Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 6452

Bednarski: To dla nas bardzo udany sezon

2019-04-16 12:09:27

GKS Tychy po raz czwarty sięgnął po mistrzowską koronę. Po raz pierwszy w swojej historii uczynił to drugi raz z rzędu. – Wiele razy słyszeliśmy, że jesteśmy zatruci srebrem, używano wobec nas szyderczego określenia „wiecznie drugi GKS”. To już czas przeszły – powiedział nam Grzegorz Bednarski, prezes spółki Tyski Sport.


HOKEJ.NET: – Wygrywacie z Cracovią 2:1 i świętujecie drugie z rzędu mistrzostwo Polski. Co Pan czuje w takim momencie?

Grzegorz Bednarski, prezes spółki Tyski Sport: – Po pierwsze czuję ulgę, że ta rywalizacja się skończyła. Po drugie niesamowitą satysfakcję, że w końcu udało się przełamać to krakowskie fatum. Siódmy finał z „Pasami” okazał się tym szczęśliwym. Zwycięstwo i feta na terenie rywala to coś wspaniałego.

Nie da się ukryć, że Wasza droga do play-off była bardzo wyboista. Dwadzieścia spotkań, w tym dwa które kończyły się po kilku dogrywkach.

– Przeżywałem to tak samo, jak chłopaki w boksie. Może nawet i bardziej (śmiech).

Cóż, ten play-off był dla nas wyjątkowo trudny, w każdym meczu mieliśmy praktycznie pod górkę, ale jako drużyna pokazaliśmy charakter, udowodniliśmy wszystkim, że do najważniejszej fazy sezonu jesteśmy świetnie przygotowani pod względem motorycznym i mówiąc kolokwialnie – nie spuchniemy. Ciężkie treningi zaprocentowały i myślę, że gdyby w decydującym starciu doszło do kilku dogrywek, to byśmy je wygrali.

Można powiedzieć, że był to dla Was udany sezon. Zdobycie mistrzostwa i Superpucharu Polski, historyczne zwycięstwo w Hokejowej Lidze Mistrzów. Pewien niedosyt pozostaje po Pucharze Polski, który odbył się na waszym lodzie.

– Zgadza się. Przed sezonem, gdy z trenerem ustalaliśmy cele jakie osiągnąć ma drużyna, to jako główne podaliśmy obronę mistrzowskiego tytułu i pierwsze punkty w CHL. Cały sztab szkoleniowy doskonale wiedział, że rozliczać go będziemy nie po sezonie zasadniczym, ale po zakończeniu fazy play-off.  

Jak się okazało, złoty medal można zdobyć startując z drugiego miejsca. Na statystyczne podsumowanie poszczególnych formacji i zawodników przyjdzie jeszcze czas. Na razie ograniczę się do tego, że był to dla nas udany sezon. Obrona tytułu mistrzowskiego, pierwsze punkty w elitarnych rozgrywkach Hokejowej Ligi Mistrzów. Piszemy wspaniałą historię.

W tej historii słowo Cracovia nie będzie miało już pejoratywnego wydźwięku? 

– Śledziliśmy rywalizacje „Pasów” z Tauronem KH GKS-em Katowice z duszą na ramieniu. Niemniej wiedzieliśmy, że jeśli chcemy zdobyć tytuł mistrzowski, to będziemy musieli czterokrotnie wygrać z jednym lub drugim zespołem. Owszem krakowska klątwa ciążyła na nas. Celowo użyłem słowa ciążyła. 

Wiele razy słyszeliśmy, że jesteśmy zatruci srebrem, używano wobec nas szyderczego określenia „wiecznie drugi GKS”. To już czas przeszły. GKS Tychy obronił tytuł mistrzowski.

Ze spekulacji prasowych wynikało, że profesor Janusz Filipiak obiecał swoim zawodnikom gigantyczną premię za mistrzostwo wynoszącą milion złotych. Hokeiści GKS-u Tychy też zostaną wynagrodzeni przez swój zarząd?

– Przed rozpoczęciem fazy play-off odbyliśmy z zawodnikami spotkanie, na którym ustaliliśmy zasady organizacyjno-finansowe. Premia zostanie im wypłacona, ale nie będziemy zdradzać jej wysokości. To są nasze wewnętrzne sprawy, które nie powinny wychodzić z szatni. 

To, co było w Las Vegas, zostaje w Las Vegas. 

– Dokładnie tak (śmiech). 

Skoro rozmawiamy o spekulacjach, to zapytam o dalsze losy trenera Andreja Husaua. Wiadomo, że ma on ważny kontrakt, ale podobnie jak przed rokiem na brak ofert nie narzeka.

– Umowa obowiązuje do końca sezonu 2019/2020 i może zostać przedłużona o kolejne dwanaście miesięcy. Niemniej przed każdym sezonem warto usiąść i szczerze porozmawiać. Wiem, że nasz szkoleniowiec miał kilka propozycji, więc na pewno musimy się spotkać i pochylić się nad tym tematem.

W sporcie obowiązuje jednak zasada, że mistrzowskiego składu się nie zmienia. Dlatego nie warto wyważać otwartych drzwi.

Zachowaliście się pragmatycznie, bo z czołowymi zawodnikami podpisaliście długoterminowe kontrakty. Mam tu na myśli choćby Bartłomieja Pociechę i Filipa Komorskiego.

– Długo z Wojtkiem Matczakiem zastanawialiśmy się, czy postąpiliśmy dobrze, podpisując dwuletnie kontrakty. Myślę, że była to dobra decyzja, bo dłuższa umowa buduje więź pomiędzy zawodnikiem a klubem.

Skoro już wybiegamy w przyszłość to wiemy, że w przyszłym sezonie nie będzie limitu obcokrajowców. GKS Tychy również popierał takie rozwiązanie.

– Rozmawiając na spotkaniu z władzami Polskiego Związku Hokeja na Lodzie mówiliśmy, że takie rozwiązanie będzie miało sens wyłącznie wtedy, gdy stworzymy sensowny i solidny system szkolenia młodzieży. 

Musimy pamiętać o tym, że mamy dziurę pokoleniową, którą szacujemy na 10-15 lat. Ten czas należy przeznaczyć na odbudowę szkolenia wedle wspólnej metodyki, spójnych zasad, które nie  będą zmieniane co sezon, ale ustalone w perspektywie długofalowej. Kolejne spotkanie z władzami związku odbędzie się w maju i na pewno ten temat poruszymy. 

Poza tym trzeba sobie zdawać sprawę też z tego, że brakuje nam polskich zawodników, którzy poziomem pasują do Polskiej Hokej Ligi. Uważam, że najnowsze rozwiązania wcale nie zabiją polskiego hokeja, jak twierdzą niektórzy eksperci. 

Mamy w swoim składzie pięciu wychowanków, którzy regularnie grają. Poza tym w Tychach cały czas pracuje się z młodzieżą, a w seniorskim zespole zawsze zachowywaliśmy balans między polskimi zawodnikami, stanowiącymi trzon drużyny, a obcokrajowcami. W przyszłym sezonie będzie podobnie. Nie podejmiemy nierozsądnych decyzji i nie zakontraktujemy trzech zagranicznych piątek. 

Czyli nie zgadza się pan z postulatami poruszonymi przez olimpijczyków?

– Nie zgadzam się z ich retoryką, a tym bardziej z takimi twierdzeniami, że przekazujemy zagranicznym zawodnikom pieniądze pod stołem. To skandaliczne słowa. Przypomnę, że GKS Tychy dysponuje publicznymi środkami finansowymi i rozliczamy się z każdej złotówki do drugiego miejsca po przecinku. Takie stwierdzenia rzucane przez osoby chcące uchodzić za ekspertów są absolutnie krzywdzące. Nie zgadzam się z nimi i przeciwko takiej retoryce będę stanowczo protestował.

Olimpijczycy mówią, co jest złe, co jest niedobre, ale co oferują w zamian? Ich słowa to krytyka, dla samej krytyki. To mija się z celem. Jeśli ktoś nie zgadza się z czyimś pomysłem, niech od razu zaprezentuje swój. Niestety ja tego pomysłu nie doszukałem się w żadnej z tych wypowiedzi. Ogólnikowych tez było dużo, ale konkretów brak. 

Rozmawiał: Radosław Kozłowski



Powrót

Komentarze:

Bardzo sensowne wypowiedzi na temat organizacji polskiego hokeja. Eksperci i olimpijczycy poza oczywistym hasłem "szkolmy młodzież" nie mają żadnego programu. Szkolenie to warunek konieczny, ale niewystarczający dla rozwoju polskiego hokeja. Oby więcej takich myślących prezesów.
artur arturek - a twój prezes podał sie do dymisji? jad,jad,jad....i tylko tyle
" Jeśli ktoś nie zgadza się z czyimś pomysłem, niech od razu zaprezentuje swój. Niestety ja tego pomysłu nie doszukałem się w żadnej z tych wypowiedzi. Ogólnikowych tez było dużo, ale konkretów brak." A gdzie jakiś plan od któregokolwiek z prezesów z PHL? Rokrocznie to samo czekacie na gotowe aż ktoś przyjdzie z pomysłem bo jak nie wyjdzie to zawsze jest na kogo zrzucić odpowiedzialność. Mydlenie oczu...
czytaj ze zrozumieniem , nie przepadam za Bednarskim jednak z tą jego wypowiedzią zgadzam się w całości , mówi wyraźnie o braku polskich grajków na odpowiednim poziomie (dziura 10-15 lat) , ratowaniu się obcokrajowcami i szkoleniu młodych a Ty co wyczytałeś ?
Oto właśnie chodzi jest dziura fajnie tylko czym ona jest spowodowana? Może tym że nikt nie przykładał wagi do szkolenia? Tu nie chodzi o Tychy tylko o cały Polski hokej zauważ że praktycznie każdy prezes potrafi wytknąć błędy, ale do swojego podwórka to już mało kto zagląda. Czemu żaden z prezesów przez tyle lat nie wystąpił z propozycją, aby zbudować odpowiedni system?
już tłumaczę - bo w tym kraju tylko gadać potrafią a robić nima komu :)
Wypowiedz Bednarskiego bardzo trafna z tą ligą open i szkoleniu młodych jednak nie sądzę aby klub zaczął wydawać więcej pieniędzy na szkolenie niż to co daje miasto bezpośrednio do mosir-u.

Pamiętam wypowiedz bodajże Matczaka... problemem nie jest chęć szkolenia tylko brak dobrze przemyślanego przepisu zabezpieczającego wychowanków, w których klub włożyłby kasę.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V