udało im się zdobyć bramkę i podwyższyć prowadzenie. Adam Skutchan strzałem z ostrego kąta pod poprzeczkę pokonał Mateusza Studzińskiego. Torunianie nie poddawali się jednak i starali się strzelić wyrównującą bramkę i w 57 minucie dało to efekt. Przewagę wykorzystał Miłosz Lidtke, który w dużym zamieszaniu z bliska skierował krążek do bramki. Następnie obaj trenerzy wykorzystali regulaminowe przerwy 30 sekund, aby nakreślić swoim podopiecznym jak rozegrać ostatnie minuty. Torunianie próbowali, ale na nic zdało się wycofanie bramkarza i zastąpienie go szóstym zawodnikiem. To goście z Gdańska odnieśli pierwsze zwycięstwo w serii i są o krok bliżej utrzymania w PHL.


O tym, że był to mecz walki, może świadczyć to, że w szpitalu wylądowali Bartosz Fraszko i Petr Polodna. Ten pierwszy przyjął potężny strzał „z klepy” na nogę i nie mógł samodzielnie ustać, a Czech z gdańskiej drużyny ma podejrzenie złamania żeber.


Jako ciekawostkę należy podać, że ku zakończeniu zarówno toruńskich jak i gdańskich kibiców, w meczu wystąpił Jan Steber, który doznał kontuzji łękotki, ale zdecydował się na leczenie zachowawcze by pomóc swoim kolegom w walce o utrzymanie.


Mecz nr 2 w tej serii odbędzie już w niedzielę na Tor-Torze. Początek spotkania o godz. 17.


Powiedzieli po meczu:


Łukasz Podsiadło (obrońca Nesty Mires) : Nerwowo zaczęliśmy mecz, złapał nas jakiś stres w pierwszej tercji. Nie wiem skąd się to wzięło. Od drugiej tercji zaczęliśmy grać swój hokej, szukaliśmy bramki kontaktowej, ale nie udało się. W trzeciej tercji nadal parliśmy do przodu i udało się strzelić bramkę, ale później kary. W takich meczach jak play-offy czy play-outy nie można łapać takiej ilości kar i grać tyle czasu w osłabieniu. Tracimy siły grając w 4 czy 3 i później nie ma tej energii, żeby gonić wynik, ale to jest play-out. Gdańsk wygrał pierwszą bitwę, ale wojna trwa, zapominamy o tym meczu i w niedzielę wygrywamy.


Daniel Minge (napastnik Nesty Mires) : Po pierwsze dziś nie wyszliśmy skoncentrowani tak jak trzeba. Po drugie Gdańsk dziś dobrze się bronił. Myślę, że gdyby nie dwie głupie bramki w pierwszej tercji, ten meczy by wyglądał zupełnie inaczej, ale mecz się gra 60 minut, a nie 40, gdyby nie wpadła ta trzecia bramka na pewno byśmy walczyli, żeby wygrać, ale nie udało się. Dziś oddaliśmy też za mało strzałów na bramkę, żeby myśleć o wygranej. W niedzielę musimy wyjść skoncentrowani od samego początku i oddawać więcej strzałów, i myślę, że uda nam się wygrać.


Arkadiusz Nowak (obrońca MH Automatyki) : Robiliśmy wszystko, aby wygrać w Toruniu już w pierwszym meczu, wiedzieliśmy, że będzie trudno i że będzie to mecz na styku, ale udało się i wracamy z pierwszym zwycięstwem do domu. Dużo pomógł nam Tomek Witkowski, możemy na niego liczyć, Tomek dużo wnosi do naszej gry. Toruń zagrał dobry mecz, mają groźnych napastników, są groźni w ofensywie. Mecz był na styku, myślę, że każdy mecz będzie tak wyglądać już do końca tej rywalizacji. W niedzielę również jesteśmy nastawieni na ciężką walkę, wiemy, że nie będzie łatwo, ale chcemy wrócić z tych dwóch meczów do Gdańska z dwoma zwycięstwami.


Zachary Josepher (obrońca MH Automatyki) : Był to mecz wzlotów i upadków. Bardzo ważne było to, że jako pierwsi strzeliliśmy bramkę, wtedy zupełnie inaczej się gra. Przed niedzielnym meczem musimy odpocząć i wrócić tu żeby wygrać drugi mecz. Dziś Toruń wygrał więcej wznowień, definitywnie musimy nad tym popracować.


Nesta Mires Toruń - MH Automatyka Gdańsk 2:3 (0:2, 0:0, 1:2)
0:1 Polodna - Wachowski - Falk (0:47) 
0:2 Kastel-Dahl - Josepher (19:40) 
1:2 Kalinowski - Dołęga (41:11) 
1:3 Skutchan - Josepher - Falk (49:37, 5/3) 
2:3 Lidtke - Minge - Mogiła (56:10, 5/4)
Sędziowali: Przemysław Kępa, Paweł Kobielusz - Piotr Matlakiewicz, Paweł Pomorzewski.
Minuty karne: 22 - 18 
Strzały: 24 - 32 
Widzów: 1660
Nesta: Studziński (Plaskiewicz n/g)  - Żylinski, A. Jaworski; Fraszko, Kukuszkin, Minge - Trachanow, Lidtke; M. Kalinowski, Michajłau, Dołęga - Kourach, Podsiadło; Wiśniewski, Ćwikła, Mogiła - Skólmowski, Heyka; Stasiewicz, Winiarski, Naparło. 
Trener: Leszek Minge 
 
Automatyka: Witkowski (Kieler n/g) - Josepher, Lehmann; Skutchan, Polodna, Steber - Wachowski, Falk; Pesta, Kastel-Dahl, Gościński - Nowak, Kantor; Strużyk, Rompkowski, Marzec - Leśniak, Herasymenko; Szczerbakow, Różycki, Wrycza. 
Trener: Andrej Kawalau



Powrót

Komentarze:

Brawo StoczniA!!!
Gramy i walczymy do końca!
Jesteśmy z Wami!
Pierwsze zwyciestwo dla was. Walka jednak trwa dalej. Zawsze podkreślam, że to wielka szkoda że nasze drużyny stanęły na przeciwko siebie, aby stoczyć bój o ligowy byt. Mecz był twardy, ale atmosfera na trybunach super. Nasi i wasi kibice w przerwach razem pili piwo. Zero chamstwa. Takie mecze dobrze się ogląda. Wczoraj Stoczniowców był lepszą drużyną. Zagrali to co mieli zagrać. No cóż trzeba mimo wszystko pogratulować. Hej, czy wyzwiska niczego nie zmienią. Wczorajszy mecz jest już historią. Gramy dalej! TKH
Nie wiem czym wy się przejmujecie te playouty to kabaret od pewnego czasu ,kupi się "dzika kartę" na następny sezon i ekstra załatwiona.
marcinek73 100% racja pozdrawiam
BRAWO,WALCZYMY DO KONCA,TO JEDYNE CO SIE LICZY.
To się chwali, że nie ma chamstwa i agresji na trybunach. Pozdrowienia z Opola.
Szkoda, że państwo w Toruniu daje kasę ojcu Rydzykowi, a nie na sport.
Nie mówmy o Rydzyku! Toruń to nie tylko Rydzyk. Miasto na sport też daje. Przy podziale państwowych pieniędzy zawsze są zgrzyty. Jeden chce na drogi, drugi na sport, a trzeci jeszcze na coś innego. A tak na marginesie w Toruniu wcale nie wygrała partia Tadeusza R. I całe szczęście! Pozdrawiam.
Toruń całkiem przyzwoite stypendia daje swoim sportowcom ale brakuje tego co u nas w Gdańsku sponsora na poziomie Lotosu czy Energii wtedy były by wyniki.
Dlato pisałem państwo, a nie miasto:)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V