Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1982

Puchar Spenglera: Chmielewski i Wiercioch pojechali z rodzinami. Puchar odjechał do Finlandii (WIDEO)

2019-01-03 02:08:40

KalPa Kuopio pokonała w finale ostatniej imprezy hokejowej 2018 roku Kanadę. Puchar Spenglera odjechał na daleką północ, ale po Aronie Chmielewskim z Ocelaři Trzyniec i Patricku Wierciochu reprezentującemu „Klonowe Liście”, nie było widać smutku. W Szwajcarii grali i odpoczywali ze swoimi rodzinami.

Trzy lata z rzędu triumfy święciła drużyna narodowa Kanady. Jej skład w mniej więcej dwóch trzecich oparty był o graczy występujących na co dzień w ligach europejskich. Polskim akcentem można śmiało nazwać Wierciocha, którego rodzice wyemigrowali z naszego kraju za Ocean. Patrick urodził się już na północnoamerykańskiej ziemi, ale nigdy nie wstydził się swoich korzeni. Podejmując grę w Dynamie Mińsk cieszył się, że będzie tak blisko miejsca skąd pochodzi jego ojciec i matka.

„Wieżowiec” z Burnaby w klasyfikacji punktowej popisał się jedynie asystą w wygranym 6:2 drugim meczu pierwszej fazy z Thomas Sabo Ice Tigers Norymberga. To zwycięstwo po wcześniejszym triumfie 2:1 nad HC Davos pozwoliło Kanadyjczykom wygrać zmagania w grupie Cattini i pewnym krokiem zameldować się od razu w półfinale. Naprzeciwko przybyszów z Ameryki Północnej znów stanęły „Polarne Tygrysy”. Tym razem Kanada triumfowała 4:2, a Wiercioch oddał 2 strzały i spędził na lodzie ponad 19 minut. 


Do meczu finałowego wszystko szło zgodnie z planem, ale w decydującej grze trofeum, które już trochę „przyspawało się” przez ostatnie lata do „Klonowych Liści” odbił „czarny koń” imprezy, którym okazała się KalPa Kuopio. Finowie po dramatycznej serii rzutów karnych wygrali mecz 2:1. Wykonano aż 17 najazdów, a podopieczni Samiego Kapanena 3 razy pokonali Zacha Fucale’a wybranego najlepszym graczem ekipy kanadyjskiej w tym boju. 


Jeśli wierzyć słowom Wierciocha to w zdominowanej ligą NHL Kanadzie, Puchar Spenglera będący najstarszym turniejem hokejowym świata ma swoje stałe i eksponowane miejsce w kalendarzu.

 Ten turniej jest ważnym wydarzeniem w mojej ojczyźnie – mówi obrońca, w którego żyłach płynie polska krew. – To także ważne wydarzenie dla mojej rodziny. Wszyscy, którzy interesują się w Kanadzie hokejem w okresie Świąt Bożego Narodzenia żyją mistrzostwami świata juniorów i Pucharem Spenglera. Trzeba wcześnie wstawać, żeby oglądać transmisje z Europy. Najlepiej jest, kiedy czempionat do lat 20 odbywa się w Ameryce Północnej, bo wtedy można zaliczyć mecz ze Szwajcarii rano i juniorskie boje wieczorem. To był mój stały „rozkład jazdy” pomiędzy świętami a Nowym Roku, gdy byłem dzieckiem.

 Zawsze byłem zaskoczony tym, ilu kanadyjskich kibiców przyjeżdża do Davos, aby na żywo oglądać Puchar Spenglera – kontynuuje Wiercioch. – Nawet śledząc same transmisje telewizyjne nie da się nie zauważyć wspaniałej atmosfery płynącej z trybun w czasie tego turnieju.
 
Były defensor Ottawa Senators i Colorado Avalanche wzorem innych hokeistów postanowił skorzystać z okazji i zabrać do Szwajcarii swoją rodzinę. To jedna z tradycji tej imprezy. Szczególny okres, w którym jest rozgrywana wpisuje się w rodzinny charakter i świąteczny klimat.

 Próbowałem sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wcześniej byłem w Szwajcarii i wychodzi na to, że chyba nawet przejazdem tutaj nie zagościłem – analizuje Wiercioch. – Jesteśmy tu z moją żoną po raz pierwszy. 

Rodzinnie i radośnie czas turnieju przeżył również Chmielewski, który u swojego boku w najwyżej położonym mieście Europy miał żonę Paulinę oraz córkę Noemi.

 Wspaniale, że mogliśmy przyjechać z bliskimi. Rodzina jest najważniejsza – mówi reprezentant Polski. – Bardzo chciałbym podziękować za tę możliwość władzom naszego klubu. Ogromnie się cieszę, że całe Święta Bożego Narodzenia mogłem przeżyć z żoną i córką. Uwielbiam kiedy są blisko. Noemi jest fanką jeżdżenia na sankach, a tutaj mamy codziennie czas oddawać się tej przyjemności. Mogąc być w tym pięknym miejscu razem z rodziną czuję się jakbym wygrał los na loterii.

Od strony sportowej ten wyjazd nie był aż tak udany dla Ocelaři. W grupie Torriani najpierw przegrali 1:2 po rzutach karnych z Mietałłurgiem Magnitogorsk, a następnego dnia ulegli późniejszym triumfatorom z Kuopio 1:3. Ponieważ żadna z drużyn nie kończyła udziału po fazie eliminacyjnej, hokeiści z Trzyńca z ostatniego miejsce zameldowali się w ćwierćfinale, gdzie musieli uznać wyższość gospodarzy. HC Davos wygrał 3:1. 


Polak występował w czwartej formacji ataku i choć nie zdobył żadnego punktu, pokazał się z dobrej strony, prezentując waleczność oraz serce do gry.

 Miałem problemy z aklimatyzacją na wysokości około 1600 metrów nad poziomem morza – wyznaje Chmielewski. – Po pierwszym treningu zapychało mnie w piersiach. Nie mogłem oddychać normalnie. Ciężko było też w pierwszym meczu. Kręciło mi się w głowie, no i były problemy z łapaniem powietrza. Oczywiście w żadnym w wypadku proszę nie traktować moich słów jako wymówki. Każda drużyna miała te same warunki.

Dla państwa Chmielewskich te święta były wyjątkowe, ponieważ ostatni już raz spędzali je w gronie trzyosobowym. W drodze na ten świat znajduje się bowiem, być może kolejny hokeista. Nasz zawodnik wraz z żoną oczekują potomka.

 Konsultowaliśmy z lekarzem, czy Paulinie nie zaszkodzi lot samolotem – opowiada Chmielewski. – Ponieważ nie było żadnych przeciwwskazań zdecydowaliśmy się na ten krok. Oczekujemy narodzin Nicholasa, a to sprawia, że pewnych rzeczy nie zrobimy. Dla przykładu, nie chodzimy pieszo w góry, tylko korzystamy z kolejki linowej. Paulina dobrze się przygotowała na ten wyjazd. Ma ze sobą specjalne buty antypoślizgowe wysokiej jakości. Myślę, że wszystko będzie dobrze.

Fot. hcocelari.cz

Mała Noemi również była ogromnie zadowolona z wypadu w Alpy. Już na samym początku wycieczki czekała ją duża atrakcja związana z dotarciem na miejsce rozgrywania turnieju.

 Latała już z nami kilkukrotnie – informuje polski napastnik. – Ona to bardzo lubi. Po wylądowaniu w Zurychu zapytała nawet, dlaczego tak krótko było „fruuuu”? Latem była z nami na Malediwach, a to oznaczało 11 godzin w powietrzu. O dziwo, nie było z nią żadnych problemów. Mówimy na nią „dziecko samolot”. 



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V