Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 8769

Strzał kolegi rozerwał mu ucho. Chciał grać dalej! (WIDEO)

2017-03-22 22:23:25

Niemiecki napastnik Yasin Ehliz doznał koszmarnej kontuzji w meczu o awans do półfinału play-offów DEL, gdy krążek po strzale kolegi z drużyny dosłownie rozerwał mu ucho na pół. Mimo to, zawodnik nie wrócił do gry tylko dlatego, że nie było takiej potrzeby.


Gracz Nürnberg Ice Tigers miał niezwykłego pecha w siódmym meczu ćwierćfinału play-offów DEL z Augsburger Panther. Ehliz ustawiony przed bramką rywali został trafiony w głowę przez krążek potężnie wystrzelony przez jego kolegę z zespołu Patricka Reimera. To, jak wyglądało jego lewe ucho później, nie nadaje się do pokazywania widzom o słabszych nerwach. Dookoła było pełno krwi, a ucho wydawało się rozerwane na kawałki.


Dla sportowców z wielu dyscyplin oznaczałoby to koniec sezonu i długą przerwę w grze. Ale nie dla hokeisty. Była przecież dopiero pierwsza tercja ważnego meczu. Ehliz wiedział, że potrzebuje szycia, ale po nim... chciał wrócić do gry. - Ucho miałem kompletnie rozerwane. Byłem trochę oszołomiony, ale plan był taki, że pojadę do szpitala, zszyją mi je i później wrócę do gry - opowiadał później. Jego pomoc drużynie nie była jednak potrzebna, bo ekipa z Norymbergi dobrze radziła sobie bez niego i ostatecznie wygrała mecz 5:3, awansując do półfinału. Gdy "Tygrysy" prowadziły, sztab zespołu uznał, że nie ma sensu ryzykować zdrowia gracza.

- Szycie trwało jakieś pół godziny. Gdy wróciłem do hali chłopcy prowadzili, więc poszedłem pod prysznic. Wróciłem na ostatnie dwie minuty i oglądałem końcówkę stojąc obok tafli - opowiada zawodnik. Po meczu wyszedł na lód z zabandażowaną głową i otrzymał owację od kibiców. Dziennik "Bild" nazwał go "najtwardszym zawodowcem w Niemczech", a facebookowy profil DEL skomentował "Twardy, twardszy, Ehliz". - Znam Yasina. Nie mam wątpliwości, że gdyby był potrzebny w tym kluczowym meczu, to zagrałby, żeby pomóc drużynie. To jeden z największych twardzieli w lidze - powiedział rzecznik prasowy Ice Tigers Roman Horlamus.


Fot. kolbert-press

24-letni gracz , który mówi o sobie, że jest "stuprocentowym Turkiem", ale reprezentuje Niemcy, miał zresztą swój udział w zwycięstwie w decydującym spotkaniu, bo zanim doznał fatalnego urazu strzelił gola. - Wygraliśmy ten mecz również dla niego. On też wprowadził nas do półfinału - skomentował pechowy strzelec w tej feralnej sytuacji, Reimer. - Nigdy nie chce się trafić w zawodnika i nie ma znaczenia czy chodzi o przeciwnika, czy kolegę z drużyny, ale czasem tak się zdarza. On jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem. W tym meczu nie było sensu, żeby wracał, ale to, że chciał to zrobić pokazuje, jakim jest "walczakiem". Inni zawodnicy pewnie zachowaliby się w tej sytuacji inaczej.

Nürnberg Ice Tigers zaczynają półfinał z Grizzlys Wolfsburg w piątek. Ehliz jest przekonany, że będzie wówczas na lodzie z kolegami. Sztab medyczny musi jednak najpierw sprawdzić czy nie doznał wstrząśnienia mózgu lub zakażenia ucha.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V