Hokej.net Logo

Wyświetleń: 1587

Finał NHL: Perfekcyjne przewagi. Bruins znów prowadzą (WIDEO)

2019-06-02 07:05:40

Perfekcyjna gra w przewagach dała Boston Bruins zwycięstwo w wyjazdowym meczu numer 3 finału Pucharu Stanleya. Zespół z Bostonu strzelił 7 goli i zrobił krok w kierunku najważniejszego hokejowego trofeum.



Bruins polecieli do St. Louis na dwa mecze z miejscowymi Blues mając remis 1-1 po dwóch spotkaniach, ale bardzo szybko pozbawili rywali złudzeń i odzyskali przewagę własnej tafli. Już po pierwszej tercji meczu numer 3 prowadzili 3:0, a później się nie zatrzymali. Strzelanie zaczęło się w 11. minucie w elemencie, który jest w tych play-offach zabójczą bronią drużyny z Bostonu. Patrice Bergeron w przewadze zdobył swój setny punkt w historii występów w rozgrywkach o Puchar Stanleya, zmieniając tor lotu krążka po strzale Toreya Kruga. To była jednak tylko zapowiedź niezwykłej gry w przewagach, jaką goście zaprezentowali w całym meczu.

W 18. minucie na 2:0 podwyższył Charlie Coyle, a na zaledwie 10 sekund przed końcem gospodarze dostali "gola do szatni", gdy Jordana Binningtona pokonał Sean Kuraly, któremu świetnie łyżwą zagrał krążek Joakim Nordström. A jeżeli tego było mało, to trener Craig Berube jeszcze pogorszył sytuację swojej drużyny zgłaszając "challenge", twierdząc, że był spalony, choć - jak sam później powiedział - nie był do tego w pełni przekonany. Sędziowie wideo potwierdzili, że krążek do własnej tercji zagrał obrońca Blues Joel Edmundson i spalonego nie było. Nie dość, że Berube nie doprowadził do zmniejszenia strat, to jeszcze jego zespół dostał karę za opóźnianie gry.

A Bruins wykorzystali to perfekcyjnie na początku drugiej tercji, gdy David Pastrňák podwyższył na 4:0. Dla Blues nie było już powrotu do gry. Zwłaszcza, że gdy Iwan Barbaszew wreszcie zdobył dla nich bramkę, to już w następnej minucie goście odpowiedzieli trafieniem Kruga. Po raz w trzeci w tym meczu w przewadze. Ten gol zakończył występ Binningtona, który po raz pierwszy w tych play-offach ustąpił w bramce miejsca Jake'owi Allenowi. Później jeszcze Noel Acciari w końcówce trafił dla Bruins do pustej bramki, a po kolejnych 23 sekundach - w przewadze - Marcus Johansson ustalił wynik na 7:2, bo wcześniej Blues jedyny raz wykorzystali swoją przewagę za sprawą Coltona Parayki, który trafił po rykoszecie.

Krug oprócz gola zaliczył także trzy asysty. Bergeron, który nie błyszczał w pierwszych dwóch spotkaniach finału, zaliczył bramkę i dwie asysty, Coyle i Johansson do swoich trafień dołożyli po asyście. A Sean Kuraly znów strzelił zwycięskiego gola, bo tak samo było w pierwszym spotkaniu finału.

Bruins mieli stuprocentową skuteczność gry w liczebniejszym składzie. Nie tylko dlatego, że wykorzystali wszystkie cztery swoje przewagi. Ale także dlatego, że oddali w nich... cztery strzały i każdy wpadł do bramki. Już w siódmym kolejnym meczu trafiali grając w przewadze, a w finałowej serii wykorzystują ten element z fantastyczną skutecznością 42,9 %. W całych play-offach mają 35,9 %. To najlepszy wynik od 1981 roku, gdy New York Islanders wykorzystali w rywalizacji o Puchar Stanleya 37,8 % przewag. - Trzeba wykorzystywać takie sytuacje. Na tym etapie sezonu te "specjalne formacje" muszą grać dobrze - powiedział po meczu napastnik Bruins Brad Marchand. - Jeśli spojrzymy na wszystkie nasze serie w tych play-offach i nawet na ten finał, to te formacje robią wielką różnice. Oczekujemy, że będziemy w tych elementach grać dobrze i w tym meczu graliśmy.

Tymczasem Blues wykorzystali wczoraj jedną z pięciu swoich przewag i był to ich pierwszy gol w liczebniejszym składzie w całym finale. W serii z Bruins mają zaledwie 10 % skuteczności, a w całych play-offach 18,1 %, czyli są prawie dwa razy gorsi od rywali.

Wczoraj nie pomógł im także Binnington w bramce, który został zmieniony po raz pierwszy nie tylko w play-offach, ale w ogóle w swojej krótkiej karierze w NHL. Wpuścił 5 goli na 19 strzałów. Po meczu 25-letniego bramkarza bronili koledzy, ale on sam brał winę na siebie. - Muszę być lepszy - powiedział. - Muszę dawać swojej drużynie lepszą szansę wygrania meczu. Wpuściłem trzy gole w pierwszej tercji, a to nigdy nie jest dobry wynik. Cóż, jest jak jest. Przegraliśmy i nie jestem z tego zadowolony. Sfrustrowany bramkarz Blues w drugiej tercji zjeżdżając w stronę swojej ławki podczas przerwy telewizyjnej odepchnął mijanego przez siebie bramkarza Bruins Tuukkę Raska.

St. Louis Blues w swojej historii przegrali wszystkie siedem meczów finału Pucharu Stanleya przed własną publicznością. Poprzedni 5 maja 1970 roku 2:6 z Bruins. Co ciekawe, wtedy także po pierwszej tercji przegrywali już 0:3. Teraz mają nadzieję, że wreszcie wygrają w poniedziałek, gdy podejmą Bruins ponownie w Enterprise Center w meczu numer 4.

Historyczne statystyki pokazują, że zespół przegrywający 1-2 w serii, który rozgrywa czwarty mecz przed własną publicznością, częściej go wygrywa, ale ostatecznie przegrywa całą serię w 75,6 % przypadków. Znacznie mniej łaskawe dla drużyny z St. Louis są statystyki samych finałów. Mecze numer 4 przy stanie 2-1 dla drużyny wyżej notowanej przed play-offami takie ekipy wygrywają w finałach w 51,4 % przypadków, a całe serie aż w 89,2 %. Tylko cztery zespoły w historii finału NHL zdołały odwrócić losy rywalizacji w sytuacji, w której obecnie są Blues. Jako ostatni zrobili to cztery lata temu Chicago Blackhawks w finale z Tampa Bay Lightning.

St. Louis Blues - Boston Bruins 2:7 (0:3, 1:2, 1:2)

0:1 Bergeron - Krug - DeBrusk 10:47 (w przewadze)
0:2 Coyle - Johansson - Heinen 17:40
0:3 Kuraly - Nordström 19:50
0:4 Pastrňák - Krug - Bergeron 20:41 (w przewadze)
1:4 Barbaszew - Sanford - Steen 31:05
1:5 Krug - Marchand - Bergeron 32:12 (w przewadze)
2:5 Parayko - O'Reilly - Bozak 45:24 (w przewadze)
2:6 Acciari - Nordström - Coyle 58:12 (pusta bramka)
2:7 Johansson - Krug - Clifton 58:35 (w przewadze)

Strzały: 29-24.
Minuty kar: 14-16.
Widzów: 18 789.
Stan rywalizacji: 1-2.

Czwarty mecz w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu w St. Louis.



Powrót

Komentarze:

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V