Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6071

Kowalówka: – Wstydu nie przynieśliśmy, ale niedosyt pozostał

2017-03-03 12:56:29

Hokeiści Unii Oświęcim przegrali ćwierćfinałową rywalizację z Comarch Cracovią 1:4 i zakończyli sezon na siódmym miejscu. Nie da się jednak ukryć, że podopieczni Josefa Doboša na tle broniących tytułu krakowian zaprezentowali się z naprawdę dobrej strony.


Piąte starcie ćwierćfinału rozpoczęło się dokładnie tak samo, jak dwa poprzednie spotkania przy Siedleckiego, czyli od prowadzenia oświęcimian. Na listę strzelców wpisał się Damian Piotrowicz, który zaskoczył Rafała Radziszewskiego pewnym uderzeniem pod poprzeczkę. Biało-niebiescy grali wówczas w przewadze, bo na ławce kar siedział Andrew McPherson.

Krakowianie jednak popisali się błyskawiczną ripostą, doprowadzając do wyrównania po upływie zaledwie 29 sekund. 

Zbyt szybko daliśmy krakowianom wrócić do gry. Gdyby udało nam się „dowieźć” jednobramkową zaliczkę do przerwy, może w szeregi rywali wkradłaby się nerwowość. Tymczasem daliśmy sobie strzelić dwie bramki i od początku drugiej odsłony musieliśmy gonić wynik – zaznaczył Sebastian Kowalówka, skrzydłowy pierwszej formacji oświęcimian.

To właśnie po jego strzale oświęcimianie na początku drugiej tercji doprowadzili do wyrównania. Unia grała wówczas w podwójnej przewadze. Gdy na 3:2 podwyższył Wojciech Wojtarowicz, zrobiło się bardzo ciekawie. Jednak krakowianie wykorzystali atut własnego lodu i ostatecznie wygrali 6:4. 

Strzelając cztery gole w hali mistrza Polski, w dodatku tak klasowemu bramkarzowi jak Rafał Radziszewski, można było spokojnie myśleć o wygraniu i przeciągnięciu rywalizacji o kolejne spotkanie, które odbyłoby się w naszej hali. Sześć straconych goli to zbyt dużo, by myśleć o pokonaniu mistrza Polski – zwraca uwagę Kowalówka. 

Niestety, same gorące serca do walki to wciąż zbyt mały atut w konfrontacji z tak silnym rywalem. Wstydu jednak nie przynieśliśmy, ale z drugiej strony jestem przekonany, że sezon nie musiał się jeszcze dla nas skończyć. Szkoda, że nie udało nam się wygrać spotkań na własnym lodzie – kończy 30-letni skrzydłowy.



Powrót

Komentarze:

Istotnie trochę szkoda. Ale do chłopaków ani do trenera trudno mieć jakieś większe pretensje. Miejsce odzwierciedla aktualny potencjał klubu. W którym, powiedzmy to otwarcie, nie ma obecnie atmosfery do sięgania po jakieś większe sukcesy.
10/10
Sebastian - zapewne jeszcze byscie grali gdyby cala druzyna przylozyla sie w pierwszej fazie rozgrywek - a zwlaszcza przespanym meczu z Orlikiem. przeciez ten mecz wygladal tak - komu bardziej sie nie chce awansowac.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.



UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V