Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 3782

NHL: Ciekawostki 5.meczu finałowego

2018-06-08 14:59:35

Pierwszy tytuł mistrzowski dla Washington Capitals, a także dla wszystkich członków tej drużyny, oprócz Brooksa Orpika. Aleksandr Owieczkin uhonorowany został Trofeum Conna Smythe’a, a John Carlson setny mecz w play-off uczcił zdobyciem Pucharu Stanleya.

Washington Capitals zdobyli dzisiejszej nocy swój pierwszy w historii Puchar Stanleya. To zadanie zajęło im 43 sezony, podczas których rozegrali 3701 meczów. Do najlepszej ligi świata dołączyli w sezonie 1974/75.

Tylko jedna drużyna z tych, które mają już na końce końcowy triumf w lidze, czekała na to dłużej niż „Stołeczni”. Los Angeles Kings zdobyli swój pierwszy Puchar Stanleya w 2012 roku po 44.sezonach gry. Hokeiści Capitals są pierwszym klubem aglomeracji waszyngtońskiej, który wygrał rozgrywki jednej z czołowych profesjonalnych lig sportowych, licząc od 1992 roku, kiedy to najlepszą drużyną footballu amerykańskiego zostali Washington Redskins, wygrywając Super Bowl, główne trofeum NFL.

36 lat oczekiwań na zwycięstwo w jednej z najważniejszych profesjonalnych lig sportowych Ameryki Północnej. Takie tłumy fanów zgromadziły się dookoła Capital One Areny w Waszyngtonie podczas, gdy hokeiści Capitals 
grali swój mecz w Las Vegas.

Strzelec gola wygrywającego w meczu numer 4, Devante Smith-Pelly znów dał o sobie znać. Tym razem zdobył bramkę wyrównującą na 3:3, co oznaczało kolejne trafienie w trzecim meczu z rzędu. To dotąd niespotykana seria w karierze tego hokeisty. W play-offach zdobył w bieżącym sezonie 7 goli, czyli tyle samo co w rozgrywkach zasadniczych, z tą tylko różnicą, że w fazie postsezonowej potrzebował na to raptem 24 spotkań, a w pierwszej części rozgrywek rozegrał aż 75 meczów.

Rozstrzygającego gola o losach Pucharu Stanleya zdobył  Lars Eller i był to trzeci jego wygrywający gol w tegorocznych rozgrywkach postsezonowych, co sprawia, że Duńczyk jest klubowym liderem w tej klasyfikacji. Pierwsze tego typu trafienie zaliczył w drugiej dogrywce meczu numer 3 przeciwko Columbus Blue Jackets (1.runda), a następne w 2.meczu finału konferencji wschodniej, w którym Capitals spotkali się z Tampa Bay Lightning. Eller pochodzący z miejscowości Rødovre jest pierwszym zawodnikiem z ojczyzny Hamleta, którego imię i nazwisko zostało wypisane na Pucharze Stanleya, ale nie pierwszym Duńczykiem, bowiem to miano przypisane jest złotnikowi Carlowi Poulowi Petersenowi, autorowi obecnej wersji pucharu, którego dane widnieją na spodniej części najcenniejszego hokejowego trofeum.

Znalezione obrazy dla zapytania lars eller
Lars Eller (drugi od prawej) zamknął w tym sezonie listę strzelców w NHL. Duńczyk w szale radości po zdobyciu gola dającego jego drużynie Puchar Stanleya.

Zdobywcą corocznego Trofeum Conn’ego Smythe’a dla najbardziej wartościowego gracza fazy play-off został Aleksandr Owieczkin, król strzelców rozgrywek postsezonowych i wicelider klasyfikacji najskuteczniejszych. Takiego wyboru dokonali członkowie związku dziennikarzy zawodowo zajmujących się pisaniem o lidze NHL.  Nagroda przyznawana jest od 1965 roku, a do tej pory jedynym Rosjaninem, który ją zdobył był Jewgienij Małkin (2009). Oprócz niego z grona zdobywców poza Ameryką Północną na świat przyszli tylko dwaj Szwedzi, grający dla Detroit Red Wings: Nicklas Lidström (2002) i Henrik Zetterberg (2008).

Znalezione obrazy dla zapytania ovechkin conn smythe
Aleksandr Owieczkin z Trofeum Conna Smythe'a.

Owieczkin jest kapitanem waszyngtończyków od 2010 roku. Został pierwszym Rosjaninem, którą nosząc bluzę z charakterystyczną literą „C” wzniósł do góry Puchar Stanleya. Udało się to jeszcze tylko dwóm innym kapitanom urodzonym poza Ameryką Północną. Są to Lidström (2008) i Słowak Zdeno Chára w 2011 z Boston Bruins.

Dla „cara hokeja” ten sezon był absolutnie przełomy i niepowtarzalny. Nie dość, że po raz pierwszy w jego 13-letniej karierze w NHL udało mu się dotrzeć do finału ligi, to jeszcze zakończył go zdobyciem Pucharu Stanleya, a wcześniej w czasie trwania rozgrywek zasadniczych zdobył swojego jubileuszowego gola numer 600 i zaliczył mecz numer 1000. Po raz dziewiąty zakończył sezon zasadniczy z co najmniej 40 bramkami na koncie, co pozwoliło mu 7.raz odebrać Trofeum Maurice’a „Rocket” Richarda dla najlepszego strzelca pierwszej części rozgrywek.

Rosjanin został trzecim w historii ligi graczem, który zdobył 600 goli zanim choć raz triumfował ze swoją drużyną w całych rozgrywkach. Luc Robitaille miał już na koncie 620 bramek, kiedy w 2002 roku wzniósł Puchar Stanleya z Detroit Red Wings, a Dave Andreychuk, kapitan Tampa Bay Lightning poprowadził swój zespół do triumfu, mając już w zanadrzu strzelone 634 bramki. Owieczkin uzbierał ich dokładnie 607 i dzisiejszej nocy zatrzymał swój licznik w tej kategorii.

Owieczkin strzelił 15 goli w tegorocznych play-offach, co nie zdarzyło się w podczas jednej edycji rozgrywek postsezonowych, żadnemu innemu hokeiście Washington Capitals w historii, a tylko jeden w całej lidze w ostatnim 21-leciu zdołał wyrównać jego osiągnięcie. Był nim Sidney Crosby w 2009 roku (Pittsburgh Penguins).

Po 13 latach gry...nareszcie. Aleksandr Owieczkin z Pucharem Stanleya.

Choć w temacie goli wygrywających nie było lepszego w play-offach w zespole ze stolicy USA niż Eller, to Owieczkin ustąpił mu jedynie o jedno trafienie. Pierwsze z nich zaliczył wyprowadzając swój zespół na 2-1 w serii przeciwko Pittsburgh Penguins, a drugie dołożył już w 62 sekundzie decydującego o awansie do wielkiego finału, 7.meczu z Tampa Bay Lightning. Bramka zdobyta przez niego w finale konferencji wschodniej okazała się drugim najszybciej strzelonym golem wygrywającym w całej historii meczów numer 7 w play-offach. Jean Beliveau z Montreal Canadiens zaliczył takie trafienie już po 14 sekundach finałowego starcia o Puchar Stanleya przeciwko Chicago Black Hawks w 1965 roku.

„Car hokeja” dołączył do elitarnego grona 5 innych graczy, którzy przynajmniej po jednym razie byli głównymi adresatami takich „cacek” jak Puchar Stanleya, Trofeum Conna Smythe’a, Trofeum Harta (dla najbardziej wartościowego gracza sezonu zasadniczego), Trofeum Maurice’a „Rocket” Richarda (a przed jego ustanowieniem zdobywcy tytułu króla strzelców) i Trofeum Arta Rossa (dla najskuteczniejszego gracza sezonu zasadniczego). A oto jak prezentuje się pełen skład tego zacnego grona:

 

Jean Beliveau

Guy Lafleur

Wayne Gretzky

Mario Lemieux

Sidney Crosby

Aleksandr Owieczkin

Puchar Stanleya

10

5

4

2

3

1

Trofeum Conna Smythe’a

1

1

2

2

2

1

Trofeum 

Harta

2

2

9

3

2

3

Trofeum  „Rocket” Richarda

2

1

5

3

2

7

Trofeum Arta Rossa

1

3

10

6

2

1


Zanim doszło do końcowego triumfu, hokeiści Washington Capitals musieli przejść przez niezwykle ciekawą i trudną fazę play-off. Problemy zaczęły się bowiem od samego początku. Rozgrywki postsezonowe waszyngtończycy rozpoczęli dwoma przegranymi po dogrywkach na własnym lodzie z Columbus Blue Jackets. Byli zatem już w połowie drogi do tego, by odpaść z dalszej rywalizacji przy pierwszej sposobności. Nie dali się jednak i wygrali kolejne 4 pojedynki, wpadając w 2.rundzie na niezwykle niewygodnych dla siebie przeciwników, jakimi byli zdobywcy dwóch ostatnich Pucharów Stanleya, hokeiści Pittsburgh Penguins. Capitals odpadali w rywalizacji z nimi w 9 z 10 ostatnich konfrontacji, a od 7 serii nie potrafili wygrać ani razu. Dokonali zatem rzeczy dla nich bardzo istotnej, pokonując swoich ciemiężycieli 4-2. W finale konferencji wschodniej prowadząc już 2-0, przegrali 3 spotkania pod rząd, będąc o krok od zakończenia swojej przygody. Mecz numer 7 decydujący o ich awansie do wielkiego finału zmuszeni byli rozgrywać na wyjeździe, gdzie triumfowali 4:0. Decydujące o wywalczeniu Pucharu Stanleya boje, zaczęli od przegranej w Las Vegas, co postawiło ich w gorszej sytuacji od przeciwników, ale znów wykazali niesamowity charakter i kolejne 4 spotkania zaliczyli na swoją korzyść, kończąc trwającą od dwóch lat serię ligowych tytułów Marca-André Fleury’ego, bramkarza Vegas Golden Knights, a wcześniej Pittsburgh Penguins.

Znalezione obrazy dla zapytania marc-andre fleury
Aleksandr Owieczkin (z prawej) pocieszający Marca-André Fleury'ego, któremu nie udało się zdobyć trzeci raz z rzędu Pucharu Stanleya.

Kluczem do końcowego sukcesu Capitals okazała się fenomenalna gra na wyjazdach. Z 13 pojedynków w play-off rozegranych poza Capital One Arena, 10 zakończyło się ich zwycięstwami, co stanowi wyrównanie najlepszego wyniku w historii rozgrywek postsezonowych, należącego do New Jersey Devils (w 1995 roku 10-1 i w 2000 roku 10-2), Los Angeles Kings (w 2012 roku 10-1) i Calgary Flames (w 2004 roku 10-4). Z tego grona, tylko „Płomienie” nie podsumowały swojej świetnej wyjazdowej passy zdobyciem w danym sezonie Pucharu Stanleya, który wtedy zgarnęła drużyna Tampa Bay Lightning, wygrywając decydujące 7.starcie. Capitals zostali jednocześnie trzecią drużyną, która decydujące o wygranych w danej serii mecze za każdym razem rozgrywała na terenie rywali. Tak stało się również w 2008 w przypadku Detroit Red Wings, a rok później stało się to udziałem Pittsburgh Penguins.

Te rozgrywki postsezonowe w ogóle należały do ekip przyjezdnych. Z 84 spotkań tej fazy, aż 44 mecze wygrały zespoły będące w danym dniu w delegacji, co stanowi 52,4% wszystkich spotkań i jest trzecim najlepszym wynikiem od czasów rozszerzenia ligi w 1968 roku. W 2012 aż 54,7% meczów wygrali goście (47-39), a w 1987 było to 52,9% pojedynków (46-41).

Washington Capitals to druga w historii drużyna, która wywalczyła Puchar Stanleya przegrywając uprzednio w każdej z serii poszczególnych rund play-off. Zaczęło się wszystko od wyniku 0-2 z Columbus Blue Jackets, następnie było 0-1 z Pittsburgh Pengiuns i 2-3 z Tampa Bay Lightning, a w finale ponownie 0-1, ale tym razem z Vegas Golden Knights. Tak samo wyboistą drogę do ligowego triumfu miała drużyna „Pingwinów” w 1991 roku, a cała kampania zakończyła się ich zwycięstwem 4-2 w finałowej serii z Minnesota North Stars. Podopieczni Barry’ego Trotza to siódmy zespół w historii, który doszedł do szczęśliwego końca po rozpoczęciu fazy play-off od dwóch przegranych z rzędu (z Columbus).

Trotz, swoje 20 lat na trenerskich ławkach najlepszej ligi świata uwiecznił zdobyciem pierwszego Pucharu Stanleya. Zaczynał jako szkoleniowiec Nashville Predators w 1998 w ich debiutanckim sezonie w NHL. Zatrzymał się tam na 15 lat, po czym przeniósł się do stolicy Stanów Zjednoczonych. Tyle lat szkolenia zespołów najlepszej ligi świata poskutkowało 5.miejscami w rankingach: liczby poprowadzonych spotkań sezonów zasadniczych (1524) i zwycięstw w tych meczach (762).

Niekwestionowaną gwiazdą tegorocznych rozgrywek postsezonowych był Jewgienij Kuzniecow, najskuteczniejszy zawodnik play-offów, a także samej serii finałowej, w której zdobył 8 punktów (1G + 7A). We wszystkich 24 meczach drugiej części sezonu uzbierał 32 „oczka” (12G + 20A), wyprzedzając swojego rodaka Owieczkina o 5 punktów (15G + 12A). W ostatnim 21-leciu więcej „oczek” w jednej kampanii postsezonowej zaliczył tylko napastnik Penguins, Małkin zdobywając Puchar Stanleya w 2009 roku. Było to 36 punktów za 14 bramek i 22 asysty.

Trzej muszkieterowie z Rosji. Od lewej: Dmitrij Orłow, Aleksandr Owieczkin i Jewgienij Kuzniecow.

Kuzniecow został trzecim Rosjaninem, licząc od sezonu 1943/44, który wygrał klasyfikację najskuteczniejszych fazy play-off. Wcześniej dokonał tego Siergiej Fiedorow w barwach Detroit Red Wings w 1995 roku i Małkin dwukrotnie, w 2009 i 2017.

Pochodzący z Czelabińska napastnik punktował w każdym meczu w okresie pomiędzy 3 a 28 maja, kiedy to wystąpił w kolejnych 11 spotkaniach, w których zdobył 16 punktów (6G + 10A), czym ustanowił klubowy rekord w fazie play-off. Jego seria zakończyła się w drugim meczu wielkiego finału. Ale o rekordowe osiągniecie postarał się jeszcze w meczu numer 4, kiedy to zdobył 4 asysty i dołączył do grona 11 innych hokeistów, którzy w spotkaniach finałowych serii popisali się taką samą liczbą kluczowych podań, a ostatnim z nich był Joe Sakic w 2.meczu finału z 1996, kiedy to reprezentowany przez niego zespół Colorado Avalanche pokonał 8:1 Florida Panthers.

Piękny jubileusz zafundował sobie John Carlson, który dziś w nocy wystąpił po raz setny w meczu fazy play-off. Okrasił go asystą przy golu dającym jego drużynie prowadzenie 2:1, ale przede wszystkim wzniesieniem w górę najcenniejszego hokejowego trofeum, jakim jest Puchar Stanleya. W tych stu występach Amerykanin zdobył 55 punktów (18G + 37A), co pozwoliło mu wyprzedzić Calle Johanssona zdobywcę 54 „oczek” (12G + 42A) i objąć prowadzenie w klubowej tabeli wszech czasów najskuteczniejszych obrońców w fazie play-off. Carlson jest również królem strzelców defensorów Capitals w historii ich rywalizacji postsezonowej i zajmuje 3.miejsce w liczbie asyst, za Scottem Stevensem (44) i Johanssonem (42).

W taki sposób zakończył swój setny mecz w play-off John Carlson.

To nie koniec rekordowych osiągnięć 28-latka. Żaden inny defensor Capitals w jednej kampanii play-off nie uzbierał więcej „oczek” niż on (20), ani też nie zaliczył większej liczby asyst (15). Carlson to najskuteczniejszych ligowy obrońca obu części sezonu (68 pkt., 15G + 53A / 20 pkt., 5G + 15A).

Nie byłoby końcowego triumfu zespołu z Waszyngtonu gdyby nie bardzo dobra postawa ich bramkarza Bradena Holtby’ego, który bieżące play-offy zaczynał na ławce rezerwowych, choć dla zespołu poskutkowało to dwiema przegranymi. Kiedy wskoczył między słupki Capitals wygrali 4 mecze z rzędu z „Kurtkami”, odprawiając ich z dalszej walki o końcowy ligowy triumf. Łącznie w tych rozgrywkach postsezonowych Holtby 16 razy zjeżdżał z lodu w roli zwycięzcy, a tylko 7-krotnie opuszczał taflę z głową w dół. Średnio w meczu wpuszczał 2,16 gola i obronił 92,2% strzałów rywali.

Niezapomniana pozostanie jego parada z finałowego meczu numer 2, kiedy nie pozwolił odebrać swojej drużynie prowadzenia 3:2, broniąc na 2 minuty przed końcem spotkania uderzenie Alexa Tucha, Ta interwencja miała kluczowe znaczenie dla dalszych losów rywalizacji. Od tej pory zespół Vegas nie zdołał już wygrać ani razu, a Capitals osiągnęli w pozostałych meczach finałowej serii bilans bramkowy 13:6.

Znalezione obrazy dla zapytania braden holtby alex tuch
Interwencja, która "zabiła Rycerzy" z Las Vegas. Cudowna obrona strzału Alexa Tucha przez Bradena Holtby'ego w meczu numer 2 wielkiego finału.

Zawodnicy „Stołecznych” to prawdziwe „żółtodzioby”, jeżeli chodzi o zdobywanie Pucharu Stanleya. Dla wszystkich członków mistrzowskiej ekipy był to prawdziwy debiut w tej roli za wyjątkiem Brooksa Orpika, który podobną chwilę przeżył jako zawodnik Pittsburgh Penguins w 2009 roku wraz z obecnym bramkarzem Vegas, Fleurym.

Najskuteczniejszym zawodnikiem finałowego meczu numer 5 został Reilly Smith z Vegas Golden Knights, który zdobył gola i asystę, ale cóż z tego, skoro jego zespół nie spełnił wielkiego marzenia o wygraniu ligi w swoim debiutanckim sezonie. Smith w fazie play-off uzbierał 22 „oczka” (5G + 17A) i był w tym aspekcie najlepszy spośród wszystkich swoich kolegów, ale na pochwałę zasługuje cała formacja, którą tworzył wraz z Jonathanem Marchessault (21 pkt., 8G + 13A) i Williamem Karlssonem (15 pkt., 7G + 8A). W sumie wyżej wymieniony tercet dał swojej drużynie 58 „oczek” (20G + 38A) i 5 goli wygrywających w 20 spotkaniach play-off.

Znalezione obrazy dla zapytania reilly smith
Gol najskuteczniejszego gracza 5.meczu finałowego, Reilly'ego Smitha na 3:2 dla Vegas Golden Knights.

Po raz pierwszy od 16 lat zdarzyło się, żeby w wielkim finale ligi jedna z drużyn zaliczyła serię 4 wygranych pod rząd. Ostatnim klubem, któremu udał się taki wyczyn był Detroit Red Wings w roku 2002. Wtedy, podobnie jak i teraz w finale odbyło się pięć spotkań, a pierwsze z nich padło łupem hokeistów Carolina Hurricanes.

Natomiast dla Vegas Golden Knights był to pierwszy przypadek w ich krótkiej historii w NHL (102 spotkania), że przegrali 4 mecze pod rząd. 

Ważnym aspektem końcowego sukcesu Capitals okazało się skuteczne rozgrywanie przewag. Dzisiejszej nocy wykorzystali jedną taką okazję z czterech, które mieli, ale w całej fazie play-off strzelili 22 gole w 75 sytuacjach, gdy dane im było grać z przynajmniej jednym hokeistą więcej niż w danej chwili było w zespole rywali. Podopieczni Trotza odnotowali w tym elemencie 29,3% skuteczności. Wśród zespołów, które w jednej kampanii play-off miały co najmniej 60 okresów gry w przewadze, jest to 4.najlepszy wynik (licząc od sezonu 1977/78, kiedy oficjalnie wprowadzono taką statystykę). New York Islanders wykorzystali 37,8% przewag w 1981 (31 z 82), a rok później zaliczyli 29,9% (23 z 77). W 1994 roku Toronto Maple Leafs wykorzystali 29,7% przewag (22 z 74).

Hokeiści Washington Capitals, zdobywcy Pucharu Stanleya w 2018 roku.



Powrót

Komentarze:

I jeszcze jedna ciekawostka. W 2007 roku podczas MŚ U-18 Dywizji 1 rozgrywanych w Sanoku w reprezentacji Danii wystąpił Lars Eller.
Największą ciekawostką jest fakt iż zespół złożony z "odrzutków" już w pierwszym sezonie zaszedł aż do finału Pucharu.
Co na to fachowcy z innych klubów? Budują te drużyny, budują … i nic. A tu rach, ciach, ciach i taki wynik. Magia Las Vegas? ;)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V