Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5218

Dokąd zmierzasz hokejowa Czechosłowacjo? Cz.2

2017-06-14 12:06:08

Tak jak pisałem w części pierwszej do mistrzostw świata organizowanych w Koszycach i Bratysławie pozostały niecałe dwa lata. Kolonia naszych południowych sąsiadów grających w NHL drastycznie spada. Ma to swoje odzwierciedlenie w poziomie obu reprezentacji i jakości hokeja, jaki obecnie prezentują.


Jeśli ktoś jest zainteresowany rozważaniem na temat kadry Czech, to zapraszam do poprzedniej części. Żeby nie przynudzać przydługim wstępem, dzisiaj pod lupę weźmiemy Słowaków.

Jak mówi przebój mistrzostw świata organizowanych w 2011 na Słowacji miała to być „hokejowa republika i kraina”. Jeśli prześledzimy ich całą historię w ciągu 22 lat, w elicie Słowacy wywalczyli mistrzostwo świata w 2002 roku, wicemistrzostwo w 2000 i 2012 oraz brązowy medal w 2003 roku. Najlepsze miejsca na igrzyskach to piąte w 2006 i czwarte w 2010. Ogólnie w przeciągu całej swojej historii zdobyli 4 medale. Mało? Może i tak. Ale jeśli potraktujemy Słowację jako „młodszego brata” Czech, który zawsze był trochę biedniejszy i słabszy to ten wynik uważam za całkiem przyzwoity. Pewnie część z was puka się w głowę i powie, że Słowacja nigdy nie była jakąś potęgą hokejową, więc o co mi chodzi. Pełna zgoda, ale czy była w stanie przyciągnąć kibiców i powalczyć z najlepszymi? Moim zdaniem tak. Jeśli poprosilibyśmy jakiegoś laika o wskazanie najlepszego zespołu pomiędzy Danią, Szwajcarią, Niemcami, Łotwą, Białorusią i Słowacją, moim zdaniem wielu wskazałoby właśnie tych ostatnich. Jakoś tak zawsze kojarzyli nam się z hokejem. Jak sprawy mają się obecnie?
 


Właściwie to nie wiadomo od czego zacząć. U18? Można powiedzieć, że jest poprawa skoro są w stanie zakwalifikować się do play offów po spadku z elity(!) w 2011 roku. Tylko to dość marne pocieszenie, bo jakiegokolwiek rozwoju próżno tu szukać. Można mówić raczej o dużej stagnacji. Jaskółką nadziei był bardzo dobry występ rocznika U20 w 2015 roku, a tak młodzi zawodnicy byli zmuszeni grać głównie o przetrwanie w hokejowej elicie. Seniorzy w ciągu ostatnich 8 lat zagrali raz w finale i zaliczyli tylko jeden występ w play off. Sportowo bardzo mocno rozczarowywali swoich kibiców - szczególnie w 2011 roku, gdzie byli gospodarzem. Ich sytuację można porównać do występów naszych kopaczy z początku XXI wieku, czyli meczu otwarcia, meczu o wszystko i meczu o honor. Inny był jedynie rok 2012, który słowaccy kibice wspominają pewnie do dzisiaj. Ich kadra oczarowała wszystkich pokonując Kanadę w ćwierćfinale, następnie wysyłając do małego finału Czechów, a sami ulegli dopiero Sbornej w wielkim finale. Wynik ponad stan zamazuje obraz? Być może, ale trzeba oddać królowi, co królewskie. Skąd taki nagły spadek po najlepszym okresie z 2000 do 2005 roku? Sprawdźmy zatem co na to liczby z NHL.


Źródło: Opracowanie własne

Obecnie w NHL gra 13 Słowaków. W 2003/2004 roku grało ich najwięcej, bo aż 38. Jest różnica? To prawdziwa przepaść. Kto obecnie reprezentuje te wąskie grono? Oto oni: Zdeno Chára (40 lat), Marián Hossa (38 l.), Marián Gáborík (35 l.), Peter Budaj (35 l.), Jaroslav Halák (32 l.), Andrej Sekera (31 l.), Tomáš Tatar (27 l.), Richard Pánik (26 l.), Marek Hrivík (26 l.), Martin Marinčin (25 l.), Tomáš Jurčo (25 l.), Marko Daňo (23l.), Peter Cehlárik (22 l.). Pierwszy wniosek? Jak to możliwe, że pierwsza trójka ma już razem 113 lat… Czas leci, nie da się ukryć. Dodajmy do tego dwóch kolejnych zawodników na newralgicznej pozycji bramkarza i zostaje nam już tylko 8 graczy. Słownie ośmiu. Najwyżej sklasyfikowany Słowak w punktacji kanadyjskiej, to Tomáš Tatar na 120. miejscu. Trochę słabo jak na hokejowa krainę.

Ile grali w tym roku w NHL nasi południowi sąsiedzi?
 
Źródło: Opracowania własne

W tym roku zagrali o 80 meczy więcej niż sezon wcześniej. Czy możemy mówić o pozytywnym trendzie? Nie do końca bym się zgodził. Raczej kolejny raz użyłbym słowa stagnacja. Słowacy ugrzęźli w martwym punkcie. Od siedmiu lat grają wąskim gronem zawodników, które się starzeją. Strach pomyśleć co będzie, gdy gracze 30+ przestaną nadążać za ligą i będą musieli ją zmienić. Reszta jest w najlepszym wieku do grania. Słowacy przecież kochają hokej i tęsknią za tymi wielkimi nazwiskami, które porywały tłumy jak Miroslav Šatan, Peter Bondra, Žigmund Pálffy, Peter Šťastný czy świętej pamięci Pavol Demitra. Najgorszą informacją jest to, że zamiast wymieniać następców łatwiej wskazać tych, którzy niebawem dołączą do szanowanego  grona „emerytów”.

Skoro żaden Słowak nie znalazł się w pierwszej setce klasyfikacji kanadyjskiej to jak punktowali?


Źródło: Opracowania własne

W minionym sezonie zdobyli łącznie 245 punktów. Jest to też drugi najgorszy wynik po katastrofalnym zeszłym sezonie, nie ujmując w tym lokautu. Gdyby przeliczyć to na średnią to zawodnicy zdobywali po 22 punkty (nie wliczając w wynik bramkarzy). Niby przyzwoicie, ale z tych 245 punktów aż 135 zdobyli Tatar, Hossa i Panik. 

Poziom kiepskich wyników na arenie międzynarodowej to moim zdaniem problem wykraczający poza NHL. Pierwszym z nich może być osoba Zdeno Cígera, który nie bardzo ma pomysł jak prowadzić te kadrę. Jeśli umiejętności na lodzie nikt nie mógł mu odmówić podczas jego sportowej kariery, to jego praca w boksie pozostawia wiele do życzenia. Widzą to też chyba zawodnicy, którzy niezbyt chętnie zgłaszają się do kadry. Kolejny problem? To czego Czesi teoretycznie nie mają. czyli drużyna eksportowa KHL - Slovan Bratysława. Złote dziecko słowackiego hokeja boryka się z dużymi problemami. W tym roku nie było pewne czy dograją sezon ze względu na problemy finansowe, a w świetle informacji o okrojeniu ligi kontynentalnej w przyszłości ich obecność nie jest tam w cale pewna. Gdy po kolejnym mistrzostwie kraju w 2012 roku podjęto decyzję o próbie podjęcia rywalizacji międzynarodowej wszyscy pokładali nadzieję powrotu na właściwe tory tej dyscypliny w Słowacji. Efekt? W ciągu pięciu lat grania zespół dwa razy zakończył swój udział w rozgrywkach na poziomie pierwszej rundy play off konferencji. W zeszłym roku występowało w nim co prawda aż 24 Słowaków (39 hokeistów liczyła cała kadra), jednak o sile zespołu stanowili Jeff Taffe, Jonathan Cheechoo, Kyle Chipchura, Žiga Jeglič i Nick Plastino, czyli zawodnicy zza granicy. W bramce też próżno szukać reprezentanta kraju. Najlepszy Słowak zdobył raptem 14 punktów w ciągu całego sezonu (60 spotkań)– Patrik Lušňák. Rok wcześniej? Najlepsi gracze to Lukáš Kašpar,  Žiga Jeglič, Rok Tičar i Cam Baker. Sezonem, w którym to Słowacy realnie stanowili siłę tego zespołu był ten pierwszy, czyli sezon 2012/2013 kiedy wszyscy wierzyli w moc tego projektu. 

Liga Słowacka również nie jest jakoś bardzo atrakcyjna dla zawodników. Na pewno strzałem w „10” nie było dołączenie do dwóch poziomów rozgrywkowych kadry U20 na nie do końca zrozumiałych i jasnych zasadach dla osób postronnych. Na własnym podwórku możemy sami zobaczyć, że dla kibiców nie jest to ciekawe rozwiązanie. Liga na przestrzeni lat została zdominowana przez zespół z Bratysławy, który w konsekwencji przeniósł się do KHL i drugi co do wielkości hokejowy ośrodek z Koszyc. Dość powiedzieć, że w tym roku najlepiej punktującym zawodnikiem był Ladislav Nagy. Tak, dokładnie ten Nagy, który debiutował w NHL w sezonie 1999/2000 dla St. Louis Blues. Zaskoczeni? W tym sezonie Jozef Stümpel (obecnie 44 lata i debiut w Boston Bruins w 1992/1993 roku) rozegrał 46 meczy i zdobył 17 punktów. Nieźle co? Ale raczej dla łowców autografów. Wiadomo, że są sportowcy którzy pomimo wieku są w stanie trzymać bardzo wysoki poziom, ale w tym wypadku raczej świadczy to o słabości ligi… Śmiało można stwierdzić, że Słowacy sami się topią we własnym błocie. Lepsi gracze uciekają do ligi czeskiej, bo tylko tam widzą perspektywę na rozwój. 

Gdy weźmiemy pod lupę obecny skład kadry to możemy wysnuć kolejny wniosek. Reprezentacja, która z ogromnym trudem utrzymała w tym roku ten kraj w hokejowej elicie grała głównie w Czechach. Pozostali kadrowicze? Tylko 5 zawodników z KHL, 3 z lig skandynawskich, 9 z ligi słowackiej i żadnego gracza zza oceanu.
 
W tym momencie warto wrócić do zdobywców brązowych medali z 2015 roku. Gdzie obecnie grają nadzieje słowackiego hokeja, które stanowiły o sile tamtego sukcesu? Peter Cehlárik w tym roku zaliczył debiut w NHL dla Boston Bruins, Erik Černák zbiera szlify w AHL, Denis Godla uczy się najlepszej szkoły fińskich bramkarzy, grając w tamtejszych ligach na różnych poziomach, Pavol Skalický przebija się ciągle do składu Slovana Bratysława, a po nieudanej przygodzie w tym klubie Mislav Rosandic w przyszłym roku przenosi się do Hradca Kralove, Robert Lantosi gra w podrzędnych ligach szwedzkich, Dávid Šoltés reprezentuje zespół z Koszyc (14 punktów w tym roku) tak jak Patrick Koys i Matúš Holenda, którzy również pozostali w kraju. Największa gwiazda i kapitan tego zespołu Martin Réway cały zeszły rok stracił przez kontuzję i po jego wojażach w Europie(finalnie w przyszłym sezonie ma grać w AHL) nie bardzo wiadomo, w którą stronę będzie podążać. Trochę słabo jak zestawimy to z wielkimi gwiazdami słowackiego hokeja i czekającymi na jakieś lepsze dni kibicami no nie?

Jeśli zbierzemy to wszystko w logiczną całość to dostaniemy nie najlepszy, żeby nie użyć słowa dramatyczny obraz słowackiego hokeja. Tak to już chyba niestety jest, że wszystko zaczyna psuć się na własnym podwórku i potem odbija na całej reszcie. Ciężko wyobrazić sobie dobrze prosperujący projekt bez dobrego zaplecza i ludzi rzetelnie pracujących na sukces u samych jego podstaw, bo nawet przy ciągłym udawaniu, że nic się nie dzieje w końcu przysłowiowe trupy wypadną z szafy. Tak mam wrażenie właśnie teraz dzieję się na Słowacji. Wszyscy mówili, że przecież nie jest tak źle wskazując tylko na pozytywy. A co jak nie będzie już na co wskazać?

Na sam koniec, żeby włożyć trochę refleksji dla nas i tego, gdzie jest polski hokej, to może ktoś pamięta jak grała nasza kadra z reprezentacją U23 Słowacji w tym roku, przed najważniejszymi dla nas Mistrzostwami Świata? Jeśli oni są po drugiej stronie, to gdzie nam do hokejowej elity…



Powrót

Komentarze:

Słowacy przez wiele lat ciągnęli swój hokej dzięki czeskiej szkole. Obecnie to się skończyło, a że większość trenerów i działaczy miało bardzo wysokie mniemanie o swojej "doskonałej słowackiej szkole hokeja " to efekty są dziś widoczne. Jest tam niewiele ośrodków dobrze szkolących (notabene Slovan do nich nie należy -w większości bazują oni na graczach z innych klubów ), a najlepszy z nich w Trenczynie od wielu lat przeżywa duże kłopoty finansowe. Co ciekawe, do tej pory młodzi zawodnicy grający w silniejszych ligach niż słowacka mają duże problemy z grą w reprezentacji w wyższej kategorii wiekowej (i to bynajmniej nie przez brak umiejętności, bo te są duże ). Może ostatnio tamtejsi włodarze zaczęli nieco schodzić na ziemię, ale kiedy to przyniesie jakieś efekty w postaci lepszych wyników to trudno powiedzieć.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V