Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 7161

Łukaszenka wściekły na hokeistów. "Powinni grać za minimalną pensję"

2017-05-27 14:15:02

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka negatywnie ocenił występ reprezentacji tego kraju na zakończonych przed tygodniem Mistrzostwach Świata. Znany również jako kibic hokeja Łukaszenka zrugał działaczy za brak wyników podczas specjalnego spotkania.



Łukaszenka wezwał najważniejszych ludzi białoruskiego hokeja na spotkanie po Mistrzostwach Świata w Kolonii i Paryżu, podczas których Białoruś dopiero w ostatniej kolejce uratowała się przed spadkiem z elity. Drużyna trenera Dave'a Lewisa zakończyła swój występ na światowym czempionacie zajmując dopiero 13. miejsce. Ten wynik nie zadowala ani prezydenta, ani kibiców. Stąd ton, jakim białoruski dyktator zwracał się do działaczy był dość ostry.

Łukaszenka twierdzi, że hokeiści w jego kraju zarabiają zbyt wiele, by mieć motywację do osiągania sukcesów. - Pensje dla hokeistów powinny być minimalne, a płacić trzeba im dopiero, gdy osiągną wyniki - powiedział. Później w programie "Panorama" w białoruskiej telewizji rozwinął swoją myśl, mówiąc, że zawodnicy "mają w oczach tylko zieleń", odnosząc się do pieniędzy. - Oni nie myślą o niczym oprócz pieniędzy. Wszyscy mają "zielone oczy", nikt już nie ma brązowych albo niebieskich. Nie mam nic przeciwko płaceniu zawodnikom, ale za co mamy płacić? Jeśli ktoś się rozwinie, będzie dobrym hokeistą i osiągał wynik, to wtedy jest inna rozmowa.

Prezydent Białorusi podkreśla, że niskie wynagrodzenie zasadnicze w połączeniu z wysokimi premiami za wyniki jest jedynym sposobem, by zmotywować hokeistów do lepszej gry. - Teraz jest inaczej i dlatego wszyscy jeżdżą Mercedesami, a nie ma wyników - mówi. - Kilku dobrych trenerów mówiło mi, że jeśli wprowadzi się takie zasady, to wszyscy nasi zawodnicy wyjadą do Rosji. Niech jadą, zobaczymy, który tam zostanie. Kogo Rosja będzie chciała z naszych, skoro ma mnóstwo swoich hokeistów.

Łukaszenka jest tym bardziej zły z powodu braku zadowalających go wyników, że na Białorusi aż 18 % środków publicznych przeznaczanych na sport idzie właśnie na hokej. - 1/5 wszystkich wydatków na kulturę fizyczną idzie na jedną dyscyplinę, a wyników nie ma - grzmiał na spotkaniu z działaczami. - Zamiast dumy z wyników po meczach kibice odczuwają wściekłość i zaczęli już pisać do mnie listy w tej sprawie. I ja się z nimi zgadzam - reprezentacja gra bez zaangażowania, nie ma w ogóle gry zespołowej, nie mówiąc już o wystarczających umiejętnościach indywidualnych.

Prezydent jako naczelny hokejowy ekspert kraju ma także swoje zdanie na temat prowadzenia drużyny przez trenera Lewisa. - Praca trenerska była żenująca! - wścieka się. - Kiedy gra się z Kanadyjczykami, Rosjanami czy Szwedami to trzeba walczyć. Nawet jeśli przegramy, ale zostawimy serce na lodzie, to ludzie nam wybaczą. Ale jeśli przegrywa się mecz przed jego rozpoczęciem, bo nogi się trzęsą, to nawet nie ma się siły jeździć na łyżwach. Trzeba lepiej przygotowywać drużynę fizycznie!

W trakcie spotkania z działaczami Łukaszenka zapowiedział obcięcie funduszy dla hokeja do czasu poprawy wyników. - Nie będzie dotacji, dopóki nie dacie normalnego produktu - zagroził. - Jeśli będą wyniki, to będą pieniądze. Znacie moje wymagania. Jeśli jesteście w stanie zarabiać bez państwowych dotacji, to płaćcie, ile chcecie. Ale jeśli bierzecie pieniądze z budżetu, to bądźcie tak dobrzy i odpłaćcie za to wynikami.

Białoruskiemu prezydentowi w obecnej sytuacji hokeja w jego kraju nie podoba się właściwie nic. Negatywnie ocenił szkolenie młodzieży, wyniki reprezentacji, ale także występy Dynama Mińsk, które w ostatnim sezonie KHL odpadło z rywalizacji o Puchar Gagarina w pierwszej rundzie play-offów. Dodatkowo skrytykował stan białoruskiej ekstraklasy, której mistrzem został Nioman Grodno z Grzegorzem Pasiutem w składzie. Łukaszenka liczył, że po dołączeniu przez stołeczne Dynamo do KHL krajowa liga będzie miejscem rozwoju dla młodych zawodników, którzy później będą zasilać drużynę w KHL, ale tak się nie stało.

- Dynamo nie osiągnęło tego, co było obiecane, a nasza liga raczej nie stała się fabryką, w której hokejowe talenty dorastają i rozwijają się. Właściwie powiedziałbym, że w tej chwili nie mamy krajowej ligi - ocenił ostro. Rzeczywiście dużym problemem białoruskiej ekstraklasy są ogromne dysproporcje umiejętności między kilkoma najsilniejszymi zespołami, takimi jak Nioman, Junost Mińsk i HK Homel, a resztą ekip, które regularnie są przez czołówkę gromione w dwucyfrowych rozmiarach. - Jeśli mówię o podniesieniu nagród za wyniki, to trzeba to znacząco zrobić w lidze, żeby opłacało się w niej grać - mówi prezydent.

Białoruski dyktator rządzący swoim krajem nieprzerwanie od 23 lat już nie po raz pierwszy wezwał działaczy "na dywanik" po słabych występach reprezentacji. Ba, w przeszłości używał już mocniejszego języka. We wrześniu ubiegłego roku po przegranym przed własną publicznością w Mińsku turnieju kwalifikacyjnym do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang zagroził działaczom, że "zrobi z nimi porządek", a przed rokiem, gdy podobnie jak tym razem Białoruś dopiero w ostatnim meczu utrzymała się w elicie mówił, że zawodnicy powinni iść "zamiatać ulice" . Na razie jednak żaden za miotłę nie chwycił.

Białoruscy działacze sportowi regularnie stawiają się przed obliczem prezydenta, by tłumaczyć się z wyników, ale hokej zajmuje tu pozycję szczególną, bo jego przedstawiciele mają z nim spotkania osobne. Łukaszenka wyjaśnia, że nie wynika to z faktu, iż on sam uprawia tę dyscyplinę i jest jej wielkim kibicem, a raczej jest spowodowane dużą popularnością hokeja w kraju. - U nas ludzie nie są hokejem tylko zainteresowani. Miliony są od niego wręcz uzależnione. To dotyczy niemal całej populacji Białorusi. A wyników nie ma. Drugi raz z rzędu byliśmy blisko spadku z elity, a w kwalifikacjach olimpijskich przegraliśmy ze Słowenią, która nie ma jakichś gwiazd - tłumaczy, zapominając o Anže Kopitarze.

Ponadto, jak w wielu krajach autorytarnych, sport stanowi na Białorusi element państwowej ideologii, która ma przekonywać obywateli, że w kraju dobrze się dzieje. Na spotkaniu z działaczami prezydent przyznał to wprost. - To główna ideologia naszego kraju, bo wpływa na nastrój ludzi. Ideologia to nie jest jakiś wykład, na który może przyjść 300-500 osób. Hokej oglądają miliony ludzi i w tym jest cała rzecz - powiedział.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V