Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1504

NHL: Będą mecze numer siedem (WIDEO)

2016-05-10 10:32:06

Rywalizacja na zachodzie przedłużona, finalistów Konferencji Zachodniej wyłonią mecze numer siedem. Zarówno hokeiści Dallas Stars, jak i Nashville Predators postawili się rywalom i uniknęli wczoraj eliminacji z fazy pucharowej.


Statystyki fińskiego duetu bramkarskiego „Gwiazd” z sezonu regularnego nie powalają na kolana. Antti Niemi i Kari Lehtonen grali „w kratkę”, żaden z nich nie wyłamał się przed szereg, nie prezentował się lepiej pomiędzy słupkami i nie zgarnął miana pierwszego golkipera drużyny. Eksperci podejrzewali, że właśnie to będzie największym mankamentem ekipy z Teksasu w fazie mistrzowskiej. Do wczoraj nie do końca było wiadomo, kto w tym zespole pełni rolę „jedynki”, pomimo że to Lehtonen zaliczył więcej startów. Minionej nocy 32-latek z Helsinek, który w barwach Stars występuje od 2009 roku, pokazał jednak, że to on zasługuje na zaufanie trenera. 

Za wczorajsze zwycięstwo i przedłużenie nadziei na zdobycie Pucharu Stanleya podopieczni Lindy’ego Ruffa podziękować muszą właśnie Lehtonenowi. Fin zaliczył 35 udanych interwencji, stawał na głowie, żeby utrzymać swój zespół w grze, w szczególności w ostatnich minutach. Znacznie gorzej poradził sobie jego vis-a-vis Brian Elliott, który już w pierwszej tercji opuścił lodowisko. Jego miejsce pomiędzy słupkami bramki „Nutek” zajął Jake Allen. 

Kluczowy okazał się początek spotkania. W nieco ponad pięć minut hokeiści z południa zdołali dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. Najpierw błąd Coltona Parayko wykorzystał Mattias Janmark, a następnie pierwsze play-offowe trafienie w tym roku do swojego konta dopisał Vernon Fiddler. Jeszcze przed przerwą podopieczni Ruffa zdołali dołożyć kolejnego gola. Tym razem Elliott skapitulował po strzale Jasona Spezzy. Przyjezdni wypracowali trzybramkową przewagę uderzając w światło bramki zaledwie siedem razy.  

Po zmianie pomiędzy słupkami Blues Teksańczycy nie byli w stanie ponownie zapunktować. Do ataku przeszli jednak podopieczni Kena Hitchcocka. Gospodarze umieścili krążek za plecami Lehtonena dwukrotnie, w drugiej i trzeciej tercji. W końcówce „Gwiazdy” zostały całkowicie zepchnięte do obrony, ale dzięki świetnej grze fińskiego golkipera udało im się dowieźć korzystny wynik do końca. 

- Wciąż musimy wygrać dwa mecze z rzędu, czego nie dokonaliśmy jeszcze w tej serii - powiedział w szatni bohater meczu. - Dalej jesteśmy w grze, więc musimy się uspokoić i przygotować na kolejne starcie. 

St. Louis Blues – Dallas Stars 2:3 (0:3, 1:0, 1:0)
0:1 Janmark – Niczuszkin 4:53
0:2 Fiddler – Sceviour, Russell 5:13
0:3 Spezza – Sceviour, Benn 16:49 (w przewadze)
1:3 Steen – Bortuzzo, Tarasienko 27:29
2:3 Berglund – Lehtera, Backes 48:59
Minuty kar: 2-4
Strzały na bramkę: 37-14
Widzów: 19,808
Stan rywalizacji: 3-3


Także drugiego półfinalistę wyłoni mecz numer siedem. Minionej nocy po dogrywce triumfowali hokeiści Nashville Predators, tym samym przedłużyli swój play-offowy żywot o przynajmniej jeden mecz. 

Starcie numer sześć lepiej rozpoczęli podopieczni Petera DeBoera. Dwa gole w niecałe dwie minuty ustrzelił Chris Tierney. 21-letni napastnik Sharks najpierw zmienił tor lotu krążka posłanego w stronę bramki przez Marca-Édouarda Vlasica, a następnie dobił strzał Matta Nieto. Gospodarze zdołali jednak doprowadzić do wyrównania wyniku już na początku drugiej tercji. W trzeciej odsłonie meczu prowadzenie ekipie z zachodniego wybrzeża dał Logan Couture, ale i z tej sytuacji „Drapieżcy” wyszli obronną ręką. Tym razem na listę strzelców wpisał się Colin Wilson. 

O losach tej konfrontacji zadecydować miała dogrywka. Na rozstrzygnięcie nie musieliśmy jednak czekać długo, już w trzeciej minucie doliczonego czasu gry po pięknej akcji całej formacji gumę za plecami Martina Jonesa umieścił Viktor Arvidsson. Dla 23-letniego Szweda było to pierwsze play-offowe trafienie w karierze.  

Co ciekawe, w tej serii zespoły wygrywały tylko przed własną publicznością. Jeśli ta zasada zostałaby zachowana do samego końca, w konferencyjnych finałach powinniśmy zobaczyć „Rekiny”. 

Nashville Predators – San Jose Sharks 4:3 (1:2, 1:0, 1:1, 1:0)
0:1 Tierney – Vlasic, Hertl 9:55
0:2 Tierney – Nieto, Burns 11:51
1:2 Josi 15:27
2:2 Johansen – Ellis 21:25
2:3 Couture – Burns, Thornton 50:04 (w przewadze)
3:3 Wilson – Neal, Ribeiro 52:44
4:3 Avidsson – Salomäki, Rinne 62:03
Minuty kar: 4-4
Strzały na bramkę: 32-18
Widzów: 17,292
Stan rywalizacji: 3-3

 



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V