Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 1019

NHL: Klątwa San Jose trwa (WIDEO)

2016-12-03 07:50:13

Już od 17 lat fani Montréal Canadiens czekają na zwycięstwo swojej drużyny w San Jose. I będą musieli poczekać dłużej, bo tej nocy liderowi konferencji wschodniej NHL znów się w Kalifornii nie udało.




"Rekiny" przed własną publicznością pokonały Canadiens 2:1 i było to już ich 10. z rzędu zwycięstwo u siebie nad ekipą z Montrealu. Po raz ostatni najbardziej utytułowany klub NHL wygrał w San Jose w listopadzie 1999 roku. W XXI wieku jeszcze mu się to nie udało. Tej nocy gole dla gospodarzy strzelali: Brent Burns mocnym uderzeniem podczas gry w przewadze oraz Joe Pavelski, który dość szczęśliwie trafił po podaniu Joe Thorntona w kontrze 2 na 0. Pavelski miał o tyle szczęście, że nie zdołał czysto trafić w krążek kijem, ale "guma" odbiła się jeszcze od jego nogi i wpadła do siatki obok Careya Price'a.

Dla Burnsa jego gol był już 10. w tym sezonie. Kanadyjczyk jest najlepszym strzelcem i najlepiej punktującym (22 punkty) graczem NHL wśród obrońców. Mało tego, jest najlepszym snajperem w swoim zespole. Najsłynniejszy "brodacz" NHL tej nocy oddał aż 8 strzałów - najwięcej ze wszystkich graczy na tafli. Bohaterem spotkania był jednak bramkarz Sharks Martin Jones, któremu udała się niezwykle rzadka sztuka, bowiem wygrał bramkarski pojedynek z Careyem Price'em. Jones przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu broniąc 31 strzałów rywali. Pokonał go dopiero na 77 sekund przed końcem, podczas gry Canadiens w przewadze, Artturi Lehkonen. Price interweniował skutecznie 28 razy.

Montréal Canadiens nie wykorzystali okazji, by wrócić na czoło tabeli całej ligi. Pozostają z dorobkiem 34 punktów, który daje im prowadzenie w konferencji wschodniej. Podopieczni Michela Therriena zostaną teraz w Kalifornii, gdzie jutro zmierzą się z Los Angeles Kings. Sharks z kolei, dzięki trzeciemu zwycięstwu z rzędu, umocnili się na prowadzeniu w dywizji Pacyfiku. Obecnie mają 31 punktów i o 3 wyprzedzają drugich w klasyfikacji Anaheim Ducks.

San Jose Sharks - Montréal Canadiens 2:1 (2:0, 0:0, 0:1)
1:0 Burns - Pavelski - Thornton 05:22 (w przewadze)
2:0 Pavelski - Thornton 19:03
2:1 Lehkonen - Shaw - Galchenyuk 58:43 (w przewadze)
Strzały: 30-32.
Minuty kar: 8-6.
Widzów: 17 562.




W drugim wczorajszym spotkaniu Calgary Flames po rzutach karnych pokonali Minnesota Wild 3:2. Decydującego karnego wykorzystał Sean Monahan, który wcześniej z gry asystował przy bramce Krisa Versteega, a trafił także Mikael Backlund. Dla Monahana był to pierwszy rzut karny wykorzystany w tym sezonie, ale od kiedy wszedł do NHL w sezonie 2013-14, żaden zawodnik Flames nie trafiał w takich seriach częściej od niego (9 razy). "Płomienie" po raz pierwszy w tym sezonie wygrały dwa mecze z rzędu przed własną publicznością. Tymczasem Wild przegrali pierwsze 3 spotkania trwającej pięciomeczowej serii wyjazdowej.

WYNIKI WSZYSTKICH WCZORAJSZYCH SPOTKAŃ



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V