Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6538

MŚ elity: Kanada lepsza od USA (WIDEO)

2016-05-06 17:32:11

Reprezentacja Kanady od zwycięstwa rozpoczęła swój udział w mistrzostwach świata elity. W pierwszym meczu grupy B obrońcy tytułu pokonali Stany Zjednoczone 5:1.


Jedak wynik spotkania jako pierwsi otworzyli „Jankesi”. W 5. minucie dobrze rozegrali zamek, tworząc niesamowity kocioł pod bramką Cama Tablota. W końcu do krążka dopadł Patrick Maroon, który skutecznie dobił swój własny strzał.

Później gole zdobywali już tylko Kanadyjczycy. Już po 31 sekundach na bramkę Maroona odpowiedział Taylor Hall, który wykorzystał podanie zza bramki od Dericka Brassarda. W 9. minucie ekipa spod znaku „Klonowego Liścia” wyszła na prowadzenie. Ryan O'Reilly znakomicie odnalazł niepilnowanego Brendan Gallaghera, a ten popisał się soczystym, a przede wszystkim celnym uderzeniem w samo okienko!

Okrasą meczu było trafienie na 3:1, autorstwa Matta Duchene'a. Napastnik Colorado Avalanche świetnie zjechał z prawego skrzydła do środka, a następnie niesamowicie precyzyjnym uderzeniem z nadgarstka pokonał Keitha Kinkaida. 

W ostatniej odsłonie Kanadyjczycy skupili się przede wszystkim na kontrolowaniu wyniku. Nie zapominali też o podwyższaniu prowadzenia. W 46. minucie krążek w amerykańskiej bramce umieścił Boone Jenner, a wynik spotkania na 5:1 ustalił Brad Marchand. Warto zaznaczyć, że podopieczni Billa Petersa grali wówczas w liczebnym osłabieniu, a cała akcja była naprawdę przepiękna. Wszystko zaczęło się od Matta Duchene'a, który znakomicie przeciął podanie Austona Matthewsa. Następnie dograł do rozpędzającego się Marchanda, a ten wyprzedził defensora rywali i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza „Jankesów”.


USA – Kanada 1:5 (1:2, 0:1, 0:2)
1:0 - Maroon - Connor, Warsofsky (4:54, 5/4),
1:1 - Hall - Brassard, Perry (5:25),
1:2 - Gallagher - O'Reilly (8:48),
1:3 - Duchene - Ceci, Murray (31:37),
1:4 - Jenner - O'Reilly (45:54),
1:5 - Marchand - Duchene (51:16, 4/5).

Minuty karne: 10-6.
Strzały: 25-33.

USA: Kinkaid – Wideman (2), Hanifin; Larkin, Hinostroza (2), Foligno – McCabe, Skjei; Schroeder, Maroon (4), Matthews – Murphy, Warsofsky; Hendricks (2), Fasching, Wood – Santini; Motte, Connor, Vatrano oraz Compher.
Trener: John Hynes.

Kanada: Talbot – Tanev, Rielly; Hall, Brassard, Perry – Ceci, Murray; Duchene, Marchand, McDavid – Hutton, Dumba (2); Gallagher, Jenner (2), O'Reilly (2) – Matheson; Domi, Scheifele, Stone oraz  Reinhart. 
Trener: Bill Peters.





Z kolei w pierwszym meczu grupy A Szwecja dopiero po dogrywce pokonała Łotwę 2:1. 

Podopieczni Pär Mårts wyszli na prowadzenie już w 3. minucie po trafieniu Jimmiego Ericssona. Kapitan szwedzkiej kadry znalazł się w odpowiednim miejscu i znakomicie przymierzył w długi róg.

„Trzy Korony” dominowały, ale były na bakier ze skutecznością. Sposobu Jacoba Markströma nie potrafili znaleźć także Łotysze, którzy okazji na zdobycie bramki szukali po szybkich kontratakach.

Sytuacja zmieniła się dopiero w 52. minucie, gdy karminowo-białym przyszło grać w przewadze. Wtedy to genialnym uderzeniem z przestrzeni między bulikami popisał się Kristaps Sotnieks, który wyrównał i doprowadził do dogrywki.

W dodatkowym czasie gry decydujący cios zadali jednak Skandynawowie. Na ustach wszystkich szwedzkich kibiców znalazł się Gustav Nyquist. Skrzydłowy Detroit Red Wings najpierw sprytnie odebrał krążek Guntisowi Galvinsowi, potem wymienił gumę z Alexandrem Wennbergiem, by na sam koniec trafić do siatki i zapewnić "Trzem Koronom" dwa punkty.


Szwecja – Łotwa 2:1 (1:0, 0:0, 0:1, d. 1:0)
1:0 - Ericsson - Backlund, Fransson (2:52),
1:1 - Sotnieks - Redlihs, Dzerins (52:29, 5/4),
2:1 - Nyquist - Wennberg (64:04).

Minuty karne: 10-10.
Strzały: 44-21.

Szwecja: Markström – Erik Gustafsson I, Larsson; Omark, Backlund, Ericsson (2) – Erik Gustafsson II., Fransson;  Klasen, Wennberg (2), Nyquist (2) – Fantenberg (2), Nygren; Ritola, Rosén (2), Sundström – Norman, Sjogren, Lundberg.
Trener: Pär Mårts.

Łotwa: Merzlikins – Galvins, Siksna; Daugavins, Girgensons, Kenins – Cibulskis, Sotnieks (2); Redlihs, Bicevskis (2), Pavlovs – Sirokovs, Jerofejevs; Abols, Indrasis (2), Skvorcovs – Freibergs (2); Kulda, Dzerins (2), Bukarts. Meija.
Trener: Leonids Beresnevs.





Powrót

Komentarze:

Kanadziory grali jak w grze komputerowej. Krążek chodził jak po sznurku a akcje wykańczali z zimną krwią. Są o krok przed rywalem. Ale to początek, jeszcze wiele, wiele emocji :-)
Mieliśmy przyjemność oglądać Kanadę w środę będąc w Pradze,grają bardzo spokojnie,finezyjnie jak trzeba przyspieszyć to tak robią.Wczoraj to samo było można zaobserwować,to turniej więc trzeba gospodarować umiejętnię siłami.
Kanada...szybko, łatwo i przyjemnie :)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V