Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3649

I liga: Karne w Janowie

2013-01-07 20:42:36

Rzuty karne przesądziły o zwycięstwie Naprzodu Janów w rewanżowym spotkaniu I ligi z Polonią Bytom. Dobry mecz w wykonaniu obu drużyn został jednak przyćmiony przez kontrowersyjne decyzje sędziego głównego Tomasza Heltmana.

W zespole z Janowa zabrakło w niedzielnym meczu Bartosza Ciury oraz Mariusza Gurazdy z kolei Polonia wystąpiła w identycznym zestawieniu jak dzień wcześniej. Poloniści tym razem postawili gospodarzom zdecydowanie większy opór niż w sobotę. Już w 50. sekundzie kapitan bytomskiej drużyny Dariusz Puzio dał jej prowadzenie. Było to jedyne trafienie w pierwszej tercji natomiast w drugich dwudziestu minutach kibice zgromadzeni na Jantorze obejrzeli aż sześć goli. Zaczęło się od bramki Pavla Urbana w 22. minucie, który po podaniu Marcina Mazura uderzeniem z niebieskiej wykorzystał kończącą się właśnie karę zawodnika Naprzodu. Chwilę później gorąco zrobiło się pod bramką Zbigniewa Szydłowskiego. W zamieszaniu jeden z bytomskich hokeistów przykrył krążek w polu bramkowym ratując gości przed utratą bramki, by po chwili wybić gumę. Sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów i gra była kontynuowana. Przyjezdni wyprowadzili groźną kontrę, po której udaną interwencją popisał się golkiper miejscowych Łukasz Blot mrożąc krążek. W tym momencie sędzia Heltman po protestach gospodarzy oraz konsultacji z liniowymi podyktował rzut karny dla janowian za celowe zamrożenie krążka w polu bramkowym przez jednego z zawodników Polonii cofając równocześnie czas o 15 sekund. Na nic zdały się protesty gości. Do ustawionego na środku lodowiska krążka podjechał doświadczony Marek Pohl, który pewnym strzałem wykorzystał szansę zdobywając kontaktową bramkę. Ciekawi w tej sytuacji pytanie jaką decyzję podjąłby arbiter, gdyby Polonia zdobyła bramkę po kontrze? Anulował by ją, cofnął czas i podyktował karnego dla gospodarzy? Po kolejnych kilku minutach jeden z hokeistów z Bytomia wpadł przypadkowo na Szydłowskiego, co spowodowało poruszenie bramki. Sędzia uznał to za umyślne zagranie za co ukarał Szydłowskiego dwoma karnymi minutami. Miejscowi przewagę wykorzystali, a konkretnie uczynił to czujny Michał Gryc, który dobił gumę leżącą przy łyżwie bytomskiego bramkarza. Niebiesko-czerwoni nie dawali jednak za wygraną. Po dobrym podaniu Mazura sytuacji sam na sam nie wykorzystał Bartłomiej Gawlina. W połowie spotkania Poloniści ponownie objęli prowadzenie, gdy Artur Wieczorek wyprowadził zabójczą kontrę podając krążek do Urbana, a ten precyzyjnym uderzeniem nie dał szans Blotowi na skuteczną interwencję. Drużyna z dzielnicy Katowic odpowiedziała w 34. minucie. Nowy nabytek janowskiego klubu Gleb Łucznikow wykorzystał podanie zza bramki i strzałem w długi róg wyrównał na 3-3. 22-letni Rosjanin był bardzo aktywny i często dawał się we znaki bytomskim obrońcom. Ostatnie słowo w tej tercji należało jednak do Polonii. Na półtorej minuty przed przerwą Paweł Bajon w osłabieniu bytomian wyszedł z kontrą zakończoną udanym strzałem po lodzie. Kolejne kary nakładane na przyjezdnych dały możliwość gry janowianom w podwójnej przewadze. Trwający 96 sekund okres gry w pięciu na trzech na przełomie drugiej i trzeciej tercji gospodarze nie byli jednak w stanie wykorzystać, a gdy w 44. minucie Wieczorek po wyjeździe zza bramki zaskoczył Blota trafiając na 3-5 wydawało się, że goście są blisko wywiezienia z Janowa trzech punktów. Tak się jednak nie stało. Boks kar po stronie zawodników z Bytomia się niemal nie zamykał. Między 49. a 50. minutą miejscowi wykorzystali dwie przewagi doprowadzając do remisu 5-5. Najpierw Marek Sowiński wykorzystał ładne podanie trafiając w odsłoniętą część bramki, a następnie krążek wrzucony spod niebieskiej po rykoszecie trafił do Gryca, który strzelił w zasadzie do pustej bramki Szydłowskiego. Remis utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry. Także w dogrywce żadnej z drużyn nie udało się zadać decydującego ciosu. Doszło więc do rzutów karnych, w których lepsi okazali się goniący wynik przez cały mecz zawodnicy Naprzodu. W pierwszej serii trafił niezawodny Pohl, który precyzyjnie wykonał swój najazd. Następnie Krzysztof Kantor trafił w parkany Blota. Drugą serię rozpoczął Łucznikow, po którego uderzeniu krążek dosyć wolno przekroczył linię bramkową. Strzelający jako drugi z bytomian Bajon przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy, co zakończyło rzuty karne i zarazem całe spotkanie. Ostatecznie zwycięsko z tej konfrontacji wyszli hokeiści z Janowa, którzy po zaciętym meczu wygrali 6-5.

Naprzód Janów - Polonia Bytom 6-5 po karnych (0-1, 3-3, 2-1, d. 0-0, k. 2-0)

0-1 Dariusz Puzio - Sebastian Kłaczyński (0:50)
0-2 Pavel Urban - Marcin Mazur - Bartłomiej Gawlina (21:45)
1-2 Marek Pohl (22:46) karny
2-2 Michał Gryc - Łukasz Sękowski (26:10) 5/4
2-3 Pavel Urban - Artur Wieczorek (30:38)
3-3 Gleb Łucznikow - Jakub Piper (33:43)
3-4 Paweł Bajon (38:30) 4/5
3-5 Artur Wieczorek (43:38)
4-5 Marek Sowiński - Marek Pohl - Pavel Kostromitin (48:53) 5/4
5-5 Michał Gryc - Piotr Cinalski - Rafał Bibrzycki (49:29) 5/4
6-5 Marek Pohl (65:00) decydujący karny

Rzuty karne:
1-0 Marek Pohl
1-0 Krzysztof Kantor
2-0 Gleb Łucznikow
2-0 Paweł Bajon

Naprzód: Blot (Niemczyk - nie grał) - Mejka, Sarna; Sowiński, Pohl, Elżbieciak - Cinalski, Rasikoń; Sękowski, Bibrzycki, Gryc - Kostromitin, Kosakowski; Kisiel, Podsiedlik, Piper - Łucznikow, Banachewicz (Bajer - nie grał).
Polonia: Szydłowski (Kraus - nie grał) - Banaszczak, Owczarek; Puzio, Kukulski, Kłaczyński - Stępień, Urban; Gawlina, Mazur, Wieczorek - Kantor, M. Kogut; Drewniak, Bajon, Dybaś.

Sędziowali: Heltman - Byczkowski, P. Radzik
Kary: 6 - 20 min.
Strzały: 43 - 29



Powrót

Komentarze:

Zawsze się puszcza akcję jak jest kontrowersyjna sytuacja i analizuje się ją podczas pierwszej przerwy a to że Szydłowski dostał karę za ruszenie bramki to jak najbardziej słuszna kara bo zrobił to któryś raz z rzędu , bramka w której broni Szydłowski zawsze jakoś wyskakuje z swojego miejsca to jego stary numer
Jak się analizuje? Albo jest karny albo nie. Czasu się nie cofa w takich sytuacjach. Zawodnik Polonii wpadł na bramkarza gdzie tu celowe zagranie Szydłowskiego?
Kolego obrońca leżał pod Szydłowskim w swoim polu bramkowym i Szydłowski dobrze widział, ze zaraz bedzie bramka bo sedzia przerywa grę tylko jak przeciwnik leży w polu bramkowym to po prostu wstał i przrsunął bramkę i wszyscy to dobrze widzieli, za to samo powinien dostać 2 minuty już w pierwszej tercji.
Szydłowski musiał ten nawyk przesuwania bramki wyssać z mlekiem matki bo robi to bardzo swobodnie.W każdym meczu przynajmniej raz a średnia w sezonie na mecz co najmniej kilkukrotnie wyższa :)
Zwróćcie uwagę, że Szydłowski co jakiś czas lekko unosi bramkę barkami wyprowadzając ją z otworów w lodzie. Później wystarczy lekkie trącenie w gorącym momencie gry i bramka zostaje "cudem" poruszona i gra przerwana. Napatrzyłem się wystarczająco na te jego zagrania gdy grał w UNII. Jego stary numer. A poza tym, jak czytam, że Malczik strzela bramki dla Janowa to mi serce pęka. Piątek zmarnował tego zawodnika
Brawo Malczik!!!!Piątek popełnił wielki błąd!!!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.
UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V