Nahunko po debiucie w Unii. "Będę chciał pomóc tej drużynie zdobyć mistrzostwo"
KS Unia Oświęcim zakończyła okres przygotowawczy zwycięstwem. Biało-niebiescy pokonali na wyjeździe ECZD Zagłębie Sosnowiec 4:3 po dogrywce, choć po pierwszej tercji przegrywali już 1:3. Dla Dominika Nahunki spotkanie miało dodatkowy smaczek - był to jego debiut w barwach Unii, a rywalem okazał się jego macierzysty klub.
Początek spotkania nie ułożył się po myśli Oświęcimian. Zagłębie w pierwszej tercji trzykrotnie znalazło drogę do bramki Sami Aittokallio i po 20 minutach prowadziło 3:1.
– Myślę, że musieliśmy trochę dojść do siebie, trochę się rozgrzać i od drugiej tercji zaczęliśmy kreować grę, prowadzić ją przede wszystkim. Wyglądało to znacznie lepiej. Pierwszą tercję trochę przespaliśmy, przed bramką trochę słabo graliśmy, nie wypychaliśmy przeciwnika, dawaliśmy im dobijać krążki i tak się złożyło, że trzy bramki nam strzelili. Później od drugiej tercji już nie dopuszczaliśmy ich. Już więcej nie strzelili – ocenił Nahunko.
Unia zdołała jednak odwrócić losy spotkania. Dwa gole Otto Nieminena doprowadziły do wyrównania, a w dogrywce zwycięstwo biało-niebieskim zapewnił Kalle Valtola. Zdaniem Nahunki kluczem do odrobienia strat była przede wszystkim realizacja założeń sztabu szkoleniowego.
– Myślę, że kluczem było to, że graliśmy po prostu jako drużyna. To, co nam trener nakreślił, staraliśmy się wykonywać i myślę, że to się udało. Kluczem do sukcesu było to, że każdy wykonywał to, co nam trener nakreślił – powiedział.
Dla 31letniego napastnika był to pierwszy występ w nowych barwach. Nahunko nie ukrywa, że aklimatyzacja przebiegła sprawnie, gdyż na początku sierpnia miał już okazję trenować z zespołem.
– Nie mam 17 lat, że wchodzę pierwszy raz do innej szatni, do innego zespołu. Poznałem część chłopaków z Polski, zagranicznych, więc z aklimatyzacją było dużo szybciej, dużo sprawniej i ogólnie bardzo miło mnie przyjęła drużyna, więc nie pozostaje nic innego, jak ciężko trenować i zdobywać trofea – stwierdził.
Droga Nahunki do Oświęcimia była dość nietypowa. Zawodnik był na testach, później drogi z klubem się rozeszły, po drodze były jeszcze testy w czeskim HC Poruba, a ostatecznie wrócił do Polski i związał się z Unią.
– Tak wyszło po prostu. Takie życie sportowca i tyle. Cały czas trzeba być gotowym. Nie znasz dnia ani godziny. Spodziewaj się niespodziewanego, tak jak w moim przypadku. Jestem teraz zawodnikiem Unii i bardzo się z tego cieszę. Będę walczył za ten klub i będę chciał pomóc tej drużynie zdobyć tytuł mistrza Polski – zapowiedział.
Debiut "Mietka" przypadł też na wyjątkowego przeciwnika. Nahunko jest bowiem wychowankiem Zagłębia, dlatego jego pierwszy mecz w barwach Unii przeciwko Sosnowiczanom miał dodatkowy podtekst.
– Myślę, że na pewno. Po części tak, bo znam tutaj tych chłopaków z Zagłębia. Także miało tam jakieś swoje odzwierciedlenie, w tym właśnie posmak grania przeciwko swojej drużynie, tym bardziej, że jestem wychowankiem Zagłębia – przyznał.
Najważniejsze dla nowego zawodnika Unii było jednak zwycięskie zakończenie okresu przygotowawczego.
– Najważniejsze, że rozegraliśmy dobry sparing i myślę, że fajnie było właśnie zakończyć zwycięstwem ten etap przygotowań i przygotowywać się już do sezonu regularnego – zakończył Nahunko.
Czytaj także:
- Kapitan Zagłębia po wygranej z Toruniem. "Byliśmy cierpliwi, konsekwentni i skuteczni”
- Kapitan wrócił do gry i wskazał przyczyny porażki z Polonią
- Hanzel po triumfie nad Unią. "Powoli idziemy do przodu"
- Groźne sceny w THL. Hokeistę zabrała karetka. "Nie podnosi się" [WIDEO]
- Florczak po porażce z JKH. "Powinniśmy wygrać ten mecz"

Komentarze
Lista komentarzy
Krynio1971
Panie Dominiku, dużo zdrowia i bramek, szczególnie w meczach z Zagłębiem