Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 2851

Kazimierz Szynal: Zawsze gramy o najwyższe cele

2019-09-10 12:19:49

Za tydzień hokeiści JKH GKS Jastrzębie rozpoczną sezon 2019/2020. Na inaugurację ekipa trenera Roberta Kalabera zagra o Superpuchar Polski z GKS Tychy, a ten historyczny pojedynek odbędzie się na Jastorze w dniu 13 września o godz. 19:30.


Wyniki sparingów (dziesięć zwycięstw w dwunastu meczach, zwycięstwo w grupie A Pucharu Wyszehradzkiego) oraz wiosenno-letnia ofensywa transferowa dają kibicom jastrzębskiego hokeja powody do optymizmu. Co tu kryć - po raz pierwszy od kilku lat ewentualny brak JKH GKS Jastrzębie w półfinale Polskiej Hokej Ligi zostanie przyjęty z poważnym niedosytem. O tym wszystkim rozmawiamy z prezesem JKH GKS Jastrzębie Kazimierzem Szynalem, który tuż po zakończeniu zbliżającego się sezonu obchodził będzie piękny jubileusz...

- Nasze przedsezonowe rozmowy to już taka mała tradycja. Zaczynaliśmy w 2011 roku…
Kazimierz Szynal - Rzeczywiście, czas ucieka bardzo szybko. Jeśli dobrze liczę, to wiosną przyszłego roku minie 15 lat od momentu, w którym zostałem prezesem naszego klubu. 
 
- Zahaczyłem o tę kwestię nieprzypadkowo. Osiem lat temu moje pierwsze pytanie dotyczyło tego, czy hokej jest potrzebny w Jastrzębiu-Zdroju. Chciałbym je ponowić.
- Myślę, że jest potrzebny, choć… być może nie wszyscy mieszkańcy naszego miasta podzielają tę opinię. Uważam jednak, że nasza dyscyplina przynosi jastrzębianom sporo radości. Nie trzeba przecież dodawać, że obok "chleba" w życiu potrzeba też "igrzysk", choć w naszym przypadku są to "igrzyska zimowe". Poza tym nie wolno zapominać, że przez JKH GKS Jastrzębie przewinęły się tysiące młodych ludzi, którzy za naszą sprawą w ten czy inny sposób zakosztowali sportu. Podsumowując - uważam, że hokej w Jastrzębiu-Zdroju jest jak najbardziej potrzebny.
 
- Przejdźmy do bardziej aktualnych spraw. Kilka miesięcy temu powiedział pan, że sezon 2019/2020 jawi się jako wielka niewiadoma. Czy od tego czasu ta ocena uległa zmianie?
- Nadal mamy bardzo wiele znaków zapytania. Po pierwsze - nie wyciągałbym daleko idących wniosków z wyników sparingów. Po drugie - nie jesteśmy w stanie dokładnie zdiagnozować przed sezonem siły naszych rywali. Nie wiemy, co kto będzie sobą prezentował. Mogę zapewnić, że my jako JKH GKS Jastrzębie niezmiennie prowadzimy politykę stawiania na swoich wychowanków oraz wzmacniania składu obcokrajowcami prezentującymi odpowiedni poziom. To nasza stała polityka, choć oczywiście może ona podlegać krytyce. Natomiast w kwestii polityki prowadzonej w innych klubach nie chciałbym się wypowiadać. Wiele będzie zależało od budżetów i transferów, które mogą przecież jeszcze nastąpić. 
 
- No właśnie, ta jedna niewiadoma na pewno została rozwikłana. Przepis dotyczący możliwości przeprowadzania transferów do końca stycznia został podtrzymany. Przypomnijmy, że właśnie z tego skorzystała z Cracovia, która pokonała JKH GKS w ćwierćfinale.
- Tak, ta regulacja nadal funkcjonuje. Spotkała się ona z aplauzem niektórych osób. Ponadto część kibiców przyklaskuje przepisowi zezwalającemu na ligę w formule "open". Słyszałem, że w jednej z drużyn jest tylko siedmiu Polaków. Być może już niedługo doczekamy się momentu, że zagramy z polskim zespołem bez Polaków. Cóż, można mieć różne opinie na wiele tematów. Sądzę jednak, że takie działanie jest krótkowzroczne i nie przyniesie pożytku na dłuższą metę.
 
- Czyli nadal wiemy, że nic nie wiemy.
- Tak, ale paradoksalnie jesteśmy już nieco przyzwyczajeni do tej naszej swoistej "egzotyki" w polskim hokeju…
 
- Porozmawiajmy o bardziej optymistycznych sprawach. JKH GKS Jastrzębie na ostatniej prostej przystąpił do Pucharu Wyszehradzkiego. Wydawało się, że będzie to okazja do rozegrania nieco ciekawszych sparingów, a tymczasem pokonaliśmy na wyjeździe wicemistrza Słowacji.
- Trzeba przyznać, że nasz start w tych rozgrywkach był dziełem pewnego zbiegu okoliczności. Przygotowaliśmy wprawdzie pewien plan sparingowy i Puchar Wyszehradzki (mówiąc nieco przekornie) trochę go zakłócił, jednakże po dyskusji wewnątrzklubowej postanowiliśmy spróbować swoich sił w takich rozgrywkach. W końcu zdobywca Pucharu Polski zasługuje na reprezentowanie naszego kraju na arenie międzynarodowej. To jednak pewien prestiż i ciekawe przeżycie dla kibiców. Jestem przekonany, że 26-krotny mistrz Węgier nie przyjechałby na Jastor w innych okolicznościach. 
 
- Nie możemy pominąć milczeniem fantastycznej passy sierpniowych zwycięstw w sparingach. Przypomina ona sytuację z początków kadencji trenera Roberta Kalabera. W 2014 roku też wygrywaliśmy… wszystko, a potem skończyło się na wicemistrzostwie Polski. Dobry omen?
- Bez wątpienia tak. Byłoby miło, gdyby tamta historia powtórzyła się w tym sezonie. Ale nie można ukrywać, że mamy też grupę kibiców, która narzeka na tę passę zwycięstw. Uważają oni, że jeśli tak dobrze radzimy sobie w sparingach, to potem może być "różnie". Pamiętajmy jednak, że to jest sport. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Natomiast osobiście uważam, że lepiej jest wygrywać niż przegrywać. Gdybyśmy w okresie przygotowawczym ponosili porażki, wówczas podniosłyby się głosy, że jesteśmy bez formy, więc w meczach o punkty będzie "beznadzieja". Tymczasem w sporcie na ostateczny wynik ma wpływ mnóstwo czynników i warto o tym pamiętać.
 
- Może stanę w obronie tych "narzekających na zwycięstwa" kibiców. Wszak kieruje nimi troska o losy zespołu, choć na pewno cieszą się ze zwycięstw.
- Oczywiście, troska jest zrozumiała. Nie będę ukrywał, że również zastanawiam się nad tą sytuacją, ale przecież jako zarząd czy trenerzy nie pójdziemy do szatni i nie powiemy zawodnikom, że mają przegrywać (śmiech). To byłoby kompletnie bez sensu. Zwycięstwa zawsze cieszą i tego się trzymajmy.
 
- Czy lubi pan Finlandię?
- Finlandię (śmiech)? Nigdy nie byłem w Finlandii, ale chętnie się wybiorę! Oczywiście rozumiem, że pytanie nie jest przypadkowe i dotyczy naszych letnich wzmocnień.
 
- Dokładnie tak. To nowy kierunek, jeśli chodzi o transfery naszego klubu. To przemyślana strategia, czy też element szerszego trendu w polskim hokeju?
- I jedno, i drugie. Warto zauważyć, że ostatnimi laty w polskiej ekstralidze pojawiło się wielu zawodników z tego kraju. Myślę, że to efekt coraz lepszej sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce i rosnącej siły nabywczej naszej waluty. Stąd też w polskiej lidze pojawiają się Finowie. Natomiast my jako JKH GKS Jastrzębie słuchamy także głosu naszych kibiców. Część z nich narzekała na "kierunek czecho-słowacki" i żądała zmian w tym aspekcie. 
 
- Nasz poprzedni wywiad miał miejsce jeszcze przed pozyskaniem przez JKH GKS sześciu doświadczonych zawodników, czyli Macieja Urbanowicza, Kamila Górnego, Marisa Jassa, Henricha Jabornika oraz Jesse Rohtli i Artema Iossafova. Mówiliśmy wtedy, że być może na wieść o niektórych nazwiskach pojawi się wśród kibiców reakcja typu "wow". A zatem który z nich będzie tym "wow"?
- Nie chciałbym, aby ktoś poczuł się urażony, jeśli nie wymieniłbym go w tym miejscu. Uważam, że każdy z nich jest wartością dodaną dla naszego zespołu. Zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy powinni grać tak, aby kibice mieli prawo oceniać ich pozyskanie właśnie jako "wow". Jestem przekonany, że cała szóstka godnie zastąpi tych zawodników, którzy od nas odeszli po sezonie 2018/2019.
 
- Nie spotkałem się wśród kibiców z negatywną opinią na temat pozyskania chociażby Macieja Urbanowicza, ale niektórzy przypominają, w jakich okolicznościach odszedł on z JKH GKS Jastrzębie kilka lat temu. Takie opinie są nieuprawnione w zawodowym sporcie?
- Zgodzę się co do tego, że taki jest profesjonalny sport. Proponuję jednak tym kibicom, aby wyszli z założenia, iż każdemu człowiekowi należy się szansa poprawy (śmiech).
 
- Dodajmy, że Maciej Urbanowicz ponownie został kapitanem naszej drużyny.
- Zarząd w żaden sposób nie ingeruje ani w skład, ani w to, kto jest kapitanem zespołu. To jest sprawa rozstrzygnięć w szatni. Proszę o takie kwestie pytać trenera i radę drużyny.
 
- Do Jastrzębia wraca także Kamil Górny, który spędził tu wcześniej dwadzieścia lat życia. Wielu kibiców ucieszyło się, że jeden z najwybitniejszych wychowanków znów jest z nami.
- Istotnie, Kamil Górny to bardzo pozytywna postać. Wprawdzie opuścił nas trzy lata temu, ale nawet gdy odchodził, to uczynił to w bardzo elegancki sposób. Cieszę się, że znów jest z nami.
 
- Nie mogę też pominąć oceny jeszcze jednego "transferu". Czy Leszek Laszkiewicz jest równie skuteczny jako dyrektor sportowy, jakim był jako napastnik?
- Wszystko idzie w dobrym kierunku. Leszek Laszkiewicz jest dyrektorem sportowym naszego klubu od nieco ponad pół roku, ale już teraz można pokusić się o pozytywną ocenę jego działań. To rzeczywiście był dobry "transfer".
 
- Czas na sakramentalne pytanie o to, jaki będzie ten nadchodzący sezon. Czeka nas pewne novum. Po 2015 roku JKH GKS Jastrzębie nie był uważany za jednego z faworytów do awansu do półfinału. Teraz brak takiego awansu będzie rozczarowaniem.
- Tak jak zawsze gramy o najwyższe cele. Najpierw postaramy się zdobyć Superpuchar Polski i liczę na to, że uda nam się tego dokonać. Następnie chcemy awansować do turnieju finałowego o Puchar Polski, po czym zrobimy wszystko, aby obronić to trofeum. Kolejnym celem będzie strefa medalowa ekstraligi. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że nasze rozgrywki są bardzo wyrównane i nieprzewidywalne. Do tego mogą dojść "egzotyczne" ruchy innych klubów, które dysponują nie tyle wyższymi, co wręcz nieograniczonymi budżetami. Musimy mieć świadomość, że na koniec sezonu możemy zostać... z niczym. Jednak takie jest życie. Ani groźba porażki, ani też sama porażka nie powinny być powodem do wyrywania sobie włosów z głowy. Czas pokaże, jak potoczy się sytuacja.
 
- Czyli JKH GKS Jastrzębie nie obawia się występować w roli jednego z faworytów?
- Nie, ale unikałbym określania nas mianem faworyta do jakiegokolwiek sukcesu. Myślę jednak, że będziemy liczyć się w tej lidze.
 
- Przed nami wspomniany przez pana mecz o Superpuchar Polski. Chciałbym zapytać jednak nie o sportową, a o organizacyjną stronę tego pojedynku. To będzie chyba największe wyzwanie od czasów pamiętnego siódmego meczu o mistrzostwo Polski z Cracovią. JKH GKS jest gotów do organizacji takiego wydarzenia?
- Tak, jesteśmy gotowi. Zawsze jesteśmy gotowi. Nigdy jako klub nie daliśmy poważniejszej "plamy" w kwestiach organizacji zawodów. Natomiast nie jest wielką tajemnicą, że nasz pojedynek z GKS Tychy to spotkanie o dużą stawkę. Będzie ono transmitowane przez telewizję i w związku z tym prawdopodobnie przesunięta zostanie godzina jego rozpoczęcia. Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne to nie wolno zapominać, że JKH GKS Jastrzębie jest "tylko i aż" współorganizatorem tego meczu wraz z Polską Hokej Ligą. W związku z tym obowiązek organizacji spotkania spoczywa nie tylko na nas, ale także na PHL. Paradoksalnie, jest to nawet pewne utrudnienie. Dlatego apeluję do kibiców, aby śledzić na bieżąco informacje o zawodach i przyjść na mecz z odpowiednim wyprzedzeniem. W Jastrzębiu bywa bowiem tak, że wielu fanów przybywa na Leśną na ostatni moment. W przypadku meczu o Superpuchar Polski spóźnialscy mogą obejść się smakiem. Ponadto należy mieć na uwadze, że mecz odbędzie się na przełomie lata i jesieni 2019 roku.
 
- A zatem w określonej rzeczywistości kalendarza wyborczego.
- Sport nie jest oderwany od pozostałych aspektów życia społecznego. Z uwagi na okoliczności zapewne nie zabraknie na meczu o Superpuchar Polski także oficjalnie zaproszonych gości. Nie chciałbym jednak wymieniać jakichś nazwisk. Na razie ze źródeł w Polskiej Hokej Lidze wiemy, iż honorowy patronat nad meczem objął wiceminister energii. Czy zawita on jednak do Jastrzębia? Tego nie wiemy. Tak czy inaczej - nasi kibice przy okazji wizyty na Jastorze w dniu 13 września powinni brać pod uwagę te właśnie wspomniane przed chwilą kwestie.
 
- Chciałbym jeszcze zapytać o naszą młodzież. JKH GKS II Jastrzębie zagra w połączonej z Centralną Ligą Juniorów I lidze, która w tym sezonie nazywać się będzie Młodzieżową Hokej Ligą. To pożenienie jest dobrym rozwiązaniem?
- Uważam, że tak. Nam pozwoli ono na połączenie "ognia z wodą", czyli aspiracji młodych wychowanków z możliwością ogrywania zawodników starszych, którzy w danym momencie nie będą mieścili się w pierwszej drużynie. Dla nas zgłoszenie zespołu rezerw do I ligi to praktycznie jedyne sensowne wyjście. 
 
- A nie obawia się pan "wyrwy" w naszych grupach młodzieżowych? Nie jest wielką tajemnicą, że kończą nam się "złote pokolenia", a ich następcy mają dopiero po "naście" lat.
- Nie zawsze sytuacja jest idealna. W naborze mamy lata "tłuste" i "chude". Istotnie, w związku z tym pojawia się nam pewna "dziura", ale nie jest ona na tyle poważna, abyśmy musieli obawiać się o rozwój szkolenia w naszym klubie. Młodzież urodzona w drugiej połowie minionej dekady za kilka lat będzie już w wieku juniorskim. Trenerzy dokładnie obserwują te młodsze roczniki i wiedzą, co kto potrafi. A my jako JKH GKS Jastrzębie na pewno nie będziemy obawiali się stawiać na naszych młodych wychowanków.
 
- Zahaczę o sprawy finansowe. "Na mieście" pojawiają się różne opinie dotyczące rzekomych kłopotów z dalszym wspieraniem sportu przez Miasto Jastrzębie-Zdrój. Na alarm biją już kibice piłkarskiego GKS Jastrzębie.
- Mogę mówić tu tylko i wyłącznie o faktach, porównując obecną rzeczywistość do lat minionych. Rzeczywiście w ubiegłym roku we wrześniu do klubów sportowych trafiła tzw. druga transza dotacji z miasta. W tej chwili nie mamy widoków na jej ponowienie, ale nie możemy również wykluczyć, że ostatecznie zarządzenie dotyczące jej przyznania zostanie wydane. Jeśli chodzi o JKH GKS Jastrzębie, to na razie sytuacja jest pod kontrolą. Nie będę jednak ukrywał, że jako klub opieramy się finansowo na wsparciu zarówno ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz innych naszych sponsorów, jak i ze strony Miasta Jastrzębie-Zdrój. Ewentualny brak drugiego z tych filarów odczulibyśmy bardzo boleśnie.
 
- Na koniec trochę lżejszych spraw, przy czym będą to tzw. ping-pongi, czyli szybkie pytania i odpowiedzi. Panie prezesie, kto "odpali" w tym sezonie?
- Napastnicy.
 
- Którzy?
- Wszyscy!
 
- Ale na kogo szczególnie pan liczy?
- Na bramkarza (śmiech). "Odpalą" napastnicy, ale największe nadzieje pokładam w naszych golkiperach!
 
- Kto jest faworytem Polskiej Hokej Ligi?
- Te kluby, które mają największe pieniądze.
 
- Czyli które?
- Na pewno nie my.
 
- O co gramy i co to są "najwyższe cele"?
- Najwyższe cele to takie, które w danym momencie są możliwe do realizacji i które przy ambitnej grze jesteśmy w stanie osiągnąć. Szczytem marzeń będzie, jeśli w tym roku zdobędziemy Superpuchar Polski, obronimy Puchar Polski i sięgniemy po medal mistrzostw Polski. Marzenia mają to do siebie, że czasem się spełniają...
 
- A zatem będę pierwszy, życząc tego wszystkiego na 60. urodziny pana prezesa, które przypadną kilkanaście dni po ostatnim meczu finałowym, czyli w kwietniu 2020 roku.
- Oj, to muszę jeszcze tego dożyć (śmiech).

Jasnet.pl / rozm. mg



Powrót

Komentarze:

Fajny wywiad. Faktem jest ze bez wsparcia finansowego danego miasta trudno jest trzymac poziom w lidze.

Przesada jedynie co do "nieograniczonych budzetow", bo zapewne sa 2-3 kluby w PHL z ponadwymiarowymi budzetami ale to tylko na polska lige. W zestawieniu miedzynarodowym te kluby naleza do tych daleko ponizej sredniej lig zawodowych.
Może jest to trudne, ale nie niemożliwe. Przykładem jest Cracovia, która od miasta dostaje 0 zł. No ale cisnąć im trzeba, bo są "pasożytami polskiego hokeja".
Panie prezesie bardzo dobrze prowadzi pan klub. Życzę wytrwałości jak najdłużej. Dziękuję.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V