33. drużyna w NHL coraz bliżej? Teksas wyrasta na faworyta
Co prawda od zakończenia sezonu 2025/2026 w NHL minęły trzy miesiące, ale świat, w tym także ten sportowy, nie znosi próżni. Władze najlepszej hokejowej ligi świata robią wszystko, aby z każdym rokiem była ona jeszcze ciekawsza. Ostatnio wyszli z kolejnym śmiałym pomysłem.
Patrząc na pierwsze półrocze trwającego roku, jedynie pod kątem sportowym, można śmiało powiedzieć, że Stany Zjednoczone miały w nim swoje przysłowiowe "pięć minut". Najpierw w lutym męska hokejowa reprezentacja tego kraju po 46 latach przerwy ponownie sięgnęła po złoto Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Amerykanie w wielkim finale tego turnieju rozgrywanego w Mediolanie po kapitalnym pojedynku pokonali Kanadę 2:1 zdobywając trzeci tytuł mistrzów olimpijskich w historii.
Kiedy euforia Amerykanów związana ze złotem ZIO zaczęła powoli opadać, ich uwaga skupiła się tym razem na rywalizacji o Puchar Stanleya. Tutaj również byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej, sześciomeczowej rywalizacji. Ostatecznie o wszystkim decydował mecz numer 6. W nim Carolina Hurricanes pokonała Vegas Golden Knights 3:0 i po dwudziestu latach przerwy sięgnęła po Puchar Stanleya.
Jak wiemy, współczesny świat, w tym świat sportu nie lubi próżni. Dlatego kiedy temat finału Pucharu Stanleya powoli tracił na sile, w jego miejsce powoli zaczął wkraczać nowy, równie interesujący.
Otóż w głowach przedstawicieli najlepszej hokejowej ligi świata już jakiś czas temu miał pojawić się pomysł rozszerzenia ligi NHL o kolejny zespół.
Do tej pory o Puchar Stanleya rywalizowały 32 ekipy podzielone na dwie konferencje - wschodnią i zachodnią - po 16 drużyn w każdej z nich. Władze ligi chcą iść o krok dalej i od pewnego czasu prowadzą zaawansowane rozmowy na temat przyznania licencji nowemu, 33. już zespołowi.
Wiele wskazuje na to, że kolejną drużyną w stawce będzie ekipa z Teksasu. Bardzo długo w wyścigu o dodatkowe miejsce w strukturach NHL rywalizowały dwa ośrodki - Austin oraz Houston.
Skąd w ogóle pomysł, aby Teksas miał swój drugi klub w NHL? Jak się okazuje, za wszystkim ma stać Dan Friedkin i jego rodzina działająca poprzez platformę inwestycyjną The Friedkin Group.
O tym, że Dan Friedkin wie, jak skutecznie dokonuje się tego typu transakcji, przekonaliśmy się chociażby w momencie kiedy zostawał właścicielem piłkarskich klubów AS Roma czy Everton.
Jeśli Friedkin zdecydowałby się na kolejną sportową inwestycję, tym razem w klub hokejowy na poziomie NHL, musiałby wyłożyć naprawdę sporą sumę pieniędzy. Mówi się nawet o kwocie 3,5 miliarda dolarów. Składają się na nią między innymi: opłata ekspansyjna (ok. 2 miliardy dolarów wpłacone bezpośrednio do ligi oraz koszt budowy nowoczesnej hali widowiskowo - sportowej (niezależnie od tego, czy wybór padnie ostatecznie na Austin czy na Houston). Na wczesnym etapie tego projektu w przestrzeni medialnej mówiło się, że w kontekście rozszerzenia ligi do 33 drużyn brane były dwie lokalizacje - Houston i Austin. Jednak w ostatnim czasie coraz częściej jako faworyta wymienia się pierwszą z nich. Wskazując na dwie rzeczy. Po pierwsze, że Houston jest czwartym co do wielkości rynkiem w USA. Jednak co równie istotne miasto to posiada kluby w innych głównych ligach w USA: Rockets w NBA, Astros w MLB oraz Texans w NFL.
Jeśli Rada Gubernatorów zatwierdzi wszystkie ustalenia dotyczące tego projektu, wówczas cała sprawa miałaby zostać sfinalizowana na początku 2029 roku. Nową drużynę w szeregach NHL kibice mogliby oglądać od sezonu 2029/2030.
Czytaj także:
- Grał w NHL przez 13 lat. Teraz ogłosił zakończenie kariery
- Żart czy pytanie nie na miejscu? Gwiazda NHL nie kryła zaskoczenia po słowach reporterki
- Wrócił po długiej przerwie i znów doznał urazu. Jest komunikat
- Numer 1 draftu w końcu odpalił! Pierwszy gol McKenny i szalony comeback Toronto
- Miał zagrać, ale w ostatniej chwili wypadł ze składu. Gwiazda NHL z urazem

Komentarze