Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1522

Sharks znów na szczycie (WIDEO)

2013-10-27 09:07:08

Tylko na jeden dzień drużyna San Jose Sharks straciła najlepszy bilans w lidze NHL. Wczoraj "Rekiny" nie dały sobie strzelić gola, odniosły kolejne zwycięstwo i znów prowadzą w ligowej tabeli.


W piątek podopieczni Todda McLellana zostali zepchnięci z pierwszego miejsca w tabeli przez Colorado Avalanche, ale ich odpowiedź była bardzo skuteczna. W sobotni wieczór w Montrealu Logan Couture dwukrotnie pokonał Careya Price'a i poprowadził zespół do zwycięstwa 2:0 nad Canadiens. "Rekiny" w ten sposób zrehabilitowały się za czwartkową, pierwszą w tym sezonie porażkę w regulaminowym czasie gry z Boston Bruins. Couture w 27. minucie podczas gry w przewadze skierował krążek do bramki rywali po mocnym podaniu Joe Thorntona, a w 45. ustalił wynik meczu w dość kuriozalnych okolicznościach. Price wyjechał wówczas za bramkę, by przejąć krążek wystrzelony przez Patricka Marleau, ale "guma" odbiła się tak dziwnie, że poleciała przed linię bramkową, gdzie czekał już Couture, który strzałem z backhandu skierował ją do bramki.

Swój drugi w tym tygodniu mecz z "czystym kontem" zanotował stojący w bramce gości Antti Niemi, który obronił 22 strzały, a jego zespół szybko zapomniał o porażce w Bostonie, której doznał tracąc decydującego gola na 0,8 s. przed końcową syreną. - To była bolesna porażka, ale nie pozwoliliśmy sobie na to, by się przejmować - powiedział po wczorajszym spotkaniu Couture. - Szybko przeszliśmy nad nią do porządku dziennego i przygotowaliśmy się na mecz z Canadiens. To zwycięstwo jest więc dla nas bardzo ważne. Sharks po wczorajszej wygranej mają na koncie 19 punktów zdobytych w 11 spotkaniach - o jeden więcej od mających drugi najlepszy bilans w lidze Avalanche.

Nieco gorzej wiedzie się jak na razie ekipie z Montrealu, która wczoraj oddała tylko 22 strzały i nie miała nawet wielu okazji, by zaskoczyć rywali w przewadze. "Habs" tylko raz grali w liczebniejszym składzie i oddali wówczas zaledwie jedno uderzenie na bramkę. Mimo tego, trener gości był po meczu zadowolony z gry swojej drużyny. - Nie przestraszyliśmy się ich, więc podobał mi się nasz występ. Trzeba jednak pamiętać, że to jest bardzo szybki zespół, który dobrze utrzymuje się przy krążku i nie daje zbyt wielu okazji do zdobycia gola - mówił Therrien po spotkaniu. - My mieliśmy swoje okazje, by wyrównać przy stanie 0:1, ale nie potrafiliśmy tego zrobić. Canadiens z 12 punktami zajmują piąte miejsce w dywizji atlantyckiej, ale drugie w wyścigu o "dzikie karty" dające awans do fazy play-off.

Montréal Canadiens - San Jose Sharks 0:2 (0:0, 0:1, 0:1)
0:1 Couture - Thornton - Marleau 26:20 5/4
0:2 Couture - Marleau - Kennedy 44:09
Strzały: 22-37.
Minuty kar: 8-2.
Widzów: 21 273.





Phoenix Coyotes pokonali 5:4 Edmonton Oilers, choć do 51. minuty przegrywali 3:4. Później ekipa z Glendale wykorzystała jednak dwie gry w przewadze, a gole strzelali Keith Yandle i Oliver Ekman-Larsson. Ten pierwszy dołożył jedną asystę, drugi dwie, a trzykrotnie asystował Radim Vrbata. Pozostałe gole dla "Kojotów" strzelali Martin Hanzal, Michael Stone i David Schlemko. Oilers od siedmiu meczów nie potrafią zdobyć gola w przewadze. W tym elemencie gry mają w obecnym sezonie skuteczność 12,2 %.

Drugie zwycięstwo w rozgrywkach 2013-14 odniosła ekipa New Jersey Devils, która po pierwszej tercji przegrywała z Boston Bruins 1:3, ale wygrała 4:3. Mało tego, "Diabły" do remisu doprowadziły na 68 sekund przed końcem trzeciej odsłony, a 23 sekundy później zdobyły zwycięskiego gola. Stało się tak za sprawą pierwszych w tym sezonie bramek Marka Židlickiego i Andy'ego Greene'a. Wcześniej gole dla Devils strzelili Adam Henrique i Damien Brunner. Martin Brodeur odniósł dopiero pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale już 670. w karierze. Bruins zakończyli serię pięciu wygranych.

Drużyna Toronto Maple Leafs wyszła na pierwsze miejsce w konferencji wschodniej pokonując 4:1 Pittsburgh Penguins. O zwycięstwie przesądziły 3 gole zdobyte przez "Klonowe Liście" w trzeciej tercji bez odpowiedzi rywali. Dave Bolland zdobył dwie bramki, Phil Kessel zaliczył gola i asystę, trafił również Nazem Kadri, a stojący w bramce ekipy z Toronto James Reimer obronił 37 strzałów. Obie drużyny obecnie prowadzą w swoich dywizjach. W tabeli konferencji wschodniej Maple Leafs z 16 punktami o dwa "oczka" wyprzedzają drugich Boston Bruins.

Gol Dericka Brassarda na 13 sekund przed końcem dogrywki pozwolił New York Rangers zakończyć serię meczów wyjazdowych zwycięstwem 3:2 nad Detroit Red Wings. Brassard w sytuacji "sam na sam" z Jimmym Howardem zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie, a wcześniej - także po raz pierwszy w tych rozgrywkach - trafili Drew Miller i Mats Zuccarello Aasen. Dodatkowo, swój pierwszy mecz w NHL wygrał stojący w bramce Rangers debiutant, Cam Talbot. Rangers wygrali w Detroit pierwszy raz w XXI wieku i skończyli w ten sposób serię 9 meczów wyjazdowych, którą otworzyli sezon. Drużyna z Nowego Jorku jeszcze w tych rozgrywkach nie zagrała u siebie z powodu remontu hali Madison Square Garden, do której hokej wróci w poniedziałek na mecz Rangers z Montréal Canadiens.

Tampa Bay Lightning pokonali Buffalo Sabres 3:2. Zwycięskiego gola zdobył 22-letni Czech, Ondřej Palát, a wcześniej na listę strzelców wpisali się Tyler Johnson i Martin St. Louis. Ekipie Sabres, która zdobyła dotąd zaledwie 5 punktów i ma najgorszy bilans w całej lidze, nie pomogło 36 skutecznych interwencji Ryana Millera. Amerykański bramkarz wrócił między słupki mimo świetnej postawy Jhonasa Enrotha w piątkowym wygranym meczu z Florida Panthers. Lightning zdobyli dotąd 14 punktów i zajmują trzecie miejsce w dywizji atlantyckiej.

Zespół Philadelphia Flyers uciekł z ostatniego miejsca w lidze wygrywając 5:2 z New York Islanders. "Lotników" do wygranej poprowadził Vincent Lecavalier, który zdobył 3 gole i zanotował swój pierwszy hat trick w barwach ekipy z Filadelfii. Pozostałe bramki strzelali Matt Read i Jakub Voráček. Lecavalier w poprzednich 6 występach w barwach Flyers tylko raz trafił do bramki, a poprzedniego hat tricka w NHL zapisał na swoim koncie 11 marca 2008 roku jako gracz Tampa Bay Lightning, także w meczu z New York Islanders. Dla Flyers wczorajsze zwycięstwo było dopiero trzecim w tym sezonie.

Winnipeg Jets pokonali Dallas Stars po rzutach karnych 2:1. Karnego jako jedyny wykorzystał Andrew Ladd, a wcześniej dla Jets trafił Evander Kane. Pierwszą gwiazdą meczu wybrano jednak bramkarza ekipy z Winnipeg, Ondřeja Pavelca, który najpierw obronił 35 strzałów z gry, a później także jeden rzut karny. W bramce Stars także bardzo dobrze spisał się Kari Lehtonen. Fin interweniował skutecznie przy 37 strzałach rywali w ciągu 65 minut gry i zatrzymał Ollego Jokinena w serii karnych, ale z Laddem już sobie nie poradził.

Jason Pominville był bohaterem meczu Minnesota Wild z Chicago Blackhawks. Pochodzący z Kanady Amerykanin strzelił dwa gole w swoim sześćsetnym meczu w NHL i poprowadził Wild do zwycięstwa 5:3. Listę strzelców w zespole Mike'a Yeo uzupełnili Zach Parise, Kyle Brodziak oraz Justin Fontaine. W bramce Wild, którzy zagrali bez pięciu kontuzjowanych podstawowych graczy stanął sam zmagający się z problemami z kolanem Niklas Bäckström. Josh Harding wypadł ze składu z powodu urazu w czwartkowym meczu z Carolina Hurricanes. Sędziowie we wczorajszym spotkaniu po analizie wideo nie uznali gola dla Blackhawks zdobytego w 32. minucie przez Andrew Shawa. Shaw zagrał krążek wysoko uniesionym kijem, ale do bramki wepchnął "gumę" upadający obrońca Wild, Clayton Stoner. Sędzia wytłumaczył, że gol nie został uznany, ponieważ Stoner w żadnym momencie nie przejął kontroli nad krążkiem.

Nieuznany gol Andrew Shawa


St. Louis Blues pokonali Nashville Predators 6:1. Bohaterem wieczoru był znajdujący się na początku rozgrywek w niesamowitej formie Alexander Steen. Szwed strzelił dwa gole i zrównał się z prowadzącym w klasyfkacji strzeleckiej NHL Aleksandrem Owieczkinem. Obaj mają już w tym sezonie po 10 trafień, z tym że Steen potrzebował na to tylko 9 spotkań. Od 7 lat nie zdarzyło się, by jakiś zawodnik NHL tak szybko zdobył 10 goli w sezonie. Po bramce i asyście dla Blues zanotowali wczoraj T.J. Oshie, Alex Pietrangelo i Jaden Schwartz.

Calgary Flames wygrali z Washington Capitals 5:2. Ekipę z prowincji Alberta do triumfu prowadził Michael Cammalleri kończący mecz z dwoma golami i asystą. Świetny mecz rozegrał również obrońca Kris Russell, który był na lodzie przez ponad 27 minut, zaliczył gola, asystę i +5 w kategorii +/-. Bramki dla Flames strzelali również Jiří Hudler i Curtis Glencross. "Płomienie" w każdym rozgrywanym przed własną publicznością meczu tego sezonu zdobywały punkty, ale w tabeli dywizji Pacyfiku zajmują przedostatnie, szóste miejsce. Capitals są na piątej pozycji w dywizji metropolitalnej.




Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.
UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V