Gwiazda Servette Genewa po meczu z GKS-em Tychy. "Byłem zaskoczony kibicami"
Servette Genewa długo męczyło się z GKS-em Tychy i dopiero w końcówce spotkania przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę. – Tychy grały dobrze. Byłem trochę zaskoczony, ilu było kibiców i jak dobrze dopingowali swój klub – przyznał po meczu obrońca szwajcarskiego zespołu Jan Rutta.
Servette wygrało w Tychach 1:0, ale zwycięstwo gości rodziło się w ogromnych bólach. Szwajcarzy przyjechali do Polski po wcześniejszym spotkaniu z Eisbären Berlin i nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek.
– Mieliśmy męczącą podróż. Dwa dni wcześniej graliśmy mecz, później lecieliśmy do Warszawy i ruszyliśmy w dalszą trasę. Trafiliśmy na trudnego przeciwnika. Tychy grały dobrze – ocenił Rutta.
"Byłem zaskoczony kibicami"
Doświadczony defensor Servette zwrócił też uwagę na atmosferę panującą na trybunach.
– Muszę powiedzieć, że byłem trochę zaskoczony, ilu było kibiców i jak dobrze dopingowali swój klub – podkreślił.
Jego zdaniem końcowy rezultat mógł pójść w obie strony.
– Na koniec byliśmy trochę szczęśliwsi, że coś wpadło. Mecz był wyrównany – dodał.
Servette skupiało się przede wszystkim na sobie
Rutta przyznał, że szwajcarski zespół analizował grę mistrza Polski, choć nie miał zbyt wiele czasu na szczegółowe przygotowania.
– Coś oglądaliśmy, ale nie było na to dużo czasu. Koncentrowaliśmy się przede wszystkim na grze w przewadze i na tym, jak Tychy grają w osłabieniu. To sobie przeanalizowaliśmy – wyjaśnił.
Servette większy nacisk położyło jednak na własną grę.
– Jeśli chodzi o przygotowanie do meczu, koncentrowaliśmy się na sobie i na tym, co chcemy grać. Jesteśmy też w okresie przygotowań do sezonu i nadal mamy pewne elementy, nad którymi pracujemy. To było więc dosyć typowe przygotowanie – zaznaczył.
GKS nie zaskoczył, ale potwierdził swoją jakość
Czy mistrz Polski czymś zaskoczył rywali?
– Nawet nie. Wiedzieliśmy, że Tychy u siebie będą grały z maksymalnym zaangażowaniem. Im dłużej utrzymywał się wynik 0:0, tym bardziej ich to napędzało – powiedział Rutta.
Jego zdaniem GKS coraz bardziej wierzył, że może sprawić niespodziankę.
– Myślę, że Tychom gra wychodziła, a cały mecz był wyrównany – dodał.
"To gra liczb"
Rozstrzygnięcie przyszło dopiero w 58. minucie. Rutta przyznał, że w takich spotkaniach o wyniku często decydują detale.
– Myślę, że w niektórych fragmentach byliśmy lepsi. Bramkarz Tych bronił bardzo dobrze. W takich meczach trzeba też mieć trochę szczęścia – ocenił.
Servette przez cały mecz próbowało znaleźć sposób na defensywę mistrza Polski.
– Mieliśmy sporo strzałów i niebezpiecznych sytuacji. To, że w końcu coś wpadło, bardzo nas ucieszyło – powiedział.
I na koniec podsumował to krótko:
– Jak się mówi, to jest gra liczb. Naszych strzałów było sporo i w końcu coś musiało wpaść.
Czytaj także:
- Kapitan Zagłębia po wygranej z Toruniem. "Byliśmy cierpliwi, konsekwentni i skuteczni”
- Kapitan wrócił do gry i wskazał przyczyny porażki z Polonią
- Hanzel po triumfie nad Unią. "Powoli idziemy do przodu"
- Groźne sceny w THL. Hokeistę zabrała karetka. "Nie podnosi się" [WIDEO]
- Florczak po porażce z JKH. "Powinniśmy wygrać ten mecz"

Komentarze