Hokej.Net Logo

Wyświetleń: 4693

Hokejowa Liga Mistrzów wraca. Za rok będzie w Polsce?

2015-08-19 16:48:40

Po półrocznej przerwie wraca do gry Hokejowa Liga Mistrzów. Jej władze chcą, by jej zwycięzca był nazywany hokejowym mistrzem Europy, ale do budowy właściwego prestiżu rozgrywek droga jest bardzo daleka.


Ligę Mistrzów reaktywowano przed rokiem bardziej dzięki wysiłkom poszczególnych klubów i władz lig niż Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF). W poprzedniej edycji udział wzięły 44 zespoły, a w nowej będzie ich jeszcze o 4 więcej. Już jutro odbędą się pierwsze mecze, ale praca nad nadaniem rozgrywkom prestiżu będzie trwała jeszcze długo.

Władzom spółki CHL organizującej rozgrywki marzy się, by kiedyś popularność tej rywalizacji dorównała tej, jaką w świecie futbolu ma piłkarska Liga Mistrzów. Pomijając jednak fakt, że w tej ostatniej występują najlepsze kluby świata, co w jej hokejowym odpowiedniku ze względu na istnienie NHL nie jest możliwe, to nawet w Europie HLM na razie ma kłopot z dotarciem do świadomości fanów.

W poprzednim sezonie tylko jeden klub notował na meczach Ligi Mistrzów większą frekwencję niż na spotkaniach ligowych. Chodzi o słowacki HC Koszyce. W pozostałych przypadkach spotkania w rozgrywkach krajowych cieszyły się większym zainteresowaniem kibiców, a skrajnym dowodem tej tezy jest frekwencja w Pardubicach, gdzie na mecze miejscowego zespołu w czeskiej Extralidze chodziło średnio prawie 8 300 fanów, a w Lidze Mistrzów zaledwie 1 300. Na razie trudno jednak kibiców zachęcić do chodzenia na mecze z drużynami z obcych państw. Wynika to również w dużej części z wieloletniego braku międzynarodowych konfrontacji klubowych o punkty, co sprawia, że zespoły z innych krajów są nawet dla kibiców w najbardziej rozwiniętych hokejowo państwach dosyć anonimowe.

- W ostatnim sezonie słyszeliśmy często, że kibice poszczególnych drużyn nie wiedzieli zbyt wiele o swoich rywalach. Musimy się lepiej poznać - mówi dyrektor Hokejowej Ligi Mistrzów ds. marketingu Patrick Jost. W tym celu organizatorzy przed nowymi rozgrywkami wymagali od klubów stworzenia krótkich spotów promocyjnych, które mają przedstawić drużyny kibicom. Sporo z nich jest całkiem udanych, jak choćby ten przygotowany przez SC Berno z niedźwiedziami zmierzającymi z całego miasta na mecz do hali PostFinance Arena, ale trudno się spodziewać, że pomogą natychmiast zwiększyć frekwencję.

W rozwoju Ligi Mistrzów nie pomaga też specyficzny kalendarz. Ze względu na dość napięte terminarze lig krajowych w trakcie sezonu faza grupowa HLM startuje w sierpniu i przed rokiem już do końca rozgrywek trudno się było pozbyć wrażenia, że to tylko rodzaj długiego przedsezonowego turnieju towarzyskiego. Nie wszystkie kluby wydawały się traktować paneuropejskie rozgrywki poważnie. Ba, nawet w Szwecji, której drużyny zdominowały poprzedni sezon widać to było dobrze. Tamtejsze media nie poświęcały rozgrywkom zbyt dużo miejsca, a dobrym symbolem problemów z prestiżem rywalizacji może być fakt, że listę spotkań Ligi Mistrzów Szwedzki Związek Hokeja na Lodzie (SI) na swojej stronie internetowej umieścił w zakładce "sparingi przedsezonowe".

W edycji 2014-15 na poważnie nie zaistniały w HLM kluby czeskie czy szwajcarskie, a już zwłaszcza niemieckie. Zaskakująco dobrze zaprezentowały się zespoły z EBEL, ale rywalizacja została zupełnie zdominowana przez drużyny z północy kontynentu. Od ćwierćfinału o główne trofeum rywalizowały już tylko po 4 ekipy z Finlandii i Szwecji. W półfinale został fiński "rodzynek" Kärpät Oulu i trzy ekipy szwedzkie, a finał był już tylko wewnętrzną sprawą Szwedów.

Teraz władze CHL chcą promować nazywanie zwycięzców tych rozgrywek klubowymi mistrzami Europy, tyle że trudno uwierzyć, by ta nazwa się przyjęła. Nawet patrząc na poprzednią edycję widać, jaki będzie z nią problem. Rozgrywki wygrał bowiem zespół Luleå HF, który w sezonie zasadniczym SHL zajął dopiero 8. miejsce i musiał przejść przez eliminacje do play-offów. Z tych ostatnich odpadł w pierwszej rundzie. Późniejszy mistrz Szwecji Växjö Lakers z kolei w ogóle w Lidze Mistrzów nie wyszedł z grupy.

Wreszcie wielu oburzy nazywanie zwycięzcy HLM najlepszym zespołem w Europie, bo taka nazwa w ogóle nie bierze pod uwagę rywalizacji w KHL. Kluby z Rosji uczestniczyły w poprzedniej Lidze Mistrzów, która przestała istnieć po jednym sezonie 2008-09, ale później choć brały udział w wielu rozmowach na temat reaktywacji rozgrywek nie dołączyły do nich.

Dyrektor ds. operacyjnych Ligi Mistrzów Szymon Szemberg ma jednak dla nich gotową odpowiedź. - Ci, którzy nie rywalizują, nie liczą się. Jestem przekonany, że nasze najlepsze drużyny są w stanie pokonać każdy klub z KHL, a jeśli KHL uważa inaczej, to niech to udowodni - powiedział w ubiegłym tygodniu. Wtóruje mu dyrektor generalny rozgrywek Martin Baumann. - Jeśli KHL uważa, że jest najsilniejszą ligą w Europie, to jaki jest inny sposób na udowodnienie tego niż wzięcie udziału w rywalizacji? - pyta Baumann, choć dodaje, że skłonienie władz KHL do wejścia do spółki CHL i przede wszystkim drużyn z tej ligi do gry w tych rozgrywkach jest obecnie największym wyzwaniem dla niego i jego partnerów biznesowych.

Liga Mistrzów w tym sezonie jeszcze się rozszerzyła, co też nie sprzyja  prestiżowi. W tym sezonie przyznano nie 6 a 10 "dzikich kart", które otrzymały kluby ze słabszych lig, takich jak brytyjska EIHL czy francuska Ligue Magnus. Już w ubiegłym sezonie budziło to kontrowersje, bo w krajach europejskiej czołówki rywalizacja z rywalami z lig niżej notowanych bywa uznawana za stratę czasu. - Tym co nas cieszy jest entuzjazm, który czujemy ze strony klubów z takich krajów jak Słowacja, Norwegia, Dania, Francja, Wielka Brytania, a teraz też Białoruś. Jeśli chcemy się trzymać naszej ambicji rozwoju klubowego hokeja w Europie, to musimy klubom z takich krajów dać szansę brania udziału w tych rozgrywkach - mówi jednak Baumann.

Wiosną tego roku przy okazji Mistrzostw Świata dywizji I grupy A w Krakowie przedstawiciele CHL zaoferowali szansę na warunkową "dziką kartę" w sezonie 2016-17 dla klubu z Polski, pod warunkiem, że dostrzegą w polskim hokeju postępy i chęć rozwoju rywalizacji klubowej. Także teraz wspomina o tym Baumann. - Polska jest tym krajem, któremu zaoferowaliśmy wstępnie "dziką kartę", bo pojawiły się tam ambicje wzniesienia klubowego hokeja na nowy poziom, a do tego buduje się wiele imponujących hal - mówi. - Jestem przekonany, że w ciągu 5 lat, jeśli nie wcześniej będziemy mieli rywalizację klubów ze wszystkich najlepszych lig w Europie bez porzucenia naszej chęci dawania szans klubom z lig, które nie zakładały Hokejowej Ligi Mistrzów.

Grupy Hokejowej Ligi Mistrzów w sezonie 2015-16:

Grupa 1: SC Berno (Szwajcaria), Linköpings HC (Szwecja), IFK Helsinki (Finlandia). 

Grupa 2: Tappara Tampere (Finlandia), EV Zug (Szwajcaria), Djurgården Sztokholm (Szwecja).

Grupa 3: Red Bull Salzburg (Austria), HV71 Jönköping (Szwecja), SønderjyskE Vojens (Dania).

Grupa 4: Skellefteå AIK (Szwecja), Bílí Tygři Liberec (Czechy), HK Nitra (Słowacja).

Grupa 5: HC Davos (Szwajcaria), HC Pardubice (Czechy), Färjestad Karlstad (Szwecja).

Grupa 6: HC Litvínov (Czechy), Espoo Blues (Finlandia), Brûleurs de Loups Grenoble (Francja).

Grupa 7: Black Wings Linz (Austria), Düsseldorfer EG (Niemcy), TPS Turku (Finlandia).

Grupa 8: Red Bull Monachium (Niemcy), Klagenfurt AC (Austria), HC Koszyce (Słowacja).

Group 9: Adler Mannheim (Niemcy), HC Vítkovice Ostrawa (Czechy), Nioman Grodno (Białoruś).

Grupa 10: Kärpät Oulu (Finlandia), Vienna Capitals (Austria), Krefeld Pinguine (Niemcy).

Grupa 11: Lukko Rauma (Finlandia), Luleå HF (Szwecja), HC Fribourg-Gottéron (Szwajcaria).

Grupa 12: Oceláři Trzyniec (Czechy), KalPa Kuopio (Finlandia), Stavanger Oilers (Norwegia).

Grupa 13: Sparta Praga (Czechy), Servette Genewa (Szwajcaria), Storhamar Dragons Hamar (Norwegia).

Group 14: Frölunda Göteborg (Szwecja), JYP Jyväskylä (Finlandia), Sheffield Steelers (Wielka Brytania).

Grupa 15: Växjö Lakers (Szwecja), ERC Ingolstadt (Niemcy), Braehead Clan Renfrew (Wielka Brytania).

Grupa 16: Zürich Lions (Szwajcaria), Eisbären Berlin (Niemcy), Rapaces de Gap (Francja).



Powrót

Komentarze:

Jeżeli temat był zaniedbywany przez lata, dziesiątki lat to trudno to odbudować w rok czy dwa. Pod tym względem światowa czy europejska federacja to beton i muł. Szkoda.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zarejestruj się.



UWAGA! W związku wejściem w życie z dniem 25 maja 2018r. nowych regulacji prawnych opartych o treść ROZPORZĄDZENIA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) aktualizacji uległa Polityka Prywatności Hokej.net.

WAŻNE! Nasza strona wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Stosujemy je w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb użytkownika. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień cookies oznacza, że będą one zamieszczane na Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących tzw. „ciasteczek”. Więcej szczegółów znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
V