Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5989

MŚ elity: Wielki powrót w trzeciej tercji. Kanada zagra o "złoto" (WIDEO)

2017-05-20 17:44:35

Po dwóch tercjach klasyku Kanada - Rosja w półfinale Mistrzostw Świata w Kolonii niewiele wskazywało na to, że Kanadyjczycy zagrają o trzeci mistrzowski tytuł z rzędu. Ale w ostatnich 20 minutach odwrócili losy meczu i pokonali swojego wielkiego rywala, awansując do jutrzejszego finału.


"Kanada - główna bitwa Znaroka" - pisał dziś na pierwszej stronie rosyjski dziennik sportowy "Sport-Express", przypominając, że selekcjoner reprezentacji Rosji jeszcze w czasie swojej kadencji nie pokonał Kanadyjczyków. Fakt, że próbował tylko dwa razy - w finale Mistrzostw Świata przed dwoma laty przegranym z kretesem 1:6 i w półfinale ubiegłorocznego Pucharu Świata, kiedy obie drużyny miały do dyspozycji wszystkie największe gwiazdy, a Kanada wygrała 5:3. Rosyjscy kibice liczyli jednak, że do trzech razy sztuka.

Dzisiejszy półfinał z większym animuszem rozpoczęli Kanadyjczycy prowadzeni przez Jona Coopera, którzy od pierwszych sekund rzucili się do ataku, ale nie znaleźli sposobu na broniącego bramki "Sbornej" Andrieja Wasilewskiego. W kolejnych minutach to Rosjanie doszli jednak do głosu i oni w pierwszej tercji strzelali częściej (11-7), ale po pierwszej odsłonie wynik był bezbramkowy.

W drugiej tercji Kanadyjczycy dużo czasu poświęcali na dyskusje z sędziami. Częściowo trudno się było dziwić, bo prowadzący mecz Mark Lemelin i Daniel Stricker nie mieli najlepszego dnia, a do tego w drugiej tercji mylili się głównie na korzyść Rosji. Tak jak wtedy, gdy na ławkę kar odesłali Marka Scheifele, który zaatakował łapiącego sunący po lodzie krążek Wasilewskiego, ale nie ukarali Bogdana Kisielewicza, który w rewanżu na ich oczach uderzył Kanadyjczyka w twarz.

Jednak słaba postawa arbitrów nie miała wpływu na gola, którym "Sborna" otworzyła wynik meczu w 33. minucie. Po świetnym rozegraniu krążka w tercecie Nikita Kuczerow - Artiemij Panarin - Jewgienij Kuzniecow ten ostatni z najbliższej odległości wpakował "gumę" do bramki Calvina Pickarda i dał swojej drużynie prowadzenie. A jego koledzy asystując umocnili się na dwóch pierwszych miejscach w klasyfikacji punktowej imprezy - Panarin z 15, a Kuczerow z 14 punktami.

Już półtorej minuty później Wayne Simmonds trafił na ławkę kar za uderzanie, a najlepiej grająca na tych mistrzostwach w przewadze Rosja dostała swoją okazję do podwyższenia wyniku. I znów nie najlepiej zachowali się sędziowie, którzy po wykluczeniu Simmondsa nie zauważyli, jak Siergiej Płotnikow uderzył rywala w tył głowy. A Rosjanie swoją grę w przewadze zamienili na drugiego gola. Tym razem na listę strzelców wpisał się Nikita Gusiew, a Panarin znów asystował i dołożył swój 16. punkt na turnieju. Po tym golu "Sborna" zupełnie dominowała na lodzie, a Kanadyjczycy nie potrafili się otrząsnąć.

Nieco lepiej wyglądała ich gra przez ostatnie półtora minuty drugiej odsłony, gdy na ławkę kar trafił Artiom Zub, ale nie umieli znaleźć sposobu na Wasilewskiego. W przewadze w związku z karą dla Zuba Kanada zaczęła również trzecią tercję, a podopieczni Jona Coopera są przecież na tym turnieju specjalistami numer 2 od wykorzystywania przewag. Już w 17. sekundzie trzeciej tercji o tym przypomnieli. Mark Scheifele idealnie dostawił kij do krążka wystrzelonego przez Nathana MacKinnona i zdobył bramkę kontaktową na 1:2. Jak się później okazało, był to początek wielkiego powrotu Kanady, która zupełnie zdominowała trzecią tercję.

Pomogły jej w tym kolejno łapane przez Rosjan kary, ale akurat w następnych przewagach drużyna Coopera nie grała najlepiej. Losy meczu odwróciła dopiero grając 5 na 5 w polu. Kanadyjczycy próbowali zarzucać bramkę Wasilewskiego strzałami, ale dopiero gdy w 56. minucie Travis Konecny podał do MacKinnona ten strzałem po lodzie doprowadził do remisu. Chwilę później Rosja straciła obrońcę pierwszej formacji Władisława Gawrikowa, na którego nogę przypadkowo upadł Alex Killorn. Defensor Łokomotiwu Jarosław musiał się udać do szatni i już do gry nie wrócił.

A dalej dla jego kolegów było już tylko gorzej. Dokładnie 111 sekund po wyrównującym golu MacKinnona Kanada po raz pierwszy wyszła na prowadzenie. Pierwszy strzał Ryana O'Reilly'ego jeszcze został zablokowany, ale krążek odbił się po nim od Płotnikowa i przypadkowo jeszcze raz trafił do napastnika Buffalo Sabres, który na tych mistrzostwach jest prawdziwym ofensywnym liderem kanadyjskiej drużyny. O'Reilly spróbował po raz drugi i dał swojej drużynie gola na 3:2. Można się zastanawiać czy Rosjanie celowo w trzeciej tercji przyjęli taktykę bronienia wyniku, czy w związku z licznymi karami nie byli w stanie się przeciwstawić rozpędzonym Kanadyjczykom, ale tak czy inaczej koniec był dla nich bardzo zły.

Oļegs Znaroks zdecydował się jeszcze na wycofanie bramkarza, ale po tym jak Kuzniecow stracił krążek w tercji ataku obrońcy tytułu wyszli z kontrą i Sean Couturier strzałem do pustej bramki zdobył swojego pierwszego gola na MŚ, ustalając wynik na 4:2. Trzecią tercję pod względem liczby strzałów Kanada wygrała aż 19-5. Taki sposób odwrócenia losów meczu może być uważany za zemstę Kanadyjczyków za finał Mistrzostw Świata 2008, gdy na własnym terenie w Quebec City do 49. minuty prowadzili z Rosją 4:2, ale prowadzeni przez Wiaczesława Bykowa rywale odrobili dwa gole, a w dogrywce Ilia Kowalczuk dał "Sbornej" złoty medal. Dzisiejszy rewanż był oczywiście czysto teoretyczny, bo w tamtym meczu nie grał żaden z uczestników tego półfinału.

Jutro w finale Kanada zagra o trzeci z rzędu, a 27. w historii tytuł hokejowego mistrza świata. Trzech złotych medali z rzędu nie zdobył nikt od 16 lat, gdy Czesi triumfowali w latach 1999-2001. Rosji pozostaje gra o brązowy medal. Swój ostatni tytuł zdobyła w 2014 roku w Mińsku.

Powiedzieli po meczu:

Nathan MacKinnon (Kanada):
Fajnie być częścią takiego powrotu. Po drugiej tercji trener wszedł do szatni i przypomniał nam, że jesteśmy jednym z najszybszych zespołów na tym turnieju, a przez dwie tercje jeździliśmy bardzo wolno. Cały czas wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie to odrobić, bo wiemy, że dwubramkowe prowadzenie jest w hokeju najgorsze. Nie wykorzystaliśmy kilku przewag w trzeciej tercji, ale zaraz po golu wyrównującym zdobyliśmy trzeciego i to był kluczowy moment.

Jewgienij Dadonow (Rosja): Trudno mi powiedzieć, co się stało. Ale po prostu się stało... Nie powiedziałbym, że w tej trzeciej tercji oni pokazali coś szczególnego. Przy trzecim golu krążek po prostu przypadkowo spadł na kij przeciwnika. Byliśmy blisko finału, ale nam się nie udało. Oczywiście wszyscy jesteśmy teraz rozczarowani.

Kanada - Rosja 4:2 (0:0, 0:2, 4:0)
0:1 Kuzniecow - Panarin - Kuczerow 32:16
0:2 Gusiew - Szipaczow - Panarin 34:50 (w przewadze)
1:2 Scheifele - MacKinnon - Parayko 40:17 (w przewadze)
2:2 MacKinnon - Konecny 55:07
3:2 O'Reilly - Matheson 56:58
4:2 Couturier - O'Reilly - Parayko 58:53 (pusta bramka)
Strzały: 38-28.
Minuty kar: 10-22.
Widzów: 16 469.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V