Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6017

„GieKSa” walczy dalej

2019-03-03 12:09:57

Tauron KH GKS Katowice pokonał wczoraj w Oświęcimiu tamtejszą Unię 4:2, co było warunkiem koniecznym do tego, aby sezon w wykonaniu podopiecznych Toma Coolena trwał dalej. Najskuteczniejszym wśród zwycięzców był Maciej Urbanowicz, a Jakub Wanacki okazał się podporą linii defensywnej. Obaj opowiedzieli o swoich wrażeniach odnośnie meczu oraz fazy play-off.

W arcyciekawej serii ćwierćfinałowej rozgrywanej pomiędzy Tauronem KH GKS-em Katowice, mistrzami sezonu zasadniczego, a zespołem zmuszonym przebijać się przez fazę pre play-off, czyli oświęcimską Unią jest remis 3-3. „GieKSa” wygrała 4:2 mecz o przedłużenie marzeń i pozostanie dalej w rywalizacji. 

 Zagraliśmy dobre spotkanie. Prezentowaliśmy od samego początku odpowiedni poziom agresywności. Cały czas napieraliśmy. Byliśmy zdeterminowani, żeby wygrać i osiągnęliśmy ten cel – powiedział zaraz po zakończeniu pojedynku Maciej Urbanowicz.

Jakub Wanacki nie był tak bezkrytyczny wobec gry swojego zespołu. Jego zdaniem katowiczanie zagrali dobrze przez większość meczu, ale później nastąpiło rozprężenie, które doprowadziło do nerwowej końcówki.

 Dobrze zagraliśmy 55 minut. Mając trzybramkowe prowadzenie, zamiast spokojnie grać i nie dać rywalowi znów złapać wiatru w żagle, pozwoliliśmy sobie na stratę bramki – powiedział 27-letni defensor. – Wiadomo jak to jest: 4:2, kara i wszystko mogło się zdarzyć. 55 minut harowania to bardzo duży wysiłek. Nie można pozwolić sobie na to, żeby oddać rywalowi inicjatywę w ostatnim fragmencie i to przeciwnikowi, który tak dobrze rozgrywa przewagi. Taką postawą można szybko wszystko zepsuć. Gdyby to był film, to ostatnie 5 minut w naszym wykonaniu jest całkowicie do wycięcia. Cieszę się, że pomimo tego wygraliśmy. 

Oświęcimian od sensacyjnego rozstrzygnięcia serii na swoją korzyść dzieliła tylko jedna wygrana. Zespół Witolda Magiery swojej szansy nie wykorzystał, ale też jej nie stracił, bowiem znajduje się w tym samym miejscu nadal. Potrzebuje wygrać kolejny mecz. Z innej pozycji do sobotniego spotkania przystępowali katowiczanie, dla których był to pojedynek ostatniej szansy. Porażka oznaczałaby przedwczesne zakończenie sezonu. Hokeiści ze stolicy Śląska odrobili straty, ale wciąż nie mogą być spokojni o dalsze losy rywalizacji.

 Moim zdaniem dalej mamy nóż na gardle – ocenił stan rzeczy Wanacki. – Jeśli kiedyś mamy pokazać przysłowiowe jaja i to ile naprawdę jesteśmy warci, to lepszego momentu na to nie będzie, niż jest właśnie teraz. Wykonaliśmy na razie połowę planu. Fajnie, że doprowadziliśmy w serii do remisu, ale teraz trzeba o tym zapomnieć i skupić się na decydującym starciu. Teraz czeka nas chwila regeneracji. Pewnie jutrzejszy dzień będzie spokojniejszy, a potem już przygotowanie na wtorek.

Najskuteczniejszym zawodnikiem wczorajszego spotkania okazał się Urbanowicz, który dodał do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Na początku drugiej tercji szybko doprowadził do odrobienia strat, a następnie zaliczył dwie asysty. Najpierw przy zwycięskim trafieniu Grzegorza Pasiuta oraz w 52. minucie przy bramce Filipa Starzyńskiego na 4:1. 32-latek rodem z Gdańska był tym zawodnikiem „GieKSy”, który po raz pierwszy od blisko 112 minut trafił do bramki Unii. 

 Myślę, że zagraliśmy pierwszą tercję dobrze – powiedział najskuteczniejszy zawodnik spotkania. – Co prawda straciliśmy bramkę, ale to my prowadziliśmy grę. Unia tyle, że wykorzystała sytuację i strzeliła gola, a nam nic nie chciało wpaść. W przerwie w szatni rozmawialiśmy, że musimy jeszcze bardziej zaostrzyć grę, jeszcze mocniej napierać i przełamać się, bo przecież prawda jest taka, że Michala Fikrta nie mogliśmy pokonać przez cztery tercje. 


Katowiczanie kolokwialnie mówiąc uciekli spod topora, co może dać im psychologiczną przewagę przed ostatnią odsłoną ćwierćfinałowej serii. Unia nie wykorzystała ogromnej szansy wywalczenia awansu na własnym lodowisku, a co więcej pozwoliła sobie na doścignięcie przez rywali. 

 Na pewno my jako drużyna będziemy się teraz pewniej czuć po wygranym meczu – zauważył Wanacki. – Ciężko jest mi powiedzieć, czy teraz to my mamy przewagę psychologiczną. To jest tak pół na pół. Jeden mecz, jedna jakaś przypadkowa bramka stracona i wszystkie marzenia mogą wziąć w łeb. Wszystko jest w naszych rękach. Tylko i wyłącznie od nas zależy jak ta seria z Unią się zakończy. 

 Teraz wracamy do siebie i oczekujemy na decydujące starcie, które wierzymy, że padnie naszym łupem – dodał Urbanowicz. – To są play-offy, czyli walka na całego. Do tej pory nie graliśmy najlepiej, ale dzisiaj pokazaliśmy charakter i to, że chcemy walczyć dalej.

Tegoroczna rywalizacja w fazie postsezonowej jest wyjątkowo ciekawa. Pomimo, iż na pierwszy rzut oka wydawało się, że tylko jedna para jest gwarantem wyrównanej walki, życie przyniosło odmienne rozwiązanie, które zaskakuje nie tylko kibiców, ale również samych hokeistów.

 Widać, że tegoroczny play-off to niesamowicie emocjonująca rywalizacja, no może oprócz pary Comarch Cracovia – JKH GKS Jastrzębie, w której miało się dziać najwięcej, a skończyło się bardzo szybko. W pozostałych trzech walka trwa nadal i sześć drużyn wciąż pozostaje w grze o trzy miejsca – ocenił fazę postsezonową Wanacki.

Rozgrywki postsezonowe dla pochodzącego z Opola mistrza Polski z 2015 roku są póki co „wyboiste”. W debiucie został w 48. minucie usunięty z lodowiska za atak ciałem na Aleksieja Trandina, co wiązało się z karą zawieszenia na trzy kolejne spotkania. Wrócił do gry w przegranym 0:3 pojedynku w katowickiej „Satelicie”. 

 Emocje odnośnie tej sytuacji już opadły na szczęście. Przede wszystkim cieszę się, że gram już z powrotem – poinformował aktualny wicemistrz Polski. – W tych dotychczasowych meczach dużo było sytuacji spornych. Nie do końca można mieć pretensje do sędziów. Presja jest ogromna, na trybunach prawie zawsze komplet publiczności, na lodzie wszystko dzieje się szybciej, niż w sezonie zasadniczym, warunki są takie, że oni mogą czasami czegoś nie zauważyć. Wiadomo, że od tego jest komisarz ligi, czy też nagrania wideo, na których można wszystko spokojnie przeanalizować. Ja porównałem sobie na spokojnie swój atak i Aleksieja Jefimienko z GKS-u Tychy. Trudno traktować je tak samo. Tam była pełna premedytacja, w moim przypadku nie. Rozumiem, że orzekanie kar następuje na podstawie konkretnych zapisów w regulaminie. Ja nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, także nie chce wdawać się w jakieś niepotrzebne dyskusje. Cieszę się, że cała sytuacja jest już za mną. Mogę powiedzieć tyle… dobra lekcja pokory.


We wtorek niezwykle emocjonująca seria ćwierćfinałowa z udziałem klubów ze Śląska i Małopolski nieuchronnie dobiegnie końca. Pewnie zostanie zapamiętana na długo. Niezależnie od jej wyniku należy podkreślić niezwykle ambitną postawę oświęcimskiej Unii, która skazywana była na pożarcie. „GieKSa” jako główny faworyt rozgrywek nie potrafi jak na razie wskoczyć w odpowiednie tryby, które funkcjonowały przez większość sezonu zasadniczego. Podopieczni Toma Coolena wierzą, że wszystko co najgorsze już za nimi. 

 Myślimy o swojej grze. Skupiamy się na sobie. Chcemy grać lepszy hokej niż do tej pory. Wiem, że stać nas na to. Byliśmy w dołku, ale mam nadzieję, że tym zwycięstwem wydostaliśmy się z niego i pójdziemy teraz w górę – mówi z nadzieją Urbanowicz.



Powrót

Komentarze:

Rozumiem, że wtorkowe spotkanie bez Lindskouga w bramce. Za zagranie, że zacytuję- "został uderzony przez Kevina Lindskouga kijem w okolice krocza (6:33 na skrócie). Sędzia Włodzimierz Marczuk mimo tego, że był bardzo blisko akcji, to nie zauważył tego przewinienia...chamskie występki trzeba po prostu piętnować." Dla mnie sprawa jest oczywista- tym chamstwem powinien się zająć wydział kar PZHL i Lindskoug musi być zawieszony na trzy mecze. Jeśli PZHL tego nie zrobi, to...wiadomo o co chodzi.
Już chyba zapomniałeś o faulu Piotrowicza, który nie poniósł konsekwencji. Najpierw zobacz na swoje podwórko a potem się wypowiadaj. Nie mówiąc już o prowokacjach unii w Katowicach przy boksach. Wtedy było wszystko ok
A co mają słowne prowokacje do bicia po jajach? Co Ty się wczoraj urodziłeś? W każdym sporcie zawodnicy się prowokują, to jest element wojny psychologicznej. Faul Piotrowicza wyniknął z gry, spóźnił wejście ciałem, kara, gramy dalej. Lindskoug uderzył kijem centralnie w jajca zawodnika, który był daleko od krążka. Żeby Przygodzki chociaż stał w polu bramkowym, to od biedy można by bramkarza usprawiedliwiać. Lindskoug to cham i uderzył Przygodzkiego z premedytacją.
Kara jest oczywista ! Zarząd Unii działać!
Dla Lindskouga wykluczenie oczywiste i bezdyskusyjne. Mam nadzieję, że zarząd UNII tego nie podaruje i zareaguje odpowiednio i już dziś PZHL podejmie jedyną słuszną decyzję o zawieszeniu bramkarza Katowic. Nie mają innego wyjścia, bo to było chamskie zagranie, ewidentne i wyraźnie widać, że nieprzypadkowe.
Unici, zrobiliście to raz. Wierzę, że uda się po raz drugi. Do boju!
Zarombiste emocje w tej parze.
Dobrze muwiłem, że Katowce pokarzom klase......... w wtorek unia żegna się z sezonem 2018/2019..........
Do boju Unia Oświęcim po zwycięstwo do boju marsz , Ty wygrasz we wtorek ważny mecz bo drużyną lepszą jesteś! :)
"Ja porównałem sobie na spokojnie swój atak i Aleksieja Jefimienko z GKS-u Tychy. Trudno traktować je tak samo. Tam była pełna premedytacja, w moim przypadku nie. "

Dzięki za "obiektywną" ekspertyzę Wanacki.
A w którym miejscu ocena akcji Jefimienki jest błędna?
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V