Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3514

I liga: Farsa, kpina, kabaret...

2013-02-24 12:59:45

W przedostatnim spotkaniu sezonu zasadniczego rozgrywek I ligi, hokeiści MMKS Podhale pokonali 8:1 na swoim lodowisku drużynę Naprzodu Janów. Nowotarżanie mieli o tyle ułatwione zadanie, że goście zjawili się w Nowym Targu w ... 9 (!!!) osobowym składzie, z dwójką bramkarzy. Pierwszoligowe rozgrywki stają się już farsą, nie mającą nic wspólnego z profesjonalnym uprawianiem sportu. To sztuczny twór, którego funkcjonowanie w takich warunkach mija się z celem.


Rzekomy powód absencji pozostałych graczy Naprzodu to problemy zdrowotne, które nagle pojawiły się w piątkowy wieczór. Działacze z Janowa próbowali przełożyć oba mecze, ale z prostej przyczyny – braku wolnych terminów (za tydzień rusza już play-off) – nie było to możliwe. Janowianie przyjechali więc by uniknąć kar finansowych za oddanie meczów walkowerem.

Scenariusz pojedynku biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację łatwy był do przewidzenia. Gra toczyła się w 80 procentach w tercji Naprzodu, którego gracze na ogół ograniczali się do przeszkadzania nowotarżanom i wybijaniu krążka daleko od swoje bramki.

Pierwsze tercja skończyła się trzy bramkowym prowadzaniem „Szarotek". Pierwsze dwa gole były autorstwa czwartej, najmłodszej formacji gospodarzy. Najpierw w 4 min Konrad Stypuła zmienił tor lotu krążka po strzale Damiana Tomasika a w 7 min ten drugi już sam mocnym strzałem z linii niebieskiej wpisał się na listę strzelców. Na 3:0 podwyższył w 10 min Piotr Ziętara, który podczas gry w liczebnej przewadze swojego zespołu wepchnął krążek do bramki w zamieszaniu. Szanse na gole w tej części gry mieli i goście, ale zarówno Marek Pohl jak i Michał Gryc przegrali pojedynki „oko w oko" z Rajskim.

Na początku drugiej tercji janowianie grali najpierw z przewagą jednego a potem przez kilkadziesiąt sekund nawet dwóch zawodników, ale sposobu na pokonanie bramkarza „Szarotek" nie znaleźli. Za to Podhalanie skutecznie wykorzystywali kary nakładane na rywala. W 26 min Sebastian Łabuz „przestrzelił Michała Blota z linii niebieskiej a w 28 min Filip Wielkiewicz dołożył kij do strzału Bartłomieja Talagi. 27 sekund przed końcem tej części gry szóstą bramkę dla Podhala dołożył Damian Zarotyński.

W ostatnich 20 minutach przyjezdni stracili kolejnych trzech zawodników i mecz przyszło im kończyć
z czwórką graczy z pola. Podhalanie grali w tej odsłonie jednak na tyle nieporadnie, że tylko dwukrotnie krążek znalazł się w bramce rywali kolejno po strzałach Daniela Kapicy oraz Bartłomieja Bomby. W między czasie honorowe trafienie dla gości zaliczył Krzysztof Kozłowski. Sekundę przed końcową syreną rzutu karnego nie wykorzystał Edgards Adamovicis.

- Nie chcę komentować sytuacji w jakiej znalazł się Naprzód. Nie jest to moja sprawa. Ktoś powie, że takie mecze mijają się z celem, ale my jesteśmy w takiej sytuacji, że musieliśmy je rozegrać za wszelką cenę. Trzy tygodnie bez meczu odbija się na naszej formie. Treningiem nie zastąpi się meczu. To było doskonale widać w naszej grze. Zagraliśmy słabo, nasza gra była rwana, brakowało rytmu. Spodziewałem się tego. Dobrze, że to nie był pierwszy mecz play-off bo mogłoby być różnie – ocenił trener „Szarotek" Marek Ziętara.

Mecz bez historii. Wyglądał tak jak wyglądał. Słaba to była promocja hokeja, także i w naszym wykonaniu. Ciężko jednak o motywację wychodząc przeciwko drużynie, która dysponuje siedmioma zawodnikami – podsumował napastnik Podhala Bartłomiej Neupauer.

Wygraną gospodarze okupili kontuzjami Martian Voznika oraz Kaspra Bryniczki. Pierwszy dostał w twarz krążkiem a drugi kijem. Obaj trafili do szpitala. - Na szczęście nic groźnego. Choć mogło być różnie. Dostałem kijem 1,5 cm pod okiem. Mam rozciętą skórę.  Założono mi pięć szwów. Jest trochę opuchlizny. W niedzielę pewnie nie zagram, ale na pierwszy mecz play-off będę gotowy - uspokaja Bryniczka. Z kolei Voznik ma rozciętą skórę na brodzie i lekko naruszone zęby. 

MMKS Podhale – Naprzód Janów 8:1 (3:0, 3:0, 2:1)
1:0 Stypuła (Tomasik) 4, 2:0 Tomasik (D. Kapica) 7, 3:0 Ziętara (Bomba, Voznik) 10, 4:0 Łabuz 26 (Bomba), 5:0 Wielkiewicz (Talaga) 28, 6:0 Zarotyński (Neupauer) 40, 7:0 D. Kapica (Bomba) 44, 7:1 Kozłowski (Gryc) 54, 8:1 Bomba 60. Sędziował: Tomasz Heltman. Widzów: 400


MMKS Podhale: Rajski – Łabuz, Mrugała, Neupauer, Biela, Zarotyński – Adamovics, Wojdyła, Ćwikła, Bryniczka, Wielkiewicz – Talaga, Landowski, Bomba, Voznik, Ziętara – Tomasik, Gaczoł, IStocy, D. Kapica, Stypuła.
Naprzód: Blot – Prokopczik, Kosakowski, Gryc, Pohl, Kozłowski oraz Bajer, Kostromitin




Powrót

Komentarze:

To mamy nowy kabaret na scenie polskiej "Janów". Kurde co ci pseudo działacze zrobili z tak zasłużonymi klubami...
Byłem na meczu i muszę przyznać że nigdy jeszcze nie widziałem takiej parodi pierwsza liga jest gorsza od amatorki, ale najgorsze nadeszło dopiero w Niedziele 24-02-2013 Janów zagrał tylko pierwszą tercję na drugą wyszło dwóch zawodników i po meczu walkower.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.
UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V