Mistrzowie Polski postawili się szwajcarskiej potędze. Kapitan wskazał, czego zabrakło
GKS Tychy nie sprawił niespodzianki w trzecim meczu Hokejowej Ligi Mistrzów, ale przeciwko HC Davos pokazał charakter i długo pozostawał w grze o korzystny wynik. Mistrzowie Polski przegrali na własnym lodzie 2:4. – Mecz mógł się naprawdę podobać – ocenił Bartłomiej Pociecha, który pod nieobecność kontuzjowanego Filipa Komorskiego pełni funkcję kapitana GKS-u.
Szwajcarzy od początku narzucili wysokie tempo i po pierwszej tercji prowadzili 2:0. Tyszanie po przerwie zaprezentowali się jednak znacznie lepiej. W 28. minucie kontaktowego gola zdobył właśnie Pociecha, który po podaniu Bartłomieja Jeziorskiego trafił z linii niebieskiej.
– Mieliśmy swoje szanse, w tym przewagę 5 na 3 potem 5 na 4, strzeliliśmy drugiego gola bardzo późno, ale myślę, że ta piękna końcówka troszkę zamazuje. Na początek meczu oddaliśmy przeciwnikowi trochę zbyt dużo pola, przegraliśmy pierwszą tercję, ale od drugiej uważam, że wyglądało to dużo lepiej, strzeliliśmy bramkę, poszliśmy za tym i wydaje mi się, że ten mecz mógł się naprawdę podobać – powiedział doświadczony obrońca.
Podopieczni Pekki Tirkkonena w trzeciej tercji mocno ruszyli na rywala. Najlepszą okazję mieli w końcówce, kiedy przez pewien czas grali w podwójnej przewadze. Nie potrafili jednak wykorzystać gry 5 na 3, a Davos skutecznie przetrwało trudne momenty.
– Zabrakło bramek. Jakbyśmy wcześniej strzelili tę drugą bramkę w trzeciej tercji, to wywarlibyśmy jeszcze większą presję na przeciwniku, grałoby się im ciężej i tam byśmy upatrywali swoich szans – przyznał Pociecha.
Defensor zwrócił również uwagę na to, co jego zdaniem odróżniało szwajcarski zespół.
– Wydaje mi się, że drużyna z Davos to była najlepiej jeżdżąca drużyna. Oni byli bardzo szybcy, bardzo dobrze podejmowali decyzje, szanowali krążek, wręcz bym powiedział, że momentami starali się zrobić coś za dużo – ocenił.
Mimo porażki Pociecha docenił sposób, w jaki GKS odpowiedział po słabszej pierwszej tercji.
– My wywiązywaliśmy się dobrze ze swoich założeń, graliśmy kompaktowo, taki hokej w naszym stylu i w tym upatrywaliśmy swoich szans – podkreślił.
Dla 34-letniego obrońcy spotkanie z Davos miało również dodatkowy wymiar. Pod nieobecność Komorskiego to właśnie on wyprowadził GKS na lód w roli kapitana.
– Jest to dla mnie nowa rola, ale zastępuję Filipa, który nieszczęśliwie złapał kontuzję. Przez te kilka tygodni będę się starał jak najlepiej wywiązywać z tej funkcji, ale oczywiście wolałbym zamiast takiej roli trzy punkty w tym meczu – zakończył Bartłomiej Pociecha.
W sobotę, o 18:00, mistrzowie Polski zmierzą się na własnym lodzie z Servette Genewa.
Czytaj także:

Komentarze