Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 5565

Oświęcimianie znaleźli pogromcę

2017-01-15 21:55:47

Każda seria kiedyś się kończy. Hokeiści Unii Oświęcim przegrali dziś swój pierwszy mecz w grupie słabszej, ulegając Tauronowi KH GKS Katowice 2:4.


Tradycją oświęcimsko-katowickich konfrontacji w tym sezonie jest to, że są one bardzo wyrównane i nie brakuje w nich twardej, męskiej walki. Dziś nie było inaczej. Od samego początku mecz toczony był w niezłym tempie, brakowało jednak czystych okazji strzeleckich, szczególnie w pierwszej tercji.

Pod katowickim posterunkiem najgroźniej było po akcjach Jana Danečka, który najpierw objechał bramkę i sprytnym strzałem starał się zaskoczyć Władysława Grajewskiego, a później starał się wykorzystać dobre podanie Sebastiana Kowalówki, odpowiednio przystawiając łopatkę kija.

Jako pierwsi gola zdobyli katowiczanie. W 14. minucie po błędzie defensora do krążka dojechał Dorian Peca, który z niemal zerowego kąta wcisnął krążek do oświęcimskiej bramki.

Biało-niebiescy do odrabiania strat na poważnie zabrali się w drugiej tercji. Długo oblegali katowicką bramkę, ale nie potrafili znaleźć sposobu na Grajewskiego. Białoruski golkiper (posiadający również kartę Polaka) skapitulował dopiero 29. minucie. Spod bandy mocno uderzył Jerzy Gabryś, a tor lotu krążka sprytnie zmienił Wojciech Wojtarowicz. Piętnaście sekund później gospodarze wyszli na prowadzenie. Tym razem ładną akcję przeprowadził Sebastian Kowalówka, który po podaniu Jana Danečka wyjechał przed bramkę i z łatwością trafił do siatki. 

W 32. minucie na 3:1 mógł podwyższy Piotrowicz, który po podaniu Kowalówki, przymierzył w kierunku długiego rogu. Guma zatrzymała się jednak na słupku. – Może gdybyśmy wtedy zdobyli gola, ten mecz ułożyłby się inaczej – stwierdził Josef Doboš, trener biało-niebieskich.

Tymczasem tuż przed przerwą spotkanie rozpoczęło się na nowo, bo po uderzeniu spod linii niebieskiej Kavilsa Ozolsa, krążek do bramki zbił Daniel Bogdziul. Michal Fikrt nie miał żadnych szans. 

Katowiczanie poszli za ciosem i na początku trzeciej odsłony objęli prowadzenie. Z linii niebieskiej uderzył Ryan Barlock, a oświęcimski golkiper był tak zasłonięty, że nie zdążył ze skuteczną interwencją. Dla amerykańskiego defensora był to pierwszy gol w barwach "GieKSy".

W 49. minucie karę meczu za faul na Rąpale zarobił Piotrowicz. Podopieczni Jacka Płachty stanęli przed szansą, by na dobre przesądzić o losach spotkania. Ale gospodarze przetrzymali trudne chwile i rozpoczęli poszukiwania wyrównującego gola. Na dodatek w końcówce grali w przewadze, bo karę za opóźnianie gry otrzymał Ozols. Odrobiny szczęścia zabrakło jednak Radimowi Haasowi i Jerzemu Gabrysiowi. Krążek po uderzeniu czeskiego środkowego zatańczył na linii bramkowej, a po strzale „Gabera” ostemplował poprzeczkę. 

Na nieco ponad minutę przed końcem regulaminowego czasu gry trener Josef Doboš postawił wszystko na jedną kartę i zdjął z bramki Michala Fikrta. Ale ten ryzykowny manewr nie przyniósł zamierzonego efektu. Ba, przyczynił się do straty czwartego gola, którego zdobył Marcin Biały.

Dzisiaj zawiedli mnie wiodący zawodnicy. Od graczy takich jak Tabaček czy Daneček muszę wymagać znacznie więcej. To oni mają zdobywać bramki w trudnych momentach – powiedział szkoleniowiec biało-niebieskich.

Oba zespoły miały swoje momenty dobrej gry. Podczas naszych udało nam się strzelić więcej goli – powiedział Jacek Płachta, opiekun gości. 


Unia Oświęcim – Tauron KH GKS Katowice 2:4 (0:1, 2:1, 0:2)
0:1 - Dorian Peca - Marek Strzyżowski, Jarosław Lorek (13:58),
1:1 - Wojciech Wojtarowicz - Jerzy Gabryś, Kamil Paszek (28:37), 
2:1 - Sebastian Kowalówka - Jan Daneček (28:52),
2:2 - Daniel Bogdziul - Kalvis Ozols (37:28),
2:3 - Ryan Barlock - Dorian Peca, Marek Strzyżowski (42:51),
2:4 - Marcin Biały (59:36, do pustej bramki)

Sędziowali: Włodzimierz Marczuk (główny) - Przemysław Gabryszak, Daniel Lipiński (liniowi)
Minuty karne: 31 (w tym kara meczu dla Damiana Piotrowicza i dwie minuty kary technicznej) - 6.
Strzały: 23-28.
Widzów: ok. 500.

Unia: Fikrt – Vosatko, Bezuška; Kowalówka, Daneček, Piotrowicz (25) – Gabryś, Saur; Tabaček, Haas, Kasperlik – Gębczyk (2); Wanat (2), Paszek, Malicki – Wojtarowicz, Koczy, Szewczyk.
Trener: Josef Doboš.

Tauron KH: Grajewski – Porejs, Ozols (2); Strzyżowski, Peca, Lorek – Krawczyk (2), Barlock (2); Biały, Sikora, Bogdziul – Rąpała, Olearczyk; Łymański, Majoch, Bielec oraz Jaworski.
Trener: Jacek Płachta.



Powrót

Komentarze:

Co tu dużo pisać, kolejny cel nie zrealizowany. Pierwszy mecz od dawna z przeciwnikiem który "coś" gra, kończy się porażką, aż się boję co ta Cracovia lub Tychy z nami zrobią :-( Po skoczkach widać jakie efekty może dać zmiana trenera, tyle w temacie. Czy wygrywasz czy nie......
Czy Comarch Cracovia czy GKS Tychy to jest jedno i tak z robią to samo z Unią rozjadą Unie jak kombajn kure!
Liczbo-dobry gospodarz trzyma kury z dala od kombajnu :)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.

UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V