Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1788

MŚ Elity 2019: Francuzi napędzili stracha Kanadyjczykom. Szwedzi znów gromią (WIDEO)

2019-05-16 18:38:47

Kanada po pierwszej tercji prowadziła 3:0 z Francją, ale „Trójkolorowi” odrobili dwie bramki i zrobiło się bardzo ciekawie. „Klonowe Liście” ostatecznie wygrały 5:2. Austriacy dalej pozostają bez punktu po przegranej 1:9 ze Szwecją.

Grupa A (Koszyce)

Zapowiedzią tego, że Francuzi tanio skóry nie sprzedadzą była sytuacja z 7. minuty, gdy w boksie kar wylądowali Olivier Dame-Malka i Eliot Berthon, a Henri-Corentin Buysse wyprawiał cuda w bramce blokując kolejne strzały Kanadyjczyków grających w podwójnej przewadze.

Niestety debiutujący w mistrzostwach świata golkiper skapitulował na 3 sekundy przed końcem tego osłabienia. Uderzeniem z koła bulikowego pokonał najlepszego gracza Francuzów w tym meczu, Anthony Mantha.

Snajper Detroit Red Wings zapisał na swoim koncie jeszcze jedno ważne trafienie. Co prawda nie był to gol zwycięski, ale dający podopiecznym Alaina Vigneaulta bezpieczną przewagę, którą dowieźli już do końca. Akcja miała miejsce w 49. minucie przy stanie 3:2 dla „Klonowych Liści”. Buysse niefortunnie interweniował powodując, że krążek gdzieś zdołał się prześliznąć. Mantha jest najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy kanadyjskiej na tym turnieju. Zdobył już 5 bramek, a do tego popisał się 4 kluczowymi podaniami.

Zwycięski gol należał do Anthony’ego Cirelliego  i został zdobyty z najbliższej odległości. Podający Sean Couturier oprócz zapisania na swoim koncie asysty, doczekał się również innego wyróżnienia w postaci wybrania go najlepszym graczem drużyny zza Oceanu.

W premierowej tercji listę zdobywców goli uzupełnił jeszcze Darnell Nurse. Akcja, po której trafił na 2:0 była bliźniaczo podobna do tej poprzedniej zakończonej bramką. Obrońca Edmonton Oilers, tak jak i Mantha stał nieobstawiony przez nikogo i mógł spokojnie oddać strzał.

Francuzi „przepracowali” odpowiednio przerwę, na co wskazują na przykład statystyki strzałów. W pierwszej tercji Kanadyjczycy wygrali w tym elemencie 16-2, a w drugiej było już 16-12.


„Trójkolorowi” doprowadzili od stanu 0:3 do 2:3. Najpierw na 6 sekund przed końcem przewagi Damien Fleury uderzył idealnie obijając poprzeczkę, po czym krążek wpadł do siatki. Mniej szczęścia miał Jonathan Marchessault. Po jego strzale w górne obramowanie „guma” poleciała w innym kierunku niż światło bramki.

Kontaktowy gol należał do Anthony’ego Recha. Po tym jak Francuzi wstrzelili krążek w tercję rywali, błąd popełnił Damon Severson nonszalancko próbując wybić „gumę” z wykorzystaniem bandy. Przejął ją napastnik Grizzlys Wolfsburg, który bez problemu zaaplikował rywalom gola.

Patrząc na historię to wyniki Francuzów nie napawają optymizmem. Ostatni raz kiedy przegrali pierwsze 4 mecze w turnieju miał miejsce w 2004 roku, co zakończyło się ich spadkiem.


Kanada – Francja 5:2 (3:0, 0:1, 2:1)

1:0 – Anthony Mantha – Shea Theodore, Damon Severson (8:19, 5/3)
2:0 – Darnell Nurse – Jonathan Marchessault, Pierre-Luc Dubois (10:50)
3:0 – Anthony Cirelli – Sean Couturier, Sam Reinhart (16:15)
3:1 – Damien Fleury – Florian Chakiachvili, Anthony Guttig (36:13, 5/4)
3:2 – Anthony Rech (42:55)
4:2 – Anthony Mantha (48:36)
5:2 – Mark Stone - Jonathan Marchessault (50:27)

Strzały: 46-23
Kary: 8-10
Widzowie: 4519

Grupa B (Bratysława)

Szwedzi mają serię zapierającą dech w piersiach. Po przegranej na otwarcie z Czechami osiągnęli następujące rezultaty: 8:0 z Włochami, 9:1 z Norwegią i 9:1 z Austrią.

Faktycznie podopieczni Rogera Badera byli tylko tłem dla rozpędzonych Skandynawów, którzy dodatkowo wzmocnili się przed tym spotkaniem dwoma zawodnikami z NHL. Zespoły Johna Klingberga i Gabriela Landeskoga odpadły z rywalizacji o Puchar Stanleya, więc ich przyjazd do Bratysławy stał się możliwy.

Obrońca Dallas Stars nie zdołał zdobyć punktu w dzisiejszym meczu, natomiast Landeskog, napastnik Colorado Avalanche rozpoczął udział w mistrzostwach od bramki zdobytej już w 69. sekundzie meczu. Później jeszcze zanotował dwie asysty. Trzy punkty jak na sytuację, w której 6 godzin wcześniej zawodnik był jeszcze na lotnisku w Wiedniu, to naprawdę obiecujący wynik.

W 6. minucie wynik brzmiał już 3:0 dla „Trzech Koron”, a bilans strzelecki wynosił 6-1. Oprócz Landeskoga do tego momentu Bernharda Starkbauma zdołali pokonać jeszcze Marcus Krüger i William Nylander.

Pierwsza tercja zakończyła się wynik 5:0. Ta ostatnia bramka premierowej odsłony padła w czasie gry czterech na czterech. Anton Lander odebrał krążek rywalowi w środkowej tercji, po czym podał go do Adriana Kempe, który skutecznie zakończył całą akcję.

Austriacy znów stracili „gumę” w 30. minucie. Przydarzyło się to Dominiquowi Heinrichowi, a sytuację tę wykorzystał Dennis Rasmussen. Uderzenie było kompletnie nieudane, napastnik Mietałłurga Magnitogorsk nie trafił czysto kijem, ale to i tak nie przeszkodziło, żeby ledwo lecący krążek minął linię bramkową. Szwedzi grali wtedy w osłabieniu.

Z pewnością Starkbaum nie zaliczy tego pojedynku do udanych. Popełnił kilka błędów skutkujących stratą goli. Ostatnie trafienie w drugiej tercji było strzałem Eliasa Lindholma z bardzo ostrego kąta. Austriacki golkiper pewnie jeszcze długo zastanawiał się jak to wpadło.

Szwedzi mogli prowadzić jeszcze wyżej, ale Mattiasowi Ekholmowi zabrakło trochę precyzji, trafiając prosto w słupek. Obrońca Nashville Predators nie został w tym pojedynku bez punktu. Udało mu się zaliczyć „oczko” za asystę przy bramce na 5:0.

Jeżeli szukać jakichś pozytywów w grze Austriaków to pozostaje jedynie wskazać remisowy bilans strzelecki drugiej tercji (7-7) i honorową bramkę Michaela Raffla przy stanie 0:9.

Ostatnia część meczu przyniosła jeszcze dwa trafienia Szwedów. Gol na 8:0  był dobrą ilustracją miażdżącej przewagi podopiecznych Rikarda Grönborga. Alexander Wennberg zagrał krążek spod bandy na środek lodowiska, gdzie bez żadnej asysty ze strony rywali nadjechał kapitan Oliver Ekman-Larsson, który ulokował „gumę” koło bezradnego Starkbauma.

Szwedzi chyba zakończyli już występy z tak wyraźną przewagą nad rywalami. Teraz przed nimi spotkania ze Szwajcarią, Łotwą i Rosją. Jak na razie w czterech pojedynkach zdobyli 28 goli, a w całej fazie grupowej ubiegłorocznego czempionatu, zakończonego zdobyciem złotych medali, zaliczyli 31 trafień.


Szwecja – Austria 9:1 (5:0, 2:0, 2:1)

1:0 – Gabriel Landeskog – Elias Pettersson, Elias Lindholm (1:09)
2:0 – Marcus Krüger – Oskar Lindblom (2:37)
3:0 – William Nylander – Alexander Wennberg, Patric Hörnqvist (5:41)
4:0 – Adam Larsson - William Nylander (7:32)
5:0 – Adrian Kempe – Anton Lander, Mattias Ekholm (14:39, 4/4)
6:0 – Dennis Rasmussen - Marcus Krüger (29:13, 4/5)
7:0 – Elias Lindholm - Gabriel Landeskog, Elias Pettersson (33:22)
8:0 – Oliver Ekman-Larsson - Alexander Wennberg, Patric Hörnqvist (42:40, 5/4)
9:0 – Elias Pettersson - Elias Lindholm, Gabriel Landeskog (45:31)
9:1 – Michael Raffl – Fabio Hofer, Markus Schlacher (47:46)

Strzały: 36-22
Kary: 8-10
Widzowie: 8386



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V